<< Grudzień 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
      1  2
  4  5  6  8  9
111215
1819202223
252627282930

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Poniedziałek 18 grudnia

 

„Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał się mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus.”

Jedynie Pan Bóg znał wszystkie myśli, z którymi się bił św. Józef. W tych słowach widzimy przez jakie trudności na drodze realizacji powołania przeszedł Józef. Mógł być już utwierdzony w swoim wyborze, gdy nagle jego wiara i prawość zostały „potrząśnięte” przez to, co zobaczył w Maryi. Z jednej strony widzimy, że ta sytuacja zupełnie przerastała Józefa, a z drugiej widzimy jego pełne szlachetności serce, który chce dobrze postąpić. Ale jak to znaleźć właściwą drogę? Sen dla Józefa był czasem pogrążenia się we własnej niemocy i właśnie tam, pośród ciemności dostał takie światło, które nie tylko uspokoiło jego serce, ale dało moc do przyjęcia na nowo swojej misji, można powiedzieć: powołania w powołaniu. Z Oblubieńca Maryi do Opiekuna Jezusa. Tamtej nocy zrodził się nowy Józef. Bóg potrzebował właśnie takiego człowieka, aby użyć jego ust do nadania imienia Synowi Bożemu. Z pewnością było to jedno słowo – imię, które wypowiedział Józef – Jezus. Jest to patron jak na zawołanie na obecne czasy, kiedy wielu z nas przeżywa dramat w swojej rodzinie, może w relacji przyjacielskiej, a być może ktoś czuje się podłamany w kapłaństwie. Józef przeżył swój dramat myśli i presji wywieranej przez otoczenie. On na pewno pomoże odkryć na nowo sens twojego miejsca w świecie, w Bożym planie miłości, w twojej rodzinie, w podążaniu za Panem. Jest jeden wspólny mianownik dla każdego: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi”. Kiedy tylko staniemy się jak dzieci Maryi, pozwolimy się, aby Ona nas prowadziła, to przejdziemy przez wszystko, a zwłaszcza przez krzyż choroby, cierpienia, niezrozumienia, samotności, oczekiwania na zrealizowanie pragnień. Poczuj w sobie Jej dyskretną obecność, czułe spojrzenie i dotyk Jej dłoni. Wtedy z większą miłością i oddaniem będziesz mówił najpiękniejsze słowo, w każdych okolicznościach, dając zarazem świadectwo innym, mówiąc: JEZUS.



Niedziela 17 grudnia

"Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości."


Tak samo i nas dziś posyła Jezus, byśmy poprzez swoje życie świadczyli o Nim. Czasem to trudne, zwłaszcza, jeśli np. w pracy, a nawet w rodzinie, obracamy się wśród ludzi, którzy niekoniecznie zainteresowani są tematami wiary. Mimo to, powinniśmy się dzielić Bożą miłością, którą otrzymaliśmy. "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie", mówi Pan. Dziś zapytajmy siebie: Czy inni, patrząc na nasze życie, mają szansę uwierzyć? Czy nasze postępowanie, słowa, głupie żarty, zbliżają, czy oddalają od Boga? Czy wskazujemy innym drogę do prawdziwej światłości, czy do wielobarwnych neonów tego świata? Do naszych serc niestrudzenie puka Ten, któremu my nie jesteśmy godni "odwiązać rzemyka u Jego sandała", a który dla nas pozwolił się zamordować. Otwórzmy nasze serca. Nie bójmy się powierzenia się Bogu w całości, choćby to miało być trudne. Bóg jest miłością, a "w miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk". Panie, bądź uwielbiony w każdym z nas. Uświęcaj nas i umacniaj w drodze do Ciebie, wypełniaj swoim Świętym Duchem, żebyśmy potrafili świadczyć o Tobie. 


Sobota 16 grudnia

"On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko."


Jezus mówiąc o prorokach zapowiada swoje przyjście, Tego, który pragnie nas wyzwolić. Każdy z nas wie, co znaczy zniewolenie - własnym lękiem o pracę, o zdrowie, o przyszłość, nałogiem, z którym wciąż przegrywamy, zranieniami, które wciąż się nie goją. Wielu z nas zna poczucie totalnej niemocy, kompletnej bezradności, kiedy grunt pali nam się pod nogami, a my nie mamy pojęcia jak temu zapobiec, gdzie się schronić, jak temu zaradzić. I nie chodzi tu tylko o jakieś wielkie afery. Czasem - wydawałoby się zwyczajna - codzienność, potrafi przysporzyć tak głębokiego zmartwienia, że nie umiemy ruszyć z miejsca. I właśnie to wszystko, każdą naszą ciemność, Jezus pragnie rozświetlić światłem swojej miłości. Już nie każmy Mu czekać, by zaczął nas prowadzić. Nie bądźmy już dłużej tymi, którzy zawsze wiedzą najlepiej, którzy zawsze sobie dadzą radę sami. Oddajmy Mu się w końcu w całości, niech nas ogarnie Sobą. Pozwólmy, by wreszcie Jezus pokazał nam życie w pełni, pełne radości i pokoju serca, nawet mimo trudów. Chwała Tobie ukochany Panie Jezu. Prosimy Cię, byś wkroczył w nasze życie i w nim królował, byś Ty się nim zajął, Jezu. 


Piątek 15 grudnia

„Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.”


Chyba każdy z nas słyszał kiedyś powiedzenie: „Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził”. Właśnie z tym powiedzeniem kojarzy się dzisiejsza ewangelia. Pokazuje, że niezależnie od tego, jak żyjemy, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie się z nami we wszystkim zgadzał. Zarówno Jan, jak i Syn Człowieczy, szli w imię Pana, choć działali inaczej. Bóg Ojciec dla każdego z nas ma indywidualny plan na życie, bardzo osobistą drogę, niepowtarzalną, jedyną pośród wszystkich. Mamy iść za głosem Boga, szukać Jego woli w naszym życiu i nie zrażać się tym, że nazwą nas opętanymi, żarłokami, dewotami, szaleńcami itp. Jeżeli działamy w imię Jezusa, nie mamy się czego bać. „Jeżeli On z nami, któż przeciwko nam?” Pan mówi nam dziś, że „(…) mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.” Najlepszym przykładem życia w Chrystusie jest nie samo mówienie o Nim, ale życie Nim. Nawet, jeśli wydaje nam się, że nasze świadectwo padło na beton, na gorący kamień, na ziemię wyschniętą na wiór, nie wiemy kiedy Pan użyźni glebę czyjegoś serca, podleje Żywą Wodą, swoją łaską. Nie wiemy tego, bo nie musimy wiedzieć. To Pan swoją mocą wyda owoce, w odpowiednim dla każdego czasie. Bóg działa na różne sposoby, choć my tego nie widzimy. My mamy tylko skupić się na Jezusie. Chwała Tobie Panie, że nas stworzyłeś tak cudownie. Dzięki Ci, że dla Ciebie jesteśmy wystarczający. Mimo, że tak bardzo różni, tacy po ludzku słabi. Bądź uwielbiony Ty, który przenikasz i znasz nas. Ty, który jesteś Miłością, której nie da się ubrać w słowa, bądź wywyższony, bądź uwielbiony. Króluj nam Chryste. 

Czwartek 14 grudnia

„Kto ma uszy, niechaj słucha!”


Niezależnie od tego, czy utożsamiamy się z jakąś wspólnotą, chyba każdy z nas myśli sobie czasem „to, co ksiądz mówi, to chyba nie do mnie”, „ja się do ewangelizacji nie nadaję”, albo: „wszyscy potrafią się tak głęboko modlić, a ja mam wrażenie, że recytuję”. Otóż, dzisiejszą ewangelią Jezus odpowiada na nasze niepewności. Pokazuje, że (Jego) moc, w słabości (naszej) się doskonali. Jezus nie ma przygotowanej listy wybranych, którzy doskonale pełnią wolę Ojca i już mają zaklepane miejsca w Królestwie Niebieskim. „Kto ma uszy, niechaj słucha!” - Jezus, do życia w Nim powołuje każdą i każdego z nas. Kocha nas tak bardzo, że wszystkich pragnie tą miłością ogarnąć, wszystkich pocieszyć i dać życie w obfitości. To nasz wybór. Czy przyjmiemy Jego zaproszenie…? Czy zechcemy słuchać, nie zawsze łatwego do przyjęcia i zgodnego z naszym zamysłem, głosu Pana? Otwierajmy nasze uszy i serca na głos Boga, który pragnie mówić do nas, do każdego osobiście, dziś, teraz, właśnie w ten czwartek. Czy naprawdę chcemy Go usłyszeć…? Panie, daj nam łaskę pragnienia Ciebie. Przyjdź, wypełniaj nas sobą, przenikaj na wskroś Twoją Miłością. Bądź uwielbiony Panie Jezu, Synu Boga, który jak najczulszy przyjaciel, głosem pełnym pokoju, szepczesz do ucha każdego z nas: „Ja Jestem”. 


Środa 13 grudnia


"(...) uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych."


W obecnych czasach każdy z nas doświadcza utrudzenia i obciążenia, nie tylko przez osobiste problemy, ale też przez modę, styl życia, jaki kreuje dzisiejszy świat. Zewsząd docierają do nas głosy, że trzeba zrobić karierę, że trzeba być 'cool'. Słyszymy, że, aby osiągnąć życiowy sukces, trzaba gonić za najnowszymi trendami, być jak kameleon - umieć dopasować się do wszystkiego, co przewija się wokół nas. Hałaśliwe ulice, głośna muzyka, neony, sztuczne tęcze reklam rażące w oczy prawie na każdym kroku... Zagłuszacze serca, tłumiki uczuć, zniekształcające obraz naszych prawdziwych pragnień. Trudno dziś odnaleźć i doceniać piękno ciszy. Piękno skromności, prostoty... Jezus mówi nam: "uczcie się ode Mnie". Co to znaczy?Patrząc na Jezusa, będziemy wiedzieć, kiedy wybuchać śmiechem, kiedy płaczem. Będziemy potrafili zabierać głos, ale też pozwalać mówić ciszy. Będziemy, jak Jezus, szukać ustronnego miejsca oddalenia się od codziennych spraw, gdzie będziemy mogli spotykać się z Bogiem sam na sam i skupiać tylko na Nim. Na Jego cichości i pokorze, które najgłębsze ukojenie dla naszych dusz, którego tak bardzo nam wszystkim potrzeba. Panie Jezu, wypełniaj nas Twoją cichością i pokorą. Daj nam się w Tobie zanurzyć. Prawgniemy, Panie, w Tobie znaleźć ukojenie. 

 

 

"""""""

Wtorek 12 grudnia


"Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała?"

 

Jak Wam się zdaje? Czy Jezus, który kocha nas bardziej, niż nasi rodzice, mógłby o nas zapomnieć? Odpowiedź widnieje na krzyżu, na którym Jezus zmarł, by zapłacić nasz dług, by nas wyzwolić. Jezus nigdy nie odpuszcza, jeśli chodzi o kogokolwiek z nas, nawet, jeżeli zabłąkaliśmy się w naszej grzeszności jak w ciemnym, nieznanym lesie. Dla Pana nie ma wśród nas lepszych i gorszych - wszyscy jesteśmy tak samo ważni. Wszyscy jesteśmy członkami ciała Chrystusowego, dlatego jeśli cierpi choćby jedno z nas - Chrystus jednoczy się z nami w tym cierpieniu. Być może właśnie przyszedł najtrudniejszy czas w naszym życiu, może pogubiliśmy się tak bardzo, że nie umiemy wyjść na prostą, a może po prostu codzienność nas przytłacza, czegoś nam brakuje i już nie dajemy rady. Mimo naszych ludzkich słabości i codziennych trudności - zdajmy się na Pana. Nie bójmy się wołać: "Jezu! Ratuj mnie! Ratuj mnie, bo zabłądziłam/em i nie wiem dokąd pójść. Pragnę, byś mnie odnalazł Panie Jezu". Pan ze wszystkiego może wyprowadzić dobro, nawet z naszej ciemnej doliny. Oddajmy się w pełni Chrystusowi, zaufajmy Temu, który nigdy z nas nie rezygnuje, nigdy nas nie opuści. Bądź uwielbiony Jezu w Twojej niepojętej Miłości. 


Poniedziałek 11 grudnia

„Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy.”


Dzisiejsza Ewangelia bardzo obrazowo pokazuje nam zadanie, jakie stoi przed każdym z nas – zabieganie o zbawienie nie tylko swoje, ale tez męża, ojca, siostry, brata… każdego człowieka, który żyje wokół nas. Mamy być przykładem życia w Chrystusie dla innych, ale też mamy być rycerzami Pana Jezusa, którzy niestrudzenie walczą o świętość. „Inaczej widzi człowiek, niż widzi Bóg” – czasem modląc się, zastanawiamy się, czy nasza modlitwa ma moc, czy ma znaczenie… Bo modlimy się za męża już tyle lat, a on wciąż pije. Prosimy o wyzwolenie z nałogu i wciąż w nim tkwimy. W takich sytuacjach może nam się wydawać, że nasza modlitwa odbija się przysłowiowym grochem o ścianę. Dobra nowina dla nas jest taka, że: Pan słucha naszych modlitw. Każdej, nawet tej najmniejszej, nieudolnej, nieporadnej, sklejonej w kilka słów z bezradności. Słucha wszystkiego, co do Niego mówimy. Ale z racji, że jest naszym Ojcem, wie najlepiej, co, kiedy, w jakiej ilości i komu dać. Wie lepiej niż my kiedy jest czas siania, kiedy zbierania, kiedy trudu, a kiedy beztroski, kiedy płaczu, a kiedy śmiechu. Naszym zadaniem jest TRWAĆ. Trwać w Jezusie Chrystusie z ufnością, że On wszystkim się zajmie. Z pełnym oddaniem Mu steru naszego życia. Mimo przychodzących wątpliwości, musimy walczyć o dobro, o chwałę Pana, także w drugim człowieku. Nieśmy samych siebie, ale i naszych bliźnich na noszach modlitwy do stóp Jezusa. Jeżeli zaufamy Jemu, On nas podniesie i z łożem naszych grzechów, trudnej przeszłości, słabości – uzdrowionych wyśle do domu. A nas zdumienie ogarnie i będziemy wielbić Boga, tak, jak świadkowie uzdrowienia sparaliżowanego człowieka. Panie, bądź światłością na naszej drodze, umacniaj nasze serca, by kroczyły za Tobą. Wypełniaj nas odwagą do życia w Tobie. Bądź uwielbiony! Najwspanialszy, kochający, miłosierny… Bądź uwielbiony Panie Jezu.

Niedziela 10 grudnia

 

„Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”

Wyprostuj swoje życie przez wzgląd na Jezusa. Często mówimy: „moje życie jest skomplikowane”, lub „mam skomplikowaną przeszłość”, albo „to wszystko nie jest takie proste”. Przez lata naszego życia wchodzimy w różne sytuacje. Nie zawsze jest „miło i przyjemnie”, nie zawsze jest tak, że wszyscy nas lubią i mamy wokół grono tylko życzliwych ludzi. Czasem nawet bez naszej winy sprawy się komplikują, relacje są trudne. Przeszłość ciągle daje o sobie znać i nie pozwala nam żyć pełnią życia. Czujemy się jakby ktoś nam podciął skrzydła, albo jakbyśmy jechali samochodem z zaciągniętym ręcznym hamulcem. To wszystko powoduje, że żyjemy w napięciu, rozmyślamy o tym co było, może nie widzimy rozwiązania, zastanawiamy się co zrobić, jak to ułożyć. Zamiast cieszyć się teraźniejszością tracimy energię na walkę ze „zmorami” z przeszłości. Jakieś błędnie podjęte decyzje (niekoniecznie przez nas) często rzutują na to, co jest teraz. „Prostujcie ścieżki dla Niego”. Co to może oznaczać dla mnie? Skoro nie widzimy wyjścia ze skomplikowanej sytuacji, to jak mamy ją wyprostować? Żyjąc Ewangelią. Krok po kroku rób co do ciebie należy w zgodzie z tym co mówi Jezus. Systematycznie dzień po dniu układaj relacje, naprawiaj krzywdy, wybaczaj. Będzie to ciężka praca. Zrób to nie tylko dla Jezusa, ale i sam dla siebie. Pomoże ci w tym sakrament przebaczenia i pojednania, który uzdalnia do wyjścia z "przeszłości". Choć pamięć będzie dawała znać o sobie, to twoje serce będzie wolne i radosne. Poczujesz lekkość w sercu mając świadomość, że zrobiłeś wszystko co mogłeś ze swojej strony. Na co nie masz wpływu - zostaw, co możesz - naprawiaj. „Panie daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to czego zmienić nie mogę; daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego, co zmienić mogę; i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego” (M .Aureliusz ).


Sobota 9 grudnia

 

„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie…”

 

Czy słyszałeś kiedyś takie zdania: „ ja w życiu nic nie dostałem za darmo, do wszystkiego dochodziłem własnymi siłami…”, lub „ w dzisiejszych czasach nic ma nic za darmo, wcześniej czy później za wszystko dostaniesz rachunek…”. Może sam wielokrotnie w ten sposób mówiłeś. To takie prawdziwe na pierwszy rzut oka. Można by się zgodzić z tym stwierdzeniem nie zastanawiając się głębiej. Być może niewiele dostałeś rzeczy materialnych od ludzi. Być może nawet nie lubisz przyjmować nic za darmo, bo nie lubisz być nikomu nic dłużny. Są jednak rzeczy, które otrzymałeś zupełnie za darmo. Nawet jeśli próbowałbyś za nie zapłacić, to nie ma takich kwot które mógłbyś wpisać robiąc przelew… Nie ma takiej ceny, na którą mógłbyś wycenić swoje życie. Otrzymałeś je od Boga zupełnie za darmo. „Życie darmo otrzymane jest darem, który zawsze trzeba przyjmować i kochać… Skoro bowiem darmo otrzymaliśmy dar życia , my sami powinniśmy darmo je dawać braciom” (Jan Paweł II). Mówisz, że do wszystkiego dochodziłeś własnymi siłami. Skąd miałeś te siły? Właśnie od Boga. On daje ci siły, aby zabiegać o sprawy życia codziennego. Kolejną rzeczą, którą otrzymałeś zupełnie za darmo jest miłość Boga do ciebie. To Jezus z miłości do ciebie umarł na krzyżu. Zrobił to, bo cię kocha - zupełnie za darmo. Nie ma banknotu z taką ilością zer, który mógłbyś wyjąć i za to zapłacić. Miłość Boga jest nieskończona i niemierzalna, a otrzymałeś ją za darmo. Być może Bóg dał ci osobę, która cię kocha - męża/żonę, chłopaka/dziewczynę. Podziękuj Bogu za to, podziękuj tej osobie. „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie…”. Zastanów się, co możesz ofiarować drugiemu człowiekowi zupełnie za darmo… Może będzie to modlitwa w czyjejś intencji. Widzisz, że ktoś jest „udręczony i porzucony” - powiedz mu o Jezusie, poświęć mu swój czas. Nic cię to nie kosztuje, a komuś może uratować życie, dać iskierkę nadziei na lepsze jutro. Serce Jezusa jest zawsze gotowe, by się wszystkim z wszystkimi podzielić. Jakie jest nasze serce?



Piątek 8 grudnia

 

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego…”

 

Dla Boga nie ma nic niemożliwego, bo jest Bogiem. Stworzył cały wszechświat, ciebie i mnie. Myślisz, że jest coś, czego nie może? Nie ma takiej rzeczy. I to jest wspaniała wiadomość. Masz Przyjaciela, który może wszystko. Czy dociera to do ciebie? Oprócz tego, że może wszystko, to jeszcze chce dla ciebie jak najlepiej. Co ci się może stać? Czy jest coś, czego mógłbyś się bać, o co martwić? Musisz Mu tylko zaufać jak Maryja „niech mi się stanie według twego słowa!”. Daj się poprowadzić jak Maryja. Nie zamartwiaj się na zapas. Nie układaj życia po swojemu. Nie rozgrzebuj przeszłości, nie wymyślaj scenariuszy na przyszłość. Pytaj Boga, jak On by chciał, abyś postąpił. Stoisz przed podjęciem ważnej decyzji jak wybór drogi życiowej, kierunku studiów, męża/żony, miejsca zamieszkania, wyboru zawodu, zmiany pracy. Oddaj to Najwyższemu. Módl się do Ducha Świętego o wskazówki. Szukaj odpowiedzi w Słowie Bożym. Pamiętaj jednak, aby je przyjąć na wzór Maryi. Ona nie wiedziała co będzie dalej. Przyjęła Wolę Bożą z pokorą i wypełniała ją do końca. Angażuj się całym sobą, uważaj abyś nie „przespał” życia, nie zmarnował talentów. Podejmuj wyzwania, ale zawsze pytaj „co zrobiłby Jezus na moim miejscu…”? Jeśli godzimy się na wypełnienie Woli Bożej w naszym życiu, zazwyczaj towarzyszy temu pokój. Gdy podejmujemy konkretne kroki dążące do wypełnienia tego zadania, musimy liczyć się z tym, że po drodze mogą pojawić się trudności, ale tylko te zewnętrzne. Jeśli decyzja jest zgodna z Wolą Bożą, Bóg Ci będzie błogosławił, a owoce tego będą wielkie. Boże, kształtuj w naszych sercach taką ufność ku Tobie, jaką złożyłeś w Maryi wybierając ją na Matkę naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.


Czwartek 7 grudnia

 

„Każdego wiec, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale…”

 

Nieustannie toczy się walka o nasza duszę. Zło często przychodzi pod przykrywką pozornego dobra, zaciemnia nasz odbiór rzeczywistości. Łatwy zarobek, szybkie pieniądze, nielegalne interesy - mówisz sobie ”to tak na chwilę, później się z tego wycofam”. Toksyczne znajomości - mówisz „w końcu mam swoja paczkę znajomych, nie są idealni, ale są”. Narkotyki, używki, alkohol - mówisz „to tylko raz, przecież po razie nic mi nie będzie, chcę tylko spróbować jak to jest”. Następuje umniejszanie rangi spraw, zacieranie granicy, która jest i tak bardzo cienka. Masz mętlik w głowie, albo w ogóle nie zastanawiasz się nad konsekwencjami sytuacji w którą wchodzisz. Zwykle dopiero, gdy sytuacja kompletnie wymyka się spod kontroli, a zły przejmuje kontrolę nad naszym życiem widać, że wszystko zaczynało się tak niepozornie… Jakże często uświadamiamy sobie, że jesteśmy słabi, że w odpowiedniej chwili nie powiedzieliśmy „nie”. Skąd bierze się taka słabość? Odpowiedź daje nam dzisiejsze Słowo. Kto nie słucha Jezusa i nie żyje Jego Ewangelią słabnie, robi się kruchy. Jest jak dom zbudowany na piasku. Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno! Jezus może cię wyciągnąć z najgorszej opresji. Należy tylko się do Niego zwrócić o pomoc. Co zrobić, abyśmy byli mocni i nie ulegali pokusom? Ewangelia, zwłaszcza jeśli wciela się ją w życie, kształtuje postawę wewnętrzną człowieka, jego serce. Uodparnia na wszelkie ataki, zakusy, podszepty złego. Silnego charakteru nie da się stworzyć w jednej chwili. Moc człowieka buduje się na relacji z Jezusem i Jego Słowem. Decydującą rolę w niej odgrywa miłość. To ona przede wszystkim czyni nas odpornymi na różnego rodzaju życiowe „kataklizmy”. Budujmy nasze życie na solidnej skale - na Jezusie Chrystusie! Panie, Ty jesteś skałą, której nie mogą poruszyć żadne burze. Obdarz nas mądrością i wytrwałością, abyśmy nie ustawali w drodze do Ciebie!


Środa 6 grudnia

 

 „Żal Mi tego tłumu!…nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych…”

 

 Przywołaj sobie w pamięci sytuację ze swego życia, kiedy byłeś w trudnym położeniu. Kiedy nie miałeś pracy, może brakowało Ci pieniędzy na opłaty czy jedzenie. Rachunki się piętrzyły, a ty nie miałeś za co ich uregulować. Może wziąłeś jakiś kredyt na dom, czy mieszkanie, którego nie byłeś w stanie spłacać. Może nie mogłeś zapewnić swoim dzieciom tego, czego potrzebowały. Czy miałeś w swoim życiu taką sytuację? A może teraz właśnie ją masz. Jeśli nigdy nie doświadczyłeś niedostatku - dziękuj Bogu za to. Niektórzy doświadczyli, lub doświadczają. Jeśli jest to historia z przeszłości i wyszedłeś „na prostą”, przypomnij sobie jak to się stało? Czy nie było tak, że pewnego dnia zadzwonił telefon i ktoś miał dla ciebie ofertę pracy, lub przyszedł ktoś i wyciągnął do ciebie pomocna dłoń, może pożyczył pieniądze, albo po prostu ci je dał. Myślisz, że rzeczy same się potoczyły ku dobremu? Czy może to Jezus patrząc na to co się dzieje powiedział „żal mi jego/jej, nie chcę aby był głodny”. Tak jak rozmnożył siedem chlebów i kilka rybek, tak postawił ci na drodze pomocnych ludzi, aby w taki, czy inny sposób pomogli wyjść ci „na prostą”. Być może jest to epizod z twojego życia, o którym już zapomniałeś, lub nie chcesz pamiętać. Warto jednak mieć go w myślach właśnie po to, aby wiedzieć komu zawdzięczasz to, że jest to już tylko przeszłość. To, że teraz twoje finanse mają się dobrze, a tobie niczego nie brakuje zawdzięczasz Jezusowi! Pamiętaj aby Mu za to podziękować. Może teraz jest czas wdzięczności. Być może teraz jest czas, aby stać się narzędziem w rekach Boga i nieść pomoc innym.  Jeśli natomiast jesteś teraz w trudnym położeniu, uwierz z całej siły, że Jezus nie chce abyś żył w niedostatku. On pragnie, abyśmy żyli w obfitości. Rób co w twojej mocy, aby zdobyć źródło utrzymania, ale też wołaj do Jezusa: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…” Jezus nie chce, abyś pozostał głodny…


Wtorek 5 grudnia

"Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom..."

Jezus mówiąc ”prostaczkom” ma na myśli osoby, które są jak małe dzieci. Wyobraź sobie niemowlę. Małe, bezbronne, nieporadne. Kiedy je coś boli, coś mu dolega, jest głodne, jest mu za zimno lub za gorąco, potrzebuje bliskości- sygnalizuje to często płaczem i wyciąganiem rączek w stronę rodziców. W oczach dziecka uderza przede wszystkim ich niewinność. Dziecko ma tendencję do mówienia prawdy, nie zakłada "masek", nie udaje kogoś innego niż jest. Kiedy czuje miłość rodziców staje się bardzo otwarte i pełne ufności. Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają. Najwięcej miłości potrzebują wtedy, gdy najmniej na nią zasługują, Dziecko nie liczy na siebie. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że potrzebuje oparcia ze strony ojca. Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca nas do takiej właśnie postawy wobec Boga Ojca. Postawy ufności, skierowania wzroku ku Najwyższemu. Kiedy jest nam źle, kiedy nam czegoś brakuje, oraz również gdy jesteśmy zadowoleni, radośni- wyciągajmy ręce do Boga. Bądźmy jak dzieci- ufni, prostolinijni, prawdziwi, bez fałszu i obłudy. W takiej prostocie stańmy przed Jezusem. Czy umiesz w postawie dziecka stanąć przed Bogiem i powiedzieć: "Panie jest tak i tak, jest źle, być może z mojej winy sprawy się skomplikowały, źle zrobiłem, ale chcę to naprawić, pomóż mi w tym, potrzebuję czuć Twoje wsparcie, bo sam nie dam rady"? Czy może upiększasz rzeczywistość, wybielasz siebie, przerzucasz winę na innych, okłamujesz siebie i Boga? Stań przed Nim w prawdzie, z prostotą dziecka wyciągnij ręce i wołaj: "Jezu bez Ciebie sobie nie poradzę"! Najwyższy nie zostawi swego dziecka w potrzebie. Jezus mówi o "mądrych i roztropnych". Ma tutaj na myśli ludzi, którzy się za takich uważają z racji wygórowanego mniemania o sobie, przekonania o własnej wielkości, nadzwyczajnym intelekcie. Poprzez taką postawę zatracają w sobie prostolinijność, otwartość serca potrzebną do poznania Boga i drugiego człowieka. Dziecięca postawa to postawa prostoty, otwartości serca, która współgra z miłością. Jezus przestrzega nas przed postawą wyższości, krytykuje ludzi pychy. Panie pomóż nam każdego dnia na nowo kierować ku Tobie nasz wzrok i budować bezgraniczne zaufanie do Ciebie. Ty jesteś naszym Ojcem, a my Twoimi dziećmi!


Poniedziałek 4 grudnia

 

"Zapewniam was: u nikogo w Izraelu nie spotkałem tak wielkiej wiary..."

 

Prośbę setnika o uzdrowienie sługi z ciężkiej choroby możemy odnieść do siebie w różnych trudnych sytuacjach naszego życia. Kiedy człowiek doświadcza bezradności i traci nadzieję, wtedy wkracza Bóg. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Warunkiem otrzymania łaski jest jednak silna wiara. Zbawiciel i Jego uczniowie oczekiwali ufnej wiary od ludzi, którzy zwracali się z prośbą o uzdrowienie. Chwalili tych, którzy posiadali taką wiarę. Prosisz o uzdrowienie z choroby, nałogu, o uzdrowienie relacji w rodzinie, wewnętrzne uzdrowienie zranionej duszy... Czy głęboko wierzysz, że Jezus Ci to da? Czy w twojej niepowtarzalnej historii życia twoja wiara jest największa z możliwych? A może trochę wierzysz, a trochę nie wierzysz. Albo jak Tomasz Apostoł - uwierzysz jak zobaczysz. W czasach ciągłego pośpiechu, braku cierpliwości, w czasach "potęgi rozumu" wiara jest dobrem deficytowym. Jezus mówi "...wszystko możliwe jest dla tego kto wierzy..."(Mk 9,23). Kiedy nie zostajemy uzdrowieni, mimo że się o to modlimy, często mówimy "taka była wola Boża"... Może tak było, a może twoja wiara nie była wystarczająco silna. Jezus, kiedy nauczał swoich Apostołów nigdy nie mówił jak wielki jest problem, ale często mówił: "jak mała jest wasza wiara". Podstawą do uzdrowienia jest wiara. Setnik w dzisiejszej Ewangelii w postawie pokory i z ogromną wiarą prosi Jezusa o uzdrowienie swojego sługi. Módlmy się o łaskę wiary, aby nasze modlitwy o uzdrowienie były napełnione ufnością. "Panie, Ty powiedziałeś, ze bez wiary nie można Tobie się podobać. Proszę Cię: przymnóż mi wiary. Panie naucz mnie wierzyć; spraw, by moja wiara była jak ziarnko gorczycy, bym potrafił słuchać Ciebie, ponieważ Ty powiedziałeś, że wiara rodzi się ze słuchania Twego słowa."