<< Lipiec 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      
  3  4  6  7
  91011
1617182021
2324252728
3031     

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Środa 21 marca

“...Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli...”

Coraz bardziej interesujesz się światem. Chcesz znać prawdę o świecie i o ludziach. Kiedy byłeś dzieckiem, wierzyłeś bez zastrzeżeń ludziom dorosłym. Z czasem zacząłeś dostrzegać, że nie wszyscy ludzie mówią prawdę. Może i ciebie już ktoś oszukał, wprowadził w błąd? Spotkałeś się więc i z prawdą, i z błędem, i z kłamstwem. Jakie wobec nich zajmiesz stanowisko? Wciąż spotykamy się z ludźmi, rozmawiamy z nimi. Chcemy o nich wiedzieć prawdę. Dzisiejszy świat zdaje się bardziej cenić wolność niż prawdę. Jeśli szuka prawdy, to aby zyskać więcej wolności. Niestety, często przedkładamy kłamstwo nad prawdę dla doraźnych korzyści. Jesteśmy krótkowzroczni. Jezus natomiast wyprowadza nas na przestrzenie i pokazuje dalekie horyzonty. Jednak to nie prawda nas wyzwala. Wyzwala sam Chrystus. To On jest ową Prawdą, która wyzwala z niewoli grzechu i sprawia, że dawny niewolnik staje się wolnym dzieckiem Boga Ojca. Warunkiem owego wyzwolenia nie jest poznanie jakichś faktów, ale trwanie w nauce Jezusa. Ta Prawda niesie z sobą prawdziwą wolność. Jest to wolność od grzechu i kłamstwa. Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu, żyje w więzach zależności od złych przyzwyczajeń i nałogów... „Ratuj, Panie, bo nie ma pobożnych, zabrakło wiernych wśród ludzi. Wszyscy mówią kłamliwie do bliźniego, mówią podstępnymi wargami i z sercem obłudnym. Niech Pan wygubi wszystkie wargi podstępne i język pochopny do wyniosłej mowy”(Ps11, 1-4). Panie, tylko Ty jesteś „drogą, prawdą i życiem”, pozwól mi żyć tak jak Ty tego pragniesz.


Wtorek 20 marca

„Gdy wywyższycie Syna Człowieczego…”

Wywyższeniem, o którym wspomina Jezus jest Krzyż. Dowodem największej miłości Boga do człowieka jest śmierć Jezusa. Miejsce największej niesprawiedliwości jaką mógł ujrzeć świat, a zarazem miejsce niezwykłej miłości jakiej człowiek może doświadczyć. Chwała Bożego Syna objawiła się w Jego największym uniżeniu. Chwała ta wymyka się naszemu ludzkiemu rozumowi. W trudnych momentach swojego życia wpatruj się w Krzyż. Patrząc na Krzyż uświadom sobie tę prawdę, że Bóg istnieje. Przyszedł do swojego stworzenia, które od Niego odeszło. Przyjął ludzkie ciało, aby każdy, człowiek mógł stać się podobny do Niego. Oddał życie za ciebie, bo cię kocha. Od tej chwili wszelkie cierpienie, które przeżywasz nawet w największej skrytości i zapomnieniu, oddaj Jezusowi, zanieś je pod Krzyż. Nie znaczy to, że znikną trudności, czy zniknie cierpienie. Nasze spojrzenie na nie będzie inne, zmieni się nastawienie. W związku z tym doświadczymy w swoim sercu słodyczy Bożej obecności, pokoju. Ciężar, jarzmo okażą się nie aż tak wielkie. Zrozumiemy, jak cudowna jest Boża opieka, jak słodko jest trwać sercem przy Jezusie z ufnością, z wiarą, nie zajmując się niepotrzebnymi myślami, Bogu zostawiając wszystko. „Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30).


Poniedziałek 19 marca

„Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie…”

Święty Józef był "człowiekiem sprawiedliwym", czyli po prostu dobrym dla innym.Uczy mężczyzn odpowiedniej postawy wobec kobiet. Józef wykazywał się ogromna dobrocią, miłosierdziem, litością, które powodowały, że wziął w opiekę Maryję. Dbał o Jej dobre imię. Jak bardzo dbasz o dobre imię swojej żony? Czy jako jej maż jesteś w stanie stanąć w jej obronie? Józef był człowiekiem uczciwym, prawym, kochającym, czułym, troskliwym, a przede wszystkim wypełniającym Bożą wolę podobnie jak Maryja. Musiał wiele poświęcić: własny plan na życie, bliskość kobiety, którą przecież kochał; pragnienie biologicznego ojcostwa. Wszystko to poświęca, by wypełnić Bożą wolę. Kiedy zadajemy sobie pytanie, dlaczego mamy zrezygnować z czegoś, co nam się należy, czego potrzebujemy, co chcemy mieć, Józef pokazuje, że powodem jest miłość do Boga, wierność Jego przykazaniom. Każde ludzkie wyrzeczenie jest bezsensowne, jeśli nie znajduje dopełnienia w Bogu. Praktyki pokutne, posty, umartwienia, tylko wtedy mają wartość, jeśli czynione są z intencją pełnienia woli Bożej. Postawa Józefa to nie postawa płaczu i lamentu, bezradności i narzekania na swój los – to wyrażenie zgody na Boży plan i zakasanie rękawów, by go wypełnić. Trud codziennej wędrówki przez życie z Bogiem, a nie siedzenie w kącie i czekanie na lepsze czasy. To nie wzdychanie, narzekanie, lecz naprawdę męskie podejmowanie wyzwań „rzucanych” przez Boga. Józef widzi przed sobą zadanie i nie pyta Boga, jak ma to zrobić, ale po prostu to robi. Myślę, że to wskazówka dla mężczyzn, by Boże przykazania, Bożą wolę traktować nie jako ciężar, ograniczenie, lecz jako zadanie, które chcemy wypełnić bez względu na wszystko. Panie pozwól mi na wzór św. Jozefa być prawym i wypełniać Twoją wolę. Nie pytać jak i dlaczego mam to zrobić. Pozwól mi zaufać i dać się prowadzić. Pozwól mi przyjąć męską postawę w obliczu trudności dla dobra rodziny i małżeństwa.


Niedziela 18 marca

„Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!”

Pamiętamy swój stan ducha przed egzaminem na studiach, przed ważną rozmową o pracę, a może bardziej dramatycznie czekaliśmy na diagnozę lekarską po badaniach. Kto z nas nie obawiał się o siebie przed ważną operacją? A może ktoś z nas przeżywa obecnie ból rozstania z bliską osobą, może dla kogoś zbliża się godzina śmierci? Ile mamy takich sytuacji w życiu, kiedy z niepokojem spoglądamy w przyszłość i w głębi serca tli się modlitwa o najlepsze rozwiązanie tego problemu, bo sami nie damy rady. Zdzwonimy do przyjaciół, by podzielić się swoim strapieniem, z nadzieją na dobre słowo, obecność i modlitwę. To jest dla nas tak ważne, że nie chcemy przeżywać w pojedynkę trudnej sytuacji, w której dominuje w nas lęk, masa pytań i wątpliwości. W ukryciu, często ze łzami wołamy do Boga o ratunek, o wybawienie od tego właśnie przesilenia, bo podskórnie boimy się jednego wymiaru wpisanego w życie, a którym jest obumieranie. Łatwiej wytłumaczyć się przed sobą, że spalam się dla innych, poświęcam czas na akcje charytatywne, niż wejść w postawę obumarcia dla samego siebie, by to Bóg przeze mnie mógł działać. Ta „godzina” oznacza czas największego ogołocenia i uniżenia przed Bogiem, tak jak to stało się z Jezusem na krzyżu. Boimy się tego, bo tak bardzo wiążemy wartość naszego życia z tym, co posiadamy w sensie materialnym oraz duchowym, że nie wyobrażamy sobie życia bez tego. A jak Jezus przeszedł przez to ogołocenie? Totalnie oddał się na krzyżu, niczego nie zachowując dla siebie, bo tak chciał, by uwielbić swego Ojca. Jezus właśnie przyszedł na tę godzinę, by każdy mógł doświadczyć Jego miłości w całym życiu, a zwłaszcza w naszych godzinach, kiedy wchodzimy w proces obumierania. Jezus dziś zaprasza nas do Siebie, byśmy z ufnością popatrzyli na Jego oblicze pełne miłości, by w Nim zatopić nasze lęki i obawy. On już to przeżył, więc nie będziesz sam, kiedy przyjdzie ci tracić siebie. Przejdziesz przez to zwycięsko tylko z Jezusem! I tak jak On to zrobił. Nie zawiedziesz się! Jezu, ufam Tobie!


Sobota 17 marca

„Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: "Czemu go nie pojmaliście?" Strażnicy odpowiedzieli: "Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek".”

Pozytywną cechą wszystkich bohaterów tej ewangelii jest ich szczerość względem siebie. Nikt nie ukrywa swoich przekonań. Nawet strażnicy nie wypełnili swojego polecenia, bo usłyszeli na żywo Jezusa i być może uwierzyli Jemu. To może nas zadziwiać jak Słowo Boże rozbraja człowieka, czyli jak działa na jego umysł i serce, że potrafi zmienić swoje patrzenie na życie. Tyle tylko zależy to już od każdego z nas, z jakim nastawieniem serca przyjmuje Słowo Boże. Największą blokadą do przeżycia przemiany życia jest, tak jak w sytuacji arcykapłanów i faryzeuszy, zamknięcie serca na Jezusa, w postawie: "bo my wiemy…" Bo my doskonale wiemy, skąd przyjdzie Zbawca… Bo my jesteśmy oświeceni i nie potrzebujemy od nikogo pouczenia. Można powiedzieć, że my jesteśmy autorami prawdy, więc po co w ogóle zastanawiać się na kimś takim, kto powoduje polaryzację w społeczeństwie. Lepiej go usunąć dla, jak to się mówi, świętego spokoju. Tylko pozostaje pytanie dla tych, którym obecność Jezusa przeszkadza w społeczeństwie czy w rodzinie – w imię czego chcą zachować święty spokój wyrzucając Jezusa poza skromny nawias swojego życia? Jeśli nie Jezus, to kto ma im pomóc w życiu, którego ograniczenia są dosyć dobrze znane i przeżywane? W kim albo w czym szukają sensu swojego życia? A w sytuacji granicznej, jaką jest śmierć, do kogo będą wołać o ratunek? Do samych siebie? Być może wtedy z przerażeniem zobaczą cały dobytek swojego życia, jak wymownie milczy wobec tajemnicy życia i śmierci. Dla każdego człowieka jest szansa na zwrot w swoim życiu w kierunku Boga. Nawet przez przysłowiowy przypadek można przeżyć najważniejsze spotkanie życia, które nie pozostawi człowieka obojętnym wobec osoby Jezusa Chrystusa. Dziś wybierasz swoją przyszłość. Jaka ona będzie zależy jak odpowiesz na spotkanie z Jezusem. Duchu Święty, wlej w nasze serca swoją łaskę, swoje światło poznania Boga, byśmy coraz bardziej Go kochali, ponieważ On jest wierny swojej miłości do człowieka, aż po krzyż, aż po swoje życie, które daje dla nas. Chwała Tobie, Jezu, Miłosierny Panie!


Piątek 16 marca

„A Jezus, nauczając w świątyni, zawołał tymi słowami: "I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam z siebie; lecz prawdomówny jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie.”

Podczas Święta Namiotów zarysowują się coraz bardziej wyraźnie postawy Żydów wobec Jezusa. Z jednej strony Jezus budzi w nich zaciekawienie i fascynację, a z drugiej strony rośnie opór wobec Niego, z chęcią pojmania i usunięcia Go z obrębu ich wspólnoty. Jesteśmy świadkami dialogu ludu z Jezusem dotyczącym najważniejszego pragnienia Żydów na nadejście Mesjasza. Tylko, problem leży w tym, że ich wyobrażenia o przyjściu Mesjasza przesłoniły im oczy na faktyczną obecność Zbawcy pośród nich. Mają oni po części rację, mówiąc, że Go znają, skąd pochodzi, a kiedy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział skąd będzie pochodził. Jezus odpowiada im na te ich przekonania, przyjmując ich punkt rozumienia. Jednak zaprasza ich do tego, by przyjęli Go jako posłanego. On sam nie musi ich przekonywać kim jest faktycznie. Jezus wskazuje zawsze na swego Ojca, który cały czas potwierdza Jego misję. Trzeba dziś zapytać siebie: w której grupie jestem? Jak wierzę i ufam Jezusowi? A może gdzieś w głębi mojego serca krąży stale nieufność i podważanie działania Jezusa w moim życiu, bo czegoś mi nie dał, nie spełnił tego, czego ja chciałem, bo jest wymagający … No właśnie, trzeba się przyjrzeć bliżej tym miejscom swojego oporu wobec Jezusa w różnych sytuacjach. Bo może faktycznie sprzeciwiam się Jezusowi, którego jeszcze nie znam, a znam Go tylko na swój sposób, taki ziemski, którego utworzyłem sobie dla moich potrzeb i wizji swojego życia. A Jezus daje zawsze Siebie poznać tym, którzy Go szczerze proszą i szukają. On jest posłany przez Ojca właśnie dla ciebie, dla twojego szczęścia, więc w twoim „interesie” jest to, aby każdego dnia być blisko Niego, w postawie otwartości na sposób w jaki ci się On da poznać. Warto powtarzać w sercu te słowa: „ Szukam, o Panie, Twojego oblicza.” ( Ps 27, 8b) Na progu dnia, w trakcie różnych zajęć, przed modlitwą oraz Mszą świętą módl się o to, byś nie przeoczył tego momentu, kiedy Pan objawi ci swoje oblicze. A jest to oblicze pełne miłości, łagodności, odwagi i mocy, by przejść z twoim krzyżem do radości zmartwychwstania. O Jezu, dziękuję Ci, że jesteś tak blisko mnie, kiedy nie radzę sobie z życiem, z niepewnością jutra, z problemami w rodzinie. Ufam Ci, bo Ty nigdy nie zawodzisz, bo jesteś Miłosierdziem Ojca!


Czwartek 15 marca

 

„Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.”

Te słowa Jezus powiedział do gorliwych Żydów, do tych, którzy całe swoje życie poświęcili badaniu Pisma – Słowa Bożego. Zwróćmy swoją uwagę, że zasadniczy motyw zgłębiania Pisma u Żydów był dobry – szukali pewnie mądrości życia, utrwalania pamięci o dziełach Bożych w historii Izraela. No właśnie, ale ta postawa była niepełna, tak, jak gdyby oni koncentrowali się na czcionce, a nie na treści. A cała treść i sens Pisma jako Objawienia Boga zmierzał do wypowiedzenia tej jedynej miłości w Osobie Jezusa Chrystusa, Słowa Boga Ojca. Jest taka opowieść o pewnym mężczyźnie, który będąc w Chinach, spotkał piękną dziewczynę, zakochał się w niej, spotkali się, ale z uwagi na to, że nie znał chińskiego, postanowił nauczyć się tego języka, żeby lepiej poznać ukochaną kobietę. Jak postanowił, tak też i zrobił. Wyjechał do swego kraju i zaczął się uczyć, codziennie. Po dłuższym czasie nauki, tak się zagłębił w tajniki i niuanse języka, że zapomniał o tej wspaniałej i dobrej kobiecie. Nie zrealizował swojego głębokiego pragnienia. Tak podobnie może stać się i w naszej postawie, że możemy utracić z oczu serca Jezusa, koncentrując się na małych swoich sprawach, na czytaniu nawet dobrych książek, ale gdy nie dojdzie do osobistego spotkania z Jezusem, nie doświadczymy nowości życia, które płynie od Ojca w Duchu Świętym. Maryjo, która miałaś najbliższą więź ze swoim Synem, prowadź nas do Jezusa, abyśmy poznając Go przez słuchanie i czytanie Słowa, byli otwarci na życie wieczne, które Jezus już dla nas wysłużył przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie!


Środa 14 marca


„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. (…) Ja sam z siebie nic czynić nie mogę".


Słuchać i wierzyć – tak wiele i niewiele zarazem. Tyle nam potrzeba, aby dojść do zbawienia – wsłuchiwać się w głos kochającego Ojca i iść za Nim. Dzisiejszy świat zagłusza nam Ten głos na wiele sposobów: poprzez internet, telewizję, modę, imprezy, podpowiada nam wciąż, że mamy się bawić do utraty tchu (i przytomności), pracować ponad miarę, zamartwiać się o byt, o rodzinę, zyskiwać, zarabiać, osiągać sukces. Zły działa właśnie w ten sposób – stopniowo zaprowadza w naszym sercu zamęt, wzbudza niepokój. Jeśli pozwolimy temu wszystkiemu przesłonić naszą uwagę, nasze oczy i uszy, zamkniemy się tym samym na Boga, który mówi: „Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się uspokoi. (…) odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: „Ty się tym zajmij”, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę”. Pamiętajmy, że „sami z siebie nic czynić nie możemy”, ale za to „wszystko możemy w Tym, który nas umacnia”. Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego i wypełnij je ufnością względem Ciebie. Ucz nas Panie wciąż na nowo poddawania się Twojej woli bez reszty i miłości bez granic. Jezu, jesteśmy szczęściarzami, bo należymy do Ciebie, jeśli Ty jesteś z nami, któż przeciwko nam? Boże, jakie to szczęście być Twoim dzieckiem, czuć, jak przenikasz Twoim Świętym Duchem, pokazujesz głębię i radość życia. Ty, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem, bądź uwielbiony Panie! 


Wtorek 13 marca

„Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną". Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje nosze i chodź!"


Jednym z powodów chorób, które trawią nasze ciała i dusze jest ciągła rywalizacja między ludźmi, nieustanny „wyścig szczurów” oraz skoncentrowanie życia na sobie. Człowiek został stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo by w świece budował podobne więzi między sobą. To jest trudny proces, bo każdy z nas ma konsekwencje grzechu pierworodnego, więc mamy tę skłonność do życia po swojemu i dla siebie. Ile to razy byliśmy świadkami złośliwości i zazdrości między ludźmi, kiedy byliśmy w sklepie, może w przychodni. Każdy chce być pierwszym, najszybciej obsłużonym i żeby jak najmniej stracić własnych środków. Ta zaborczość o siebie powoduje życie w ciągłym stresie, bez pokoju w sercu, a to chore miejsce może wziąć na siebie i uleczyć tylko Jezus. On kieruje najpierw pytanie: „Czy chcesz wyzdrowieć?”. Dziś możesz przyjąć tę propozycję Jezusa i uwierzyć Jego słowu, które przywraca życie w duszy i w ciele. Kluczem do uzdrowienia jest bycie z Panem, serdeczna rozmowa, tak na co dzień i żywa wiara, że On jest w stanie pokonać każdą moją chorobę. Duchu Święty, udziel mi otwartości na działanie Jezusa, abym sam był tym, który będzie wsparciem i pomocą dla bliźnich, którzy są w potrzebie! 


Poniedziałek 12 marca

„Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje.”


Dynamika naszej wiary nabiera odpowiedniego tempa w sytuacjach, których najczęściej nie chcielibyśmy przeżywać. Jednak one są częścią naszej historii – drogi przez „łez padół”. W sytuacjach, gdy na pierwszy rzut oka tracimy grunt pod nogami, bo dotykają nas różne problemy, choroby własne bądź kogoś z rodziny, utrata pracy. Można się poddać i czekać, że jakoś to się rozwiąże. Można jednak zostawić swój dom, by wyjść na spotkanie z Jezusem, by wyznać Jemu najpierw swoją wiarę, często małą, oraz swój ból z powodu, którego przeżywamy dramat. Jezus pragnie od nas wiary na słowo. Jest to dla nas próba „wskoczenia” Jezusowi na ramiona w sytuacji naszej bezradności wobec tajemnicy życia i śmierci. On już pokonał śmierć oddając własne życie za nas, więc nie ma dla Niego sytuacji bez wyjścia. W tej ewangelii można jeszcze zobaczyć, że wiara jednej osoby wpływa na całą rodzinę. Pod koniec tej sceny, kiedy ojciec zobaczył zdrowego syna, ponownie uwierzył, a z nim cała rodzina. Nasza wiara umacnia przez akt zaufania Słowu Jezusa jak i przez oglądanie znaków działania Pana w naszym życiu. Ważne są te dwa wymiary, by widzieć ciągłość Bożego działania w naszym życiu. Nawet po latach możemy dostrzec, jak Pan zadziałał. Warto w swojej modlitwie spojrzeć na kilka sytuacji z przeszłości, które były dla nas wyzwaniem, a które Pan odmienił, a przez to nasza wiara się umocniła. Duchu Święty, uzdolnij nasze serca do przyjęcia Słowa Życia, które zawsze mówi do nas Jezus! Niech nic nas nie trwoży ani nie lęka, bo jest z nami Bóg, Miłośnik Życia! 

Niedziela 11 marca

"Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione".

Bóg jest naszą drogą, prawdą i zyciem. Bóg jest miłością. Pismo Święte mówi nam, że doskonała miłość usuwa lęk. Słowa dzisiejszej Ewangelii pokazują nam co dzieje się z człowiekiem, kiedy swoje kroki kieruje nie podążając za Bogiem, lecz za ojcem kłamstwa - szatanem: wchodzenie w grzech stopniowo buduje w nas nienawiść. Nie od razu, powolutku... z poczatku grzeszność wydaje nam się wręcz atrakcyjna. Jednak z czasem, gdy coraz bardziej jesteśmy uwikłani w jej sidła, zaczyna pojawiać się w nas lęk. Zaczyna zacierać się nam obraz własnego życia, gdzieś zatraca się jego sens. I tak krok po kroku wchodzimy coraz niżej, i niżej, i niżej... aż przestajemy widzieć to, co dla nas dobre i bezpieczne - wiarę, nadzieję, miłość... Może właśnie dziś, ktoś z nas czuje się tak uwikłany w grzech...? Diabeł podpowiada nam, że już nie ma powrotu, że już pozamiatane, że już po nas, wzbudza w nas strach przed Bogiem, stawiając Go na pozycji surowego sędziego. Tymczasem, tak naprawdę miłosierny i bezgranicznie kochający ojciec czeka, aż zwrócimy ku Niemu nasze oczy, aby nas wyciągnąć, podnieść z dna. Potrzeba Mu tylko naszej woli... Nie dajmy wmówić sobie, że popełnione przez nas błędy już przesądziły o całym naszym życiu. Pan do każdego z nas mówi dziś: przyjdź, ja już to wszystko naprawiłem, nie bój się. Przyjdź Synu, bo przygotowałem dla ciebie ucztę. Córko, wtul się w moje ramiona, "odpocznij we mnie, czuj się bezpiecznie..." Panie, który jesteś  dla nas wzorem miłosierdzia, przebaczenie, bezwarunkowej miłości, ucz nas tak kochać. Bądź uwielbiony, Jezu. 


Sobota 10 marca

"Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik".

Kiedy siedzimy w kościelnej ławie, gdzie kierujemy nasz wzrok? Czy patrzymy na Jezusa, czy może rozglądamy się i oceniamy która z osób siedzących obok nas jest faryzeuszem, która celnikiem...? Dzisiejsza Ewangelia mówi: "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić...". My też z takim założeniem idziemy na Mszę Świętą, jednak często dopada nas rozproszenie. Może warto przyjść kilka minut wcześniej, aby mieć czas na rozmowę i skruchę przed Tym, do którego w gościnę przychodzimy? Jeśli mamy trudności ze skupieniem się, módlmy się o tę łaskę, prośmy, by Pan zajął nasze myśli Nim samym i pozwolił bez oceniania patrzeć na brata czy siostrę będących obok. Panie Jezu, daj nam łaskę głębokiego przeżywania Mszy Świętej, daj nam doświadczać osobistego spotkania z Tobą w Eucharystii, wprowadzaj nas w tę tajemnicę cudu Twojej niepojętej miłości. Bądź uwielbiony Panie w Najświętszym Sakramencie. 


Piątek 9 marca

"Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary".

Jak mówi nam dzisiaj Pismo Święte - miłość do Boga i do drugiego człowieka najpełniej wyraża się w ofiarowaniu nas samych - naszej obecności, naszego czasu, naszej rozmowy, przytulenia, zrezygnowania z własnej wygody na rzecz pomocy drugiemu, wyjścia ze swojej strefy komfortu, posłuchania jak ukochanej osobie minął dzień, zamiast wsłuchiwania się w telewizor. Prezenty, ekstremalne niespodzianki, pełne emocji wycieczki, pokaźny plik wypłaty... może wydawać nam się, że zastąpimy tym kochanie, ale na dłuższą metę - tak się nie da. Serce karmione najlepszymi rarytasami, ubierane w najmodniejsze błyskotki, wożone najszybszą limuzyną, w końcu pęknie. Bo każdemu z nas do życia potrzeba przede wszystkim miłości... zadajmy dziś sobie pytanie kiedy ostatni raz wygospodarowaliśmy godzinę specjalnie po to, by popatrzeć na piękno rześkich kropel deszczu i uwielbiać w nich Boga? Kiedy ostatnio zadzwoniliśmy do rodziców z pytaniem o ich samopoczucie? Kiedy spacerowaliśmy z ukochaną osobą pod rękę, nigdzie się nie spiesząc? Kiedy ostatni raz siedzieliśmy przy dobrej herbacie i ciastku z babcią i słuchaliśmy jej opowieści? Odpowiedzmy dziś sobie: kiedy ostatnio daliśmy poczuć drugiemu człowiekowi, że jest dla kogoś ważny, że jego sprawy się dla nas liczą? Panie Jezu, ucz nas wychodzić do drugiego człowieka i kochać go, całym sobą, kochać Ciebie w innych. Panie, wlej w nasze oczy Twoją miłość, byśmy przez jej pryzmat patrzyli na innych. Jezu, Ty rozporządzaj naszym czasem tak, abyśmy mieli czas... kochać. Ty, który cały jesteś miłością, bądź uwielbiony Panie. 


Czwartek 8 marca

„Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy”.


Słowa, jakie kieruje dziś do nas Jezus ukazują pewną prawdę o tym, że to, kto i co kieruje naszym życiem, zależy przede wszystkim od podejmowanych przez nas decyzji. Szatan stara się obwarować ułudą nasze serca najsilniej jak się da i jeżeli to jemu będziemy hołdować, z nim współpracować, to mur, jakim stara się nas otaczać, będzie coraz mocniejszy. Dobra wiadomość jest taka, że jest silniejszy od niego - to Jezus Chrystus. Nawet, jeśli już jesteśmy uwikłani w sidła grzechu, jeśli już tkwimy w ciemnym, śmierdzącym lochu naszej grzeszności, Jezus swą mocą może nas z tego uwolnić. Jeżeli tylko Jego ogłosimy Panem naszego życia, jeśli zwrócimy się do Niego z pragnieniem, by nas prowadził, On z pełnią łask wkroczy w nasze życie, skruszy każdy mur, pokona każdy nasz grzech, przekreśli każde kłamstwo, które w nasze serce wpisał diabeł. Zły będzie podpowiadał, że się nie da, że nieczęsto to nie grzech, że każdy tak dziś żyje, że jakieś przyjemności się każdemu od życia należą… Ale my jesteśmy dziećmi Boga, dziećmi Króla Królów, i właśnie tak mamy żyć – pełnią godności dziecka Boga. Jezus mówi nam wyraźnie: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza" – nie ma tu półśrodków. Jesteśmy powołani do tego, by iść za Jezusem, nawet, jeśli to droga pełna trudności. To właśnie w Nim jest prawdziwa miłość. Miłość, za którą tęskni serce każdego z nas. Jej siłę i moc bardzo obrazowo przedstawiają słowa o. Pio, które kierował do swoich penitentów: „Śpiewałeś hymny szatanowi, wówczas gdy Jezus, w swej nieskończonej miłości, dał sobie złamać kark dla ciebie”. Jezu, naucz nas tak kochać, byśmy w miłości do drugiego człowieka nie szukali korzyści dla siebie, ale drogi do jego zbawienia. 


Środa 7 marca

„Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".


Dziś wokół nas wiele jest podporządkowywania przykazań Bożych pod własne potrzeby i tłumaczenia, że czasy się zmieniają, że ludzie są inni. I nawet, jeżeli jest w tym ziarno prawdy, to ani na chwilę nie daje nam to usprawiedliwienia dla łamania Dekalogu, który przecież został nam dany… z miłości. Czy nie traktujemy go czasem jak zbiór twardych przepisów? Postarajmy się z miłością zastanowić się nad przykazaniami, jakie daje nam Pan – zauważmy, że nie ma ani jednego, które by szkodziło człowiekowi. Z kolei złamanie któregokolwiek, zawsze wiąże się ze zranieniem – Boga, innych lub siebie samego. Jak dobrze, że Ty Panie, od którego wszystko zależy, jesteś niezmienny, że możemy oprzeć się bezpiecznie na Twoim silnym fundamencie. Każdy nasz krok zbliżający nas do bycia lepszym człowiekiem jest łaską od Boga, prośmy więc Pana o tę łaskę, by wzbudzał w nas pragnienie podążania według Jego drogowskazów oraz o potrzebną do tego wytrwałość. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen.