<< Listopad 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   
  5  6  7  9
121314
192021
26272830  

Poniedziałek 25 czerwca

„Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.”

Jezus mówi najprościej o najbardziej złożonych sprawach w relacjach międzyludzkich. Problem sądzenia jest stary, ale każdy przechodzi przez niego w swoich warunkach i z ludźmi, z którymi przyszło mu żyć. Co Jezus proponuje? Jego propozycja idzie w poprzek naszym oczekiwaniom, bo po grzechu pierworodnym mamy tę „zdolność” do jedynie słusznej oceny i wyroku na bliźnim jaka nam się wydaje. Lubujemy się w osądach, bo mamy poczucie panowania nad rzeczywistością wokół nas. Ale czy na pewno? Czy przy osądzaniu bliźniego widzę w nim samego Jezusa? Czy raczej widzę doznane krzywdy, które wertuje w sobie jak najciekawszą książkę na świecie, a po tym odpowiadam tym samym z nawiązką? Na tę chorobę serca jest tylko jedno lekarstwo: częsta spowiedź i oskarżanie siebie przed Panem, aby doznać cudu usprawiedliwienia, odpuszczenia win, bo sami jesteśmy winni najbardziej przedziwnego sądu w historii świata, jaki wykonano na Jezusie. Na szczęście ten sąd nad Jezusem okazał się dla nas zbawienny, bo przez Jego uniżenie, my jesteśmy podniesieni do godności synów i córek Boga. A zatem prawdą jest, że „co z serca wychodzi, do serca wraca”, a więc siejmy dobre słowa wokół siebie, starajmy się dostrzec w bliźnich dobre cechy, zdolności, które złożył w ich sam Bóg Ojciec i okazujemy im wdzięczność za drobne uczynki, bo każdy dobry czyn ma swoją wagę miłości. Duchu Święty, wypalaj w nas chęć osądzania bliźnich, żeby tylko słuchać tego, co sam Bóg mówi o tej osobie, którą najlepiej zna od wewnątrz, a my mamy ją pokochać w Panu!