<< Kwiecień 2019 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
  1  2  3  5  6
  8  9101213
151617
2223242627
2930     

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Wielki Piątek 19 kwietnia

„A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha. (…) Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli.”

Dziś jesteśmy świadkami tego samego wydarzenia, które miało miejsce kiedyś poza murami Jerozolimy, na Golgocie. Stajemy razem z Maryją, Janem Apostołem i niewiastami, aby towarzyszyć Jezusowi w Jego Pasji, która osiągnęła swój punkt szczytowy w śmierci Zbawiciela. Czy może być bardziej przejmujący widok, jak ten, gdy powieszono na drzewie hańby Niewinnego, a do tego, największego Przyjaciela człowieka? Nikt tak nas nie kocha jak Zbawiciel, dlatego nie tyle odebrano Mu życie, co sam siebie ofiarował nam, abyśmy doznali przemiany serca. Łatwo było nie raz otrzymać jakąś łaskę, pomoc w trudnej sytuacji życiowej, ale ile to razy przez złość, manipulację, oczernianie, dążenie do swego za wszelką cenę, przez nieczystość serca i chciwość wielu rzeczy poza miłością skazywaliśmy Jego na śmierć? On wtedy milczał, ale nie przestał kochać i zawsze jest gotowy, by darować nam każdy grzech. On już zapłacił najwyższą cenę za nasze nieposłuszeństwo, byśmy powrócili do Źródła Życia, do ufnego wskoczenia w ramiona Ojca, Tatusia. Droga wiedzie przez serce Jezusa, otwartego już na zawsze, co potwierdził świadek śmierci Jezusa, abyśmy wierzyli i zawierzyli siebie Jego miłości. Dziś nie potrzeba wielu słów. Dziś wystarczy przyjąć do siebie tego ducha, ducha dziecięctwa, ducha Jezusa, aby zupełnie inaczej żyć, już nie dla siebie, ale dla bliźnich. Bóg oddał wszystko. Oddał, bo posiada to wszystko na wieki. A my, jeśli kurczowo coś trzymamy dla siebie, to właściwie nie mamy nic. To jest trudna prawda o umieraniu, ale nie ma innej drogi do pełni życia jak przez krzyż – Krzyż Jezusa. Panie Jezu, uwielbiam Ciebie, Miłości Ukrzyżowana przeze mnie, Miłości Oblubieńca, który już mnie wtedy poślubiłeś, obmyłeś z grzechy winy, dałeś ducha, bym powstał do godności dziecka Bożego! Cóż Ci oddam za to wszystko? Siebie samego dam, byś mnie przemienił swą Miłością, piękną jak wiosna, ale twardą jak krzyż! Niech Twoja męka i śmierć owocuje we mnie obfitymi gronami miłości, by świat przemieniał się ode mnie. Chwała Tobie, Jezu, Królu Miłości!


Wielki Czwartek 18 kwietnia

 

„Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział.”

Piotr wzdryga się przed uniżeniem Jezusa, by mu obmył nogi. To była prawdziwa reakcja człowieka, który pewnie miał swój honor i wiedział kim jest przed Panem. Uniżenie Jezusa jest bardzo uderzające, zwłaszcza w ówczesnym czasie, kiedy to obmywaniem nóg zajmował się niewolnik, sługa. Ten gest musiał zszokować uczniów, bo raczej nie tak sobie wyobrażali Mistrza i Mesjasza. Dziś Jezus klęka przed każdym z nas, by obmyć nasze nogi, byśmy razem z Nim mogli uczestniczyć w pełni w Jego uczcie miłości. Wystarczy przyjąć w pokorze tę posługę miłości, którą Jezus daje nam na nowo doświadczyć na progu Triduum Paschalnego. Ten gest prowokuje do zmiany myślenia i postrzegania Boga, który najpełniej objawia swoją miłość w posłudze miłości – caritas, która oczekuje odpowiedzi od strony człowieka. Jezus przez ten gest pokazuje jak mamy przyjmować dar Eucharystii i Kapłaństwa. Warto spojrzeć z uwagą i dłużej zatrzymać się nad wspaniałą mozaiką o. Marco Rupnika Mandatum, gdzie można dostrzec skuloną figurę Jezusa – Sługi i zadziwionego Piotra. Pozwólmy Jezusowi, aby obmył nam nogi, by razem przejść przez Paschę do nowego życia. Duchu Święty, otwórz nasze serca na bogactwo tego najważniejszego wydarzenia w ciągu roku, aby ten czas przyniósł nam owoce miłości na wzór miłości Jezusa!


Środa 17 kwietnia

„W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.”

W tym prostym pytaniu uczniów możemy nauczyć się pytania Jezusa o różne rzeczy, ale w tym czasie najważniejsze wydaje się być to jedno: gdzie chcesz, Panie, abym przygotował Ci Paschę? To jest piękne w postawie ucznia, który pyta o to, czego chce Jezus w własnym życiu, w gronie uczniów. W odpowiedzi Jezus daje uczniom instrukcję działania. Jezus uczy nas jak zaplanować pewne wydarzenia, a zwłaszcza te, które będą miały swoje ważne konsekwencje. Pascha była i jest najważniejszym świętem dla Żydów, więc pytanie o miejsce jest istotne. Teraz warto pomyśleć i zaplanować najbliższe dni w Wielkim Tygodniu. W zabieganiu o wiele rzeczy łatwo o zdenerwowanie, niepotrzebne słowa, o obrażanie się o byle co, a uczniowie uczą nas, by odpowiednio przygotować się do tego wydarzenia ze spokojem i zaufaniem Panu. Warto mieć na uwadze nie tylko własne przygotowanie, ale też i zobaczyć, czego potrzebuje mój brat lub siostra, zapytać się i zainteresować, czy czegoś nie potrzebuje, a może nie odważy się o to poprosić. Przez rozmowę można wiele o sobie się dowiedzieć i na miarę swoich możliwości odpowiedzieć bliźniemu na jego pragnienia. Czy mam w sobie taką postawę, że pytam Jezusa o to, czego chce, w jaki sposób przeżyć te najważniejsze dni, by być otwartym na Jego pomysły i pragnienia? Ktoś może powiedzieć, że co roku jest tak samo, pewnie i w tym nic nowego mnie nie zaskoczy… Na pewno? Może czas najwyższy zacząć pytać Jezusa o różne rzeczy i plany, by dać się zaskoczyć, a przede wszystkim więcej słuchać Pana w Słowie, a przez to być słuchającym bliskich nam osób. To jest możliwe do spełnienia, gdyż jak czytamy w dalszej części tej ewangelii, „Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.”. Duchu Święty, przyjdź do naszych serc, do naszych domów, do naszych bliskich i pomóż nam dobrze przygotować się do przeżycia Paschy Jezusa, wydarzenia, które owocuje w życiu codziennym nowym życiem i radością wiary!


Wtorek 16 kwietnia

„Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie.”

Jezus zapowiada uczniom swoją bliską śmierć, ale nie czyni tego wprost, ale przez wyjaśnienie misji, do której On sam został powołany i przeznaczony. Z tego względu dialog Piotra z Jezusem odbywa się na dwóch poziomach rozumienia, czyli Pan Jezus zapowiada zbliżające się wydarzenia, a Piotr zupełnie o czym innym myśli i deklaruje oddanie życia za Mistrza. Jezus zapowiedział zdradę Judasza, bo on już ją zaplanował, a Piotr wyprze się Mistrza w swojej słabości i lęku przed innymi. I tyle będzie z deklaracji oddania życia. Można by powiedzieć, że niektóre upadki w naszym życiu są błogosławieństwem. Pan dopuszcza takie momenty, w których sami jesteśmy w takich sytuacjach, gdzie ukazuje się nasza małoduszność, pycha, lenistwo duchowe, niesłuchanie mądrzejszych i przez takie nastawienie upadamy w te same grzechy, przyzwyczajenia do złego. Deklaracje są dobre, ale wymagają wierności i pokory, by zawierzyć swój los, swoje życie i świadectwo Panu. Ile razy przekonujemy się na własnej skórze, że łatwo coś powiedzieć, a trudniej później to wykonać i dotrzymać słowa. Kiedy obiecaliśmy komuś swoją pomoc, a później wymawiamy się przez różne usprawiedliwienia, że mam takie ważne sprawy, że może innym razem komuś podam rękę… Warto zobaczyć w sobie, ile mam w sobie z postawy Piotra, który nieraz okazuje, jakoby wiedział lepiej od Jezusa co ma robić, albo czego unikać? W jakich sytuacjach deklaruję ważne słowa? Na czym mi zależy, gdy komuś coś obiecuję? Czy wierność słowu nie jest dla mnie towarem na sprzedaż? Panie, daj nam zrozumieć Twoje słowa, byśmy byli mądrzy również po upadku, który jest okazją i szansą do zbliżenia się do prawdy o nas samych, a tym bardziej ufali Ci, że Twoja miłość i miłosierdzie nigdy nie zawodzi, bo jesteś wierny Słowu od zawsze na zawsze!


Poniedziałek 15 kwietnia

 

„Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie.”

Ten ważny szczegół mógłby nam umknąć w trakcie tej Ewangelii, gdyby nie obrona Jezusa gestu Marii. Ten szczegół dotyczy miłości Marii do Jezusa wyrażonej w przechowaniu olejku nardowego , który miał posłużyć namaszczeniu stóp Jezusa przed Jego męką i pogrzebem. Ta postawa zapobiegliwości, zadbania o Przyjaciela, odłożenia swoich środków, by zakupić drogi olejek jest wyrazem najpierw zażyłej relacji Marii z Jezusem, która najpierw była dla Jezusa i słuchała Go przy wspólnych spotkaniach. Słuchała Go z pewnością w sercu, dlatego wiedziała, kiedy rozlać ten olejek. Tego możemy się uczyć od Marii, aby tak przebywać z Jezusem, w taki sposób Go słuchać, by później dać od siebie to, co się należy Bogu, a przez zapach być również świadectwem dla bliskich, dla bliźnich, dla ludzi przypadkowo spotkanych. Ten olejek nardowy nabrał szczególnego znaczenia ze względu na okoliczności, bo to było przygotowaniem do Paschy Jezusa. Jezus tak to odebrał ten gest Marii jako wyraz wielkiej miłości i współczucia z Jezusem w Jego misji. Warto w tym Wielkim Tygodniu zobaczyć w swoim skarbcu, co przechowałem dla Jezusa przez ostatni czas, żeby Mu dać coś od siebie, żeby nie bać się tego „stracić”, rozlać na nogi Jezusa olejek mojej modlitwy, z trudem zaoszczędzonych środków, które mogę przeznaczyć na kwiaty do grobu Pańskiego, a może to być czas przeznaczony na adorację, w której będę całkowicie skoncentrowany na Panu, w współodczuwaniu z Nim bólu zbliżającej się zdrady, osamotnienia, walki o nasze zbawienie… Olejek nardowy ma piękny, inspirujący, delikatny zapach, a więc może warto ofiarować Panu również swoje cechy charakteru, usposobienie serca, uzdolnienia, aby przynieść Jezusowi radość i pokrzepienie. Może to być niewiele według naszej oceny, a dla Jezusa to samo znaczy bardzo dużo, bo liczy się gest oddania tego dla Niego. Wybór należy do nas. Najpierw trzeba usiąść i posłuchać Jezusa tak jak słucha się przyjaciela. Duchu Święty, wlej w nasze serce olejek łagodności, cierpliwości, uprzejmości, opanowania, abyśmy ofiarując siebie Panu, mogli przez te owoce służyć swoim bliskim w czasie przygotowania do Świąt Paschalnych! Panie, uwielbiam Cię w Twoim słowie, w którym stajesz w obronie najmniejszego gestu miłości!


Sobota 13 kwietnia


"(...) Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno."  


Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa, choć wydarzyło się ponad dwa tysiące lat temu, nie ma określonej daty ważności. Ofiara Baranka złożona za nas, daje nam zbawienie. Każdy kolejny dzień naszego życia jest dla nas łaską, szansą na przybliżenie się do obietnicy życia wiecznego, nie tylko naszego, ale też innych ludzi. Jezus oddał życie, by "rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno". Jednak również w tej kwestii nie podważa naszej wolnej woli. Tu zadanie dla nas - zastanówmy się, jakie jest nasze podejście do bliźnich? Czy nasze spojrzenie na drugiego człowieka zaprasza do rozmowy, czy stawia mur? Czy łatwiej jest nam do kogoś wyciągnąć rękę na zgodę, czy wcisnąć ją w kieszeń i odejść czym prędzej? Każdy z nas stanowi niezastąpioną, wyjątkową część ciała Chrystusowego. Prośmy Jezusa, by wypełniał nas swoją miłością, która otwiera serce na potrzeby innych, która zaprasza do relacji, do wspólnego budowania Kościoła. Bądź uwielbiony Jezu, który uczysz nas, że prawdziwa miłość jest godna najwięszej ofiary.



Piątek 12 kwietnia


"Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu."


Wiara w Boga i przykład chrześcijańskiego życia objawia się przede wszystkim nie w słowach, a w czynach. Mówienie komuś o miłości Bogu nie będzie wiarygodne, jeśli człowiek głoszący tą prawdę będzie pałał nienawiścią do uciążliwego sąsiada. W dzieciach nie zapłonie pragnienie spotykania się z Bogiem w Eucharystii, jeśli rodzice siedząc przed telewizorem, będą je wysyłać do kościoła z książeczką po podpis. Jezus wprost mówi: "Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie." - to znaczy, że i nasze słowa nie znaczą nic, jeśli przeczą im czyny. Prośmy Pana o łaskę wierności Jego nauce, by nieustannie płonęło w nas Jego światło. Dopomóż nam Jezu, by nasze życie stawało się dla innych drogą do Ciebie.



Czwartek 11 kwietnia


"Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam."


Nazywanie Ojca Niebieskiego swoim Bogiem powinno być integralne ze świadczeniem o tym swoim życiem. Przystąpienie do sakramentów jest łaską, lecz mimo to, wielu ochrzczonych, przystępujących do Komunii Świętej Chrześcijan nie ma zbudowanej bliskiej relacji z Jezusem. Słowa czytanej dzisiaj Ewangelii zawierają cenną wskazówkę - Jezus wprost mówi nam, że On jest tym, który zna Ojca, tak więc On jest naszą drogą do nieba. Jezus zszedł na ziemię, przyjął ludzkie ciało ze wszystkimi jego niedoskonałościami i umarł za nas, w pełni odczuwalnym bólu, upokorzeniu, cierpieniu i samotności. Zbliżył się do nas tak bardzo, usunął dystans pomiędzy naszym człowieczeństwem, a Jego bóstwem. Prośmy Jezusa, by wypełnił nasze serca pragnieniem Jego obecności, byśmy nie przechodzili obojętnie obok Jego miłości, byśmy nie ignorowali Tego, który pragnie zaprowadzić nas do Domu Ojca. Jezu, daj nam Twoje światło, wprowadzaj nas w głębię Tajemnicy Zbawienia. Bądź uwielbiony w Twojej ofiarnej miłości i miłosierdziu.



Środa 10 kwietnia

"(...) poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. (...) Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga."


Jezus jest drogą, prawdą i życiem - to wszystko idealnie się łączy, bo żeby żyć w pełni, musimy iść drogą prawdy. W słowach Jezusa zawiera się zachęta do szukania prawdy, podążania swoją, indywidualną drogą, poznawania Bożej mądrości. Prawda często bywa niewygodna, wręcz trudna. Nierzadko wymaga przyznania się przed samym sobą, że coś zrobiliśmy źle, że popełniliśmy błąd, może nawet szereg błędów, które jeden po drugim zniewoliły nas i zabrały pokój serca. Jeden grzech pociąga za sobą kolejny. Zwłaszcza w otoczeniu, które daje przyzwolenie na czynione zło, trudno jest walczyć z pokusami, tak łatwo wybrać wtedy usprawiedliwienie - bo inni tak robią, bo ja też mogę, bo nikt nie zwraca mi uwagi. I z każdym następnym grzechem, szatan coraz bardziej wypycha z naszego serca pragnienie Jezusa, który swoją miłością porusza nasze sumienie. Praca dla chwały Pana, zawsze jest warta trudów i wyrzeczeń - szczególnie praca nad sobą. Prośmy Jezusa, żeby dodawał nam sił w odpieraniu złych pragnień, egoizmu, pychy. Zanurzajmy się w Jego Świętej Krwi, zanurzajmy w Niej każdy rozpoczynający się dzień, każdą naszą sprawę, aby Chrystus uświęcał nasze życie swoją ofiarną miłością. 


Wtorek 9 kwietnia

"A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego (...)".


Słowa, które wypowiada Jezus, odnoszą się do życia każdego z nas. Pan Bóg wypełniał swoim Duchem Jezusa, kiedy chodził po ziemii i to od Niego pochodziło wszystko, co Jezus głosił, czego nauczał. Tak samo dziś Bóg Ojciec nie pozostawia nas samych. Jeśli tylko zaprosimy Go do naszego życia i tak jak Jezus będziemy we wszystkim szukali Jego woli, to On będzie nas prowadził, obdarzał potrzebnymi łaskami, pomagał wypełniać w naszym życiu to, do czego zostaliśmy przeznaczeni. Świadomość, że sam Bóg, który posłał nas na ten świat, wciąż jest przy nas, to niesamowite "ubezpieczenie na życie". Bo jeśli Bóg z nami - któż przeciwko nam? Panie, obdarz nas łaską wytrwałości, byśmy nie zbaczali z Twojej drogi, ale wiernie trwali przy Tobie. Ty nas chronisz, leczysz nasze rany po grzechach, w które wciąż się wplątujemy, jak w przysłowiowe maliny, raniąc się do głębi. Uzdrów Panie wszystko, co w nas chore, co upośledza w nas zdolność prawdziwego kochania i cieszenia się życiem. Objaw w nas na nowo swoją miłość, Panie. Niech będzie uwielbione na wieki Twoje miłosierne serce, ukochany Jezu. 


Poniedziałek 8 kwietnia

"Ja jestem światłością świata."

Każdy z nas potrzebuje w życiu drogowskazów, porad. Choć może niektórzy uważają, że są panami swojego życia, że ono zależy tylko od nich samych, wśród nas nie znajdziemy nikogo, kto radziłby sobie ze wszystkim zupełnie sam. Jezus mówi nam, że On jest światłością świata. Tym, który pragnie rozjaśniać życie każdego z nas. Czy my chcemy Jego światła? Czy szukamy Go w codziennych rozterkach? Czy stojąc przed trudną decyzją, szukamy odpowiedzi w Słowie Bożym, poprzez które Bóg do nas wciąż mówi? Często wyznajemy wiarę w moc Boga, a gdy stajemy w obliczu dużego problemu, pozwalamy mu, by przejął nam nami kontrolę, zabrał pokój ducha. Pamiętajmy, że Jezus jest większy od naszych kłopotów. Od każdego. Nie pozwólmy napotykanym przeciwnościom, by tłumiły światło, jakim jest dla nas Jezus. Niech ono rozświetla naszą drogę, nasze serca, byśmy w każdej sytuacji pokładali ufność w Jezusie, Panu naszym, który jest naszą nadzieją, "światłością świata". 


Niedziela 7 kwietnia

„…i ja cię nie potępiam idź i nie grzesz więcej.”

Łatwo jest człowieka poniżyć, potępić, odepchnąć, doprowadzić do pogardy do siebie, a nawet do rozpaczy. Ale trzeba później wiele wysiłku i trudu, by przywrócić utracony szacunek, poczucie godności, zaufanie. I chociaż „czas leczy rany”, niektórych nie da się już zagoić do śmierci.  Jezus patrzy na kobietę, która została pozbawiona godności, potępiona, poniżona. Jest to spojrzenie miłosiernej miłości. Miłości, która nie osądza ani nie potępia. Nie jest też obojętna. Niczego nie wymusza, daje wolność, ale równocześnie pragnie dobra osoby. Kocha ją taką, jaką jest. Spojrzenie Jezusa zawsze wydobywa na światło to, co najlepsze i najpiękniejsze w człowieku i daje siłę do przemiany, do świętego życia. Czy pamiętam, że „mowa często rani, a milczenie leczy”? Jakże często stajemy się sędziami, stawiamy siebie wyżej nad innych. Jak często osądzamy zachowanie innych, a zapominamy o sobie, o swoich słabościach. Kogo osądzasz? W jaki sposób osądzasz? Czego nie akceptujesz u innych? Kogo najbardziej w życiu zraniłeś? Kogo powinieneś dziś przeprosić? Czy masz w sobie skruchę i pokorę? Czy jesteś „najlepszy”, „najmądrzejszy”, „najroztropniejszy”, „najbardziej wszechwiedzący”? Oraz jednocześnie najbardziej okrutny w swojej postawie? W jaki sposób Bóg prowadzi cię do skruchy? Jakie jest twoje spojrzenie? Czy akceptujące, pozwalające innym być sobą, wyzwalające czy destruktywne, niszczące, osądzające? Czy doświadczyłeś już miłosnego spojrzenia Jezusa?


Sobota 6 kwietnia

 

„Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał jak ten człowiek.”

 

Dla chrześcijan Jezus z Nazaretu jest wzorem do naśladowania. Jak przemawiał ten najczęściej cytowany mówca w dziejach świata? Mowy Jezusa zapisane w Biblii nawiązują do codziennych problemów słuchaczy. Od nawiązania do ich zmartwień, poczucia duchowej pustki, smutku, niesprawiedliwości, prześladowania. O czym Jezus rozmawiał z kobietą która przyszła do studni? O czerpaniu wody, a potem o jej sprawach małżeńskich. Jezus mówił o różnych sprawach do różnych ludzi. Do wykształconych i niewykształconych. Do sympatyków i do przeciwników. Nawiązywał do łowienia ryb, uprawy roślin, relacji rodzinnych, podatków, rozliczeń między pracodawcą a pracownikami, a nawet do inwestowania pieniędzy. A jednak wszystkie przemówienia tak czy owak prowadziły do jednego głównego tematu: Królestwa Bożego. Mówił o tym i to samo polecił współpracownikom. Gdy przychodził Jezus, zbierały się tłumy słuchaczy, bo wiedziały o czym będzie mówił.Dziś jest tak samo, słowo Boże jest na wyciągnięcie ręki, dostępne w każdej z możliwych form przekazu. Jezus nieustannie przemawia, jak nikt inny pociągając za sobą tłumy, ale też nieustannie jest oskarżany, wyszydzany, potępiany. Miłość bezinteresowna i bezgraniczna, jaką darzy nas Bóg, nie zważa na przeszkody, oskarżenia czy kpiny. Ona chce dotrzeć do każdego serca. A decyzja zawsze pozostaje po stronie człowieka. Naszą rolą jest być jak Nikodem i bronić nauki Chrystusa, kompetentnie, żarliwie i skutecznie. Niech przeciwnik Jego nauki wpierw ją pozna, niech „przesłucha” Jezusa, by móc potem wydawać o Nim sądy.


Piątek 5 kwietnia

 

„…prawdomówny jest Ten, który Mnie posłał…”

 

Oczywiste jest, że Bóg jest prawdomówny. Mało kto odważyłby się podważać autorytet Wszechmogącego i Wszechwiedzącego Stwórcy. On jest źródłem wiedzy i mądrości. Bóg Ojciec, nasz Stwórca przekazał nam za pośrednictwem Patriarchów i Proroków, ale przede wszystkim za pośrednictwem swojego Syna wiele życiowych prawd i mądrości. Skoro nie wątpimy w to, że Bóg jest prawdomówny, to dlaczego tak często negujemy te prawdy. Dlaczego nierzadko postępujemy wbrew tym prawdom albo zachowujemy się tak, jakby ich nie było. Dlaczego częściej słuchamy siebie i innych ludzi, niż Boga? Jeśli więc nie postępujemy zgodnie z wolą Bożą, jeśli nie słuchamy Jego słów, to nie dziwmy się, gdy nie będzie nam się dobrze wiodło. Nie chodzi o to, że Bóg od razu zsyła karę za odejście od Niego. Kiedy jesteś blisko Pana, chronisz się w cieniu Jego skrzydeł. Kiedy przyznajesz się do Niego, kiedy trwasz przy Nim, On cię strzeże. Kiedy jednak dobrowolnie, przez grzech odchodzisz od Pana, kiedy zrywasz istniejącą między tobą i Ojcem relację miłości, wtedy odchodzisz również spod Jego skrzydeł. Bóg daje człowiekowi wolność w podejmowaniu decyzji. Gdy odchodzisz od Boga, tracisz potężnego sojusznika, z którym łatwiej jest przeciwstawiać się pokusom i zmagać się z samym sobą. Jeśli w trudnym czasie nie modlisz się, nie wzywasz Jego imienia, On nie przyjdzie nieproszony. Panie Jezu, cokolwiek będzie się działo, chcę trwać przy Tobie. Proszę, bądź moim sojusznikiem w trudnościach, które mnie spotykają.


Czwartek 4 kwietnia

 

„Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga.”

 

Kto ma w sobie miłość Boga, ten wierzy w Jezusa i idzie za Nim. Kto miłość Boga odrzuca, nie nosi jej w sobie, ten nie może poznać Jezusa. Ktoś może dobrze znać Biblię i może mu się wydawać, że zna Boga, ale znać a kochać, mieć w sobie Jego miłość to spora różnica. Można znać Boga, ale ta "znajomość" polega wyłącznie na poznaniu rozumowym. Mieć w sobie Miłość Boga, to poznać Go sercem. Pomyśl ile jest w Tobie miłości do Boga. Co robisz, aby to właśnie Jemu się podobać. Często szukamy wyłącznie chwały od innych ludzi, bo kto nie lubi być chwalony, poważany w swoim środowisku. Kto nie lubi być w pozytywnym sensie na językach. Jednak takie odbieranie chwały od ludzi i tylko od ludzi, zamyka nas na poszukiwanie chwały Bożej. Jezus poświęcał każdemu człowiekowi swój czas i energię. Nie odszedł nigdy od tych, którzy potrzebowali Jego pomocy. Nie robił tego dla próżnej chwały i nigdy nie liczył na wdzięczność innych ludzi. Wszystko co robił było spontaniczne i wynikało z odruchu dobrego serca: miłości bliźniego. W ten sposób Jezus dawał świadectwo, że można żyć życiem bezinteresownym, pełnym radości i pokoju. Do takiego życia zachęcał swoich uczniów, którymi dzisiaj i my też jesteśmy. Opowiedz Jezusowi o swoich troskach. Pozwól, aby mógł w twoim życiu dokonać niesamowitych rzeczy, które będą dla innych świadectwem Bożej obecności. Panie Jezu, naucz mnie żyć tak aby podobać się Tobie i zwracać mniejszą uwagę na przypodobanie się innym ludziom. Naucz mnie poznać Boga sercem, nie tylko rozumem.