<< Listopad 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   
  5  6  7  9
121314
192021
26272830  

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Czwartek 9 sierpnia

„Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. (…) Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

Czuwanie chrześcijan ma jedną decydującą cechę: jest to radosne czekanie na najważniejsze spotkanie z Oblubieńcem duszy. Popatrzmy na nasze przygotowania do przyjęcia wizyty ważnego gościa w naszym domu. Ile tam starań o czysty dom, o godne przyjęcie gościa, niecierpliwego oczekiwania, kiedy gość się opóźnia. A cóż powiedzieć, kiedy codziennie Jezus przychodzi do nas w różnych momentach dnia? Tym najważniejszym jest moment spotkania z Żywym Słowem, które staje się fizycznie dotykalne przez czytanie głosem Pisma Świętego, a pełnia spotkania z Jezusem ma swój punkt kulminacyjny w Eucharystii. Właśnie podczas Eucharystii nabieramy tej mądrości życia, żeby żyć stale w obecności Zbawiciela, który jak nikt na świecie kocha nas najmocniej, ofiarnie i z wielką żarliwością uczuć serca. Warto czerpać obficie z tego Serca Jezusa jedyną mądrość, która umocni nas do każdej próby życia, tak jak to stało się w życiu Patronki Europy, św. Teresy Benedykty od Krzyża. Ona odnalazła Pana z pragnienia poznania prawdy, a znalazła niezmierną Jego mądrość i miłość. Dla takiej miłości warto oddać swoje życie. Duchu Święty, otwórz nas na pełne miłości spotkanie z Oblubieńcem naszej duszy, abyśmy nie mogli doczekać się wiecznej radości widzenia Boga twarzą w twarz! Niech to pragnienie nas orzeźwia! 


Środa 8 sierpnia

„Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.”

Tym, co zachwyca Jezusa jest głęboka wiara ludzi, którzy przychodzą do Niego. Najczęstszym powodem jest jakiś problem w rodzinie, związany z chorobą fizyczną lub duchową dziecka. Wiara jest postawą serca człowieka, który wszystkiego oczekuje od Boga i od Niego zależy życie. Wierzący uznaje w swym sercu, że tylko Jezus jest Panem życia, więc przychodzi zawsze na czas, kiedy brakuje tego życia przez różne wydarzenia, nieszczęścia, grzechy i choroby. Tym, co nas prowadzi w modlitwie jest zawsze jakaś sprawa do załatwienia, od rzeczy codziennych po wielkie sprawy życiowe. Pod spodem jednak jest pragnienie życia w miłości i radości, poczucia, że moje życie jest napełnione sensem. I to właśnie nie pozwala nam zostać na mieliźnie przeżyć, ale szukamy samego źródła, a jest ono w Jezusie. Panie Jezu, bądź uwielbiony w Twojej obecności w moim życiu! Pragnę być Twoim uczniem, słuchając Ciebie, idąc za Tobą i być pokornym, wiedząc jak wiele Tobie zawdzięczam!


Wtorek 7 sierpnia

„Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" 

W tej krótkiej historii wyjścia Piotra z łodzi w kierunku Jezusa możemy jak w soczewce zobaczyć swoje życie, a w nim decydujące spotkanie ze Zbawicielem. Z różnych łodzi wychodzimy. Z przeróżnych historii, łodzi różnych doświadczeń, słabości i grzechów. To wyjście jest pierwszym krokiem, kiedy zauważamy, że Bóg jest obecny w naszym życiu. On nas kocha, dlatego nie opuszcza nawet, kiedy wiatr jest przeciwny. To mógł być jeden szczególny moment w naszym życiu, kiedy zobaczyliśmy w duszy Jezusa. Dla kilku osób może to być codzienne doświadczenie, kiedy zmagają się z niepewną sytuacją w rodzinie, w miejscu pracy. Czwarta straż nocna to przecież ostatnia część cyklu nocy w zegarze żydowskim, czyli przedział godzin od 3 do 6, a wtedy część z nas najczęściej wstaje do dnia pełnego pracy, a także chodzenia po fali różnych sytuacji. Z pewnością Piotr przekonał się jak bardzo jest słaby, bo zaczął się lękać fal. Warto zobaczyć jakich fal się boję? Co jest tym, co mnie najbardziej zatrważa, a tym samym odsuwa moją uwagę od wzroku Jezusa? Punktem centralnym w życiu każdego ochrzczonego jest pełne ufności zawołanie: „Panie, ratuj mnie!”. To jest najbardziej płodne doświadczenie w wierze, kiedy toniemy, nie mając w sobie siły ani oparcia, a jedyną i ostateczną „deską ratunkową” jest sam JEZUS. Z wyciągniętą dłonią, mocnym ramieniem, Jezus wybawia każdego z nas z wód grzechów, z każdej niewoli, a potrzebuje od nas tylko małej wiary i zaufania do końca. Bez tego spotkania z Jezusem trudno mówić o prawdziwym życiu chrześcijańskim, o pogłębianiu więzi z Jezusem w Słowie Bożym, w sakramentach, we wspólnocie. Uratowani są uradowani w całym życiu. Bądź jednym z nich! Panie Jezu, wierzę, że jesteś przy mnie, gdziekolwiek pójdę jesteś ze mną! Panie, wybacz mi, że częściej patrzę na zło wokół mnie niż na Ciebie, bo Ty już dawno pokonałeś autora zła. Panie Jezu, daję Ci swą dłoń. Prowadź mnie, bo Tobie ufam! 


Poniedziałek 6 sierpnia

„Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.

 

Przemienienie Pańskie, a właściwie odsłonięcie boskiej chwały Jezusa, która była zakryta w człowieczeństwie Zbawiciela, jest dla każdego z nas zapowiedzią tego, co będziemy kiedyś oglądać na wieki. Ta wizja bardzo przerosła Piotra. Nie wiedział co należy powiedzieć. Mamy w różnych sytuacjach podobnie, bo nie mamy gotowych scenariuszy, tak jak w dramacie. A wobec spraw niebieskich jesteśmy dziećmi, które uczą się języka powoli i mozolnie. Nie jesteśmy w stanie objąć rozumem tajemnicy, którą odsłania nam Pan. Miłości nie da się w pełni zrozumieć. Wystarczy ją przyjąć prostym sercem. Pozwolić, aby Ona przemieniała moje serce, które często patrzy na siebie i oczekuje miłości tylko od innych. Bóg przychodzi w ciągłości objawienia. Najpierw Mojżesz – Prawo, a później Eliasz – Prorocy. W centrum jest Jezus. I tak oto mamy przyjąć największą miłość, jaką dał nam Bóg Ojciec – Syna i Jego słowo. Wtedy będziemy do głębi przemienieni. Wtedy świat wokół nas również się przemieni, jeśli będziemy otwarci na Słowo Życia. Matko Życia, Maryjo, ucz nas przebywania w ciszy, słuchania Twojego Syna i rodzenia Go przez czyny i słowa miłości! 


Niedziela 5 sierpnia


„Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".


W sercu każdego z nas jest miejsce, które może wypełnić tylko Bóg. Relacja człowieka z Wszechmogącym jest niezastąpiona. Często w codziennym pędzie próbujemy to miejsce, tą tęsknotę wypełnić, odwiedzając nowe miejsca, kupując drogie ubrania, szukając aprobaty u innych ludzi. Jednak to wszystko na dłuższą metę nie wystarczy. Karmienie się dobrami doczesnymi nie przynosi pełnego ukojenia, dlatego powinniśmy dbać o relację ze Stwórcą – Tym, który najlepiej zna nasze pragnienia i potrzeby i jedynie On może wypełnić nas głębokim pokojem, niezależnym od tego, w jakiej znajdujemy się sytuacji. Jezu Chryste, Synu Boga, oświecaj nas, abyśmy potrafili podążać za Tobą i w Tobie szukać ukojenia. W Twojej nieskończonej miłości bądź uwielbiony Panie! 


Sobota 4 sierpnia

"Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. (...) Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać."


Człowiek jest tak zaślepiony żadzą posiadania czegoś, że aby zdobyć - jak mu się wydaje - ten wymarzony skarb, traci po drodze wiele tego, co naprawdę cenne. W Piśmie Świętym czytamy: "unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła". Tymczasem wielokrotnie, tak jak Herod, wchodzimy na niebezpieczny teren pokus, rozpusty i napawamy się jej doznaniami, nie wiedząc nawet kiedy tracimy kontrolę nad sytuacją. Tak działa zły duch - na początku poprzez naszą pychę stawia nas na pozycji władzy, napełnia przekonaniem, że my wiemy co robimy, że my możemy tak tylko trochę, dla spróbowania, dla chwili przyjemności... I mężczyzna wchodzi do domu publicznego "tylko zobaczyć jak to jest", gimnazjalistka chowa do kieszeni garść batonów w sklepie, bo "przecież od tego nie zbiednieją"... Odstępstwo od Jezusa, od patrzenia na Niego jako na wzór do postępowania sprawia, że zaczynamy zbaczać z dobrej drogi. Dzisiejszy świat nie lubi wyrzeczeń, poskramiania samego siebie, swoich pragnień, hołduje mu powiedzenie "hulaj dusza! piekła nie ma". Ale piekło jest. Co ważniejsze - jest też niebo, w którym Ojciec przygotował miejsce dla każdego z nas i pragnie dać tam nam życie wieczne. Panie, pomóż nam dostrzec piękno podejmowania wysiłku i wyrzeczenia, które pozwala głębiej wchodzić w tajemnicę Twojej miłości, które pomaga wzrastać naszej duchowości. Prowadź nas Panie i trzymaj Twoją silną, ojcowską ręką przy sobie, byśmy "nie stracili głowy" i nie zeszli z drogi, jaką nas prowadzisz. 


Piątek 3 sierpnia

"Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? (...) I powątpiewali o Nim. "

Jezus powiedział, że najtrudniej być prorokiem wśród swoich. Te słowa niejednokrotnie odnoszą się do naszego życia. Przebywając wśród bliskich nam osób jesteśmy narażeni na zranienia często dużo bardziej bolesne, niż te doznawane ze strony obcych ludzi. Najbliższe otoczenie, nasi bliscy, znają nasze słabości, czułe punkty, słabe strony, dlatego też potrafią zadać ostry cios - słowem złośliwej krytyki, przykrego żartu, wątpieniem w nasze możliwości czy podcinaniem skrzydeł, kiedy chcemy coś osiągnąć, bo "po co ci to?", bo "to się nie uda", bo "nie dasz rady". Może będąc dzieckiem doświadczaliśmy dokuczania ze strony kolegów i koleżanek, bo nie stać nas było na markowe buty. Ilu z nas nieobcy jest ból odrzucenia przez rodzinę, bo wybraliśmy inną drogę niż ktoś nam zaplanował? Znamy dobijające "a nie mówiłem", kiedy mimo wielkich starań nie osiągnęliśmy jakiegoś wyznaczonego sobie celu. Co w takiej sytuacji robi Jezus? Mógł zrezygnować, poddać się odczuwanemu tak jak przez nas zniechęceniu, przeciwnościom ze strony otoczenia, mógł odpuścić i nie poświęcać swojego życia za grzechy tych, którzy wątpili w Jego moc i wielkość. Tymczasem Jezus nieustannie się modli do Ojca, czerpiąc od Niego siłę na każdy kolejny dzień, na każdy kolejny odcinek drogi, jaką wyznaczał Mu Ojciec. To samo dzisiaj możemy zrobić my. Niezależnie od tego, z jakiej biedy wyszliśmy, jaki jest nasz status społeczny, czy udało się nam przetrwać kryzys małżeński, skończyć szkołę, znaleźć pracę - Bóg ma dla każdego z nas niepowtarzalny plan. Ten trud, którego być może właśnie doświadczamy, jest widocznie jego potrzebną częścią, choć może teraz nie widzimy dlaczego. Zaufajmy Bogu i pójdźmy za Nim. Niezależnie od tego, jak trudna jest nasza obecna sytuacja, być może pełna bólu i poczucia samotności, jeżeli wytrwamy przy Bogu - czeka nas Zmartwychwstanie. Panie, bądź uwielbiony w trudach, przez jakie nas przeprowadzasz. Pomagaj nam nieustannie, by to, jak żyjemy przynosiło Tobie chwałę. 


Czwartek 2 sierpnia

"Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony (...)".


Nie znamy momentu Sądu Ostatecznego, nie wiemy, czy to nastąpi za 10 lat, czy za pół godziny, nie wiemy w jakich okolicznościach... Z pewnością nikt z nas, mimo popełnionych grzechów, nie chciałby zostać wyłączony spośród sprawiedliwych i skazany na potępienie. Musimy pamiętać, że również postawa obojętności źle wpływa na nasze życie - nie tylko sprawia, że stoimy w miejscu. Czas wokół nas wciąż płynie, kiedy nie podejmujemy ciągłej pracy nad sobą, także tej duchowej, wręcz się cofamy. Dla niektórych z nas może to trudny okres - próby wiary, ciężkiej sytuacji zdrowotnej, finansowej, może małżeńskiej. A może to czas utknięcia w grzechu i przygnębieniu, że oddaliliśmy się od Boga na tyle, że głupio nam kolejny raz prosić Go o przebaczenie. Ale - dobra wiadomość dla nas: Pan już nam przebaczył. Pragnie naszej bliskości, naszego oddania się Mu. Zanim przyjdzie nam stanąć na Sądzie Ostatecznym, już teraz, w tej chwili każdy z nas może zrobić rozrachunek ze swoim sumieniem, ze swoimi poczynaniami. To co w nas piękne i szlachetne jeszcze bardziej uwydatniać i pielęgnować, a to, co złe, co wprowadza zamęt w naszym sercu, "wrzucić w piec rozpalony". Po Zmartwychwstaniu Jezus trzykrotnie zapytał Piotra, czy Go miłuje. Dokładnie tyle razy, ile wcześniej Piotr się Go zaparł. Tym samym Jezus dał mu możliwość, by każde miejsce, w którym był grzech, wypełnić miłością. Jezus nie wypominał... tylko kochał i pragnął,  by Jego uczniowie obdarzali miłością. To samo dzisiaj pragnie dać nam, tą łaskę ma dzisiaj dla nas. Nie czekajmy i nie każmy czekać Temu, którego łaska i miłosierdzie są większe niż nasz grzech. Nie pozwólmy, by przygnębienie i zamęt, które pochodzą od szatana, wzięły w nas górę nad zapewnieniem Jezusa o Jego niewyobrażalnie miłosiernej miłości do nas. W Twojej miłości i miłosierdziu - bądź uwielbiony Panie! 


Środa 1 sierpnia

"Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją".


Chyba każdy z nas w którymś momencie swojego życia zastanawia się nad jego celem, sensem, zaczyna szukać czegoś, czemu gotów byłby się poświęcić, oddać nawet samego siebie. Takim skarbem, prawdziwą, drogocenną perłą wśród podróbek z doczesnych przyjemności jest głęboka relacja z Bogiem. Kiedy doświadcza się Bożej miłości, której można zaufać, nie tylko w chwilach radości, ale nawet w trudach i cierpieniu, każda sprawa wygląda inaczej, życie ma bardziej wyrazisty smak, każda chwila staje się cenna. Świadomość, że jest się bezgranicznie kochanym przez Boga, niezależnie od tego co zrobimy, daje siłę i wolność. A czego my dzisiaj szukamy? Za czym pędzimy? Co dla nas stanowi drogecenną perłę? Kierując się nauką Jezusa, nie szukajmy tego, co doczesne, co przeminie, ale tego, co nieskończone, co doprowadzi nas do zbawienia. Panie, prosimy Cię, daj nam gorące pragnienie ciągłego obcowania z Tobą. Obdarz nas tą łaską, byśmy w każdym momencie naszego życia kierowali nasze myśli ku Tobie. Królu miłości, bądź uwielbiony na wieki. 


Wtorek 31 lipca

"Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. (...)"


Bóg wszystkich nas stworzył, czyli zasiał dobre nasienie, z miłości. Każdego przeznaczył do zbawienia. Dał nam jednak wolną wolę - to daje nam możliwość wyboru niewłaściwej drogi. "Rolą jest świat" - po to tu żyjemy, żeby ciągle wzrastać, rozwijać się, przede wszystkim w wierze, w pogłębianiu swojej relacji z Bogiem, bo gdy On jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym. "...chwastem zaś synowie Złego" - diabeł nie ma mocy dawania życia tak jak Pan Bóg, ale pod jego panowanie można dostać się poprzez grzech. Każdy nasz wybór zła sprawia, że sami sobie podcinamy korzenie, że zbaczamy z drogi, która prowadzi do Nieba. Każdy z nas jest pąkiem pięknego, niepowtarzalnego kwiatu w oczach Boga, który On pragnie zraszać deszczem swoich łask i rozwijać. Prośmy Pana, by zanurzał nas niesutannie w swoim nieskończonym miłosierdziu i wypełniał Bożą siłą i wolą walki o naszą świętość. 


Poniedziałek 30 lipca

"Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach".


W Ewangelii czytamy, że Królestwo niebieskie jest podobne do ziarnka gorczycy. Każdy z nas ma w sobie Jego cząstkę, gdyż każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego. Do ziarnka gorczycy można porównać również człowieka, który jest mały w oczach ludzi. Zróbmy sobie rachunek sumienia: jak często oceniamy kogoś po pozorach, po pierwszym wrażeniu? Jak często patrzymy na kogoś przez pryzmat jego przeszłości, kreujemy w myślach opinie na czyjś temat...? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Mimo ludzkiej słabości, popełnionych błędów, Bóg mocą swojej miłości potrafi przemienić ludzkie serce tak, że z maleńkiego ziarnka staje się ono drzewem, którego gałęzie dają wsparcie i poczucie bezpieczeństwa innym, w którego "liściach" można znaleźć wytchnienie, odpoczynek. Dzisiejsze słowo przypomina tym, którzy wciąż w życiu błądzą, że Bóg wciąż na nich czeka, że w każdej chwili pragnie otoczyć swoją Ojcowską opieką i poprowadzić przez życie. Każdemu z nas pragnie również przypomnieć, że drugiego człowieka mamy kochać, nie oceniać, bo ktoś, komu wydajemy marną ocenę, drogą łaski od Boga może stać się tym, który to nam kiedyś wskaże drogę do Nieba. W każdym człowieku, którego stawiasz na naszej drodze, bądź uwielbiony Panie. 


Niedziela 29 lipca

 

„Jezus więc wziął chleb i odmówiwszy dziękczynienie rozdał siedzącym…”

 

Dramatem współczesnego świata są dwa głody :materialny i duchowy. Pierwszy z nich koncentruje energię na darach materialnych (lub brakach) i niestety, często zamyka na przestrzeń duchową i  nieustannie pogłębia dystans wobec Boga. Drugi, bardziej dyskretny i cichy, przypomina, że nasze życie bez duchowego pokarmu robi się nijakie i puste. Uczniowie słusznie martwili się o głód tłumu, ale problem chcieli rozwiązać czysto po ludzku. Pomyśl jak często swoje problemy rozwiązujesz sam, zamiast poprosić Jezusa o pomoc. Usłyszeliśmy w Ewangelii, że Jezus dał ludziom ryby i chleba, tyle ile każdy potrzebował. Ty również dostaniesz od Jezusa tyle, ile potrzebujesz. Nie zazdrość innym, że mają więcej od ciebie. Proś Pana słowami z Księgi Przysłów: ”nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty, nie stal się niewierny i nie rzekł: A któż jest Panem? lub z biedy nie począł kraść i imię mego Boga znieważać”.


Sobota 28 lipca

„Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie, pszenicę zaś zwieźcie do mojego spichlerza”

Bóg stworzył nas dobrymi na swoje podobieństwo. To jest nasza rzeczywista natura i prawda o nas samych. Jednak jesteśmy skażeni grzechem i sami często dokonujemy też złych wyborów. Obok dobrego nasienia istnieją również chwasty. Dobro i zło od pewnego momentu współistnieją w świecie i tak będzie - z woli samego Boga - aż do czasu żniw, czyli sądu ostatecznego.  Chwast w naszym życiu, pomimo, że czasem wydaje się niegroźny może wydać naprawdę złe owoce przez które człowiek może nie tylko stracić życie doczesne ale także i wieczne. Zło jest dla każdego z nas niebezpieczne i niszczące. W naszym życiu także korzenie chwastu często oplatają korzenie dobrego ziarna i rozróżnienie pomiędzy dobrem, a złem bywa bardzo trudne. Wtedy potrzebne jest zwrócenie się do Boga i modlitwa. Tylko On jest w stanie rozplątać nasze często bardzo pogmatwane sprawy i sytuacje. Bóg jest świadom tego, że w Twoim życiu nie wszystko się udaje. Są w Twoim życiu zaniedbania, niezałatwione sprawy, które utrudniają relację z Bogiem i ludźmi. Nazwij je, pamiętając cały czas o dobru, którego udzielił ci Ojciec. Prośmy, byśmy umieli w porę zauważyć i rozpoznać chwasty, które zaczynają rosnąć w naszym życiu. Nasz wysiłek ale przede wszystkim otwarcie się na działanie łaski sprawi, że chwasty nie będą miały większego wpływu na nasze życie. Co jest chwastem w twoim życiu? Z jakim grzechem nie możesz sobie poradzić? Czy jesteś gotów radykalnie z nim zerwać? Choć nie zawsze udaje ci się wygrać ze słabością i pokusą, Bóg zawsze patrzy na Ciebie z miłością i cierpliwością. Spójrz dziś na siebie w ten sam sposób.


Piątek 27 lipca

 

„Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu”

 

O duszę człowieka rozgrywa się nieustająca walka dobra ze złem. Jeśli człowiek nie robi wysiłku, staje się bardzo łatwym łupem dla „złego”. Bóg przemawia do ludzkiego serca – serce nie rozumie, a „zły” przychodzi i mówi swoje: „to są głupoty, bzdury, nie można tego słuchać, to ci szczęścia nie da, nikt tak nie żyje…”. Bóg mówi swoje, dokonuje swego, a od decyzji każdego z nas zależy wszystko, zależy to, jak będzie. Bóg jest inwestorem hojnym, bo inwestuje w ciebie i we mnie. Nie kalkuluje, czy ta inwestycja się zwróci. Można powiedzieć, że jest rozrzutny, bo inwestycja może zostać zmarnowana przez człowieka. Bóg siewca rzuca Słowo życia wszędzie tam, gdzie jest szansa na owoc, także tam, gdzie szanse na zakiełkowanie i wzrost są niewielkie. Świadomość wielkiej hojności Boga jest dobrą okazją do tego, żeby przyjrzeć się swojemu życiu. Gdzie w twoim życiu są obszary pełne chwastów i cierni? Gdzie twoje życie przypomina skałę? W końcu warto zobaczyć, gdzie Słowo owocuje i jakie przynosi plony. Bóg jest hojny i taki będzie, ale od ciebie zależy, czy przyjmiesz Jego Słowo i czy będzie ono w tobie wzrastało. Panie Jezu pozwól mi otworzyć się na Ciebie i Twoje Słowo. Chcę być glebą żyzną i urodzajną i przynosić plon stokrotny.


Czwartek 26 lipca

 

„Szczęśliwe oczy wasze, że widzą i uszy wasze, że słyszą…”

 

Czy także i ty należysz do tych szczęśliwców, którzy widzą i słyszą? Jakie są twoje oczy? Czy są szczęśliwe? Czy szczęśliwe oczy mają tylko ci, którzy nie doświadczyli żadnego cierpienia, krzywdy, niesprawiedliwości? Nie! Oczy szczęśliwe to te, które zostały otarte z łez, bo wybaczyły wszystkim krzywdzicielom. To oczy, które dostrzegły w drugim człowieku dobro, pomimo jego złych zachowań. Takie, które zgodziły się oglądać świat takim, jakim jest naprawdę, bez chęci idealizowania go. Które zobaczyły w świecie piękno Bożego oblicza i to piękno wyzwoliło ich od trwogi i przygnębienia. To oczy, które przeczytały Biblię i znalazły w niej receptę na życie wieczne. Takie oczy dostrzegają Pana Boga w każdej sytuacji. W takich oczach odbija się niebo. Ty także masz oczy zdolne oglądać świat. Uszy, żeby słuchać, a nie tylko słyszeć. Ty także masz okazję dostrzec dzieła Boga. Usłyszeć o Jezusie i Go słuchać. Co widzisz? Warto stanąć w prawdzie i zobaczyć jak Twoje spojrzenie wpływa na kondycję Twojego ducha. Co widzisz w otaczającym Cię świecie, co widzisz w Twoich bliźnich? Czy Twoje spojrzenie jest zgodne z prawdą? Czy Twoje oczy dostrzegają działanie Pana Boga we współczesnym świecie? Módlmy się słowami piosenki; „Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał. Dotknij Panie moich warg abym przemówił – z uwielbieniem. Dotknij Panie mego serca i oczyść je. Niech Twój Święty Duch dziś ogarnia mnie”