<< Listopad 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
    1  4
  6  7  8
13141517
2021222425
272829   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Czwartek 6 lipca

„A Jezus, znając ich myśli, rzekł: Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań i chodź!”

Słowa Jezusa pokazują, że jesteśmy nieraz „ekspertami” od ludzkiego serca. Mamy tak przenikliwy wzrok, że znamy intencje, które bliźni ma w sercu i oceniamy dany czyn. Albo zazdrościmy komuś takiej władzy – władzy w czynieniu dobrze, że nie potrafimy doskoczyć do jego poziomu i tym samym dyskredytujemy go w oczach innych. Właściwie, po co tak się spinamy? Żeby coś osiągnąć, zabłysnąć przed innymi, że jesteśmy lepsi i mieć satysfakcję wyższości nad tym, kogo nie lubimy? Takie myślenie pokazuje biedę starego człowieka, który wciąż szuka siebie i kłania się królowi, któremu na imię „Ja”. Taki sposób życia nie przynosi dobrych skutków. Na szczęście, można z tego stanu wyjść, gdy spotka się z Jezusem, Tym, który kocha nas miłością wieczną i przebacza nam każde zło. Otrzymując przebaczenie jesteśmy w stanie inaczej spojrzeć na naszych bliźnich. Dostajemy nowe serce, które nie ocenia człowieka, ale stara się przy nim być i poznać go we właściwym świetle. Duchu Święty, uczyń z nas świadkami Bożej miłości w konkretnych sytuacjach w relacjach z bliźnimi!


Środa 5 lipca

„Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: Czego chcesz od nas, /Jezusie/, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?”

Pytanie opętanych, a właściwie złego ducha, jest wyrazem ich głębokiego niepokoju i strachu przez Jezusem, przed Tym, który ma władzę nad księciem ciemności. Nieprzyjaciel drży w posadach, kiedy idzie ku niemu Syn Boży. A Jezus rozkazuje im i sprawa się rozwiązuje. W tej historii w gorszej sytuacji od opętanych znajdują się mieszkańcy wioski, którzy po tym, co zaszło z ich ziomkami, wypraszają Jezusa ze swoich granic. Z jakiego powodu? Można się jedynie domyślać, że straciliby więcej dobytku w zamian za nowych uzdrowionych ludzi. Lęk o siebie, o swoje interesy powoduje erozję duszy, stopniowy zanik relacji ze Stwórcą. A jeśli nie ma miejsca dla Boga w duszy, to szybko zajmie je nieproszony gość, który szybko zdewastuje mieszkanie człowieka, a później i innych. Trzeba coraz zapytać siebie – komu oddaje swoje serce? Komu służę i oddaje swoje życie? Przed kim się kłaniam? Od odpowiedzi na to pytanie zależy własne szczęście albo nieszczęście. Jezus przyszedł do wszystkich, ale tylko ci dwaj skorzystali ze zbawienia, czyli uwolnienia ze śmieci grzechu do życia w wolności dzieci Bożych. Czy może być większy prezent dla człowieka niż ofiarowane zbawienie? Dziękuję Ci, Jezu, że zapłaciłeś już na krzyżu za każdy mój grzech, abym mógł zawsze do Ciebie wracać z nadzieją na odpuszczenie moich grzechów. Dziękuję za nowe życie w Tobie!


Wtorek 4 lipca

„Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy!”

Kiedy na serio wchodzi Jezus do łodzi naszego życia, okazuje się, że nagle zrywa się burza problemów, przeciwności jak mocny wiatr, które powodują zachwianie całego naszego świata. Miało być lepiej, a jest jeszcze gorzej… Otóż pewnie ta sytuacja z Ewangelii jest obrazem pierwszej próby wiary, jaką każdy z nas przeszedł albo jeszcze przejdzie. Nie wiemy, jak byśmy zareagowali, gdyby nas spotkała wichura i burza płynąc łódką po jeziorze. Uczniowie mieli przy sobie Jezusa i On uciszył od razu siły natury. A my? Gdzie mamy najbliżej do Jezusa? W którym miejscu naszego życia On może odpocząć? A może nieraz uważamy, że zapomniał o nas, bo piętrzą się problemy w pracy, w najbliższej rodzinie, a On jakby spał i nic nie robił? Bardzo możliwe, że Jezus czeka na nasz akt zaufania, cokolwiek by się działo. On ma słowo, które wszystko rozwiązuje, co jest problemem dla nas. Nie wpadajmy w panikę, ale wytrwale szukajmy obecności Jezusa, aby razem z Nim przejść przez każdą próbę i trudności. Panie Jezu, daję Ci moją rękę, poprowadź mnie najlepszą z dróg do pełni szczęścia w domu Ojca!


Poniedziałek 3 lipca

 

„Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój!”

 

Wiadomość o zmartwychwstaniu była pewnie nie tylko dla Tomasza ogromnym zaskoczeniem. Jak trudno było uwierzyć wszystkim uczniom na słowa kobiet, że Jezus żyje. Podobnie staje dziś przed nami postać św. Tomasza, który bardzo chciał spotkać się ze zmartwychwstałym Jezusem, że gotów był włożyć palce w miejsce ran i w bok. Tak, Tomasz był niedowiarkiem, ale czy nie zachwyca nas swoista odwaga i upór, by być tak blisko Jezusa, żeby móc dotknąć śladów Jego męki? Warto przyjąć tę intuicję do swego życia, by pragnąć zaczerpnąć mocy i miłości właśnie dotykając ran i otwartego boku, by zupełnie inaczej popatrzeć na swoje rany serca, na choroby ciała, na każde pokrzyżowane plany. Każdy z nas potrzebuje tego dotyku miłości, osobistego doświadczenia nieograniczonej niczym miłości Boga do ciebie. Jezus żyje! Bądź uwielbiony Panie, w Twoich ranach i otwartej drodze do Twojego serca! Niech strumienie łaski przemieniają nasze serca, abyśmy byli podobnie do Ciebie!


Niedziela 2 lipca


"Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je."


Choć te słowa początkowo mogą być niezrozumiałe i mało zachęcające, bo brzmią trochę ponuro, a nam się nasze życie podoba, to Jezus w tych słowach odkrywa przed nami przepis na jedyne prawdziwe szczęście. Oczywiście nie mamy skakać z mostu, aby stracić swe życie dla Jezusa. Stracić swe życie dla Jezusa, to oddać Jemu władzę nad naszym życiem, z własnej woli. Jezus mówi o tym, że ci, którzy szukają przede wszystkim tego, co przyjemne tu i teraz, stracą swe życie, kiedy przyjdzie jego kres, zaś ci, którzy już na Ziemi dla chwały Boga tracą przyjemności tego świata, znajdą swoją nagrodę w Niebie, swoje prawdziwe życie na wieki u boku Boga Ojca. Często nie jest to wcale łatwe, bo "dziś wszyscy tak robią", "każdy tak żyje". Zawsze trudniej było być "innym". Ale dla Boga warto. Jeśli zanurzymy całych siebie w Bogu, to kpiny z naszej czystości przedmałżeńskiej przestają mieć znaczenie, okradający firmę kolega z pracy przestaje być przykładem "zaradnego", choroba przestaje być niesprawiedliwością, a staje się krzyżem, który niesie się razem z Jezusem. Kto traci doczesne przyjemności, by oddać wszystko Jezusowi, wchodzi w Tajemnicę, doznając takiej wolności i takiego pokoju, które nie zapewnią żadne światowe atrakcje. Panie, wlej w nasze serca odwagę, by porzucić przywiązanie do doczesności, przymnóż wiary, byśmy przez nią patrzyli na to, co dla nas niezrozumiałe. Ty, który dajesz życie w obfotości, napełnij nas Tobą, bądź uwielbiony. 

 

 

""""""""""""""

Sobota 1 lipca

 

"Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie".

 

Przesłanie Jezusa jest skierowana dla całego świata. Setnik uwierzył w moc zbawczą Chrystusa. Dzięki swojemu wyznaniu wiary, staje się wzorem dla wierzących. Zauważmy, że setnik prosił o uzdrowienie dla swojego sługi. Jego serce było wrażliwe, a przede wszystkim miał mocną wiarę. Ewangelia o setniku zawiera słowa wielkiej nadziei dla tych wszystkich którzy w swoim otoczeniu moją chorych, aby poprzez modlitwę pełnej wiary za nich, móc uzyskać łaskę uzdrowienia. Możemy się też zastanawiać, jaki jest klucz do osiągnięcia uzdrowienia? Są to trzy rzeczy, na które wskazuje dzisiejsza Ewangelia: uznać Jezusa za Zbawiciela, okazać pokorę wobec darmowej miłości Chrystusa i ufać, że On może wszystko. Ta sytuacja z Ewangelii przynosi siłę, radość i nadzieję. Mamy prosić Boga z wiarą, oddaniem, uznając, że: nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale mając zaufanie i wiarę, że Pan dokona wszystkiego, co dla nas pożyteczne.

 

 

Piątek 30 czerwca

 

„A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.”


Uczestnictwo w Mszy Świętej w Sakramencie Pokuty i Pojednania jest czasem naszego zbliżania się – chorych do Chrystusa. Jezus dotykając trędowatego pokazuję nam, jak bardzo zależy Jemu na każdym człowieku. Przekracza dopuszczalną granicę bliskości, wychodzi też i do nas, pełen Miłości, Miłosierdzia i cierpliwości, by nas uzdrowić, obmyć w swojej Krwi, gdyż w Jego ranach jest nasze uzdrowienie. Tak jak ten trędowaty, wołajmy też do Pana o oczyszczenie nas z wszelkiego grzechu, który zabija i niszczy obraz i podobieństwo do Boga. Prośmy Pana też o odwagę trędowatego, aby z naszymi chorobami, zwłaszcza z grzechem, odważnie przyszli do Jezusa, pokonując granice wstydu, lęku. Otwórzmy serca na Boże działanie w Sakramentach Świętych. Taka postawa zaufania i szukania pomocy u Pana sprawia, że Jezus też pokonuje granice, dając nam przebaczenie i uzdrowienie, zamiast słusznej kary. Panie, niech nasze życie, będzie jednym wielkim uwielbieniem Ciebie!


Czwartek 29 czerwca

 

 „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.”

 

Piotr usłyszał od Jezusa, że Ten chce budować na nim swój Kościół. Kościół mocny i silny, którego nie przemogą piekielne bramy. Te słowa Jezusa były odpowiedzią na Piotrowe wyznanie wiary, na jego poddanie się prowadzeniu Ducha Bożego. Tak, jak każdy z nas bez pomocy Ducha Świętego nie może wyznać, że Jezus jest Panem, tak samo Piotr nie mówił od siebie, lecz przez pośrednictwo Ojca, który jest w niebie. Bóg w każdym z nas widzi cząstkę Kościoła, każdego z nas wzywa do współtworzenia Go, do budowania wspólnoty, a także do tego, by swoją postawą umacniać Kościół. Podążając za Piotrem- wyznawajmy odważnie, że Jezus jest Panem. Bez snucia domysłów, kierując się wiarą, ufnie przyjmijmy Prawdę, jaką objawił nam o sobie Bóg. A Jezus z tej naszej wiary i oddania się Jego woli, wyda w naszym życiu piękne owoce. Tylko oddajmy wszystko Panu. Daj nam Panie łaskę odrzucenia zwątpienia i przymnóż nam wiary, by całe nasze życie, było przesycone wiernym oddaniem się Tobie, byśmy we wszystkim szukali przede wszystkim Ciebie. Chwała Tobie Jezu.

 

 

Środa 28 czerwca

„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus ostrzega przed fałszywymi prorokami. Pan kieruje zaproszenie do rozeznawania, jakie owoce rodzą się z podejmowanych przez nas decyzji. To co jest złe nie zaowocuje dobrem. Dzisiejsze słowa Jezusa zachęcają nas do oczyszczenia swoich zamiarów, aby dać miejsce Bogu, który chce siać dobro. Wszystkie złe czyny: zawiść, kłótnie, nie zrozumienia, egoizm, nie zwracanie uwagi na potrzeby bliźnich, oddajmy Bogu, aby On mógł je oczyścić, uzdrowić i uporządkować. „Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 23). Ważne jest, aby uczynił to Bóg, ponieważ tylko On potrafi puste miejsca zapełnić nowymi, dobrymi intencjami, które zaowocują dobrymi czynami i owocami. Jako chrześcijanie powinniśmy zmieniać się z pomocą Bożej łaski, darów Ducha Świętego. Żyjmy i pracujmy tak, byśmy po owocach byli rozpoznawani tak, jak mówi maksyma: „Nie mówić o Chrystusie, dopóki ludzie nie pytają, ale żyć tak, aby pytali o Niego”. Jezu, w Tobie pokładamy całą naszą nadzieję i ufność. Pomóż nam odrzucić wszystko, co jest przeszkodą dla Twojej Miłości! Prowadź nas!


Wtorek 27 czerwca

 

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!

 

Świat dziś zachęca nas do prostego i łatwego życia. Pomyślmy jakże łatwo jest pomylić szczęście z wygodą. Bóg obdarza nas darem wolności, w której możemy dokonywać wyboru pomiędzy drogą życia i śmierci. Wyboru tego dokonujemy wciąż na nowo, wraz z każdą sytuacją napotkaną w naszym życiu. Jezus w darze Chrztu świętego uzdolnił nas do bycia darem dla innych. Ten dar rozwija się w nas przez modlitwę, czytanie i życie Słowem Bożym, przez czyny miłosierdzia. W taki sposób żyjąc upodabniamy się do Pana, który stał się dla nas Chlebem życia, byśmy Go przyjmując, stawali się tym pokarmem dla bliźnich. Jezus zachęca nas do wyboru takich dróg życia, które prowadzą do zbawienia, a nie na potępienie. Wymaga to od nas wysiłku, ale jego ostateczna wartość rekompensuje każdy poniesiony trud. Wartość człowieka jest wielka w oczach Pana. Staję się najpiękniejszą perłą, kiedy łączymy i obmywamy swoje życie z Krwią Jezusa. Krew Chrystusa jest bramą do wolności. Panie, prosimy Cię, udzielaj nam nieustannie swojego Ducha, abyśmy mogli właściwie postępować i wybierać drogę prawdziwego życia, wypełniając życie wiarą, nadzieją i miłością.


Poniedziałek 26 czerwca

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Jezus uczy nas używać w stosunku do innych miary, jaką chcielibyśmy i my sami być mierzeni. Uczy nas także, abyśmy nie osądzali na ludzki sposób oko za oko, lecz pokazuje nam, aby przebaczać wszystkim bez wyjątku i dostrzegać w drugiej osobie dobro. Kiedy w naszej głowie może pojawić się myśl oceniająca kogoś, zastanówmy się, jak na tę osobę spojrzałby Jezus? Co On by zrobił na naszym miejscu? Chrystus chce nas ustrzec przed byciem straszliwym, niemiłosiernym sędzią. Zastanówmy się, ile razy niepotrzebnie wybuchaliśmy z powodu ukłucia drzazgą przez bliźniego? Czy zawsze stajemy w prawdzie? To Bóg jest sędzią sprawiedliwym i miłosiernym. A gdy nasze relacje z ludźmi się pogarszają, pomyślmy, czy w naszym oku nie ma czasem belki, przez którą widzimy coraz mniej? Emocje mogą być belką, które uniemożliwiają zobaczenie, że druga osoba cierpi i potrzebuje naszej pomocy. Panie, prosimy Cię, daj nam zawsze serce miłosierne wobec naszych bliźnich, abyśmy patrzyli na bliźnich i siebie oczami Jezusa.

Niedziela 25 czerwca


„Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.”

 

Bóg w swej opatrzności troszczy się o każde swoje stworzenie. Troszczy się o każdy szczegół z naszego życia. Nawet o rzeczy tak nieistotne, jak liczba naszych włosów. Bóg mówi do nas także w naszych ciemnościach. W takich sytuacjach potrzeba nieustannego trwania wiernie przy Panu. To, co Chrystus nam mówi w ciemnościach, będzie dla innych siłą do życia, czyli chodzeniem w światłości. Nasza dusza jest w ręku Pana Boga. Człowiek nie może jej zabić, pozbawić radości, kiedy słucha Boga. Umiejmy przyjmować Jego troskę z wdzięcznością i współpracujmy z Jego łaską. Wyznając wiarę w Chrystusa, otwierając się na Ducha Świętego jesteśmy wyposażeni w miłość, siłę, odwagę i potrzebne łaski, by świadczyć życiem i słowami o Jezusie. Czerpiąc obficie naukę z Ewangelii sami stajemy się zwiastunami Dobrej Nowiny. Duchu Święty, działaj i mów przez nasze usta, pomagaj przez ręce, prowadź nas do bliźnich.


Sobota 24 czerwca

 

„On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga”.

 

Zachariasz mówił wielbiąc Boga. A jak jest u nas? Czy wielbimy i błogosławimy Boga, czy liczymy tylko na siebie? To co mówimy ma ogromne znaczenie. Możemy mową błogosławić i budować, ale również przeklinać i burzyć. Naszymi wypowiedziami możemy także nieść nadzieje i kochać, bądź narzekać i nienawidzieć. Zastanówmy się, kto jest najważniejszy w naszym życiu? Kim i czym się karmimy? Jak często używamy języka niezgodnie z przykazaniem Miłości? A jak często wielbimy Ciebie Jezu, głosimy Twoje Słowo i nim żyjemy? Zachariasz uczy nas uwielbienia Boga. Bóg mówi do nas w ciszy i widzi dalej i głębiej. Daje nam imię i do zrealizowania powołanie. On wie, co jest dla nas dobre i co pożyteczne. Panie błogosław nam! Bądź uwielbiony w naszym życiu!

 

 

Piątek 23 czerwca

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Dzisiejsza Ewangelia nie tylko zachęca nas do wielkiej miłości, ale opowiada o niezwykłej tajemnicy Bożego serca. Serce Jezusa jest źródłem Bożych Łask, miejscem naszego odpoczynku. Miłości nie da się pojąć wiedzą, lecz sercem. To ono jest źródłem wszelkiej Miłości, której doświadczamy we własnym życiu, a niespokojne jest serce ludzkie, dopóki nie spocznie w Bogu. Gdy kochamy, nasze serca upodobniają się do serca Jezusa. Pokój, radość, siłę przynosi naśladowanie Pana i łączenie się z Nim w dziele zbawienia świata. Jezus zna nasze serca i wie, co jest nam potrzebne. Zastanówmy się, gdzie w naszej codzienności potrafimy dostrzec działanie Bożej Miłości? Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego.


Czwartek 22 czerwca

 

„Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.”

 

Dziś Chrystus poucza, jak mamy się modlić. Pierwsza wskazówka jest taka, abyśmy nie mówili dużo, a zwracali większą uwagę na ich treść. Nie od ilości wypowiadanych słów zależy owocność naszej modlitwy. Szczególny nacisk Pan kładzie na postawę miłosierdzia i zdolność do przebaczenia. Bliskość i pogłębianie relacji z Chrystusem prowadzi do otwarcia człowieka na Boży plan. Stawiając swoje plany ponad Jego, oznacza, że odrzucamy to, co On chce nam dać. Dziękujemy Ci Jezu, za tę najpiękniejszą modlitwę. Ty wiesz, czego nam potrzeba. W momencie, gdy zwracamy się do Ciebie mówiąc: „Bądź wola Twoja…”, czynisz wszystko to, co dla nas jest najlepsze. Jezu, spraw, by Twoja wola, stała się również naszą wolą.