<< Maj 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   1  2  3  4  5
  7  8  9
14151618
212223
282930   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Piątek 9 lutego

 

„…Westchnął i rzekł do niego: ”Effatha”, to znaczy: otwórz się…”

 

Często, mimo że otacza nas mnóstwo ludzi, czujemy się jakbyśmy byli na bezludnej wyspie. Nie wysłuchani, nie rozumiani. Mówimy, a ktoś wydawać by się mogło słucha - ale nie słyszy. To samo można powiedzieć o nas - słuchamy a nie słyszymy, patrzymy - a nie widzimy. Oczekujemy otwarcia od innych, a sami pozostajemy w swojej „skorupie”, bo tak jest bezpieczniej, łatwiej. Obawiamy się, że to co powiemy uczyni nas bezbronnymi, narazi nas na krytykę albo inni za bardzo nas poznają i „zdemaskują” nasze prawdziwe ja. Nasze relacje z innymi budowane są na słowach, wypowiedziach i zachowaniach, które nie odzwierciedlają wcale tego co jest w nas. Albo zbyt często milczymy albo zalewamy innych potokiem płytkich słów bez znaczenia. Zamykamy się w sobie, odcinamy się od innych i nie pozwalamy im dotrzeć do nas. Czy na pewno jest to bezpieczne? Czy przy takiej postawie nie uciekamy w „swój świat” wyobrażeń, nadmiernej drażliwości i iluzji. Szatan może próbować wykorzystać ten stan deficytu relacji i próbować zapełnić tą pustkę. Niestety bardzo często przypominamy sobie o drugim człowieku dopiero wówczas, gdy jest nam potrzebny, gdy znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. O nas jest ta dzisiejsza Ewangelia, o nas tak często zamkniętych na Boga i na drugiego człowieka. Effatha - to znaczy: "otwórz się", mówi nam dzisiaj Chrystus. "Cud uzdrowienia" dokona się gdy usłyszysz Jego głos...w konkretnych słowach skierowanych tylko do ciebie...otwórz się. Pan przychodzi aby wyrwać cię z twojej skorupy.

Czwartek 8 lutego

 

 „Przyszła, upadła Mu do nóg…żeby złego ducha wyrzucił z jej córki.”

 

Ile jesteś w stanie znieść dla dobra osoby, którą kochasz? Czy słowa, które gdzieś usłyszysz, może jakieś upokorzenie jest w stanie sprawić, że zrezygnujesz z walki? Czy miałeś sytuacje, gdzie rozum ci podpowiadał, „odpuść”. Czy przeciwności, które cię spotykały powodowały, że miałeś dość, ale nie odpuszczałeś, walczyłeś, pokonywałeś siebie, własne ograniczenia. Robiłeś to wszystko dla kogoś kogo kochasz, może dla dziecka, małżonka, rodzica. Może pokonywałeś kilometry, aby dostać się do najlepszego lekarza, kiedy okazało się że twoje dziecko jest chore, a lekarze, u których dotychczas byłeś rozkładają ręce. Może prosiłeś o pieniądze na leczenie, znosiłeś jakieś upokorzenia. Wszystko po to, aby twoja żona/mąż mogli mieć operację, na którą cię nie stać. Może wyprzedałeś wszystko co masz i zadłużyłeś się tylko po to aby walczyć o życie bliskiej osoby. Kobieta z dzisiejszej Ewangelii walczy o swoja córkę, pada do stóp Jezusa, jest skłonna się ukorzyć, byle tylko uratować własne dziecko. Jest nieugięta, nie poddaje się, odkłada na bok honor, prosi i … dostaje. Sam wiesz ile jesteś w stanie znieść dla dobra kochających cię osób. Nie poddawaj się. Bóg cię wysłucha. Co do przychylności Boga, powinniśmy być jej tak pewni jak ta kobieta. Bóg troszczy się o swoje dzieci. Daje im pokarm w odpowiednim czasie. Wobec trudności życiowych, gdy po wielu modlitwach, nadal nie otrzymujemy tego, o co się modlimy - ufajmy! Bóg zawsze wysłuchuje modlitw, ale we właściwym czasie i we właściwy sposób - najlepszy dla ciebie.

Środa 7 lutego

 "Co z człowieka wychodzi, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzi, wychodzą złe myśli, rozpusty, złodziejstwa, zabójstwa, cudzołóstwa, żądze posiadania, zepsucie, podstęp, wyuzdanie, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota. To całe zepsucie z wnętrza wychodzi i nieczystym czyni człowieka".

W człowieku wciąż zmagają się dobro i zło. Jesteśmy stworzeni przez Boga i posiadamy w sobie Boski pierwiastek. Poprzez to mamy w sobie pragnienie dobra, doskonałości, piękna. Jednak dusza ludzka jest skażona grzechem. Wskutek zniszczenia przez Adama i Ewę więzi z Bogiem, człowiek przychodzi na ten świat pozbawiony łask i darów, które oni posiadali przed swoim upadkiem. Brak łaski uświęcającej – w jakim bez własnej winy przychodzi na ten świat każdy człowiek – nazywa się dziedziczonym grzechem pierworodnym. Ten brak równoznaczny jest z brakiem jedności z Bogiem i z nieobecnością życia Bożego w duszy człowieka. Chrzest gładzi grzech pierworodny, nie usuwa jednak grzechu świata. Ten może znikać stopniowo przez nawracanie się człowieka i przez tworzenie między ludźmi relacji opartych na uczciwości, sprawiedliwości i miłości. Często jednak zagłuszamy w sobie potrzebę dążenie do bycia na obraz i podobieństwo Boga. Często nasze myśli zatracają się w gonitwie i gubią właściwy kierunek. Człowiek, mimo, że mówi, iż obiera sobie Boga za Króla swego serca, nie potrafi oprzeć się pokusom, własnym słabościom. Często dokonuje wyborów, które świadczą o tym, iż panem jest zupełnie coś lub ktoś inny niż Bóg. Może to być chęć posiadania jakiejś rzeczy, pozycji, uznania. Wówczas to staje się bożkiem. Bardzo ważnym jest, by badać nieustannie swoje serce, być czujnym. „Całe zło z wnętrza pochodzi.” Czy zdarza ci się myśleć, działać w taki sposób aby ciągle zmieniać innych, zamiast skupić się na kształtowaniu własnego wnętrza? Ktoś, kto ma zabałaganione własne serce, będzie czynić zło nawet w najlepszych okolicznościach zewnętrznych. Natomiast ten, kto ma uporządkowane serce, nie ulegnie złu w okolicznościach najbardziej mu sprzyjających. Trzeba nieustannie przyglądać się intencjom swoich czynów i wypowiadanych słów. Jeśli chcemy być dobrymi ludźmi, powinniśmy myśleć o czystości naszego serca. Jedynie Bóg może przyjść nam z pomocą w pokonaniu naszych słabości. Panie pomóż nam stawać się na Twój obraz i podobieństwo.

Wtorek 6 lutego

 „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie”.

Czy zdarzyło ci się schlebiać komuś, chwalić tylko po to, aby się tej osobie „przypodobać”, osiągnąć jakiś swój cel? Ludzie często są spragnieni docenienia, pochwały, uwypuklenia ich dobrych cech, urody, intelektu, zaradności. Czy chcąc się „wkraść w łaski” innych nie używasz tego sposobu manipulacji? Czy kiedy próbowałeś poderwać dziewczynę nie mówiłeś jej jaka jest piękna, zgrabna? Czy kiedy podobał ci się chłopak nie mówiłaś mu, że jest taki inteligentny, mądry, silny? Jest to bardzo miłe i często potrzebne, ale pod warunkiem, że jest zgodne z tym co rzeczywiście myślisz o tej osobie. Zgodne z tym, co czujesz w sercu. W świecie pochlebstwo jest powszechnym sposobem przeciągania ludzi na „właściwą stronę”. Na Boga to nie działa. On zna twoje serce, możesz oszukać innych, ale nie Boga, nawet jeśli będziesz używał „właściwych słów” i „właściwych modlitw”. „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie…” Są ludzie, którzy stają przed Bogiem z „właściwymi słowami” i „właściwymi modlitwami”. Przychodzą na spotkania modlitewne, a jeżeli nie otrzymują tego, czego chcą, wtedy kiedy tego chcą, odchodzą i zaczynają szukać rozwiązań na własną rękę. Czasami, gdy otrzymają to, czego chcą, zapominają od Kogo to otrzymali. Pana bardziej interesuje nasze serce i relacja z nami. Jezus pragnie naszej bliskości! Pragnie, byśmy doświadczyli Jego miłości! Przed Bogiem nie musimy udawać. Co więcej, Bogu przyjemne jest „serce pokorne i skruszone”. Prośmy Pana, aby napełnił nasze serca miłością, a nasze usta  Jego uwielbieniem. „Panie, usuń moje serce kamienne, to serce twarde i nieobrzezane. Daj mi nowe serce, serce z ciała, serce czyste” (Ez 36, 26). 



Poniedziałek 5 lutego

„A wszyscy, którzy Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.”

 Przenieś się na chwile w świat fantazji …Wyobraź sobie, że dostajesz informację, iż za miesiąc główną ulicą twojego miasta będzie przechodził Jezus. Każdy kto tego potrzebuje będzie mógł podejść do Niego i  Go dotknąć. Jezus daje gwarancje uzdrowienia wszelkich chorób duszy i ciała. Jednak trzeba wcześniej wszystko tak zorganizować, aby już teraz wpisać się na listę oczekujących, gdyż z powodu prawdopodobnie bardzo dużej ilości osób może być problem z dostaniem się do Niego… Co robisz? Natychmiast organizujesz sobie dzień urlopu i wpisujesz się na listę oczekujących (przydałoby się zapewne, bo problemy z kolanem coraz częściej dają o sobie znać). Szybko zapisujesz również męża (może w końcu rzuci palenie). Dzwonisz do znajomej, u której niedawno zdiagnozowano nowotwór i mówisz, aby się również zapisała. Biegniesz do sąsiadki, której mąż ma problemy z alkoholem, aby również oni przyszli na spotkanie. Piszesz sms-a do kuzynki, której małżeństwo się rozpada, że jest ratunek, że sam Jezus będzie i może im pomóc. Czekasz, odliczasz dni, wierząc że przecież będzie, ze obiecał, ze uzdrowi… Nadzieja, entuzjazm, oczekiwanie, ekscytacja …Dotkniesz samego Jezusa, zobaczysz Go, wyzdrowiejesz!… Wiesz, ze nie musisz czekać miesiąc? Nie musisz się wpisywać na żadną listę, nie ma ryzyka, że cię może nie przyjąć …. Żywego Jezusa możesz spotkać nawet dziś. On codziennie czeka na ciebie w sakramencie pokuty i pojednania, w Eucharystii. Nie zwlekaj, idź do Jezusa, zanieś Mu swoje cierpienie z wiarą w uzdrowienie. Pamiętaj, że kiedy jest ci bardzo ciężko, kiedy nie radzisz sobie z chorobą, kiedy lekarze dają słabe rokowania na wyzdrowienie - Jezus jest z tobą. On cię nie zostawi i nie odrzuci. „We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia. Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady mój i Pana. Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych dniach mego życia. I rzekłem: “Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą przyrzekłeś być zawsze ze mną; czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy mi było tak ciężko?” Odrzekł Pan: “Wiesz synu, że Cię kocham i nigdy Cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad ja niosłem Ciebie na moich ramionach.” („Ślady na piasku”)


Niedziela 4 lutego

„Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.”

W dzisiejszej ewangelii dominuje wątek uzdrowienia i uwolnienia od słabości i złych duchów. Jest to jak gdyby pierwsze i decydujące spotkanie z Jezusem. Takie sytuacje najbardziej pamiętamy ze swego życia, gdyż namacalnie przeżyliśmy moment dotknięcia przez Zbawiciela. Każdy na swój sposób może powiedzieć kiedy i jak to się stało. Jednak życie ucznia Jezusa nie ogranicza się do tego jednego wymiaru jakim jest uzdrowienie duszy i ciała. Tak często chcielibyśmy, ażeby nic złego się nie przyplątało do nas, aby nie mieć problemów ze zdrowiem, z ludźmi wokoło, żeby już tak sobie odpocząć od „bojowania”. A Pan Jezus zachęca uczniów z naciskiem, aby iść dalej, do innych miejscowości, do tych, którzy jeszcze nie usłyszeli dobrych wiadomości i nie doświadczyli przemiany w spotkaniu z Jezusem. Cały czas Jezus zachęca nas do drogi, do nieustawania w misji, aby nie zatrzymywać się na tym, co już znane, co jest takie bezpieczne, pewne. Życie z Jezusem to nie tkwienie w miejscu, ale ciągła przygoda, nowe wyzwania, poszerzanie horyzontu patrzenia, pogłębiania przeżywania tajemnicy życia, aby coraz bardziej odkrywać swoją tożsamość jako umiłowanego syna bądź córkę Boga. Czy taka postawa ożywia twoją modlitwę oraz czyny wynikającej z niej? Czy nie tkwisz w utartych schematach, licząc, że jakoś to życie się ułoży? A jeśli wiesz, jak jesteś słaby, to czy pragniesz codziennie iść za Jezusem w nowe miejsca, przekraczając swoje przyzwyczajenia? Dziś Jezus, wcześnie rano, zaprasza cię do podróży z Dobrą Nowiną tam, gdzie ludzie tego potrzebują. Dziękuję Panie, że przez Ducha Świętego staję się Twoim uczniem, uzdolnionym do wyjścia ze swojej strefy komfortu do strefy ryzyka, które daje niezwykłe doświadczenie radości ewangelizacji, ponieważ sam otrzymałem tak dużo od Ciebie – całkiem nowe życie!


Sobota 3 lutego

„A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.”

Odpoczynek nie ma nic wspólnego z próżnowaniem ani z leniuchowaniem. Dobry odpoczynek zawiera w sobie czas na bycie sam na sam ze Stwórcą, ze sobą samym jak i ze stworzeniem. Wystarczy zobaczyć świat wokół nas, by dostrzec piękno samego Stwórcy, a w tym planie również i siebie. Bóg obdarzył nas władzą przemiany tego świata, ale pierwszym powołaniem człowieka jest życie w wolności i świętości, dlatego tak ważne są chwile odpoczynku w naszym życiu, by jeszcze lepiej dostrzec działanie Pana Boga w swoim życiu, w życiu swojej rodziny, a przez to nasze siły wewnętrzne się odnawiają. Duchu Święty, prowadź nas do pełni odpoczynku w Bogu, byśmy cieszyli się tym, co zrobiliśmy dzięki łasce Bożej i poszerzali swoją perspektywę patrzenia na świat i ludzi!


Piątek 2 lutego

„A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą.”

Maryja z Józefem ofiarowali swój największy skarb samemu Bogu - oddali zwyczajem Prawa Mojżeszowego swojego jedynego Syna samemu Bogu. To jest przedziwne, że czynią to, co jest z jednej strony zwykłą praktyką pobożnych Żydów, a z drugiej ukazują to, co jest z samej istoty Syna Bożego, a więc życie w ciągłym ofiarowaniu i zjednoczeniu z Bogiem Ojcem. Właśnie przez nasze serca codziennie przebiega setki myśli i wiele decyzji. Ile z tych decyzji jest poświęconych Panu? Nasze serca są głównym miejscem spotkania z Bogiem w akcie ofiarowania swego życia. Czy jesteś żoną, mężem, rodzicem czy też dzieckiem, świeckim lub osobą konsekrowaną jesteś zaproszony do ponownego ofiarowania swojego życia w ręce najlepszego Ojca. O tym ofiarowaniu nikt z ludzi może się nie dowiedzieć, ale z pewnością zobaczą działanie Pana Boga w tobie. Jaka będzie ich odpowiedź? Czy przyjmą twoje świadectwo czy też odrzucą? Taki jest los, pewne przeznaczenie tych, którzy oddali się na wyłączną służbę Bogu. Znak sprzeciwu. Sprzeciw wobec fałszu, zakłamania prawdy o człowieku i Bogu, wszelkich iluzji na temat życia, sukcesu, pieniędzy itp. Jak się czujesz jako świadek Jezusa w swojej rodzinie, wśród znajomych, w miejscu pracy czy spotkaniach towarzyskich? Boże, Najlepszy Ojcze, przyjmij nas, nasze serca, nasze umysły i wolę, abyśmy całym życiem należeli do Ciebie, cokolwiek robimy i gdzie żyjemy! Wzbudzaj w nas przez swego Ducha dobre pragnienia uświęcania świata wokół nas!


Czwartek 1 lutego

„Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie.”

W kontekście głównego zadania apostołów, a więc wyrzucania demonów i uzdrawiania chorych, szczegółowe polecenia Jezusa wydają się mało ważne. A jednak one świadczą o autentyczności posłania apostołów. Laska wskazuje na pasterza. To jest odniesienie do jedynego Pasterza, który troszczy się o każdą owcę. A o rzeczy przyziemne zatroszczą się ludzie, do których pójdą. Nieraz myślimy sobie, jak poradzimy sobie z wyzwaniami w nowym miejscu zamieszkania, nowym miejscem pracy, a nade wszystko jak będziemy świadczyć o Jezusie, tam gdzie pójdziemy. Przecież nie weźmiemy laski ze sobą. Jezusowi zależy najbardziej na naszej ufności, gdziekolwiek będziemy. Bezgraniczna ufność Jezusowi jest podstawą owocności działania apostolskiego. Inne rzeczy mogą nam się przydać o tyle, o ile pomagają nam w przekazie podstawowej wiadomości: Jezus umarł za ciebie i zmartwychwstał, aby dać ci nowe życie, które się nigdy nie kończy. My sami potrzebujemy doświadczać Ewangelii na co dzień, by móc ją przekazywać naszymi bliskim, znajomym w różnych miejscach, aby i oni poznali bliżej Jezusa przez nasz styl życia. Niech czas modlitwy, rozważania Słowa Bożego wzbudza w nas pragnienie i pasję dzielenia się dobrą nowiną, działaniem Pana w naszym życiu, byśmy widzieli moc Boga w swoim życiu. Duchu Święty, przyjdź do naszych serc, wyrzuć to wszystko, co zatrzymuje nas w lęku o siebie, o swoją przyszłość, abyśmy oparci tylko o łaskę Pana mogli doświadczać radości ewangelizacji tam, gdzie żyjemy!


Środa 31 stycznia

„A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. (…) Dziwił się też ich niedowiarstwu.”

Być może ktoś z nas słyszał takie słowa pod swoim adresem: „Nie bądź taki święty. Spójrz na siebie. Po co chodzisz do kościoła? Zobacz jak innym dobrze się żyje, a nie tracą czasu na dziwne nauki.”. To musi być bolesne dla każdego, kto szczerym sercem chce być z Jezusem i służyć Jemu oraz wspólnocie. Takie powątpiewanie pochodzi od Złego, który chce w nas osłabić zapał, podważyć dobre intencje, wyolbrzymić nadto wszystko, co ludzkie i słabe, aby tylko oddalić nas od prawdy o miłującym nas Bogu Ojcu. Na taką strategię Złego trzeba odpowiedzieć uśmiechem, radością serca oraz prawdą, że bez Jezusa nie wygram życia. Dlatego pragnę Go lepiej poznawać, by bardziej kochać i w codzienności pięknie świadczyć, jak Bóg jest dobry, na wzór patrona dnia, św. Jana Bosko, który uwierzył w młodych i dał im swoje serce, umysł i talenty, aby oni nie zmarnowali życia! Duchu Święty, udziel nam męstwa i odwagi, aby trudności i każdą ironię pokonywali w imię Jezusa, abyśmy byli mocno utwierdzeni w swojej wierze i świadczyli o niej z radością!


Wtorek 30 stycznia

„Mówiła bowiem: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości.”

Znamienną ilustracją dotyku Boga jest fresk z Kaplicy Sykstyńskiej pod nazwą „Stworzenie Adama”. Można dostrzec w nim palec Boży, który powołuje do życia Adama. W dzisiejszej scenie widzimy dotyk uzdrawiający człowieka – kobiety, która doświadczała przez dwanaście lat utarty życia, co symbolizuje upływ krwi z jej ciała. Trzeba wczuć się w przeżycia cierpiącej kobiety, by zrozumieć jej determinację, odwagę dotknięcia Boga, tak z ukrycia, ale z wielką wiarą. Dla niej pomoc od Jezusa była ostatnią deską ratunku. Szybko więc poczuła, że jest uzdrowiona, że ustała jej słabość. Ale to nie był koniec całej jej drogi do Jezusa, ponieważ On pragnie spotkania z chorym twarzą w twarz. Dlatego ujmujące są słowa ewangelisty, że Jezus „rozglądał się, aby ujrzeć tę, która to uczyniła.” To jest fascynujące w Zbawicielu, że dla Niego każdy jest szalenie ważny na świecie, dlatego pełne uzdrowienie ciała i duszy przebiega wtedy, gdy otwieramy przed Jezusem swoje serce i przedstawiamy Mu całą prawdę o nas. Bo czyż ta kobieta nie cierpiała psychicznie i duchowo przez tyle lat, znosząc upokorzenia, kąśliwe uwagi najbliższych, ukrywanie się przed innymi ze swoją chorobą oraz życie w ciągłej niepewności, leku, straconych środków? Jezusa interesuje właśnie ta prawda o nas, którą często boimy się przed sobą wyznać. Pomyśl dziś, jak podchodzisz do Jezusa obecnego w sakramencie pokuty. Czy nie robisz tego mechanicznie, powtarzając wyuczoną formułkę? Czy mocno wierzysz, że dotykając Jezusa w tym sakramencie zostaniesz uleczony ze swej słabości? Czy w swojej wierze większą uwagę skupiasz na prezentach od Boga czy też na Nim samym, na Jego obecności w swoim życiu? Duchu Święty, udziel nam światła poznania tego, co zakopaliśmy dawno temu na dnie serca, wszystkie trudne momenty, kryzysy, lęki i choroby, byśmy mogli przedstawić Jezusowi prawdę o nas i doświadczyć Jego miłosierdzia, gdyż On ma przedziwne upodobanie w tym, co słabe i grzeszne w nas, bo tak bardzo nas umiłował!


Poniedziałek 29 stycznia

„Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”.”

Pewnie każdy z nas oczekiwałby pozytywnej odpowiedzi od Jezusa, żeby z Nim zostać dłużej. Ale Pan Jezus szanując decyzję mieszkańców miasteczka odpływa z ich granic. W całej dramaturgii ewangelii najważniejsze jest jej zakończenie, ponieważ od tego momentu rozpoczyna się czas świadectwa uwolnionego od „Legiona”. Spotkanie z Jezusem trwało krótko, ale było na tyle mocne, że przemieniło dotychczasowe życie opętanego. W świadectwie, które głosił uzdrowiony, nie tylko wypełnił prośbę Jezusa, ale na nowo Go odkrył. To dla ciebie jest również zapowiedź tego, że doświadczysz nowego wymiaru w relacji z Jezusem, kiedy zaczniesz opowiadać o tym, co ci uczynił Zbawiciel. Jezus działa właśnie w takim momencie, kiedy rozmawiasz z kimś z rodziny, kto ciebie zna od długiego czasu, a nagle w twoich oczach zauważa się wielką radość, pokój, ochotę do życia, bo spotkałeś się z Bogiem. Być może Jezus zrobił w twoim życiu generalny remont – odnowienie twojego serca i dzięki temu możesz z nową mocą powiedzieć każdemu, że Jezus okazał ci bezmiar swojego miłosierdzia. W ten sposób nie tylko poznasz na nowo moc Jezusa w świadectwie, ale każdy będzie mógł zobaczyć w tobie Jezusa. Twoje czyny i słowa będą pokazywały na Źródło, z którego czerpiesz nowe życie. Jezu, dziękuję Ci za ogrom miłosierdzia, że jednym słowem powalasz na ziemię wszystkie demony – wszystkie kłamstwa, które przygnębiają moje serce. Jak dobry jesteś, że nawet dla jednego człowieka przemierzasz wszelkie przeciwności, by on otrzymał nowe życie! Pragnę opowiadać, śpiewać o Twojej miłości!


Niedziela 28 stycznia


„Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.”


Pismo Święte mówi, że ludzie słuchający Jezusa widząc, że stoi przed nimi Mocarz, byli zdumieni. To wiele mówi też o tym, że nauki płynące z ust Jezusa nie są zbiorem twardych praw, nakazów i zakazów, ale życiową mądrością płynącą z miłości Boga do człowieka. Postawa Jezusa i reakcja ludzi na Jego nauczanie pokazują, jaka jest władza Jezusa. Nie wiąże się ona z chęcią rządzenia życiem innych, układania wszystkiego wbrew człowiekowi, z lękiem człowieka przed Wszechmocnym. Postawa Jezusa pokazuje, że wszelka moc i władza nad człowiekiem nie wiąże się z jakimś niezrozumiałym totalitaryzmem, tyranią. Postawa Jezusa pokazuje, że wszyscy jesteśmy zanurzeni w czułej, nieustannej opiece kochającego Boga Ojca, który pragnie nas prowadzić, ale nigdy nie narusza naszej wolnej woli. Być może trudno nam w to uwierzyć, jeśli nasz ziemski tata był przeciwieństwem łagodności i czułej opieki, ale dziś Jezus przypomina Tobie i mnie: nie lękaj się moje ukochane dziecko, bo Ja Jestem z tobą. Panie Jezu, otwieraj nasze uszy i serca na Twoją naukę. Ty, który nie wygłaszasz faryzejskich mów, ale karmisz nas Słowem Życia, bądź uwielbiony w Piśmie Świętym. Każdego dnia wzbudzaj w nas pragnienie czytania i rozważania Twojego Słowa. Amen. 


Sobota 27 stycznia


„A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu.”


Ile razy w naszym życiu wieje gwałtowny wicher…? Może wiać z różnych stron – może to utrata dziecka, choroba bliskiej naszemu sercu osoby, bezradność względem cierpienia niepełnosprawnego dziecka, problem ze znalezieniem pracy, a może brak poczucia, że jesteśmy dla kogoś ważni, że coś jeszcze znaczymy, że nasze życie ma sens, że to czy jesteśmy nie jest komuś obojętne. I tak otulamy się szalem codziennego pędu, tłumaczymy sobie, że nikt nie mówił, że będzie łatwo, że jakoś się ułoży, jakoś to będzie, jakoś damy radę wiosłować mimo niesprzyjających wiatrów… Ale nadchodzi moment, kiedy czujemy, że w naszej łodzi zaczyna pojawiać się woda. Zakrywa nasze stopy, sięga do łydek, nasze wiosłowanie przestaje cokolwiek dawać… tracimy kontrolę nad życiem. Staramy się utrzymać na powierzchni, walczymy o rodzinę, i słyszymy, jak w nasze serce uderza kolejna fala w słowach: „nie kocham cię, chcę rozwodu, już nie ma czego ratować”. W takich momentach, kiedy zaczyna brakować tchu, kiedy ból zranionego serca rozrywa nasze wnętrzności, kiedy nie umiemy pomóc własnemu dziecku, kiedy wydaje nam się, że nie potrafimy dobrze żyć, musimy pamiętać, że na tej samej łódce płynie z nami Jezus. Wie lepiej niż my sami, co się z nami dzieje. Choć nasza sytuacja wydawałaby się nam totalnie beznadziejna, musimy ufać Jezusowi, bo On nie pozwoli nam zatonąć. Ufajmy bezgranicznie, wręcz szalenie. Tak, jak Jezus szalenie nas ukochał. Bo czy to nie szalone kochać aż po krzyż, gdy świat wokół tak często gardzi miłością? Jezu Chryste, Synu Boga, wypełniaj nas Twoją szaloną miłością. Wlej w nasze serca pokój i utwierdzaj nas w ufności, że z Tobą bezpiecznie możemy wypłynąć na głębię. 


Piątek 26 stycznia


„Jezus mówił do tłumów (…) Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.”


Jezus i dzisiaj mówi do tłumów, jest wręcz „ogólnodostępny”. Jednak, żeby Go usłyszeć, najpierw  trzeba zacząć… słuchać. Często mamy jakieś dylematy, troski, trudne decyzje do podjęcia. Wtedy szukamy rady, pytamy innych ludzi, wujka Google, ale najskuteczniejszym sposobem jest modlitwa – pytanie o zdanie samego Boga Ojca. To tak oczywiste, a tak często zapominane… Słyszymy zewsząd wiele złotych rad, poleceń… to wszystko może być dla nas pomocne, ale przede wszystkim słuchajmy, co ma do powiedzenia Bóg. Pytajmy Go, prośmy, by nas prowadził, by obdarzał nas światłem Świętego Ducha. Kto pyta, tego Pan wysłuchuje. Bóg sam pragnie nam objaśniać Jego zamysły co do naszego życia. Szukajmy odpowiedzi w Tym, który pragnie „osobno objaśniać wszystko swoim uczniom”, który swoje Słowo kieruje do każdego i każdej z nas osobiście. Prosimy Cię Panie Jezu, przyjdź i wypełniaj nas światłem Twojego Świętego Ducha, byśmy potrafili rozpoznawać Twoje znaki, odczytywać Twoją wolę względem naszego życia. Przyjdź Panie Jezu i przenikaj nas na wskroś, wypełniaj każdą dzisiejszą chwilę, każdego człowieka, z jakim przyjdzie nam się spotkać. W każdej sytuacji bądź uwielbiony Panie.