<< Styczeń 2019 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   1  2  3  4  5
  7  8  91112
15161819
2122232526
2930   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Niedziela 20 stycznia

"Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem (...) przywołał pana młodego i powiedział do niego: "(...) Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory".


Pan młody zaprosił wielu ludzi na swoje wesele i chciał wszystkich ugościć najlepiej jak umiał. Jednak jego niedokładne wyliczenia lub ograniczone możliwości sprawiły, że w którymś momencie zabrakło wina. Gdyby nie "interwencja" Maryi i Jezusa, imię gospodarza zostałoby znieważone. Gdy Jezus uratował sytuację, wyrazy uznania zebrał za to pan młody. Czego to uczy nas? Pan dzisiaj przez swoje Słowo pokazuje nam, że wystarczy, byśmy zapraszali Jezusa do wszystkich sytuacji naszego życia, a On zawsze wyratuje nas z opresji. Kiedy nasze starania okażą się zbyt małe, jeśli efekty naszej pracy zaczną zawodzić, relacje komplikować, to jeśli w to miejsce wkroczy Jezus - ocali wszystko. Pamiętajmy również o naszej Matce, która tak często wstawia się za nami u swojego Syna i troszczy się o nas. Maryjo, otaczaj nas płaszczem Twojej matczynej opieki. Jezu, Ty bądź najważniejszą osobą na naszej uczcie życia każdego dnia. Bądź uwielbiony w Eucharystii, w której oddajesz nam siebie pod postacią Chleba i Wina.


Sobota 19 stycznia

"Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".


Ja i Ty jesteśmy powołani do tego, by słuchać głosu Boga. Jesteśmy Jego dziećmi, to właśnie do nas kieruje swoje słowa, każdego dnia, przed nami stawia nowe zadania, trudne wyzwania, czasami wymagające dużej pracy nad sobą i przełamania swoich barier. W domu w budowaniu relacji z dorastającym dzieckiem, w pracy z trudnymi współpracownikami, we wspólnocie. Często naszą odpowiedzią na Boże wezwania jest odmowa bez przemyślenia, tłumaczenie, że ja się nie nadaję, że są ludzie, którzy znają się na tym lepiej, a u mnie jest jak jest i mi moja przeciętność wystarcza. Czasem serce się wyrywa do czegoś większego, ale szybko da się je zagłuszyć, wybierając wygodę trwania w miejscu, nie podejmowania nowych zadań. Może właśnie to wezwanie nas przez Boga do czegoś nowego i Jego wymagania byśmy wyszli poza swoje granice jest dla nas drogą do wyjścia z naszej grzeszności, przejściem przez pewien próg, który sprawia, że tkwimy w bylejakości. Może właśnie to jest dla nas zaproszeniem do wejścia w bliską relację z Jezusem, która dzień po dniu przemienia nasze życie na lepsze, pełniejsze. Grzesznicy, celnicy, z jakimi Jezus zasiadał do stołu, do momentu spotkania Go wiedli życie pełne marności i grzeszności do tego stopnia, że opinia publiczna na ich temat była mało przyjazna. Jednak podążając za głosem Jezusa stali się nowymi ludźmi. Tymi, którzy z nizin ludzkiej słabości zostali wybrani na towarzyszy Boga. Panie, daj nam dzisiaj poczuć, że każdy z nas jest umiłowanym dzieckiem Boga, że każdy z nas jest dla Ciebie ważny, wyjątkowy i niepowtarzalny w Twoich oczach. W sercu każdego człowieka, bądź uwielbiony Panie!


Piątek 18 stycznia 


"(...) On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech."


Powyższe słowa Ewangelii pokazują, jak ważne jest w naszym życiu to, z jakimi ludźmi spędzamy czas, pracujemy, robimy interesy. Nie chodzi tu o wywyższanie się nad innymi, o budowanie w sobie poczucia bycia lepszym, ale o to, byśmy otaczali się osobami, które ciągną nas ku górze, przy których się rozwijamy, stajemy lepszymi ludźmi, które wymagają od nas bycia dobrymi i dbają o nasz duchowy wzrost. To działa też w drugą stronę - również my mamy być dla ludzi wokół tymi, którzy zaniosą ich do Chrystusa, kiedy dopadnie ich paraliż grzechów, zmartwień, choroby, problemów w pracy. Nie możemy swojej wiary chować dla siebie, ale ma ona być światłem także dla ludzi dookoła nas. "Jedni drugich brzemiona noście" - mówi Pan. Jesteśmy jednym Ciałem Chrystusowym, jednym Kościołem. Być może obok nas żyje ktoś, kto jest "sparaliżowany" swoją obecną sytuacją i potrzebuje naszego niestandardowego pomysłu na wyjście na prostą, choćby miało to być wejście "przez dach" w ten problem? Pomyślmy, jak ogromną siłę może dać człowiekowi już sama świadomość tego, że jest ktoś, kto tak walczy, stara się pomóc w jego sprawie? Panie, daj nam serce otwarte na drugiego człowieka, pozbawione obojętności i oziębłości, abyśmy potrafili kochać bliźniego, jak siebie samego.


Czwartek 17 stycznia

"Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: "Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić".


Postawa trędowatego z ewangelicznej przypowieści jest dla nas doskonałym wzorem pokory i poddania się woli Boga. Chory nie przyszedł do Jezusa z żalem, złością, nie prawił Mu wyrzutów, ani nie rozpaczał. Zdając sobie sprawę z wszechmocy Boga, pokornie mówi: "jeśli zechcesz", tym samym godząc się na każdą opcję, jaką zaproponuje mu Pan. Tak często od Boga wręcz żądamy, powtarzamy Mu w kółko nasz plan na życie, nasze zachcianki, jakby nie rozumiejąc dlaczego jeszcze nie wykonał "poleceń" z naszych modlitw, przecież ma taką moc. Choroba trędowatego z pewnością nie była ani komfortowa, jeśli chodzi o jej aspekt fizyczny, ale też społeczny - człowiek ten musiał cierpieć wykluczenie, z pewnością czuł się samotny, odrzucony. Jednak to, czego on chciał, nie stało się dla niego ważniejsze, niż pokora wobec Pana. Całkowite poddanie się woli Boga wyniosło go na wyżyny szczęścia, radości, uzdrowienia. Dzięki jego wierze i pokorze Pan przemienił jego życie, dokonał w nim cudu. Również w naszym życiu Pan pragnie działać cuda, przemieniać to, co złe. Jednak sam Bóg wie najlepiej, co jest dla nas dobre, dlatego naszym głównym zadaniem jest pełne zaufanie Mu. Panie, wypełnij nasze serca pokojem i cierpliwością na trudny czas, abyśmy potrafili w ufności trwać przy Tobie.

Środa 16 stycznia

"Lecz On rzekł do nich: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem".


Jezus już swoich pierwszych uczniów uczył tego, że człowiek nie został stworzony do życia w stagnacji. Wyjście Jezusw ustronne miejsce było czasem słuchania Ojca i rozpoznawania Jego woli na dalszą drogę, kolejny etap. Gdy do Jezusa przyszli uczniowie mówiąc, że szukają Go ci, którzy słyszeli Jego naukę, Jezus nie zawraca. Nauka, jaką zostawił tym ludziom wystarczyła, by Pan w swej mocy wydał jej owoce. Tak samo jest i dzisiaj w naszym życiu. Nie możemy tkwić w jednym miejscu, w jednym wygodnym środowisku. Jesteśmy uczniami Chrystusa, tymi, którzy mają wychodzić "do sąsiednich miejscowości", iść do tych, do których posyła Jezus. Nawet, jeśli to miejsca niewygodne, wymagające od nas przełamania pewnych barier, jakie w sobie mamy. Każdy z nas ma niejeden taki moment w życiu, że czuje, że to czas na zmianę, na zakończenie pewnych spraw, pewnego etapu. Jednak często ze względu na wygodę lub lęk przed czymś nowym tkwimy w miejscu. Panie, daj nam odwagę, by działać, by żyć pełnią życia, nie bać się ruszyć z miejsca, Ty wskaż nam drogę, poprowadź. Bądź uwielbiony Panie w twoim planie na życie każdego z nas.
 


Wtorek 15 stycznia

"Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie."


Jezus wprawił obecnych w synagodze ludzi w zdumienie, ponieważ Jego nauka nie opierała się na teorii, ale przede wszystkim na czynach miłości względem drugiego człowieka. Jezus to nauczyciel, który nie tylko chce przekazywać nam coś do wiadomości, ale jako ten, "który ma władzę", chce nas uczyć, jak to zastosować w życiu. Kiedy chodziliśmy do szkoły, władzę nad nami sprawowali nauczyciele - strzegąc panujących w szkole zasad i kryteriów oceniania, przekazując nam wiele wartościowych treści - tak, aby wszystko odbywało się zgodnie z programem nauczania. Po powrocie do domu również czekały na nas obowiązki i wyzwania, ale bardziej skupione na relacjach niż średniej ocen, a i władza nad nami kierowana była miłością naszych rodziców. Można do tego przyrównać sytuację z dzisiejszej Ewangelii - nauczanie uczonych w Piśmie oraz nauczanie Jezusa. Odpowiedzmy sobie dzisiaj na pytanie: jakich nauk ja słucham? Jestem uczniem teorii, czy praktyki, jeśli chodzi o Przykazania Miłości? Chrystusie, Synu Boga, daj nam łaskę życia wiarą. Panie Jezu, bądź uwielbiony w dzisiejszym dniu. 


Poniedziałek 14 stycznia

"Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą."


Jan ogłaszał nadejście Chrystusa, ponieważ Go kochał i całym sercem wierzył w Boże proroctwo. Moment uwięzienia go pokazuje nam całkowite oddanie się dla chwały Boga, ale też ludzką słabość - to, że nie wszystko zależy od człowieka, że nie na wszystko ma wpływ. Czy my, choć staramy się wypełniać Boże przykazania i żyć Ewangelią, nie zostajemy uwięzieni przez grzech? Bardzo często zdarza nam się przecież, że jesteśmy świadkami Chrystusa, którzy głoszą Dobrą Nowinę, a zaraz sami upadają w swoje słabości. Jednak nie możemy na tym poprzestawać. Nie możemy się poddawać i wierzyć podszeptom złego, że nie ma co się więcej starać, bo kolejny raz upadliśmy, znowu się nie udało. Kiedy my wpadamy w więzy grzechu, również do nas dzisiaj w sakramencie pokuty i pojednania przychodzi Jezus ze swoją Ewangelią, dając nam wolność w Nim. Daj nam Panie wiarę niezłomną, daj nam swojego Świętego Ducha, który będzie nas umacniał i podnosił z upadków, przemieniając nasze serca, przybliżając nas do Ciebie. Niech Twoje imię Panie będzie uwielbione w sercu każdego z nas.


Niedziela 13 stycznia

 

„idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów…”

Jan Chrzciciel jest wzorem pokory i oddania chwały Jezusowi. O ile człowiek pyszny chce zagarnąć całą chwałę i uznanie dla siebie, pokorny zawsze oddaje chwałę Bogu. Być pokornym, to nie znaczy negować nasze wartości, ale przypisywać je Panu. Pokornym jest nie ten, kto się nie wyróżnia czy nigdy nie robi rzeczy wielkich i ważnych, ani nie ten, kto się ukrywa. Pokornym jest ten, kto w tym wszystkim co robi, czy to będzie mało czy dużo, nie pozostawia chwały dla siebie, ale sprawiedliwie oddaje ją Bogu. Przeciwieństwem pokory jest pycha. Wszyscy jesteśmy zarażeni pychą. Jednak, chociaż w innych potępiamy pychę, w nas samych staramy się ją przemilczać, tuszować czy maskować. Bardzo łatwo rozpoznajemy osobę pyszną, ale jest bardzo trudno uznać nas samych za takich.  Osoba pyszna uważa, ze jest lepsza od innych. Zazwyczaj człowiek pyszny jest bardzo tolerancyjny wobec swoich niedoskonałości, ale upadki innych są niewybaczalne, nie mają usprawiedliwienia, nie można o nich zapomnieć. Człowiek pyszny zawsze krytykuje swojego bliźniego, oczernia go, żeby zmniejszyć jego prestiż, bo nie dopuszcza nikogo, kto by mu zagrażał. Musi rozgłaszać błędy innych, by w ten sposób pokazać swoją wyższość. Nie pozwala, by ktoś się przy nim wybijał, by ktoś go zasłaniał. Człowiek pyszny nie jest zdolny do miłości ubogiego, odwiedzenia uwięzionego, ugoszczenia starca czy tego, kto nie wykazuje zewnętrznych oznak potęgi i posiadania. Jest wyniosły, próżny, porywczy, skąpy, zazdrosny. Człowiek pyszny nigdy nie otwiera swego serca na oścież, toteż żyje jedynie domysłami. Nie ma przyjaciół, tylko nieprzyjaciół, bo nikogo nie ceni, ze wszystkimi współzawodniczy i nigdy nie nawiązuje szczerych relacji, bo wciąż czuje się lepszy. Zastanów się, czy masz w sobie więcej pychy czy pokory? Czy jesteś gotów naśladować Jana Chrzciciela w jego skromności i oddawać chwałę Bogu we wszystkim co masz i co osiągnąłeś? Panie Jezu dziś wyznaję, że staram się nie tylko mieć więcej, ale mieć więcej niż inni, nie tylko wiedzieć więcej, ale wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny. Nie tylko więcej móc, ale móc więcej niż inni. Przebacz mi, Ojcze pokorny, moją pychę, która powoduje, że jestem w ciągłej rywalizacji z innymi. Uczyń mnie pokornym Twoją pokorą, Ojcze. Już nie chcę żyć ja, ale by Chrystus żył we mnie.


Sobota 12 stycznia

 

„Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba”.

 

 

Czy postrzegasz wszystko jako dar Boga? Ufność, którą pokładamy w Synu Bożym, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. Bóg daje nam zbawienie z Łaski przez wiarę. Jedyne co musisz zrobić, to uwierzyć w męczeńską śmierć Jezusa na krzyżu, za oczyszczenie cię w Jego krwi. Jeśli prawdziwie uwierzysz w to, że Bóg daje tobie przystęp do Niego samego za darmo, to twoje życie zostanie przemienione. Owoce tego w postaci dobrych czynów będą ci stale towarzyszyć. Będą znakiem dla innych, że jesteś dzieckiem Bożym. Pamiętaj również, że nie unikniesz chwil, w których upadniesz, zostaniesz pokonany przez jakiś grzech. Zwróć wtedy uwagę, że nic złego w twoich relacjach z Bogiem się nie stanie. Zbawienie i Miłość Ojca pozostanie stała, nie zmieni się, bo oparta jest na Łasce- darze, który nie jest zależny od twoich uczynków, ale jest dany przez Boga.


Piątek 11 stycznia

 

”Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić…”

 

Pomyślmy o nas, o naszych słabościach, grzechach, każdy ma swoje własne.... pomyślmy szczerze. Ileż razy pokrywamy je obłudą „dobrych manier”. Właśnie wtedy musimy być sami, uklęknąć przed Bogiem i modlić się: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezu, Ty dla mnie tego pragniesz, bym został oczyszczony z trądu grzechu. Ale czy ja naprawdę tego chcę? Można chcieć, ale to chcenie nic czasem nie pomaga, a można chcieć, i to pragnienie doprowadzi do świętości. Twoja wola musi opierać się na woli Jezusa. Czy jesteś w stanie zapanować nad swą próżnością, która lubi tak bardzo o sobie mówić? Czy jesteś w stanie zapanować nad swą kłótliwością, ciekawością, gadatliwością, lenistwem, chytrością...? Proś Jezusa całą siłą swojej woli i swoich pragnień o łaskę oczyszczenia z „trądu” grzechu, a wtedy Jezus wyciągnie wszechmocną rękę i złączy Swoją wolę z twoją. Jezu Chryste, jeśli chcesz, możesz mnie zbawić. Tak, jeśli tylko chcesz! Jeśli chcesz możesz mnie wyrwać z niewoli grzechu. Jeśli chcesz, Panie, spójrz na swojego sługę i pociągnij go do siebie. Objaw nam swoją nieskończoną chwałę.Jezus jest obecny wśród nas! Staje przede mną jako Ten, który odmienia los człowieka. Czy czujesz Jego świętą moc? Chcesz, by dotykał zranień? On dobrze je zna! On zna nie tylko nasze choroby, smutki i lęki, ale zna także przyczynę tego wszystkiego. Panie Jezu uzdrów nas!


Czwartek 10 stycznia

 

„Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie…”

 

Jeśli nie inwestuje się w relacje z drugą osobą, to nie ma co oczekiwać- tej relacji nie będzie. Jeśli chcemy mieć ją z Bogiem, musimy poświęcić na to czas. Wówczas nasza świadomość Boga się zmieni. Zmieni się nasze spojrzenie na Niego a nie On sam. Bóg wydaje się nam bliski, gdy mamy Jego Słowo przed oczami, a odległy gdy tracimy Jego Słowo z oczu. Obecność Boża wyraża się przez Słowo, które Duch Święty ożywia w różnych sytuacjach, np. gdy czytasz książkę lub Pismo Święte. Robiąc to należy mieć świadomość, ze spotykasz się wtedy ze Słowem Żywego Boga. Łatwo jest robić coś mechanicznie, bez głębszej analizy i otwartego serca. Bez Ducha Świętego nie rozpoznamy co jest z ciała, a co z ducha. Jak nauczyć się wrażliwości na Ducha Świętego? Po prostu słuchać i się modlić, szukać relacji. On chce być obecny w naszym codziennym, prozaicznym życiu. Każda modlitwa, jeśli jest szczerze wypowiadana, stanowi wejście w relację z Duchem Świętym. Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boża, pochłoń mnie. Drogą prawdy prowadź mnie! Maryjo, Matko moja, spojrzyj na mnie, z Jezusem błogosław mnie! Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie! Amen.


Środa 09 stycznia

 

„Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!"

 

W naszym życiu doświadczamy często różnego rodzaju trudności, które przeplatają się także z momentami radosnymi. Kiedy w człowieku pojawia się smutek, kiedy pojawiają się ciemności i burze, wszystko to ma miejsce wówczas, gdy zabraknie Jezusa, gdy próbuje się iść przez życie bez Jego pomocy. Wówczas, gdy zostajemy sami, przychodzi nam się zmagać z wieloma przeciwnościami. Czy w ciemnościach i burzach własnego życia uciekam się tylko do ziemskich zabezpieczeń? Czy próbuję zobaczyć przychodzącego mi z pomocą Chrystusa? On właśnie pragnie dzisiaj nam powiedzieć: „To Ja jestem, nie bójcie się”, że Mną wszelkie problemy będą łatwiejsze do rozwiązania, bardzo szybko dopłyniecie do szczęśliwego brzegu. Jezus zawsze przychodzi do nas, gdy spotykają nas przeciwności i trudności. Tylko że my, będąc w takim położeniu, jesteśmy bardzo oporni w rozpoznaniu Go. A kiedy Go w końcu rozpoznamy to i tak skupiamy się dalej raczej na przeciwnościach, niż na Nim. I to jest źródło naszych niepowodzeń. Przeciwności były, są i będą. Czymś nowym jest Boża obecność we wszystkim, co przeżywamy, zwłaszcza w tym, co trudne. Trudności nie da się nie dostrzec, ale nie bójmy się ich i nie skupiajmy się na nich. Skupmy się na Jezusie i Jego obecności w naszym życiu.


Wtorek 08 stycznia

 

„zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza…”

 

Jezus wie wszystko o człowieku. On dobrze wie, jakie pragnienia i potrzeby ma człowiek. To przypomina nam, że Jezus i tylko On jest w stanie dzisiaj nasycić każdego z nas tym pokarmem, który daje prawdziwe życie. Każdy może otrzymać tyle, ile zechce, bez ograniczeń. Tak jak w dzisiejszej Ewangelii, po modlitwie Jezus nakarmił wielki tłum kilkoma bochenkami chleba i rybami, tak w naszym życiu oczekujmy cudu rozmnożenia łaski. Rozmnożenie chleba pokazuje, że dla Chrystusa nie ma sytuacji bez wyjścia, nie ma takiej sytuacji, w której nie mógłby pomóc. Dla Niego nie istnieją żadne ograniczenia. On ma pełną władzę nad wszystkim. Wszyscy najedli się do syta. Jego moc i miłość nigdy się nie wyczerpuje, nigdy jej nie zabraknie. Trwaj przy Jezusie tak jak ten tłum. Nie zamartwiaj się zbytnio przyziemnymi sprawami- On się nimi zajmie. Otrzymasz do syta i jeszcze Ci zostanie. Na ile ufasz Jezusowi? Ile czasu Mu poświęcasz? Czy wierzysz, że On zatroszczy się o to, aby niczego Ci nie brakowało? Panie, proszę Cię, zaspokój mój głód wewnętrznego pokoju, zaufania i bezpieczeństwa. Nakarm mnie chlebem prawdy. Nasyć mnie Twoim błogosławieństwem.


Poniedziałek 07 stycznia

 

„Badajcie duchy, czy są z Boga”

 

Często spotykamy ludzi, którzy maja tendencję do gniewu, złych humorów, do łatwego wyprowadzania się z równowagi. Jak się czujesz w towarzystwie takich osób? A może ty sam tak postępujesz? Jeżeli świadomie nie zatrzymasz gniewu, wzburzenia, złego humoru, jeżeli tego nie zastopujesz, to złe duchy zadbają o to, aby powstała kłótnia, wybuch złości. Rozmowy, w której nie masz argumentów, tylko szukasz potknięcia rozmówcy, nagły wybuch kłótni, za którą jesteś odpowiedzialny, mała złośliwość…to zdarzenia, które powolutku wymykają się spod kontroli. Często wstajemy rano z łóżka w kiepskim nastroju. Jesteśmy wzburzeni, bo musimy iść do pracy, bo mamy mało pieniędzy, bo….Długotrwała złość, długotrwały gniew, długotrwały zły nastrój, otwiera furtkę dla złych duchów. Chrystus może dać każdej osobie opiekę. Pan Bóg stworzył dobrego człowieka. Wszystko, co uczynił było dobre. Nie stworzył wrażliwych ludzi podatnych na humory, gniew, złośliwości… Nie stworzył ludzi ze złymi charakterami. Dlatego tak ważne jest zapewnienie narzędzi, które ułatwią utrzymanie dobrego humoru przez cały dzień: „zawsze się radujcie”, „w każdym położeniu dziękujcie”, „nieustannie się módlcie”. To jest ochrona przed złymi duchami. To jest przepis na blokowanie złych duchów. Każdy gniew utrzymany kilka godzin, powoduje osłabnięcie naszego systemu obronnego. Jeżeli przychodzą ci złe myśli, złe słowa do głowy, należy świadomie je odrzucić, śmiać się z demonów. Najgorszą rzeczą jest okłamywanie siebie, zrzucanie wszystko na otoczenie, rodzinę. Każda osoba ma słabości, które musi świadomie kontrolować do końca życia, w przeciwnym wypadku, wpadnie w sidła złych duchów. Niech Przenajświętsza Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, przelana na krzyżu, ofiarowana podczas każdej Mszy Świętej na ołtarzach całego świata uwolni mnie od grzechu, ochroni przed atakami duchów ciemności. Niech ochroni to miejsce. Niech ochroni wszystkich członków mojej rodziny i tych, których noszę w swoim sercu. Niech zstąpi Duch Święty, niech zwycięstwo należy do Chrystusa. Panie Jezu, ochroń dzieci swoje, które odkupiłeś swoją drogocenną krwią. Amen.


Niedziela 6 stycznia

„A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon.”

Objawienie Pańskie ukazuje nam przedziwną tajemnicę Boga. Centralnym punktem stworzenia świata i odkryciem sensu całej historii jest przyjście na świat Syna Bożego, przez którego powstał świat i każdy człowiek, tak jak to ujmuje św. Paweł: „Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.” (Kol 1, 16b -17). Skoro mędrcy ze Wschodu zobaczyli nowa gwiazdę ruszyli w drogę za poznaniem rozumowym, za tym znakiem, który był widoczny dla wszystkich, a oni wyszli ze swoich domostw, by zobaczyć nowego Króla. Po długiej drodze odnaleźli samą Światłość świata – małego Jezusa, który już zaprasza do Siebie ludzi prawych, prostych, uczonych, odrzuconych i słabych. Co jest ważne w tym wydarzeniu, że Jezus daje się rozpoznać tym, którzy szczerze Go szukają. On opromienia ich życie takim światłem, że nic nie zdoła odebrać im tej radości ze spotkania z Synem Bożym. On daje się objąć, przytulić, by być blisko człowieka, i obdarować go swoją miłością. Życie człowieka nabiera nowej jakości, gdy objawi mu się osobowa miłość Boga. Tu jest ukryty sens Objawienia Pańskiego, które adresowane jest do wszystkich ludzi, aby byli zbawieni, czyli szczęśliwi na wieki w Bożej obecności. Jezu, Światłości wieczna, niech moje serce wypełni się Twoją łaską i miłością, bym dzielił się tym światłem wiary i miłości z każdym człowiekiem. Bądź moim światłem zawsze i wszędzie!