<< Maj 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   1  2  3  4  5
  7  8  9
14151618
212223
282930   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Niedziela 27 maja

 

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu…”

 

Przez chrzest, który rodzi nas do nowego życia, zamieszkuje w nas Duch Święty i rozpala nasz umysł i nasze serce. To On prowadzi nas do poznania Boga i do ciągłego pogłębiania przyjaźni z Chrystusem. To Duch Święty pobudza nas do czynienia dobra, do służenia innym, do dawania siebie. Przez bierzmowanie jesteśmy umocnieni Jego darami, aby coraz dojrzalej świadczyć o Jezusie, To Duch miłości ożywia, pobudza nas, byśmy wychodzili poza siebie, „szli” i ewangelizowali. Czy masz skłonność do zamykania się we własnym świecie, we własnych problemach, własnych przyzwyczajeniach? Duch Święty da Ci odwagę „wyjść” poza siebie, do innych ludzi. To dzięki Duchowi Świętemu możemy odważniej mówić o Jezusie, poprowadzić ich na spotkanie z Bogiem. „Oto Ja jestem z wami..” zapewnia Jezus. Co to oznacza? To że nie mamy się czego obawiać, nic złego nam się nie może stać. Mamy dwa zapewnienia - Jesteśmy Dziećmi Boga (dziedzicami Królestwa), oraz że Chrystus zawsze będzie z nami. Czego nam, Jego uczniom więcej trzeba? Porzuć lęki i własne problemy, idź do ludzi i mów im o Jezusie, a On zatroszczy się o ciebie. Dał Ci przecież obietnicę. Jakim świadkiem Jezusa jesteś? Czy nie wstydzisz się mówić o Nim? Czy inni, patrząc na ciebie i twoje życie, zbliżają się do Jezusa i bardziej kochają innych?

Sobota 26 maja

 

„Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”

 

Tak jak małe dziecko traktuje swoich rodziców, tak my powinniśmy traktować Boga. Nie możemy mylić bycia dzieckiem w oczach Boga z infantylizmem. Porównanie do dziecka, które zastosował Jezus dotyczy zaufania do Boga, jak dziecka do własnych rodzicom. To przyjęcie prawd wiary bez kombinowania, racjonalizowania, analizowania, co często zdarza się ludziom dorosłym. Problemem ludzi dorosłych jest to, że nasze zachowania są motywowane różnymi racjami. Często są to racje sprzeczne z sobą. U dzieci tego nie ma. Dzieci myślą w prosty sposób. Dzieci są bardzo naturalne w swoich zachowaniach. Nie robią tego, co wypada, czego oczekują od nich inni, ale to, co podpowiada im serce. Mówiąc coś, nie zastanawiają się, czy powinny, czy to poprawne, czy to grzeczne – po prostu mówią, co uważają za słuszne. Nie potrzebują dodatkowych uzasadnień i potwierdzeń. Dzieci ufają bezgranicznie... I koniec...Proste zawierzenie...To charakterystyczne dla dzieci... A dla dorosłych? Dla nas musi być wszystko sprawdzone, przeanalizowane, zapięte na ostatni guzik, poparte doświadczeniem. Czy potrafimy z prostotą dziecka iść przez życie i kochać Boga? Czy jesteś w stanie zrzucić maski które nosisz i stać się jak dziecko? Panie, Ty powiedziałeś „pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. Ja jestem Twoim dzieckiem, chcę abyś mnie prowadził za rękę jak Ojciec.


Piątek 25 maja

 

„Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją i będą dwoje jednym ciałem.”

 

W naszym życiu Bóg powinien być zawsze na pierwszym miejscu. Następnie po Bogu najważniejsi powinni być współmałżonek i dzieci. Po współmałżonku i dzieciach najważniejsi powinni być rodzice. Zawsze należy im się szacunek. Św. Augustyn mówi: „Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”. Często dochodzi do nieporozumień między małżonkami związanych z relacjami z rodzicami czy teściami. Często małżonkowie zawierając związek małżeński pozostają z tzw. „nie odciętą pępowiną”. Przejawia się to w nadmiernym przywiązaniem do rodziców, podporządkowaniu im się, przesiąknięciu stylem, w jakim żyli. Może to prowadzić do nieporozumień ze współmałżonkiem, który czuje się odsunięty na dalszy plan. Dom rodzinny jest pewnego rodzaju azylem, z którego nie jest łatwo zrezygnować. Jednak tworząc własny dom powinno się wdrażać wspólne zamierzenia dotyczące życia rodzinnego. Słowo Boże wyraźnie wskazuje, że najważniejszą odpowiedzialnością każdego małżeństwa jest dbanie o własny związek i miłość – bez względu na to, jak bardzo współmałżonkowie są przywiązani do rodziców. Rodziców mamy zawsze szanować i pomagać im, ale to nie oznacza, że mamy pozostać z nimi w tak bliskiej relacji jak przed ślubem. Małżeństwo musi być niezależne i obowiązkiem małżonków jest właściwie zarządzać własnym domem. Jednakże warto pamiętać o tym, że rodzice mają wiele mądrości życiowej i doświadczenia i nie jest niczym niestosownym z tego korzystać. Jakie miejsce w Twoim sercu zajmuje współmałżonek, jakie rodzice? Czy Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu? Czy pozwalam Mu porządkować moje życie?


Czwartek 24 maja

 

„To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana…”

 

Z ran Ukrzyżowanego płynie krew naszego zbawienia. Podczas Eucharystii ta sama krew pojawia się w kielichu na ołtarzu. Oddajemy Jezusowi swoją skażoną grzechem krew, a On tłoczy nam w duszę i ciało swoją. Transfuzja ratująca nam życie. To, co dobre w nas, dzięki Jezusowi przyczynia się do zbawienia świata. W kielichu Jego zbawczej Krwi pojawia się także kropla twojej krwi. "Za każdym razem kiedy spożywamy ten chleb i pijemy z tego kielicha, głosimy śmierć Pana, aż przyjdzie". Przymierze jest zmianą życia, jest całkowitym nawróceniem się ku Bogu. To przymierze, w którym tylko jedna strona ma coś do zaoferowania. Jest to Nowe Przymierze, które Jezus Chrystus zawarł z ludzkością. Ludzie nie mieli nic do zaoferowania Panu. Człowiek obciążony był jedynie ogromnym długiem, którego nie był w stanie spłacić. Tylko Jezus mógł spłacić dług człowieka. Ile kosztowało Go zawarcie przymierza krwi z nami? Musiał oddać swoje życie, doświadczyć krzyża. Jezus zostawił nam Siebie w Komunii Świętej. Jest to dar Boga dla każdego człowieka. Czy wierzysz, że w Sakramencie przyjmujesz prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa? Pan powiedział „Jeżeli nie będziecie spożywali mego Ciała i nie będziecie pili Krwi mojej, nie będziecie mieć życia w sobie (J 6;53).Czy wzmacniasz się, kiedy słabniesz, kiedy opadasz z sił? Pan obiecuje, że cię pokrzepi.

Środa 23 maja

 

„Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami…”

 

Jezus mówiąc te słowa szuka również ciebie…gdzie dziś jesteś? Czy jesteś z Jezusem? O duszę człowieka toczy się nieustająca walka. Walka Dobra ze złem. Możesz się opowiedzieć po jednej ze stron: Po stronie Dobra (Jezusa) bądź po stronie zła (szatana). Dopiero wtedy będziesz w stanie określić, czy jesteś z Jezusem czy też przeciwko Niemu. Życie to ciągła sztuka wyboru, setki małych lub większych decyzji do podjęcia. Jeśli nie sprzeciwiamy się złu - stajemy po jego stronie. Milczenie, obojętność czy odwracanie głowy też może być współudziałem. „Obyś był zimny albo gorący! (Ap 3, 15) – mówi Bóg. Pokusa letniego serca jest najbardziej niebezpieczna ze wszystkich pokus. Człowiek „letni” pragnie przypodobać się Bogu, ale jednocześnie nie chce zerwać z grzechem. Ciągle czuje się zagubiony, niejednokrotnie popada w depresje. Wydaje mu się, że wszystko jest przeciw niemu. Pomimo że ma świadomość dobra i zła, nie potrafi określić się za dobrem a sprzeciwić złu. Chciałby stanąć w rozkroku jedną nogą na terytorium Jezusa drugą na terytorium ofert świata, a to jest niemożliwe. Dokonując codziennych wyborów, warto zadawać sobie pytanie: na ile Panu Bogu może się podobać moja decyzja? Nie mamy już wpływu na przeszłość, nie nadeszła jeszcze przyszłość, jest tu i teraz. Od tego, na ile uczymy się od przeszłości i jak przeżywamy tu i teraz, zależy nasze jutro. Panie Jezu daj mi odwagę kroczyć za Tobą, daj mi siłę Cię naśladować, pomóż mi dokonywać mądrych wyborów. Pragnę być zawsze z Tobą i przy Tobie.


Wtorek 22 maja

 

"Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!"

 

O czym rozprawiali uczniowie? O pierwszeństwie...O tym, kto z nich najwięcej znaczy, kto jest największy...najważniejszy? Ta dyskusja i dziś jest obecna wśród nas. Czy twoje myśli i postawa nie są zaprzątnięte tym, aby być lepszym od innych? Aby mieć lepsze stanowisko w pracy, większy dom lub mieszkanie, lepszy samochód, bardziej wpływowych przyjaciół? Jak dużo energii poświęcasz, aby to osiągnąć? Na pozór to nic złego, bo przecież każdy pragnie dążyć do rzeczy wielkich, jednak zastanów się po co to robisz? Czy czasem nie po to, aby postawić się wyżej od innych, aby czuć się ważniejszym, aby się dowartościować? Czy tak samo chętnie otaczasz się ludźmi, którzy są gorzej usytuowani, czy szukasz znajomych wśród osób wpływowych? W czyich oczach chcesz być „wielki”? W oczach ludzi, czy w oczach Boga? On nie będzie cię rozliczał z majątku jaki zdobyłeś, czy z pozycji w pracy jaką osiągnąłeś. On nie rozliczy cię z ilości wpływowych znajomych, ani z ilości pieniędzy na koncie. W Jego oczach będziesz „wielki”, kiedy podasz rękę osobie odsuniętej na margines, kiedy pomożesz komuś w potrzebie mając świadomość, że nikt się o tym nie dowie. W oczach Jezusa będziesz „wielki”, kiedy pochylisz się nad osobą, nad którą już nikt pochylić się nie chce. Czy prawdziwie chcesz być "wielki" w oczach Tego, który stał się sługą wszystkich, w oczach Jezusa Chrystusa?

Poniedziałek 21 maja

 

 „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

 

Wielu współczesnych nam ludzi utraciło prawdziwy sens życia i szuka jego namiastek w narkotykach, w alkoholu, w hazardzie, w przypadkowych związkach, w zarabianiu często nielegalnych pieniędzy. Pędzą, szukając szczęścia, a znajdują smutek, pustkę w sercu i rozpacz. W takiej sytuacji wielu stawia sobie pytania: jak powinienem przeżyć swoje życie, aby go nie zmarnować? Na jakim fundamencie powinienem je budować, aby było ono naprawdę szczęśliwe? Co mam czynić, aby moje życie miało sens? Jak mam postępować w trudnych i skomplikowanych sytuacjach życiowych – w małżeństwie, w rodzinie, w szkole, na uniwersytecie, w pracy, w kręgu przyjaciół, wobec dzieci, rodziców? Pytania, na które często trudno odpowiedzieć po ludzku… Maryja jako nasza najlepsza Matka zna odpowiedz i nam ją daje. Ona mówi krótko: "zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie...". Znaczy słuchajcie Jezusa, mojego Syna, idźcie za Jego słowem i zaufajcie Mu, Uczcie się mówić "tak" Chrystusowi w każdej okoliczności waszego życia. W tym krótkim zdaniu zawiera się cały życiowy program, który zrealizowała jako pierwsza i którego dzisiaj uczy również nas. Jest to program życia oparty na mocnym i pewnym fundamencie, jakim jest Jezus Chrystus. Tak jak Maryja mamy być posłuszni Jezusowi, zwracać się do Niego z naszymi troskami oraz zwracać uwagę wszystkich ludzi na Jezusa Chrystusa. Maryja nigdy nie zwraca uwagi ludzi na siebie, lecz tylko na Boga. Niech Maryja, Matka pięknej miłości, otoczy matczyną troską nas wszystkich i zaprowadzi do swojego Syna Jezusa Chrystusa.



Niedziela 20 maja

„Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy jednak przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.”

Duch Święty został zapowiedziany i wysłany do pierwszej wspólnoty uczniów, by stali się Kościołem. Jak ciało posiada duszę, tak też i Kościół, każda wspólnota, na tyle jest żywotna i działa, na ile jest napełniona Duchem Świętym. Paraklet znaczy tyle co Pocieszyciel i Obrońca dzieci. Właśnie dzieci Bożych, którymi jesteśmy, a przeciw tej prawdzie działa oskarżyciel, który podważa w dziecku wiarę w miłość Ojca do syna/córki. Być może w tych dniach doświadczasz szczególnej niemocy, słabości, ataku ze strony ducha kłamstwa. W takich momentach, próbach, szczególnie działa Duch Święty, przez to, że wstawia się z nami u Boga. Święty Paweł wprost mówi: „Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.” (Rz 8, 27). Kiedy przychodzi w nas zniechęcenie, „nieczucie” Boga, to pamiętajmy, że Duch Święty zstępuje właśnie w te miejsca, gdzie czujemy się słabi, ogarnięci nieraz trwogą, a On przynosi żywą wodę, ukojenie, pocieszenie w płaczu, ulgę w cierpieniu, pokrzepienie w trudzie, radość w oschłości, daje odczuć swą obecność przez poruszenia serca, przez ufne patrzenie na Krzyż Pana, przez naszą pokorną zgodę na wypełnienie woli Bożej, przez czyste powietrze, zachwyt dziecka nad pięknym światem, a także przez rozpalenie serca miłością Ojca. Duch Paraklet świadczy o Jezusie, a dzięki Niemu my też świadczymy, bo zostaliśmy już usprawiedliwieni, więc możemy Panu oddać chwałę w tym, że żyjemy według Ducha, korzystając w pełni z Jego darów i charyzmatów. Dar jest darmo dany, ale dzięki naszej współpracy z łaską, możemy przynieść Panu pomnożone dary, owoc naszej miłości i wdzięczności. Dajmy się w wolności poprowadzić Duchowi Świętemu w ramiona Ojca przez Syna, a Maryja, Oblubienica Ducha Świętego, niech nas uczy jak słuchać Słowa i żyć nim na co dzień. Duchu Święty, uczyń ze mnie piękną świątynię dla Pana, abym z radością świadczył w każdym miejscu o tej Prawdzie, że Jezus umarł i zmartwychwstał, aby nikt nie zginął, a miał życie wieczne!


Sobota 19 maja

„Odpowiedział mu Jezus: "Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!"

Jesteśmy podobni w trosce o swych najbliższych do Piotra, który pytał się Jezusa o los umiłowanego ucznia. Jest to bardzo ludzkie doświadczenie, w którym nieraz martwimy się o tych nam powierzonych opiece czy wychowaniu. Rodzice myślą: „Jaki będzie mój syn/ córka? Czy ułożą sobie szczęśliwe życie? Kim będą w przyszłości?”. Zapominamy przy takich sytuacjach, że każdy człowieka jest w rękach Boga, i nikt nie może stać się naszą własnością. Dlatego Jezus pokazuje kierunek „martwienia się” Piotra. Tym kierunkiem jest ciągłe patrzenie na Jezusa, słuchanie Go i droga za Nim. Każdy z nas ma niepowtarzalną drogę do Jezusa, do wiary, a także sposobu realizowania powołania do świętości i drogi za Jezusem. Nie ma co zazdrościć bliźniemu darów i uzdolnień, gdyż każdy z nas został obdarowany stosownie do miary naszego serca, więc warto nie raz „spuścić z siebie powietrze” oglądania się na inne historie i porównywania się z innymi, kto ma lepiej, a kto ma gorzej niż ja… Patrząc na postawę Jezusa może nas zachwycić Jego pełna wolność w tym, w jaki sposób prowadzi każdego człowieka. Nie ma gotowych, szablonowych scenariuszy dla naszego życia. Chociaż Bóg zna naszą historię i to, co będzie jeszcze w przyszłości, to jako kochany Ojciec prowadzi każdego z nas za rękę, ucząc korzystania z darów rozumu i wolności, abyśmy z Nim współtworzyli niepowtarzalną opowieść naszego życia. Im większa otwartość na Jego słowo, tym więcej będzie światła w nas i wokół nas. Im bliżej będziemy Pana, tym bardziej będziemy bliżej własnego serca, które nakierowane jest na zjednoczenie z Bogiem na zawsze. Dziś na nowo Jezus mówi do ciebie: „Pójdź za Mną!”. Nie zawiedziesz się, choć może nie rozumiesz jeszcze wielu słów, sytuacji, to najważniejszy jest twój krok zaufania, czasem tak w ciemno, a Jezus uczyni cię pełnym radości, wesela, pokoju na twojej własnej drodze życia! Duchu Święty, zstąp w te przestrzenie serca, dotknij i ulecz te chore miejsca, które są objawem naszego zamartwiania się bez wiary w to, że Bóg cały czas daje nam życie i bardzo Jemu zależy na nas. Otwórz nas na nowe doświadczenie Pięćdziesiątnicy w naszej rodzinie, parafii, wspólnocie, abyśmy z mocą świadczyli o Jezusie!


Piątek 18 maja

„Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: "Czy kochasz Mnie?" I rzekł do Niego: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego Jezus: "Paś owce moje.”

Pytanie o miłość jest najważniejszym pytaniem w każdej relacji międzyludzkiej. Nie mogło być inaczej, kiedy Jezus przekazuje swoją władzę i misję Piotrowi, by przewodził i pasł trzodę – Kościół. Piotr się zasmucił, bo zszedł w głębię swego serca dopiero przy trzecim pytaniu Pana. Zobaczył swe serce w prawdzie, że jest jeszcze nie gotowy do takiej miłości, jaką Pan wszystkich ukochał. Odpowiedź przez łzy okazała się tą właściwą, gdyż wynikła z przemiany, jaką Piotr przeżył od momentu swoich zapewnień z Wieczernika, że życie odda za Mistrza. Musimy być bardzo uważni na nasze słowne deklaracje, bo słowa zawsze mają swoją istotną treść, a serce często jest jeszcze nie w pełni nawrócone, skoncentrowane na swoich zachciankach, przyjemnościach, grzesznych przyzwyczajeniach, i za mało w nim miejsca dla Pana, żeby tylko On wystarczał do szczęścia. Warto spojrzeć we własne serce, w te momenty naszych decyzji, motywacji działań, czy i jaka jest moja odpowiedź na uprzedzającą miłość Bożą? Jezus szuka w każdym z nas tej właśnie odpowiedzi. Jeśli płynie ona wraz ze łzami, to dla Jezusa jest jak złote ziarenko, które On pomnoży. Odpowiedź Piotra jest ujmująca, gdyż Jezus dobrze zna serce Piotra, i wie ile jest w nim miłości. Tak samo Jezus „prześwietla” moje serce, bo On tego we mnie najbardziej pragnie – jak żebrak chleba, tak On ludzkiej miłości, mojej osobistej i niepowtarzalnej miłości, małej, ale prawdziwej. Niech kanwą mojej modlitwy i rozmowy z Panem będzie jedna z modlitw św. Augustyna: „Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem. Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś. Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę. Zajaśniałeś, Twoje światło usunęło moją ślepotę. Zapachniałeś wokoło, poczułem i chłonę Ciebie. Raz zakosztowałem, a oto łaknę i pragnę; dotknąłeś, a oto płonę pragnieniem Twojego pokoju.” (Wyznania, księga 10, 27)


Czwartek 17 maja

„Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.”

Jeśli spojrzysz wstecz na najbardziej szczególne dla ciebie osiągnięcia w dziedzinie młodego odkrywcy, w tym, jak ułożyłeś puzzle, albo jak namalowałaś piękny obraz, to chciałeś/chciałaś podzielić się tym z najbliższymi osobami, z przyjaciółmi, czy z kolegami, bo ważne jest dla ciebie, że nie robisz tego dla siebie. Ta radość w oczach, pasja i zapał w sercu są trudne do opisania, ale pragnienie podzielenia się tymi nowościami jest tak silne, że po prostu zapraszasz kochanych ludzi do swojego pokoju, by wszyscy ucieszyli się razem z tobą, tym, co zrobiłeś. W tym doświadczeniu wyczuwasz coś z nieba, z tej wielkiej radości, która nie ma kresu, a nie zniszczy jej zazdrość, obojętność, lekceważenie. Zatem, patrząc dziś na postawę Jezusa, możesz odkryć o jak wiele bardziej Jezus pragnie zaprosić ciebie do nieopisanej radości bycia tam, gdzie On jest cały czas. Masz zaproszenie do wpatrywania się w czystą Miłość Ojca do Syna. Szczęście wypełnia się w oglądaniu na wieki tego, jak Ojciec kocha Syna, a w Nim i ciebie. To promieniowanie Miłości na tej ziemi jest widoczne, choć ze względu na naszą sytuację po grzechu, ukryte pod prostymi i pokornymi znakami. Jezus po prostu chce, żebyś był z Nim tak blisko już tu na ziemi, abyś później w niebie rozkoszował się oglądaniem tej Miłości na wieki, a przecież w głębi serca tęsknisz za takim Domem. Nawet jeśli w twoim ziemskim domu brakuje miłości, to wierząc Jezusowi możesz odnaleźć swoje miejsce w sercu Boga – Ojca. To „chcę” Jezusa pokazuje jak bardzo Jemu zależy na tobie, byś żył miłością na co dzień, okazując ją bliźnim za darmo, nie oczekując niczego w zamian. Możesz stać się kimś podobnym do Jezusa właśnie przez sposób i styl życia kierowany przez Ducha Świętego. Potrzeba tylko twojego „tak” i „chcę” Ojcze! Uczyń to we mnie! W mocy Ducha Świętego! Jezu, dziękuję Ci za najpiękniejsze zaproszenie na wspaniałe życie w wiecznej szczęśliwości, gdzie już przygotowałeś dla mnie miejsce! Bądź uwielbiony i wywyższony!


Środa 16 maja

„Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.”

Nic tak nie spowalnia działania każdej grupy i konkretnych ludzi jak wewnętrzny podział. Bycie przeciwko sobie jest siłą hamującą rozwój, która krąży wokół tylko własnego interesu, podyktowana małodusznością. W takiej grupie czy osobie ciągle jest coś nie tak, nie ma spokoju i harmonii. A czym mają się wyróżniać uczniowie Pana od ludzi światowych? Właśnie jedność w wierze w Pana jest tym, co spaja ludzi, tworzy piękne więzi, zaufanie wzajemne, miłość i szacunek, które to postawy przyczyniają się do zacieśniania relacji między osobami w każdej grupie. Kiedy słuchamy Słowa Bożego i przyjmujemy ten sam Chleb – Ciało Pana, tworzymy z Jezusem jedno. Każdy jest potrzebny w grupie, bo „nikt z nas nie jest samotną wyspą” ( T. Merton), więc mając różne dobre uzdolnienia jak i świadomość ograniczeń, możemy, pomimo różnic, tworzyć jedno w Chrystusie. Jedność między nami, najpierw w sobie, w rodzinie, z przyjaciółmi, we wspólnocie stanie się niewerbalnym świadectwem dla osób poszukujących prawdy w świecie, dla wątpiących w sens życia, że można jednak zaufać bliźniemu i odważyć się prosić o pomoc. Dla każdego z nas, taka sytuacja, kiedy rzeczywiście stanowimy jedno, może być przedsionkiem nieba, wiedząc z doświadczenia, jak bardzo brak jedności, przebaczenia, wzajemnej życzliwości sprawia przygaszenie życia w duszy, podłamanie skrzydeł, a może i depresje. Jezus pragnie, aby miłość Ojca przejawiła się w życiu uczniów, w tym, że będą tworzyć jedno tam, gdzie będą żyć, z tymi, a nie innymi ludźmi, bo tylko miłość Boża ma moc uczynić w nas i przez nas piękne dzieła. Duchu Święty, tchnij w nas swoją moc, wlej w nas pokój, abyśmy z całego serca dążyli do jedności tam, gdzie żyjemy, a przez to byli radosnymi świadkami poranka Zmartwychwstania! Święty Andrzeju Bobolo, oręduj za nami, za naszymi wspólnotami, za naszą Ojczyzną, abyśmy wznosili się ponad różnicą zdań i poglądów do troski o jedność w nas samych i w Kościele!


Wtorek 15 maja

„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.”

Kiedy czytamy Ewangelię w relacji św. Jana to odkrywamy głębię modlitwy Jezusa, w której odsłania w pełni swoje serce. Przez słowa tej modlitwy my też mamy okazję poznać bliżej, jak Jezus zwracał się do swego Ojca. Jakie uczucia rodzą się w nas pod wpływem czytania właśnie tej Ewangelii? Może jesteśmy onieśmieleni tym, że oto Syn Boży na głos modli się do swego Ojca, w żarliwości serca, gdyż Jego dzieło zmierza do wypełnienia, a my jesteśmy tego świadkami. A to dzieło przyniesie istotną zmianę – otwarcie człowieka na pełne objawienie miłości Boga Ojca. Objawienie zmierza do swej kulminacji ze względu na otwarcie w człowieku jego serca na miłość Boga. A w czym się to spełni? Już prorok Jeremiasz zapowiedział to, co stanie się w Nowym Przymierzu: „I nie będą się musieli wzajemnie pouczać, mówiąc jeden do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.” (Jr 31, 34). To Pan usunął główną przeszkodę, tkwiącą w grzechu człowieka, która zamykała go na prawdziwe poznanie Boga, ponieważ w każdym grzechu to człowiek stawia siebie w miejscu Boga, by decydować o tym, co jest dobre dla siebie, nie licząc się ze Słowem Bożym – instrukcją na szczęśliwe życie. Jezus pokonał śmierć i tego pradawnego zwodziciela, który cały czas próbuje wsączyć w nas nieufność do Boga – Miłości. A zatem mamy już otwarty dostęp do ramion Boga Ojca, abyśmy poznawali Go w naszej codzienności, jak bardzo troszczy się o nas, o nasze serce, w naszych bliskich, o wszystko to, co kryje się za naszymi pragnieniami, tęsknotami i planami. Bóg daje się nam poznać przez swojego Syna, dlatego niech w naszym sercu będzie to jedno pragnienie, aby poznawać w codzienności jak wielki i jednocześnie bliski jest nam Bóg, który kocha nas nieskończenie, nieodwołalnie, osobiście. Duchu Święty, wstąp do naszych serc z nowym strumieniem łaski, abyśmy poznając Boga bardziej Go kochali, a kochając nie przestawali zadziwiać się w poznawaniu jakim jest dla nas Bóg Ojciec! Niech Maryja, umiłowana Córka Boga, prowadzi nas w tajemnice życia wiecznego.


Poniedziałek 14 maja

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje.”

Patron dnia, święty Maciej został włączony do grona dwunastki apostołów, aby zająć miejsce Judasza, który wydał na siebie wyrok za zdradę Jezusa. Wybór apostoła wiąże się z Bożym planem na życie Kościoła, konkretnej wspólnoty, do której ów wybrany będzie posłany, jak i samego apostoła, gdyż on będzie świadkiem i głosicielem najważniejszej prawdy w świecie – prawdy o wydarzeniu śmierci i zmartwychwstania Jezusa dla naszego zbawienia. Pan zawsze wybiera z miłością człowieka, by on sam najpierw doświadczył darmowości w powołaniu, w przyjaźni z jaką wychodzi Jezus, aby być przedłużeniem tej jedynej misji, jaką Bóg powierzył w świecie, aby zbierać ludzi w jedno – w Kościół. Może zastanawiasz się nad swoim miejscem w Kościele, we wspólnocie. Myślisz, że niewiele znaczysz, bo może nikt cię nie zauważył, a i sam nie masz tyle odwagi, by wyjść przed szereg. Dziś Jezus obdarza cię swoją przyjaźnią, przytula cię do swego serca, abyś poczuł, że jesteś kimś wyjątkowym i niezastąpionym w planie Bożym. Jezus wybrał już ciebie, abyś był z Nim na co dzień, a z tej relacji czerpał moc, by iść i siać dobroć, radość, pokój wokół siebie, we wszystkich spotkaniach, w trudzie pracy i czasie odpoczynku. Tam właśnie, kiedy będziesz dawał swój czas, będziesz mógł później zbierać owoce wyłącznie tego, co pokochałeś, w co włożyłeś swoje serce. Bo tylko takie dobro przynosi wieczny owoc. Odwagi, Pan cię wspiera w każdym kroku! Bądź uwielbiony Panie, w Twej miłości, która ma tyle pomysłów na nasze życie, że możemy być pewni, że zawsze współdziałasz z nami dla naszego szczęścia!


Niedziela 13 maja

"Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły."


Gdybyśmy tak zastanowili się nad posłaniem uczniów w świat przez Jezusa i odnieśli to do siebie, to rodzi się wiele czysto ludzkich myśli: jak uczniowie zrezygnowali zupełnie ze swojego prywatnego życia? Czy nie bali się iść wszędzie...? A co z ich reputacją? Przecież wiele razy zostali pewnie wyśmiani, poniżeni, upokorzeni. Skąd wziąć taką siłę i determinację, jak ją z siebie wykrzesać? "Pan współdziałał z nimi" - to jest nasza odpowiedź. Często słysząc, że Pan powołuje nas do głoszenia Go swoim życiem, w pierwszej chwili myślimy, że stoi przed nami trudne zadanie, zapominając, że nie zostajemy z nim sami. Mamy być nie twórcami, ale narzędziami w rękach Boga, w ten sposób współdziałając z Nim. A jeśli Bóg z nami - któż przeciwko nam? Panie, dajesz nam Siebie w Twoim Słowie i Sakramentach każdego dnia, wypełnij nas Twoim Świętym Duchem, abyśmy umieli Ciebie w pełni przyjmować do naszych serc i wciąż chodzić w Twojej obecności.