<< Wrzesień 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Justyna Kołodziejuk, Paulina Pawlak)

 

 Wtorek 6 czerwca  

 

„.(…) On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiedzieli Mu: „Cezara”. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

 

Pytanie - odpowiedź. Bez zaglądania między wiersze, bez kombinowania, tak- tak, nie - nie. Czasem doszukujemy się jakiejś luki w przykazaniach, czegoś, pod co dałoby się podciągnąć nasze małe występki, przekręty, dobre usprawiedliwienia, bo „nie mogłam inaczej”, „bo to by mi się nie opłacało”, albo „naprawdę! musiałem to zrobić”. A przecież Bóg dał nam dekalog, przez swoje Słowo mówi nam jak mamy żyć. „Nie zabijaj”, to znaczy nie zabijaj. Ten, kto nie strzela do nikogo z pistoletu, ale podsypuje warzywa na sprzedaż środkiem, który dla ludzi jest niedozwolony, ale uprawy dzięki niemu szybko rosną, mają idealny wygląd i się lepiej sprzedadzą, już nie tylko uprawia i sprzedaje warzywa, ale zabija. Ten, kto nie chodzi w lekarskim kitlu, ale namawia ciężarną nastolatkę na aborcję, jako na „wygodne rozwiązanie problemu”, ten przyczynia się do morderstwa. Jezus mówi prosto i konkretnie… bądź zimny, albo gorący. Jeśli czujemy, że nasze sumienie próbuje nam coś powiedzieć, ostrzec, ale zagłuszamy je i szukamy jakiegoś pokrętnego tłumaczenia dla tego, co robimy, lepiej się zatrzymać. Zapytać: „Jezu, co Ty o tym myślisz? Czy to, co robię, jest dobre?” Panie Jezu daj nam łaskę stawania w prawdzie o sobie, umiejętności przyznania się do tego, że coś zrobiliśmy źle i zawrócenia z tej drogi. Strzeż nas przed byciem letnim. Prowadź nas dokąd Ty chcesz, przez Ciebie wytyczonymi dla nas ścieżkami i dodawaj wiary, nadziei i miłości potrzebnych do wiernego kroczenia za Tobą. 

Poniedziałek 5 czerwca  

 „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

Jezus zwracając się do Maryi „Niewiasto, oto syn Twój.”, mówi o każdym z nas. Z kolei do nas Jezus kieruje słowa: „Oto Matka twoja”- Matka Boga stała się także matką nas wszystkich. W szarości pędu i obowiązków w naszym życiu często pomijamy Maryję, nie zdając sobie sprawy z ogromu Jej miłości do nas, Jej nieustannego orędowania za nami. Najwierniejsza, najbardziej wyrozumiała, bezgranicznie kochająca, nieustannie czuwająca nad nami, walcząca o nas jak lew- Mama. Módlmy się do Maryi, która tak cudownie potrafi przemienić każde serce, wypełnić pokorą, wewnętrzną siłą i pokojem. Bywa, że czujemy się zagubieni, totalnie nam się wszystko pogmatwało i najchętniej zwinęlibyśmy się w kłębek i wtulili w mamę. Jeśli otwieramy swoje serce, wtedy w te ciemne miejsca wchodzi Maryja i pomaga przejść przez małżeński kryzys, chorobę, utratę bliskiej osoby, sesję egzaminacyjną i buntowniczy okres dorastania syna. Maryja podnosi z dna, jak linę ratunkową daje nam swój różaniec i wyciąga z bagna grzechu. A różaniec kocha się tym bardziej, im więcej się na nim modli. Ile bólu wcałowanego w paciorki różańca zabrała od nas Maryja? Ilu z nas wyprowadziła na prostą, drogą tajemnic z jej życia? Zawierzajmy nasze wszystkie sprawy Maryi, to co kryje się w naszych sercach, nas samych i naszych bliskich. Maryja nigdy nie zostawia nas na pastwę losu. Pomaga każdemu, kto się do niej zwraca. Bądź uwielbiona Maryjo w Twojej miłości, bądź nam wzorem, prowadź nas do Ojca. 

Niedziela 4 czerwca

„A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.”

Pierwszym prezentem od Pana po Zmartwychwstaniu był pokój serca. Najgłębsze doświadczenie obdarowania pokojem wiąże się z odpuszczeniem grzechów i usunięciem bariery, która oddzielała każdego z nas od Boga Ojca. Dziś, kiedy szczególnie doświadczamy zstąpienia Ducha Świętego, możemy na nowo odkryć bogactwo Trzeciej Osoby Boskiej. Można zobaczyć działanie Ducha Świętego w swoim życiu, od ostatniego Zesłania, w jaki sposób zbliżyłem się do Boga? Czy w moim sercu jest więcej miłości, radości, pokoju, opanowania i łagodności? Czy mam w sobie tę moc do budowania dobrych i trwałych więzi z bliźnimi, czy to w rodzinie, we wspólnocie, czy w parafii? Czy odczuwam w sobie taki dobry niepokój, kiedy odchodzę od Pana i brnę w swoje królestwo, by poszerzać granicę mojego „ja”? Duch Święty został nam posłany jako obietnica Jezusa przed wniebowstąpieniem. Ten Duch doprowadzi nas do całej prawdy, która jest potrzebna do życia w szczęściu. Bez Ducha Świętego nie możemy w pełni doświadczyć bogactwa chrześcijaństwa. Nasza modlitwa byłaby bardzo wątła, gdyby nie obecność i dynamizm Ducha Świętego. Od dobrej modlitwy, którą „użyźnia” Duch Święty, możemy wyjść ku bliźnim z miłością Boga, z dobrym słowem, z radością bycia synem i córką Boga. To nasze świadectwo ma moc zbliżania ludzi do Boga, bo nie działamy sami, ale tylko z pomocą Ducha. Duchu Święty, zstąp w głębiny naszych serc, oświeć nasze umysły, wzmocnij wolę pójścia za Panem i odnów nasze oblicza – od serca po twarz, abyśmy promienieli Bożym światłem w tym świecie!

Sobota 3 czerwca

 

„Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: Panie, a co z tym będzie? Odpowiedział mu Jezus: Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną. (…) Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.”

Dziś mamy ciąg dalszy spotkania Jezusa z uczniami nad Jeziorem Genezaret. Piotr po wyznaniu miłości do Jezusa, zaczyna się martwić o los, ale nie swój, tylko najmłodszego ucznia – Jana. Pan Jezus znowu pokazuje Piotrowi, gdzie powinien się oglądać. Jezus pokazuje Piotrowi i nam, że ważne jest nasze dziś i teraz. „Ty pójdź za Mną” mówi Jezus do każdego nas. Nie ma sensu obracać się za siebie, by bardziej przejmować się losem osób nam bliskich, a przez to tracić z oczu Pana. Kolejna lekcja, którą nam udziela Jezus, by nie zgubić w sobie zaufania w każdym położeniu. Kiedy wszystko układa się w życiu po naszej myśli, trzeba dziękować Panu i trwać w wdzięczności, a kiedy ból życia doskwiera, gdy nie widzimy sensu w wydarzeniach wokół nas, musimy ponawiać akt zawierzenia Panu i czekać cierpliwie na pomoc. Czy jesteśmy na górze, czy na dole, na pewno jesteśmy uczestnikami Ewangelii i ona spełnia się w nas, choć tego może dziś nie dostrzegamy. Można powiedzieć, że Jezus cały czas działa w naszym życiu i warto przecierać oczy serca, by dostrzegać znaki i cuda. Bardzo wymownie kończy się Ewangelia według św. Jana. Twoje życie jest otwartą księgą, którą najlepiej zna sam Bóg, ale każdy człowiek, z którym się spotkasz będzie miał okazję zobaczyć dzieła Pana w twoim życiu, jeśli tylko na to pozwolisz. Dobra Nowina spełnia się w tobie, gdy słuchasz, czytasz Słowo Pana i żyjesz tym, co jest twoim sercu złożone. Idąc za Panem dostrzeżesz znaki i cuda, Boże interwencje w twoją codzienność i obietnice, które się spełniają. Wystarczy tylko zaufać Panu, a On sam poprowadzi, abyś był do Niego podobny. Duchu Święty, przyjdź do naszych serc, abyśmy z każdym dniem coraz bardziej poznawali Jezusa, Jego miłość i świadczyli o Nim przez miłość do Boga, bliźnich i nas samych!

Piątek 2 czerwca

„Gdy Jezus ukazał sie swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje.”

Wyobraź sobie, że każdego dnia, chwilę po tym jak zjesz śniadanie, Jezus pyta się o twoją miłość, czy kochasz Go bardziej niż wczoraj, bardziej od twoich słabości, lęków i grzechów, goręcej niż osoby z twojego otoczenia… Jezus widzi Ciebie w całej prawdzie i miłości, dlatego cokolwiek zaczniesz czynić dla Boga i innych ludzi, nieodzownie musisz sprawdzić stan swojego serca, jak stan baterii w telefonie albo baku w samochodzie. Dlaczego to jest takie ważne? Dlaczego Jezus pyta najpierw o miłość? Gdybyś powiedział swojemu bratu, przyjacielowi, podwładnemu czy rodzicowi, słowo, które jest prawdziwe, ale pozbawione miłości do tej osoby, to możesz ją skrzywdzić i nie zrealizować może dobrych intencji. Zanim wyjdziesz do pracy, do szkoły, albo na spotkanie towarzyskie, zapytaj siebie o miłość do Boga i do człowieka: czy dziś kocham bardziej i mocniej? Skąd czerpiesz moc do kochania? Jezus wie, że bez miłości nie zajedziesz daleko i możesz szybko się wypalić w aktywności, jaką podejmujesz. Każdego dnia możesz przemieniać świat wokół siebie, jeśli między tobą a Jezusem będzie żywa i trwała więź miłości, która będzie miała wiele znaków, ale nade wszystko będzie oddaniem siebie i swego życia w ręce Jezusa. Święta Faustyna zapisała w Dzienniczku słowa, które świadczą o miłości, która jest darem i zadaniem w życiu chrześcijanina: „Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko, czego się dotknie, w rzeczy piękne i miłe Bogu. Miłość Boża czyni duszę swobodną. Jest jak królowa, nie zna niewolniczego przymusu, do wszystkiego zabiera się z wielką swobodą duszy, gdyż miłość, która mieszka w niej, jest pobudką do czynu. Wszystko, co ją otacza, daje jej poznać, że tylko Bóg sam jest godzien jej miłości.” (Dz. 890). Duchu Święty, napełnij moje serce miłością Bożą!

Czwartek 1 czerwca

„Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.”

Dziś Jezus odsłania przed nami swoje najgłębsze pragnienia, które oddaje w ręce swego Ojca. Żarliwość modlitwy Jezusa jest dowodem Jego miłości do Ojca oraz do nas, grzeszników. Miłość Jezusa przynagla Go nie tylko do ofiary z siebie, co dokonało się na Krzyżu, ale ten żar miłości przyciąga wszystkich ludzi do mieszkania we wspólnocie Trójcy Świętej. Może dziś nie koncentrujesz swojej uwagi na pragnieniu Jezusa, który już przygotował dla ciebie mieszkanie u Boga, bo tak bardzo ciąg wydarzeń i problemów na tej ziemi zajmuje twoje myśli i serce, że ze słabości zapominasz o podniesieniu oczu ku niebu, do Ojca. To wszystko, co nosisz w sercu, a więc osoby Ci bliskie, problemy, które czekają na rozwiązanie, Twoje plany i marzenia, a także momenty słabości i grzechu, Jezus pragnie przyjąć od Ciebie, bo kocha cię bezgranicznie, i dlatego jest cały czas obecny w twoim życiu, byś i ty przylgnął do Niego całym swoim sercem. Niech nic Cię nie trwoży, ani nie lęka, bo ponad tym wszystkim jest Jezus, twój Zbawca! Popatrz ponad swoje problemy na Jezusa, a doświadczysz wyciszenia serca i głębi pokoju, bo powołany jesteś do życia z Bogiem, który jest samą miłością. Im częściej będziesz patrzył na Jezusa, twój wzrok serca będzie coraz bardziej pragnął oglądania Boga. „Otwórz me oczy, o Panie, otwórz me oczy i serce, chcę widzieć Ciebie, chcę widzieć Ciebie…” Niech te słowa piosenki będą dla Ciebie modlitwą o dostrzeganie Chrystusa na Twojej drodze życia i życia z Nim w bliskości…

Środa 31 maja
 
„Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.”
 
Maryja w swym hymnie uwielbienia Boga, wychwala Stwórcę, ale także ukazuje to, co stanowi istotę Jej wiary. Ona wskazuje, jaką możemy, czy powinniśmy mieć postawę wobec Boga: uwielbienia, dziękczynienia, zaufania, radosnej pokory, pomimo różnych trudności. Bóg dostrzega pokornych i działa w ich życiu. Błogosławi tym, którzy Mu zaufali i pełnią wole Bożą. Obecność Pana w życiu człowieka sprawia, że jest ono wyjątkowe, niepowtarzalne. Człowiek z Chrystusem może zmienić nie tylko siebie, ale i świat, który go otacza. Maryjo, dziękujemy Ci, że prowadzisz nas do Jezusa i otaczasz nas swoją matczyną opieką. Pomóż nam Ciebie naśladować, abyśmy tak jak Ty, w pokorze przyjmowali wszystko, co Bóg posyła nam w darze i całym swoim sercem wielbi Boga i Jemu jednemu oddawali cześć.
 
 

Wtorek 30 maja

 

„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.”

 

Jezus ukazuje nam jak mocna więź łączy Go ze swoim Ojcem. W tej modlitwie widzimy oddanego swemu Ojcu Jezusa. On przekazał nam sens życia wiecznego: jest to poznanie Boga, który jest Miłością, oraz Jezusa, który jest umiłowanym Synem Boga. Zastanówmy się czy nasza modlitwa zmierza ku temu, aby bardziej pogłębiać relacje z Bogiem? Czy modlimy się tylko po to, aby przedstawiać swoje problemy Bogu? Przecież, On o wszystkim wie, zanim Go nawet poprosimy, a życie wieczne zaczęło się od momentu chrztu, gdzie zostaliśmy zanurzeni w Miłości Boga. Od tego momentu cała Trójca Święta mieszka w Tobie i mnie. Dlatego tak ważne jest nasze spotkanie z Bogiem, aby w sercu odnaleźć najlepszego Przyjaciela, któremu zależy na naszym szczęściu. Znać Boga – to znaczy coraz bardziej kochać i być radością dla innych. Im bliżej poznajemy też Pana, tym bardziej, zachwycamy pięknem Boga, pragniemy Jego bliskości, a to drogą zdobywamy życie wieczne. Duchu Święty, dziękujemy Ci, że wstawiasz się za nami w każdej modlitwie, także wtedy, kiedy przychodzą różnorakie trudności. Ty, nigdy nie zostawiasz nas bez opieki i czuwasz nad nami, byśmy nie błądzili. Prowadź nas do głębi naszych serc, gdzie mieszka sam Bóg! 

 

 

Poniedziałek 29 maja

„To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.

Każdy, kto chce żyć z przyjaźni z Chrystusem, może doświadczyć jak wiele innych rozwiązań proponują mu ludzie, którzy kierują się logiką świata. Ucisk, którego możemy doświadczyć, jest jakby termometrem naszej wierności Jezusowi. Im bardziej przybliżamy się do Pana to z drugiej strony mogą stanąć przeciw nam obrońcy „normalności”, którzy zagłuszyli swoje sumienia. Chrystus zachęca nas do ufności, zapewnia, że On już zwyciężył świat, co nie oznacza, że nie czekają na nas trudy i próby wiary. Jezus mówi dziś do nas, którym zależy na prawdziwym szczęściu, iż On już pokonał wroga naszego zbawienia. Mamy odpowiednią pomoc, by żyć szczęśliwie – tylko w Chrystusie. Nadzieja chrześcijańska jest uczepiona nieba. Mieć nadzieję to poddać się woli Bożej. Panie, prosimy Cię, udziel nam, potrzebnych łask, który ukoją serca. Niech Twoja wola się wypełni! Niech w sercach tętni Twoje życie! Bądź uwielbiony Jezu w naszym życiu!

 

Niedziela 28 maja

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.”

W dobie szybkiego rozwoju technicznego, różnych sposobów komunikacji i udogodnień wielu ludzi narzeka na dojmujące poczucie osamotnienia. Rzeczy ziemskie nie są w stanie wypełnić głębokiej potrzeby człowieka, którą jest bycie w relacji do drugiego człowieka. Potrzebujemy siebie nawzajem, bo nikt z nas nie jest samotną wyspą. Tym bardziej Jezus zechciał pozostać z człowiekiem w sposób o wiele bardziej bliższy niż dotychczas. Wstępując do nieba, do swojego Ojca, stał się bliższy nam jeszcze bardziej niż wtedy, kiedy chodził i nauczał w Ziemi Świętej. Dał temu wyraz w swojej obietnicy przed wniebowstąpieniem, że będzie z nami po wszystkie nasze dni. Jezus jest z nami obecny w prostych znakach, które możemy zobaczyć i posłuchać – w Słowie i Eucharystii. To jest główne lekarstwo na nasze poczucie osamotnienia. Kiedy przychodzą takie chwile warto wziąć Pismo Święte, wezwać obecności Ducha Świętego i czytać słowo, za którym jest sam Bóg. A co najważniejsze, Bóg mieszka w każdym z nas, więc warto odkrywać z dnia na dzień Jego obecność w świątyni naszego ciała. Wtedy będziemy mieli pokój w sercu i staniemy się bliscy dla tych, którzy cierpią z powodu osamotnienia. Pan da nam zobaczyć ludzi, którzy potrzebują naszej obecności, dobrego słowa, wysłuchania nie jednego żalu oraz bycia świadkiem, że Jezus daje nowe życie! Panie Jezu, dziękujemy Ci za Twoją obietnicę, że jesteś z nami aż do końca świata! Niech te słowa umacniają nas na każdą próbę, byśmy ponad wszystko wznieśli nasze oczy do nieba, gdzie jest przygotowane dla nas miejsce w domu Ojca. Bądź uwielbiony i wywyższony nasz Zbawicielu!

Sobota 27 maja

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.”

Jezus dziś ukazuje nam oblicze Boga Ojca, który zawsze spełnia najlepsze obietnice wobec swoich dzieci. On ma mnóstwo myśli i marzeń dla naszego życia. Skoro Jezus oddał dla nas swoje życie, to my mamy śmiały przystęp do Boga, by mówić Mu o swoich sprawach, pragnieniach i nie bać się, że moja prośba będzie odrzucona. Czy jednak wiem, o co prosić Boga na modlitwie? Czy tylko można ograniczyć swoje prośby do zdrówka, żeby tylko starczyło do pierwszego, żeby z pracą się udało, albo by nie zalegać z ratą? Bóg daje znacznie więcej niż możemy to sobie wyobrazić. To On utrzymuje całe nasze życie, każdy dzień, kiedy przebudzimy się i zasypiamy. Dzięki Jego łasce możemy doświadczać szczęścia, które opiera się na zaufaniu i miłości, że jesteśmy kochanymi dziećmi! Dlatego możemy wskoczyć na „ramiona” do Boga i mówić Mu niepowtarzalne historie naszego życia. On wsłuchuje się uważnie w nasze serce i tak spełnia nasze życzenia, abyśmy byli pełni radości. Jezus otworzył nam drogę do swego Taty – do szczęścia na wieki. Jezu, dziękujemy Ci za spełnione nasze życzenia, a jeszcze bardziej za spełnione Boże pomysły w naszym życiu, które przerastają nasze oczekiwania! Chwała Tobie, Panie!

Piątek 26 maja

„Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.”

To jest przedziwne złożenie słowa Bożego z obchodzonym dziś Dniem Matki. Jezus celowo przywołuje obraz rodzącej matki, gdyż w tym momencie, najbardziej ludzkim, kobieta doznaje największego bólu, a równocześnie największej radości. Nie sposób tego przekazać słowami. Niemniej Jezus umacnia uczniów na wszelki sposób, by nie zatrzymali się tylko na pierwszym etapie Paschy, a więc bólu z powodu śmierci Jezusa. To musiało się stać, aby powstało nowe życie dla całego świata. W tej tajemnicy szczególny udział miała Maryja, która najboleśniej przeżywała dzieło wyniszczenia swego Syna. Ona najbardziej wie, w jakich bólach przychodzi walczyć o zbawienie swoich dzieci, które nieustannie rodzi dla Boga. Maryja, jako najlepsza z Matek całą swoją istotą pragnie naszego szczęścia, aby nikt nie zginął, bo za każdego Jezus przelał swoją drogocenną krew. To jest zapłata naszej niewierności, naszych grzechów i szukania własnych ścieżek. Często jednak powtarzamy w Litanii „Ucieczko grzeszników – módl się za nami!”, bo mamy taką nadzieję, że z Jej pomocą doznamy największej radości, którą jest powrót do Źródła Życia. Nikt nie będzie w stanie nam odebrać tej radości, którą jest przebywanie w bliskości z Bogiem. Dziś pomyślmy o tym, jaki prezent możemy przekazać Matce Bożej, a także naszym kochanym Mamom. Oddanie swego serca dla Maryi może być najlepszą drogą do życia w łasce na co dzień, by sprawić największy prezent dla naszych Mam. Maryjo, najczulsza z Matek, ochraniaj nas płaszczem swej opieki, byśmy nie odchodzi z pod krzyża Jezusa, ale z tym większą ufnością czekali na światło zmartwychwstania i życia w chwale na wieki!

 

 

Czwartek 25 maja

 

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.”

Najbardziej wyraźnie pamiętamy te wydarzenia z życia, które miały silny walor emocjonalny. Z pewnością pamiętamy takie obrazy z dzieciństwa, kiedy po raz pierwszy zawstydziliśmy się przed innymi z powodu naszej gafy. To znowu pamiętamy radość płynącą z otrzymania wspaniałych prezentów urodzinowych i jeszcze lepszej imprezy. Nie możemy wykreślić z naszej pamięci tych wspomnień, które nas zabolały, kiedy opłakiwaliśmy śmierć bliskiej osoby i z bólem serca pytaliśmy: „Dlaczego teraz, Boże, zabierasz ją do siebie?”. Dziś Jezus ponownie wypowiada te słowa do nas, którzy się smucimy utratą bliskiej osoby, kolejną porażką w relacji, niespełnionymi planami. Patrząc tylko na siebie możemy stracić okazję, by zobaczyć za tym problemem i nieprzyjemnymi uczuciami samego Jezusa, który daje wciąż tą samą obietnicę: „Jestem z tobą w każdym momencie i każdy twój problem jest Moim. Ja tylko mogę dać ci radość i pokój płynący z mojego serca. Tu znajdziesz ukojenie i odpocznienie. Będziesz zawsze radosny, pomimo nawet trudnych spraw i wydarzeń. Zaufaj Mi!”. Skoro Jezus już wygrał największe stracie na świecie i ogłasza nam swój pokój, to żaden problem, jaki mamy, nie stanowi dla Niego bariery nie do pokonania. On jako jedyny powrócił żywy z cmentarza. Tam, gdzie ludzie widzą swój koniec, dla Niego jest początek. Także w twoim życiu, w każdym upadku i słabości. Nie musisz leżeć martwy! Uchwyć się dłoni Jezusa, który zawsze cię podniesie i będziesz żył na nowo! Przyjmij od Niego Słowo Życia, słowo, które przemienia każdy twój smutek w radość bycia kochanym dzieckiem. Przyjmij dziś także przytulenie Jezusa, który pragnie ukoić twoje często niespokojne i skołatane serce. Cokolwiek się zdarzy, On nie opuści cię”. „Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość na tobą.” (Iż 54, 10).

 

 

Środa 24 maja

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.”

W tych słowach jasno ukazuję się nam wspaniała współpraca między Synem a Duchem Świętym. Jezus nie wyjawia najbliższym całej nowej jakości życia, której i tak by nie pojęli. To stanie się w odpowiednim czasie i dyspozycji apostołów i za sprawą Ducha Świętego. Każdy z uczniów w pewnym momencie będzie mógł przyjąć całą prawdę, bo doświadczą, że są kochanymi przez Boga. Prawda o nas samych, bez odniesienia do relacji z Bogiem, mogła by nas załamać, zniechęcić do jakiejkolwiek przemiany. Gdy jednak prawda o naszej godności i słabości wypływa z bezgranicznej miłości Boga, przyjęcie jej może być największą łaską. Tak samo, kiedy nie otrzymujemy od razu odpowiedzi od Boga na nasz problem, nie musimy się obrażać na Niego. Widocznie musimy jeszcze poczekać, aż będziemy w stanie przyjąć to, co Bóg przygotował. Bóg prowadzi nas stopniowo i zna nas najlepiej, dlatego wie, ile znieść możemy z prawdy, a ile jeszcze nie. Potrzebujemy stale przyzywać Ducha Świętego, aby poszerzał nasze serce do przyjęcia nowego życia w Chrystusie, do przemiany naszej woli, aby była ukierunkowana w każdym działaniu na chwałę Bożą, a także by wzrastała wdzięczność za dary złożone w chrzcie świętym, byśmy, na ile wierzymy, nie bali się świadczyć, że Bóg nas kocha! Przyjdź, Duchu Światłości, Duchu Prawdy, zagość w naszych sercach, byśmy żyli nowym życiem, w prawdzie i miłości!

 

 

Wtorek 23 maja

„Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.”

Na kilka godzin przed wydaniem Jezus mówi o swoim odejściu do Ojca. Być może nie była to wiadomość na którą czekali uczniowie i której się spodziewali. Pewnie raczej chcieliby zatrzymać Jezusa przy sobie, by móc dalej tak żyć, działać, pielgrzymować przez ziemię galilejską. A jednak Jezus mówi o pożytecznym odejściu. Tak, wiemy, że nie będzie to łatwe, a wręcz bolesne dla samych uczniów, którzy będą świadkami wydania Jezusa w ręce Żydów i Jego śmierci. W Bożym zamyśle właśnie przez to miał przejść Jezus, by wszystkich nas zbawić i dać Ducha, byśmy ożyli i nie byli w niewoli grzechu. Pocieszyciel rzeczywiście zstąpił. Jak kiedyś na uczniów, tak samo i dziś, kiedy trwamy we wspólnocie na modlitwie, w gorącym pragnieniu, by Duch Święty zagościł w naszych sercach. Ten Pocieszyciel ukierunkowuje nas w stronę Boga Ojca, pomaga w modlitwie serca, byśmy nie tyle wiedzieli o Bożej miłości, ale doświadczali jej w swoim sercu. To On ożywia w nas pragnienie szczęścia, pięknych i dobrych zamierzeń, marzeń i kształtowania relacji w duchu wiary i miłości. Jesteśmy naprawdę bogaci! Bogaci mając życie od Ducha. Ponad wszystkim, co się dzieje w naszym życiu, w otoczeniu naszej rodziny, patrzmy wzwyż, gdzie czeka na nas ukochany Bóg – Tata. Panie Jezu, dziękujemy Ci za to pożyteczne odejście, za to, że jesteś z nami jeszcze bardziej i mieszkasz w naszym sercu. Pozwól, abyśmy widzieli Ciebie oczami serca, ale także, byśmy dostrzegali Ciebie w obliczach naszych sióstr i braci, a zwłaszcza tych cierpiących. Dziękujemy za Ducha Świętego, którego posłałeś, aby nas uświęcał!