<< Styczeń 2018 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
  1  2  3
  8  910
151617
2223242627
293031    

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Środa 3 stycznia

"Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata."

Kolejny upadek pod ciężarem grzechu. I to uczucie przygnębienia, bo tym razem mieliśmy dać radę, w końcu miało być dobrze, czysto i lekko w sercu, a znowu siedzimy w błocie. Do nas, do mnie i do Ciebie, takich upapranych grzechem, właśnie teraz Pan kieruje swoje słowo: nadchodzi ku nam Jezus, "Baranek Boży, który gładzi grzech świata." Trudno to pojąć - coś z czym my się zmagamy, być może przez długie tygodnie, miesiące, a może nawet lata, Jezus w ułamku sekundy gładzi swoją miłością do nas. Słownik języka polskiego podpowiada, że słowo "zgładzić" znaczy tyle co "pozbawić kogoś życia". Jezus zabrał już wszystkie nasze grzechy na krzyż, aby je uśmiercić wraz z ofiarą z samego siebie. Ale z martwych powstał już tylko On. To znaczy, że grzech nie ma nad nami władzy, o ile zanurzymy się w Chrystusie, który jest silniejszy niż grzech. Mogłoby się wydawać, że aby zerwać z grzechem, potrzeba jakiejś specjalnej "recepty", nie jest ona jednak zbyt wyszukana, ale niezawodna. Przepisem na życie, które jest pełne sensu, głębi, miłości i prawdziwej wolności, jest na tyle częsty i dogłębny sakrament pokuty, by pomagał nam sukcesywnie walczyć z naszą ludzką słabością oraz przyjmowanie Chrystusa w sakramencie Eucharystii. Tak otulonym Bożą obecnością i miłosierdziem, będzie nam łatwiej przezwyciężać pokusy i wzrastać w wierze. Zanurzajmy samych siebie i naszą wolę bycia świętymi w Przenajświętszej Krwi Jezusa, która spływała po krzyżu z ran Chrystusowych, zmywając każdy grzech, mój i Twój. Tą pychę, chciwość, zazdrość, nieczystość, niszczący gniew i zawiść, lenistwo - Jezus już to pokonał, już nie musimy być temu poddani. Jezus czeka w sakramencie pokuty, aby każdemu z nas przekazać to osobiście. Nie pozwólmy złu trzymać nas na dystans od miłości Boga, kochającego Ojca. Jezu Chryste, Twoja łaska, Twoja miłość jest niepojęta, niemożliwa do ogarnięcia ludzkim umysłem. Prosimy Cię Panie, byś tę naszą małość i słabość wypełnił Tobą, by każda cząstka nas była przesiąknięta Twoją obecnością. W naszych upadkach, ale i staraniach w dążeniu do świętości, bądź uwielbiony Panie. 



Wtorek 2 stycznia

„Pośród was stoi Ten (…) któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.”


Jan, który miał w życiu nie lada wyzwanie do spełnienia, jest dla nas wzorem nie tylko bohaterstwa i zaufania Bogu, ale również uniżenia wobec Jezusa Chrystusa. Jak wielką pokorę musi mieć w sobie ktoś, kto z miłości do Pana gotów jest za niego umrzeć,  jednocześnie mając przekonanie, że nie jest godzien tego, by chociaż Mu służyć? Kiedy zbliżamy się do Boga, staramy się żyć według Jego woli, czasem możemy wpaść w pułapkę pychy, może wydawać nam się, że już nazbieraliśmy sobie u Boga trochę punktów, że teraz już nam się to czy tamto należy… Nie chodzi o to, żebyśmy samych siebie poniżali, bo Bóg po to obdarzył nas godnością człowieka, byśmy na siebie patrzyli przez jej pryzmat. Ważne jednak jest to, byśmy pamiętali, że miłość Jezusa do nas jest tak ogromna, tak niepojęta, wykraczająca poza wszelkie ludzkie granice, że nie jesteśmy w stanie „zasłużyć” sobie na to, by choć odwiązać rzemyk u sandała Jezusa. Każda łaska, jaką otrzymujemy, wypływa nie z naszych zasług, ale z bezgranicznej, nieskończonej miłości Jezusa. Panie, bądź uwielbiony w Twoim miłosierdziu. Dziękujemy Ci Jezu, że jesteś pośród nas, że Ty Twoją miłością ścierasz grzech z naszego życia, dajesz nową kartę, którą możemy zapisywać na nowo, z Tobą. Niech Twoje święte imię JEZUS będzie uwielbione na wieki. 


Poniedziałek 1 stycznia


„A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli (…)”


Tak jak pasterze - byliśmy tam i my, przeżyliśmy to. Na nowo weszliśmy w tajemnicę narodzenia Pana w Betlejem. Teraz jest czas, byśmy pozwolili Bogu przez nas wydać owoce Jego przyjścia na Ziemię w naszym życiu. Właśnie dziś, 1 stycznia, wejdźmy w ten nowy rok z uwielbieniem, wysławiając Boga za wszystko, czego doświadczyliśmy. Za te łatwe, ale i trudne doświadczenia. Chyba większość z nas ma jakieś noworoczne postanowienia albo po prostu nadzieję, że ten rok ma dla nas coś pięknego – że spotkamy tą jedyną/tego jedynego, że spełnimy swoje największe marzenie, że w naszym życiu nadejdą dobre zmiany. Niech to co mamy w naszych sercach, wszystkie pragnienia, tęsknoty, plany, niech to wszystko przenika Boże Miłosierdzie. I choć może momentami płomień nadziei przygasa, może stoimy na rozdrożu i nie wiemy dokąd iść – ponad wszystko zaufajmy Jezusowi, który do każdego  i każdej z nas mówi: „Nie lękaj się! Ja Jestem”. I choć czasem myślimy, że już za późno, że już pozamiatane, nie ma dla nas szans, to pamiętajmy: Jezus nigdy się nie spóźnia. Jeśli w pełni! oddamy Mu swoje sprawy, by to z naszej woli On je prowadził – możemy być spokojni, wszystko ułoży się najlepiej jak się da. Niech Pan będzie uwielbiony w całym  nadchodzącym roku 2018!  Już teraz dziękujemy Ci Panie za wszystko, co dla nas przygotowałeś. Tobie cześć i chwała, na wieki. 


Niedziela 31 grudnia

 

„Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu”.

Dziś mamy Święto Świętej Rodziny - Jezusa, Maryi i Józefa. Nadchodzący koniec roku nasuwa wiele różnych refleksji związanych z upływającym czasem, jak go wykorzystaliśmy i z nadchodzącym – robimy sobie wielkie plany i postanowienia. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak ważna dla człowieka jest rodzina - miłość ojcowska, matczyna, ciepło domu rodzinnego. Powołaniem rodzica jest kochać, a nie posiadać. Często nasze rodziny nie są idealne. Często jako ludzie dorośli borykamy się z różnego rodzaju trudnymi doświadczeniami wyniesionymi z domów rodzinnych. Często nieświadomie powielamy błędy naszych rodziców, które kiedyś im wytykaliśmy. Jako ludzie świadomi ułomności innych, dziękujmy Bogu za te rodziny, które mamy (nawet jeśli wiele im brakuje do ideału). Jeśli jesteś rodzicem, dziękuj Bogu, że pozwolił Ci stworzyć rodzinę i proś Go o łaskę bycia mądrym i kochającym rodzicem. Módlmy się do Pana w intencji dzieci, które pozostały bez rodziców z różnych powodów, które przebywają w domach dziecka i wiele by dały, aby je ktoś pokochał. Prośmy, aby Bóg w swojej łaskawości pozwolił im zasmakować ciepła rodzinnego. Módlmy się za osoby, które mimo, że bardzo tego pragną nie mogą zostać rodzicami, aby Bóg dał im możliwość stworzenia pełnej rodziny. Módlmy się za kobiety, które spodziewają się potomstwa, aby je przyjęły bez względu na okoliczności w jakich się teraz znajdują. Pamiętaj, że każde życie pochodzi od Boga. Przyjmij je jak Maryja, módl się do Niej. Ona przyjęła dar macierzyństwa, bo zaufała Bogu. Panie Ty jesteś dawcą życia. Pozwól aby rodziny w których żyjemy i które tworzymy były na wzór świętej Rodziny z Nazaretu.


Sobota 30 grudnia

 

„Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą...Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim".

Prorokini Anna (podobnie jak wcześniej Symeon), intuicyjnie dostrzega obecność Boga. Tym, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy w wymiarze politycznym, mówiła o Zbawicielu. Czasem trzeba czekać całe długie życie i nie zwątpić. Jak pokornie trzeba wtedy zaufać Bogu, że on dotrzyma obietnicy. Często próbujemy ponaglać Boga, aby przyspieszył swoje działanie, wątpimy, narzekamy. Wciąż chcemy dyktować Bogu warunki na swój sposób. W postaci prorokini Anny odnajdujemy postawę trwania na modlitwie i adoracji. Mówi ona o Bogu a nie o problemach ją otaczających. Zamiast oczekiwać na wyjście z jakiegoś grzechu, na pieniądze potrzebne do spłaty kredytu, na poprawę relacji w naszej rodzinie, powinniśmy posłuchać co Jezus ma nam do powiedzenia. Na wzór prorokini Anny  z postawy modlitwy prośby przejdźmy do modlitwy uwielbienia. Zacznijmy chwalić Boga nawet w trudnym położeniu, adorować Go na modlitwie i z pokorą oczekiwać na spełnienie obietnicy. Módl się słowami: „Panie, Ty wiesz jak oczekuję na wypełnienie Twojej obietnicy w moim życiu, dziękuję, że wypełnisz ją w swoim czasie, a będzie on najlepszy dla mnie. Chcę Cię uwielbiać w obecnym położeniu. Bądź uwielbiony Panie Jezu”.

Piątek 29 grudnia

 

„Duch Święty objawił mu, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza”.

Starzec Symeon całe swe życie czekał na spotkanie z Chrystusem. Nie ważne ile masz teraz lat: dwadzieścia, trzydzieści, czy może osiemdziesiąt. Nie wiesz ile lat życia ci jeszcze zostało. Nie znasz dnia w którym Pan powoła cię do siebie. Czy jak starzec Symeon spotkałeś już Jezusa w swoim życiu? Czy może odkładasz to na później? Jezus mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Ap 3,20). Jezus pozostawia nam wolną wolę. Nie przychodzi nieproszony. Jednak kocha każdego z nas ponad życie. „Kołatanie” do drzwi może to być wewnętrzny głos (działanie Ducha Świętego), który ci nakazuje pójście do spowiedzi. Może to być osoba którą Pan postawi ci na drodze i dzięki której odkryjesz Jezusa. Może to być to rozważanie które właśnie czytasz. Zaproś Jezusa do swojego życia. Spotkaj go, zanim będzie za późno. Oddaj Mu teraz swoje życie: „Jezu wybieram dziś życie z Tobą, by pójść drogą którą mi wskażesz. Pragnę żyć dla Ciebie i bardziej niż swoją- Twoją wolę wypełniać. Oddaję Ci swoje życie, plany, marzenia, to co we mnie dobre i to z czym sobie nie radzę. Jezu, proszę, zostań już na zawsze moim jedynym i wyłącznym Panem”.

Czwartek 28 grudnia

 

„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uciekaj do Egiptu…bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”

Jezus, który przyszedł na świat aby zbawić ludzkość, musi się ukrywać przed ludźmi. Herod jest człowiekiem, który boi się panicznie utraty swojej władzy, utraty imperium, spisku na własne życie. Te obsesje doprowadziły Heroda do manii prześladowczej. Tak bardzo bał się utraty posiadanej władzy i  życia, że gdy usłyszał, że narodził się Ktoś silniejszy od niego, zarządził pozbawić życia wszystkie nowonarodzone dzieci. Jego celem było utrzymanie władzy za wszelka cenę. Był więźniem swoich ambicji i planów. Czego uczy nas dzisiejsza Ewangelia? Uczy, że byli, są i prawdopodobnie będą na tym świecie ludzie, dla których w ich odczuciu Jezus i Jego nauka będzie zagrożeniem. Nasz Pan doskonale wie, że pójście za nim oznacza utratę życia w takiej formie do jakiej się przyzwyczailiśmy, jaką sobie wywalczyliśmy i jakiej się trzymamy. Na ile trzymasz się kurczowo własnego stylu życia, własnych przyzwyczajeń, bo uważasz je za jedyne właściwe? Czy nauki Jezusa nie traktujesz jako zagrożenia dla zbudowanej przez siebie wizji własnego życia? Czy nie obawiasz się, że jeśli Jezus wkroczy do Twojego życia zmieni je, a niekoniecznie będzie to zgodne z twoim wyobrażeniem? Czy nie boisz się zaprosić Jezusa do swojego serca z obawy przed zburzeniem zbudowanego przez siebie „imperium”? Jezu, Ty jesteś jedynym i największym Panem i Królem mojego życia. Zabierz mi lęki przed oddaniem swojego życia w Twoje ręce. „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu, ten je zachowa”( Łk 9, 23-24). 

Środa 27 grudnia

 „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

W dniu Narodzenia Pana, Anioł oznajmił pasterzom, ze grota w Betlejem jest pełna, przyszedł na świat Zbawiciel. Liturgia Kościoła od groty Narodzenia prowadzi nas do groty Zmartwychwstania. W dzisiejszym czytaniu Maria Magdalena oznajmia, że grota- grób Jezusa jest pusta. Narodzenie i Zmartwychwstanie są ze sobą ściśle powiązane. Bez Narodzenia, Zmartwychwstanie byłoby niemożliwe, a bez Zmartwychwstania, Narodzenie nie miałoby sensu. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas i oglądaliśmy Jego chwałę” (J 1,14). Kiedy pasterze patrzyli na niemowlę w żłobku, widzieli Zbawiciela, który odkupi całą ludzkość, mędrcy przynosili dary, Aniołowie śpiewali tej nocy. Przyjście Mesjasza wiązało się z ogromną nadzieją i radością. Sam Jezus wiąże swoje Narodziny ze Zmartwychwstaniem. „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełnić wolę swoją, lecz wolę tego który mnie posłał. A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym” (J 6,38-39). Jezus  przyszedł, aby wziąć ciebie i mnie. On się narodził aby żyć i umrzeć i dać nam życie wieczne z Nim. Aby z Chrystusem doświadczyć Zmartwychwstania, trzeba najpierw pozwolić mu się w sobie narodzić. Przy pustym grobie Jezusa pierwsi wcale nie byli Apostołowie, ale Maria Magdalena, wielka grzesznica, która doświadczyła na sobie Bożego miłosierdzia i zmieniła swoje życie dzięki Jezusowi. Czy mimo swoich grzechów pozwalasz narodzić się Jezusowi w swoim sercu, aby przeprowadził cię przez życie aż do wieczności?


Wtorek 26 grudnia

„Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”

Nie jest łatwo być świadkiem Jezusa. On sam doznał cierpienia i odrzucenia, mimo że czynił dobrze dla innych: uzdrawiał, pocieszał, dawał pożywienie, wreszcie wziął wszystkie nasze grzechy na siebie i oddał za nas życie. Od tych wszystkich ludzi zamiast wdzięczności doświadczył odrzucenia i upokorzenia. Kto chce wiernie kroczyć za Chrystusem musi być gotowy na podobne sytuacje. Bezpośrednim skutkiem przyjścia Boga na świat jest wiara w życie inne niż to, które mamy tu na ziemi. Wyznawanie jej często wiele nas kosztuje. Przykładem bycia świadkiem Jezusa bez względu na okoliczności i konsekwencje jest św. Szczepan. Uczeni w Piśmie i faryzeusze okazali się bezbronni i słabi wobec mądrości jaką miał w sobie św. Szczepan. Jedyną ich bronią okazały się kamienie. Ludzie często w zadziwieniu i bezradności wobec Bożej mądrości (innej od naszej ludzkiej) wpadają w panikę i chwytają za kamień głupoty, buntu, nienawiści, agresji. Niekiedy może upłynąć wiele czasu, zanim  uwierzą w Jezusa Chrystusa. Długo może trwać opór, sprzeciw, prześladowanie. Wtedy może pojawić się zmęczenie, zniechęcenie, rozczarowanie uczniów Jezusa. Nie zniechęcaj się w służbie Jezusowi. Miej odwagę powiedzieć jak Jezus działa w twoim życiu. „Jeśli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem…- osiągniesz zbawienie” (Rz 10,9). Panie daj mi odwagę, abym  jak św. Szczepan nie bał się głosić Jezusa. Pozwól nam kroczyć za Tobą nawet wtedy, gdy inni podążają w przeciwną stronę. Jezus mówi „Do każdego więc, który przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).


Poniedziałek 25 grudnia

 

„Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”.

Anioł mówi do pasterzy „Nie bójcie się”. Te słowa są skierowane również do nas. Dziś mamy radosny czas. Dzień Narodzenia Zbawiciela. Bóg Ojciec daje nam swojego Syna. Jest to wielka radość i wielkie pocieszenie. Czego masz się bać, przecież Jezus Chrystus dziś przychodzi na świat. Przychodzi do twojego życia. Czy dałeś mu zaproszenie, aby narodził się również w twoim sercu? Daj mu miejsce, aby tam zamieszkał, a słowa „nie bój się” będziesz słyszał codziennie. Kiedy będziesz  zmagał się z trudnościami dnia codziennego Pan będzie szeptał „nie bój się, przecież zaprosiłeś mnie do swojego serca, ze mną nic ci nie grozi”. Anioł ogłasza nam wielką radość. Jezus narodzony w Betlejem daje nam nadzieję związaną z Jego obecnością. Pomyśl, że od dziś ty będziesz jej udziałem. Przyjście na świat Syna Bożego jest dla nas wyprowadzeniem z niewoli śmierci, grzechu, braku przebaczenia. Przyjście Chrystusa, które dziś świętujemy oznacza odpuszczenie grzechów. Zbawienie nie dokonuje się jedynie na krzyżu. Ono rozpoczyna się wraz z narodzeniem Syna Bożego w ludzkim ciele. Bóg chce, abyśmy wiedli życie pełne radości, spokoju, pozbawione lęku. Jest to możliwe jedynie, kiedy pozwolisz, aby Jezus narodził się w tobie. Przyjmij Jezusa tak jak Maryja i Józef. Byli ubodzy, nie mieli warunków aby w sposób godny przyjąć niemowlę, które jest synem Najwyższego. Mieli jednak serca pełne miłości, otwarte na to, co Bóg im przygotował. Nie martw się tym, że może nie jesteś godny na przyjęcie Jezusa, że może różne grzechy i  sytuacje cię blokują . Poprzez sakrament pokuty i pojednania przygotuj Mu miejsce. On czeka jedynie na twoje TAK. Dziś jest czas, kiedy powinniśmy zadać sobie fundamentalne pytanie: „Czy wierzę w Mesjasza, który przyszedł na świat dla mojego zbawienia. Czy potrafię jak pastuszkowie zostawiając swoją codzienność biec na spotkanie Jezusa"? Panie, Ty jesteś naszą radością. Przyjdź  prosimy i zamieszkaj w nas tak, jak zamieszkałeś w Twojej Matce Maryi.


Niedziela 24 grudnia

„Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>."

U początku każdego powołania – misji leży Boży wybór. Bóg tak kocha człowieka, że zaprasza go do wyjątkowej misji w życiu, którą przewidział dla niego od wieków. Dlatego w ważnych momentach życia przychodzi z pomocą Boży Posłaniec – Anioł. Maryja rozmawiała tak zwyczajnie z Aniołem Gabrielem, który ukazał Jej wolę Bożą. Co ciekawe, Maryja żyła w takiej przyjaźni z Bogiem jak nikt inny na ziemi. To, co najważniejsze było w więzi Maryi z Bogiem było ukryte przed światem, przed tzw. reklamą, byciem na tapecie. Ona była cała ukryta w miłości Bożej, dlatego pewnie nie wiele mówiła, ale na pewno życiem ukazywała to, jak kocha Boga. Niemniej, Anioł użył takiego słowa, które nie pojawiło się nigdzie wcześniej przed Maryją, ani po Niej. „Pełna łaski”. Bóg tak stworzył Maryję, że stała się Ona naczyniem całej Bożej łaski, dlatego nazywa się ją w języku greckim „kecharitomene” – wypełniona cała łaską. Bóg działa w Maryi w sposób pełny, a jednocześnie wolny. To jest również możliwe dla nas, choć mamy obciążenie na starcie, to jednak dzięki więzi z Maryją możemy stać się płodnymi przez to, że będziemy przyjmować Jezusa w Słowie, a następnie rodzić Go w naszej rodzinie, wśród bliźnich, w naszym sposobie myślenia i działania będzie widoczny sam Jezus, gdy tylko będziemy upodabniać się do Jego wzoru. To już niebawem spełnią się na nowo słowa świętego Pawła: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską, jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.” (2 Kor 3, 18). Duchu Święty, niech nasyci nas spojrzenie na Słowo Wcielone, na samego Jezusa, abyśmy zawsze odnajdywali w Nim swoje przeznaczenie do życia w łasce i świętości. Niech w naszych sercach towarzyszy nam ciągłe zadziwienie ogromem Bożej miłości obecnej w Dzieciątku Jezus! To niech będzie naszym szczęściem!


Sobota 23 grudnia

„Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię.”

Postawa Elżbiety i Zachariasza pokazują jasno, jak ważne jest przechowywanie w pamięci Słowa Bożego – tej obietnicy, którą wcześniej dał Archanioł Gabriel Zachariaszowi. Anioł powiedział: „żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan.” ( Łk 1, 13b). Dziś widzimy, że matka łagodnie, ale stanowczo mówi „nie”. Ta odpowiedź Elżbiety jest dla nas przykładem wierności Bożym obietnicom, a zwłaszcza, kiedy chodziło o nadanie imienia, które pochodzi od Boga. W tej sytuacji Elżbieta miała prawo, a nawet słuszność by sprzeciwić się ludzkiej tradycji. Jednak nie po to, by ją zanegować, lecz by wskazać na pierwszeństwo głosu Bożego. Jeżeli wolą Bożą wyrażoną w trakcie modlitwy było, by dziecko nosiło imię Jan, to jak można było postąpić inaczej? Ewangelia pokazuje nam, że wystarczy posłuchać Słowa i pozwolić, by ono się spełniło w naszym życiu, a wtedy nie będzie skomplikowanych spraw, problemów, oskarżeń, pretensji, że coś notorycznie nie wychodzi… To jest niezwykłe, że Bóg wyraża proste słowa – obietnice, które nadają głęboki sens naszemu życiu. Dziś w modlitwie warto posłuchać tego, co mówi Bóg do mnie osobiście, tego czego pragnie dla mnie jako męża, żony, ojca bądź matki, przyjaciela, córki bądź syna, ucznia bądź studentki, zakochanego bądź opuszczonej… Bóg zawsze daje swoje słowo na dany czas i sytuację życia. Tak niewiele potrzeba, by to usłyszeć. Wystarczy tylko powiedzieć: „Mów Panie, bo sługa Twój słucha. (1 Sm 3, 10 b). A imię Jan, nadane dziecięciu, oznacza, że Bóg jest łaskawy. Już niebawem On okaże dla ciebie ogromną łaskę, gdyż dzięki mocy Ducha Świętego będziesz uczestniczyć w cudzie narodzin Jezusa, który przychodzi, abyś nie tyle wierzył, że Bóg cię kocha, ale namacalnie doświadczył Jego miłości w swoim życiu, tam, gdzie dzisiaj jesteś, cokolwiek się dzieje, dobrego lub złego. On okazuje tobie miłość na wszelkie sposoby. Taki jest nasz Bóg – Emmanuel! Bóg jest z nami. On jest zawsze po naszej stronie. Chwała, cześć i uwielbienie Boże w tej cichej i jakże przyciągającej miłości ukrytej w Ciele Jezusa – w kruszynie chleba!


Piątek 22 grudnia

„Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.”

Dziś możemy włączyć się w najpiękniejszą modlitwę jaka istnieje – w uwielbienie Boga. Maryja wyśpiewała całym swoim życiem, uniżeniem i uległością Bożym zamysłom cudowne Magnificat. W sposób szczególny Bóg przeznaczył Maryję na swoje mieszkanie, by przez Nią udzielać łask wszystkim ludziom. Czy zdaję sobie sprawę, jak wiele łask otrzymuję przez Maryję? Jak często staje przed Panem w postawie dziecka, które cieszy się Bożą obecnością? W jakich momentach łatwo mi uwielbiać Pana, a w jakich z trudem przychodzi mi modlitwa? Od czego zaczynam swoją modlitwę? Od listy życzeń czy może od listy uwielbień? Maryja uczy nas jak z radością opowiadać o tym, co Bóg już zrobił w naszym życiu, jak doświadczyliśmy Jego miłosierdzia i dzielić się tym z bliskimi, w takiej zwyczajnej atmosferze spotkania. Maryja jest Przewodniczką w wielbieniu, dlatego warto się z Nią mocniej zaprzyjaźnić, by uwielbiać Pana w swoim życiu, w rodzinie, w parafii, tam, gdzie jesteśmy i będziemy. Im częściej będziemy wielbić Jego imię, to tym wyraźniej zobaczymy, co już nam Pan uczynił, a to dopiero początek drogi w odkrywaniu Bożych prezentów w naszym życiu. Niech moje serce, moja dusza i ciało tętnią uwielbieniem dla Ciebie, Boże, niezwykły i niezmierzony w swej miłości, w dobroci, w czułości ojcowskiej dłoni, w Opatrzności nade mną. Uwielbiam Twoje święte imię, Twoje niezgłębione miłosierdzie, bo gdy wzywałem Twojej pomocy, podniosłeś mnie z doliny śmierci do radości życia! Chwała Tobie, Panie, na wieki! Amen!


Czwartek 21 grudnia

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę."

Dzisiejsze słowo jest pełne radości i dynamizmu. Kiedy oczami wyobraźni przenosimy się w górskie rejony Judei, możemy zobaczyć Maryję, która razem z Jezusem biegnie i skacze po pagórkach. To jest niezwykłe u Maryi, że jest w takiej dyspozycji Ducha Świętego, że to zapala Ją do działania, do miłości wobec potrzebujących. Jak byś zareagował, gdybyś tak osobiście spotkał się z Maryją? Jak byś Ją przywitał w swoim domu, gdyby tak za 15 minut zadzwoniła do ciebie? Czy nie miałbyś podobnej odpowiedzi do św. Elżbiety, mówiąc: „Jak to możliwe, że przychodzi do mnie Matka Boga samego? Czy to jest nie jest zbyt wiele dla mnie, grzesznego człowieka?”. Właśnie tak można czuć się zaskoczonym tym, że Maryja zawsze przychodzi nam z pomocą, ze swoją obecnością, czułością, pokojem, jednym słowem – z błogosławieństwem, gdyż nie koncentruje uwagi na sobie, ale zawsze prowadzi do Jezusa, byśmy stali się w pełni dziećmi Bożymi. Tak do głębi serca byli przemienieni tym faktem, że Bóg nas kocha i patrzy na nas zupełnie tak, jakby widział samego Jezusa. Jesteś córką Boga! Jesteś synem Boga! To właśnie przez stan wcielenia Bóg docenia i podnosi moje i twoje człowieczeństwo. Bóg tego chciał dla nas samych, abyśmy kiedyś dzielili nieskończoną radość uczty przy stole miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. To jest istotny powód do okazywania tej radości gdziekolwiek będziemy, w każdym spotkaniu, począwszy od momentu przywitania, będziemy w sercu i ustami błogosławić gospodarzy bądź gości. Święta Elżbieta błogosławiła Maryję prostymi słowami. Niech ta święta będzie nam wzorem w trosce o każdego z gości w naszych domach, by nasze serca zatańczyły ze szczęścia, podobnie jak Jan w łonie Elżbiety. Duchu Święty, zapal w nas ogień swojej miłości, abyśmy śpieszyli się zawsze z dobrym słowem, z Ewangelią do naszych bliskich, przyjaciół, krewnych, do każdego człowieka!


Środa 20 grudnia

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.”

„W swoim, całym i długim życiu niczego nie odmówiłam Bogu” – takie świadectwo dała kiedyś pewna, szczęśliwa siostra zakonna. W tych słowach można było wyczuć ogromny pokój serca, radość życia poświęconego Bogu, a także ogromną wdzięczność Bogu za łaskę powołania. Czy mamy takie serce, które mówi TAK na wszystko, co proponuje Bóg przez Słowo Boże, wydarzenia w biegu życia, myśli, pragnienia i tęsknoty? A jeżeli nie mamy takiej dyspozycji słuchania i pozytywnej odpowiedzi jakie miała Maryja, to czy chcemy być coraz bardziej ulegli na Boże propozycje na nasze życie? Można powiedzieć, że Maryja miała łatwo, bo była cała wypełniona łaską, nie popełniła żadnego grzechu, więc Jej się udało. Owszem, ale to nie jest wymówka, by zaniedbywać wszelkie Boże natchnienia, zachęty, a nade wszystko Słowo Boże. Maryja była najmocniej zaprzyjaźniona z Bogiem na ziemi, gdyż mieszkał w niej Duch Święty, a Ona była w pełni oddana działaniu Boga. To są najpiękniejsze słowa, które wypowiedziała, a które my możemy mówić w różnych sytuacjach w życiu, przy małych i większych decyzjach – „niech Mi się stanie według twego słowa!”. Zanim je wypowiesz, zastanów się, czy masz taką wolę i uniżenie serca, żeby Pan wypełnił to, co dla ciebie przygotował, choć może inaczej będziesz to sobie wyobrażał. To są bardzo odważne i ryzykowne słowa. Uważaj, bo możesz stać się płodnym właśnie przez to, że zrobisz w swoim życiu maksymalną przestrzeń, aby Jezus w tobie zamieszkał i urodził się przez ciebie dla innych. Jeśli chcesz być podobnym do Maryi, to powtarzaj w sercu słowa: niech mi się stanie Boże, tak jak Ty tego chcesz, choć nie rozumiem Twojego planu, to już Ci dziękuję za największy dar jakim jest Jezus. W takim duchu wykorzystajmy najbliższe dni do Narodzenia Pańskiego. Duchu Święty, wlej w nasze serca swoje światło, abyśmy nie przeoczyli i nie zmarnowali naszego zwiastowania, abyśmy byli otwarci na wielkie dzieła, które Bóg przygotował dla nas!