<< Wrzesień 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Justyna Kołodziejuk, Paulina Pawlak)

Poniedziałek 22 maja

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.”

Trzeba to dobrze usłyszeć! Pierwszym, który daje świadectwo o Jezusie jest Duch Święty. Posłany od Ojca świadczy o Synu. To przez działanie Ducha Świętego możemy poznawać oblicze Syna Bożego, a przez bycie z Jezusem stajemy się świadkami wobec ludzi z naszego otoczenia. Czy zdajemy sobie sprawę z wielkiej łaski i zaszczytu zarazem, że mając w sobie Jezusa – Króla królów możemy być świadkami Zwycięzcy? No właśnie, nie jesteśmy świadkami nie wiadomo kogo, ale Syna Bożego przez którego Bóg Ojciec stworzył świat i nas wszystkich. Jesteśmy świadkami Tego, który oddał za nas swoje życie, abyśmy i my nie bali się oddawać swojego życia dla bliźnich, wszak na tym polega wzięcie krzyża i kroczenie za Panem. Nasze świadectwo musi być wiarygodne, przejrzyste, radosne i zaraźliwe, ale też budzące niepokój u tych ludzi, którzy żyją jakby Boga nie było, albo jakby Bóg był przegranym. My jesteśmy świadkami Tego, który wygrał właśnie przez to, że nie obronił swego życia po swojemu, ale oddał się w ręce Ojca. To jest trudne zadanie, ale tym bardziej wznosimy oczy i ręce w górę, by to Duch Święty umocnił nas do świadectwa i obrony wobec każdego, kto będzie wystawiał nas na próbę. Prośmy Pana o taką łaskę słowami ks. Jana Twardowskiego: „Modlę się Panie żebym nie zasłaniał/ był byle jaki ale przezroczysty/ żebyś widział przeze mnie kaczkę z płaskim nosem/ żółtego wiesiołka co kwitnie wieczorem (…) miłość jak odległość trudną do przebycia/ zło z którym biegnie cierpienie niewinne (…) aby już Ciebie tylko było widać.”. Duchu Święty, Pocieszycielu, pokaż nam nowe sposoby świadectwa o Bożej miłości, której doświadczyliśmy i którą mamy w sercu!

 

 

 

 

Niedziela 21 maja 

 

 

„Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

 

Czy my znamy Ducha Świętego, który mieszka w nas? Oczywiście nie możemy powiedzieć, że poznaliśmy Boga na wskroś, jest nieskończony, niezmierzony, wszechobecny- nie jesteśmy w stanie Go pojąć umysłem. Ale zapytajmy siebie, czy staramy się Go poznawać, czy szukamy relacji z Nim? Tyle razy bezmyślnie odmawiamy różne modlitwy, przez które prosimy o dary Ducha Świętego, zupełnie nie dostrzegając, że zostajemy nimi obdarowani. Czasem, nagle budzi się w nas pragnienie zrobienia czegoś dobrego- nie muszą to być jakieś wielkie rzeczy- np. myślimy sobie „A, pobawię się dziś po pracy z dziećmi, mecz nie zając- nie ucieknie”, albo „Ta nowa sąsiadka mieszka sama, może wpadnę do niej z ciastem na herbatę”. Za bardzo nie wiemy, skąd bierze się w nas ten pomysł, ale czujemy, że byłoby to dobre. Ale za chwilę… odzywa się nasz egoizm. Nagle jednak łatwiej nam jest powiedzieć „nie mam czasu” i spokojnie poleżeć przed tv, nagle sąsiadka staje się mniej ważna- w końcu po co mamy zawracać jej głowę. I te podszepty wygody po cichutku odwracają nas od czynienia dobra. Musimy być czujni na to, na jakie tory pozwalamy skierować nasze natchnienia. Jeśli czujemy, że pochodzą one od Boga, to nie odkładajmy tego na później. Panie, dodaj nam odwagi, otocz swoim miłosierdziem i przypominaj nam każdego dnia, że jesteśmy świątynią Twojego Ducha. W dobrych natchnieniach, które wkładasz nasze serca, bądź uwielbiony Panie!

 

 

Sobota 20 maja 

 

” Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.”

 

Zdarza się, że doświadczamy nienawiści ze strony ludzi, których spotykamy na swojej drodze. Zazwyczaj- bezpodstawnie. Czasem nawet jest tak, że wyciągamy do kogoś pomocną dłoń i zostaje ona odtrącona. Albo słyszymy wyzwiska typu „dewotka”, „katol” itp., nie dlatego, że zrobiliśmy coś złego, ale dlatego, że wierzymy w Jezusa, że staramy się żyć jak On. Nie możemy jednak się poddawać, popadać w zniechęcenie w głoszeniu Dobrej Nowiny swoim życiem, bo to sam Bóg nas do tego wybrał, dał nam łaskę tej wiary, swojego Ducha, żeby nas prowadził. To nie przypadek, że akurat tego człowieka przed nami stawia. W naszych oczach może być to tylko przykre spotkanie, ale Bóg widzi inaczej, w oczach Boga może być to naszą misją, w której przez nas chce dotknąć kogoś choć jednym naszym słowem. Prośmy Boga o siłę do przezwyciężania trudności, o wytrwałość w wierze. Napełniaj nas Sobą Duchu Święty i prowadź. 

 

 

Piątek 19 maja

 

„Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.”

 

Być przyjacielem Jezusa, to zaszczyt. Zadziwiające jest, jak prawdziwa miłość obnaża z pychy, z egoizmu, stawia samego siebie gdzieś z tyłu, bo ważniejsza staje się ta kochana osoba. Jezus mówi „oznajmiłem wam wszystko”. To znaczy, że nie zostawia niczego dla siebie, ale oddał nam się cały, kawałek po kawałku, związane dłonie, ubiczowane ciało,  serce, swoje szaty. A my? Ile razy mówimy „kocham” bez oddania się tej drugiej osobie, zostawiając coś dla siebie? Ile mamy w sobie kłódek, ile zakamarków w sercu z napisem „NIE ZAGLĄDAĆ!”. A Jezus oddał za nas, z miłości, dosłownie całego siebie. Uczmy się od Pana, abyśmy z takim oddaniem potrafili kochać, bez przeliczania zysków i strat, bo w przyjaźni i miłości, ofiarowanie siebie nie jest stratą. Panie, ucz nas być prawdziwymi przyjaciółmi, na Twój wzór. W głębokiej, prawdziwej miłości, bądź uwielbiony Panie. 

 

 

Czwartek 18 maja 

 

„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej (…) To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.”

 

Jezus jest jak troskliwy tata, który zabrania synkowi grać w piłkę na ulicy, mimo, że synek bardzo by tego chciał- przecież gra w piłkę jest dobra. Jezus jest jak mama, która nie pozwala zjeść na deser po kolacji cukierka, a przecież cukierek jest słodki. Jezus jest jak przynudzający kolega, kiedy w barze po meczu świat zaczyna wirować przed oczami i robi się gorąco, a on mówi: już wystarczy, wracaj do żony. Jezus jest jak drogowskaz. Czasem dla nas niezbyt czytelny, bo jakieś burze w naszym życiu trochę zamazały nam Jego obraz, starły Słowo, za którym kiedyś bez problemu podążaliśmy. A teraz stoimy przed dwoma ścieżkami, na jednej przystojny brunet o szerokich ramionach opuszcza szybę w swoim bmw i tęsknota za bliskością tak nas ciągnie w te szerokie ramiona, ale… na drugiej ścieżce stoi Jezus i woła, żeby iść za nim. A tam wyboje, kałuże, błoto, ostre kamienie i w dodatku trzeba iść pod górę. I tak właśnie nie raz widzimy przykazania, które dał nam Bóg. Jako ostre kamienie, kajdany, kula u nogi nie pozwalająca pobiec za przyjemnościami. A tak naprawdę w tym szybkim bmw, gdzie droga z górki, można bardzo łatwo spaść z urwiska, rozbić swoje serce na skale doczesności. Jedynie ta droga, którą wskazuje Jezus, choć może czasem niełatwa i pod górę, prowadzi na szczyt, do nieba- do pełni miłości. Warto wybierać to co trudniejsze, jeśli pochodzi to od Boga, bo Jezus powiedział, że przykazania, jakie daje nam Ojciec, mają nas prowadzić do Jego radości, a On zawsze dotrzymuje słowa. W przykazaniach jakie nam dajesz, w drodze, jaką masz dla każdego z nas, bądź uwielbiony Boże.

 

 

Środa 17 maja

 

„Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.

 

Czyż taka obietnica nie brzmi wspaniale? Oczywiście, że brzmi, bo rzeczywiście jest świetna. Tylko w nas jest taki problem, że często zapominamy o jej pierwszej części… Idziemy do Boga jak do sklepu i przedstawiamy Mu całą listę naszych zachcianek: „poproszę to, to, o i jeszcze może tamto. No i najlepiej, żebym nie musiała zbyt długo czekać na dostawę”. Jezus mówi: Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was (…)”. Co to znaczy? Trwać w Jezusie, to żyć Nim, żyć Jego słowem. Głęboko się zakorzenić w Bogu i przeć naprzód w pełnieniu Jego woli, mimo wszelkich przeciwności. Zawsze w swoich decyzjach pozostawiać ostatnie słowo Jemu. Ufać, że zna nas lepiej niż my sami i da nam to, o co prosimy- jeśli to jest dobre. Pan chce spełniać dobre pragnienia jakie się w nas rodzą, On sam je w nas wkłada. A jeśli czegoś nie dostajemy, nie ma co się obrażać na Boga, widocznie On ma dla nas coś innego, co wie, że bardziej nam posłuży. A może po prostu to nieodpowiedni moment, może Bóg chce nas przygotować na ten dar, o który prosimy, byśmy umieli go przyjąć jak najpełniej. Prośmy Boga o co chcemy, prośmy o wiele, bo Pan nasz jest Bogiem mocnym i może dla nas uczynić wszystko. Ale w tych naszych prośbach niech zawsze na pierwszym miejscu będzie wola Boga. Ogarniaj nas Panie Twoim Świętym Duchem, abyśmy potrafili wiernie trwać w Tobie i karmić się Twoim słowem, byśmy nie wypuszczali go z uszu bezowocnie, ale umieli Je przyjmować i Nim żyć. Amen. 

 

 

Wtorek 16 maja

 

„(…) aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno”.

 

Słowa, które Jezus kieruje do Ojca, zawierają piękną lekcję o jedności. „Aby wszyscy stanowili jedno”- bo Bóg stworzył jeden świat dla wszystkich, każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny, ale jednocześnie każdy z nas jest też niezbędnym kawałkiem całości. Słyszane często „żyj swoim życiem, nie innych” ma w sobie wiele racji. Ale… tu chodzi o to, że mamy wykorzystywać talenty dane od Boga i pełnić wyznaczone nam przez Niego zadania, skupiać się na sobie zamiast oceniania innych, marnowania czasu przed komputerem czy ciekawskiego obserwowania sąsiada albo serialowych bohaterów. Natomiast nie możemy tym samym tłumaczyć sobie naszego lenistwa w pomaganiu potrzebującym albo naszej znieczulicy na cierpienie drugiego człowieka. Jeśli Twój brat nie ma na chleb, to jest Twoja sprawa. Kiedy podnosisz (a może mijasz…?) na ulicy pijaną kobietę, to też jest Twoja sprawa, nie bez przyczyny Bóg poprowadził Cię właśnie tamtędy- może ta pijana kobieta latami czeka na okazanie jej odrobiny człowieczeństwa i słowo nadziei, które ma usłyszeć od ciebie? Jeśli spędzasz weekendy w akademiku na studenckich popijawach, podczas gdy twoja mama haruje jak wół, żeby zarobić dla Ciebie na studia- jej praca także jest Twoją sprawą. Można mnożyć przykłady, ale lepiej niech każdy z nas zapyta samego siebie- kiedy uciekam w wygodę udając, że nie widzę, że nic się nie dzieje, że pomógłbym, ale przecież nie trzeba? Gdzie, w jakiej sytuacji, przed kim odgradzam się murem egoizmu? „Jeden chleb, co zmienia się w Chrystusa ciało z wielu ziaren pszenicznych się rodzi”- bądźmy tymi ziarnami. Ziarnami, które gromadzą nas przy jednym chlebie, przy stole Pańskim. Miłości daj nam, Panie. Bo to przecież właśnie miłość rodzi jedność. Rozpalaj nasze serca do gorącego kochania i bądź uwielbiony w tej miłości Jezu! 

 

 

Poniedziałek 15 maja 
 
"Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. (...) 
A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem." 
 
Jezus mówi "kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje". Nie mówi "ten jest wzorowym uczniem", "ten jest najlepszy", "tego nagrodzę". Jezus wie, że wypełnianie Bożych przykazań czasem jest dla nas bardzo trudne, nie zawsze je rozumiemy, ale tym prostym stwierdzeniem pokazuje, że podążanie według drogowskazów Boga opiera się na zaufaniu i jest wyrazem miłości. Mimo starań nie umiemy kochać doskonale, bez Bożej łaski nie jesteśmy zdolni do miłości. Dlatego Bóg daje nam swojego Świętego Ducha, aby uczył nas kochać, a kiedy schodzimy na manowce, by przypominał o Słowie, które zostawił nam Jezus. 24 h na dobę mamy przy sobie Pocieszyciela, wsparcie od samego Boga. Czyż to nie wspaniałe? Prośmy więc Ducha Świętego, by nas sobą wypełniał. By przenikał nasze myśli, czyny, nasze spojrzenia, pragnienia, relacje, serce, nas całych. Przyjdź Duchu Święty i wypełnij nas swoją radością. Rozjaśnij nasze drogi. Wypełnij darami, których potrzebujemy, aby każdą chwilą swojego życia wysławiać miłosiernego Boga. 
 
 

Niedziela 14 maja

 

"Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie."

 

To co czynimy dla innych, zmienia nas, oraz rzeczywistość osób, którym pomagamy. Jezus, uczy nas szczerze przyjmować ludzi, którzy nie myślą tak jak my. On daje wolność, a nie uwiązuje bezwzględnymi prawami. Jezus uczy nas zaufania Ojcu i powierzenia swojej codzienności. Bóg ma przygotowane miejsce dla każdego z nas, wystarczy zaufać. On uspokaja nasze serca, daje pewność, że jest i czuwa. Zastanówmy się czy nasze serca są otwarte, wyczekujące, zapraszające? Przecież „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy” (Rz 10,17), a Bóg współdziała we wszystkim dla naszego dobra. Boże prowadź po drogach naszego życia!

 

 

Sobota 13 maja

 

„A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.

 

Bóg w Jezusie ukazał nam swoją twarz, daje nam drogowskazy. Zaprośmy Go do naszego życia do wszystkiego, co robimy, do naszej pracy, relacji, spraw i odpoczynku. Pomyślmy o czynnościach, do których zapraszamy Jezusa. Jeśli prosimy, aby wykonywał je przez nas, On działa. Poznanie Pana jest procesem, wymagającego też czasu, zaangażowania umysłu, ale i serca. W Nim możemy wyrzekać się siebie, kochać ponad swoje siły, dziękować, uwielbiać Pana i wygrywać ze złem. "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23). Chrystus ukazał nam Ojca, a my możemy ukazać Jezusa innym. Ludzie patrząc na nas, mogą poznać Boga miłosiernego i kochającego, nadającego sens życia. Jezu, kieruj wszystkimi naszymi myślami i czynami. Bądź we wszystkim uwielbiony!

 

 

Piątek 12 maja

 

"Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie»".

 

Życie dostarcza sytuacji wprowadzających człowieka w niepokój, trwogę. Jezus wzywa, by nie trwożyło się nasze serce, bo On jest drogą, prawdą i życiem. On wie czego nam potrzeba i jednocześnie uspokaja je. Staje się wytchnieniem, sensem życia, a także ucieczką w strapieniu. Zastanówmy się, co przeszkadza nam widzieć Jego drogę i nią podążać? Czasami w życiu możemy, jak Tomasz, czuć się zdezorientowani, zagubieni. Jednakże, Jego mocą możemy czynić kolejne kroki ku doskonałości. Spraw Panie, abyśmy nigdy nie zgubili drogi jaką Ty jesteś. Ty jesteś samą prawdą i życiem, przez swoją zbawczą śmierć dajesz życie wieczne.

 

 

Czwartek 11 maja

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować”.

Stać się sługą! Umycie nóg uczniom przez Pana, mówi samo za siebie. Czyn Jezusa służebnej miłości stał się przygotowaniem i wstępem to tego, co za chwilę uczniowie mieli usłyszeć. „Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał.” Zastanówmy się na tymi słowami, bo one są skierowane przez Jezusa także i do nas. Rozumiejąc dobrze przesłanie tych słów i żyjąc nimi staniemy się ludźmi błogosławionymi, szczęśliwymi. Zastanówmy się, którym słowom chcemy bardziej wierzyć: ludzkim czy Bożym? Chrystus zapewnia nas, o swojej nieustannej obecności i zjednoczeniu się z tymi, których posyła. Nie da się zajść daleko o własnych siłach, choć nasz wysiłek nie jest bez znaczenia. Potrzebujemy przewodnika którym jest Jezus, wypowiadane przez Niego słowa, potwierdził całym swoim życiem. Naśladujmy Pana! Jezu, daj nam odwagę, aby być Twoim czytelnymi świadkami, aby wszystko co czynimy i będziemy czynić, wypływało zawsze z serca pełnego miłości.

Środa 10 maja

 

„Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności”.

Jezu, Ty jesteś z nami. Dajesz światło które jest czymś niezbędnym dla życia i klucz pozwalający dostrzec światło, wśród wszelkiej ciemności. Światło jest symbolem Boga, obrazuje obecność i bliskość Go. Dzisiejsza Ewangelia przynosi słowo pełne wiary i ufności. Ten, kto wierzy w Jezusa, a także i ufa, ma udział w życiu i świetle. Dziś Pan zaprasza nas, aby wziąć to światło na nowo, żeby je rozpalić. Daje słowo, którego rozważanie pozwala trzymać się światła. To nie słabości odłączają nas od Jezusa, ale odrzucenie Go i nieprzyjęcie Jego słów. Panie, oświecaj nasze życie, abyśmy widzieli siebie tak, jak Ty nas widzisz. Niech wola Boża się wypełni!

Wtorek 9 maja

„Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne.”

Pięknie to brzmi, a jeszcze piękniej, gdy wstawimy swoje imię. Zastanówmy się czy wsłuchujemy się zawsze w głos Pana. On mówi do nas także w ciszy w zachodzie słońca, w lekkim powiewie, w śpiewie ptaków. Bóg nie przemawia w sile burzy, lecz mówi w szepcie łagodnego wiatru. On nas ochrania swoją Bożą ręką. Troszczy się o nas. Jeśli dziś nie doświadczamy wprost obecności Dobrego Pasterza, a trudności życia mogą nas przerastać, to już dziś podziękujmy Panu, że wziął nas na swoje ramiona i przeprowadza przez kolejną próbę życia. Módlmy się często w trudnościach słowami psalmu: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy.” (Ps 23, 4) Każda owca ma jednak wolną wolę i może zdać się na Jezusa albo Go opuścić. Czy jesteśmy otwarci na łaskę wiary? Panie, chroń nas od wszelkich pokus złego ducha i prowadź!

Poniedziałek 8 maja

„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.”

Jezus nazywa się Dobrym Pasterzem. On oddał swoje życie za nas i jest gwarantem tego, że droga, którą nas prowadzi, a którą jest On sam, to droga zbawienia. Chrystus podejmuję walkę o każdego z nas. Nie ucieka i nie porzuca owiec, kiedy pojawia się niebezpieczeństwo. Nie ma takiej siły, której by nie pokonał, a z najgorszego zła, wyprowadza dobro. On jest Dobrym Pasterzem, u którego znajdujemy ochronę i poczucie bezpieczeństwa. Chrystus nas zna i kocha, wie czego nam potrzeba. A czy my dzisiaj jesteśmy w stanie rozpoznać Jego głos? Bycie członkiem owczarni Chrystusowej to wielki dar i przywilej. Czy w gwarze różnych głosów słyszymy, że On nas Kocha? Panie, Dobry Pasterzu, daj nam łaskę poznania Ciebie lepiej, prowadź nas!