<< Lipiec 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      
  3  4  6  7
  91011
1617182021
2324252728
3031     

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Wtorek 19 czerwca

"On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych."


W oczach Boga wszyscy jesteśmy tak samo ważni. Wielokrotnie zdarza nam się oceniać czyjeś postępowanie, może wydaje nam się, że żyjemy lepiej niż inni, bo popełniamy - w naszym mniemaniu - lżejsze grzechy, mniej błędów. "Nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg"... Pan zna nasze serca, dokładniej widzi miarę grzechu - i tego ciężkiego, szczerze odżałowanego i tego lekkiego, podsycanego pychą i nadawaniem mu małości. Uważajmy, byśmy nie wpadli w tą pułapkę oceniania, bo ktoś, kto w naszych oczach wypada miernie, może być bliżej zbawienia niż my. Tylko Bóg może nas sądzić - On jedyny widzi kto jest dobry, kto zły, kto sprawiedliwy, kto niesprawiedliwy. Tak, jak deszcz pada na wszystkich tak samo, tak samo my mamy wszystkich kochać - jako naszych braci i siostry. Zamiast ranić, podsycać zło, mamy za zadanie zsyłać na innych "deszcz" naszej uprzejmości, wyrozumiałości, mamy kochać. Nasze słońce, światło wiary, nadziei i miłości, jakie Bóg wkłada w nasze serca, ma świecić również dla innych. Panie, błogosław nam, byśmy w ten dzień potrafili nieść Twoje światło innym: w życzliwym geście, szczerym uśmiechu, może pocieszeniu i dobrym słowie. Niech dla Twojej chwały, przez nas ten świat dzisiaj staje się lepszy. 


Poniedziałek 18 czerwca

"A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (...)"

Czytając, czy słysząc te słowa, być może budzi się w nas jakiś bunt, niezrozumienie - dlaczego mamy nie stawiać oporu dla zła? Patrząc na te słowa i przekładając je na naukę Chrystusa, jaką daje nam poprzez swoje życie, poprzez Jego przykład, możemy dostrzec coś zgoła innego. Przeanalizujmy zachowania Jezusa wobec zdradzającego ucznia, wobec kobiety, która cudzołożyła, wobec nieuczciwego celnika, i spróbujmy przełożyć te sytuacje na nasze codzienne sprawy i problemy. Postawa Jezusa często różni się od tej, jaką my przybieramy, mimo, że jest ona dla nas najlepszym wzorem, choć niełatwym. O ile więcej dobra byłoby w naszym życiu, gdybyśmy przed podjęciem decyzji zastanawiali się: co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus? Ile zła moglibyśmy uniknąć zadając sobie takie pytanie w sytuacji, gdy mamy ochotę wyciągnąć pięść, pójść za pokusą nieczystości, sięgnąć po alkohol jako ucieczkę od problemów? Zatem - słowa Jezusa, by nie stawiać oporu złemu odnoszą się do tego, żeby zło zwyciężać dobrem, dać ujście temu, co rani, co niewłaściwe, co wnosi w nasze i innych życie szkodę - pozwolić temu odejść. To bardzo trudne zadanie, ale to, jaką postawę przyjmiemy w momencie, gdy ktoś obok nas wybiera zło, decyduje o tym, czy pomożemy się mu rozprzestrzenić. Zło, agresja jest jak iskra, mogąca wywołać pożar, który wszystko strawi tak, że z relacji, z małżeństwa, z pracy mogą pozostać tylko zgliszcza. Potrzeba wiele siły i mądrości, by nie stać się suchym podłożem, podatnym na czyjeś uszczypliwości, zniewagi, zadawany ból. Prośmy Boga o tę siłę i mądrość, byśmy potrafili mocą miłości i łagodności nie tylko "ucinać" drogę złu, ale też obdarzać tą miłością ludzi, którzy nas krzywdzą, bardzo często właśnie przez uczucie, że są niekochani. Panie, wypełnij nas potrzebnymi łaskami, byśmy stawali się podobnymi do Ciebie. 


Niedziela 17 czerwca

 

„Królestwo Boże…jest jak ziarnko gorczycy…”

 

Niewiele może przemienić się w całe mnóstwo, małe może stać się wielkim. Te słowa dodawały otuchy Apostołom i uczniom Jezusa, a i dziś wlewają nadzieję i moc, by nie ustawać i nie zniechęcać się pierwszymi porażkami, czy niewielkimi sukcesami w budowaniu Chrystusowego królestwa. Ty też pomyśl dziś o ziarnku gorczycy, które rośnie i o swoich na dziś planach, zajęciach, spotkaniach. Mogą się przemienić w wielkie dzieła, nawet jeśli wciąż wyglądają mizernie. Człowiek jest taki, jakie jego myśli. Tę prawdę znajdujemy już w Starym Testamencie, a dokładnie w Księdze Przysłów, gdzie autor uświadamia nam jakim jest człowiek - bo „co myśli w swoim sercu, takim jest” (Prz 23,7).”Człowiek jest tym, o czym myśli przez cały dzień”( R.W.Emerson ). To tylko potwierdza mądrość zawartą w Biblii. Jak myślisz, taki będziesz. Możesz zapoczątkować wielkie dzieło. Powiedz „Tak” Jezusowi i daj się poprowadzić. Już w swoich myślach bądź otwarty, a Pan cię poprowadzi. Dziś nie wiesz jaki jest Jego plan względem ciebie. Za jakiś czas spojrzysz z perspektywy i powiesz…ziarnko gorczycy, które zostało zasiane w moim sercu przyniosło wielkie owoce. Zacznij swoje myśli kierować ku Najwyższemu, daj się prowadzić i być narzędziem w rękach Boga. Zastanów się dziś czy wydajesz owoce dobrych czynów? Co robisz, by Boże Królestwo rozrastało się wokół ciebie i w tobie? Czy chętnie z wiarą i zaufaniem podejmujesz dobre czyny ze względu na Pana? Jezu, mój Panie i Mistrzu, pozwól mi siać dobro wokół siebie, by rozszerzać Twoje Królestwo. Napełnij mnie swoją łaską, bym wszystko czynił z Tobą i dla Ciebie. Umocnij moją wolę, zmieniaj moje myślenie. Amen.


Sobota 16 czerwca

 

„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”

 

Jedną z pokus naszego języka jest pokusa składania obietnic. Czy zdarzyło ci się obiecać coś a później o tym zapomnieć, lub po prostu nie wywiązać się z obietnicy z różnych powodów? Kolejna groźna pokusa związana z naszym językiem to „drobne kłamstewka”, do których zdarza się nam uciekać…„wiesz, nie było mnie w domu kiedy akurat dzwoniłeś z prośbą o pomoc” lub „nie słyszałem twojego telefonu”, itp. Zwracajmy uwagę na to, czy zawsze jesteśmy prości i szczerzy, czy czasem tu lub tam nie mówimy półprawdy, czy sami też nie stosujemy małych manipulacji, zniekształcając prawdziwy obraz jakiejś sytuacji i komplikując przez to nasze relacje z bliźnimi. Jeśli będziemy prości, szczerzy i bezpośredni jak dzieci, znajdziemy się „na częstotliwości fal” Pana Boga. Wtedy wejdziemy w relację osobistą z Nim, a w konsekwencji rozświetlimy atmosferę w naszych środowiskach i będziemy błogosławieni, to znaczy doświadczymy szczęścia Jego bliskości. Czasem lepiej jest powiedzieć mniej, ale bardziej treściwie, konkretnie, bez owijania w bawełnę, bez łatwych obietnic, drobnych kłamstewek. Niech twoje słowo coś znaczy. Niech ludzie wiedzą, że jak ty coś powiesz, to tak jest, że jeśli komuś coś obiecujesz, to nie rzucasz słów na wiatr, bo słowo jest dla ciebie zbyt ważne. Niech to co mówisz znajduje odzwierciedlenie w tym co robisz, a robisz oczywiście to, co uważasz za słuszne. Ile warte są twoje słowa? Co wyrażają? Przypomnij sobie, co ostatnio obiecałeś komuś z rodziny, że zrobisz, a potem zapomniałeś lub rozmyśliłeś się. Wytłumacz tej osobie sytuację – dlaczego nie dotrzymałeś słowa. Jeśli sprawa jest nadal aktualna, zrób jak obiecałeś. Panie naucz mnie żyć tak jak Ty tego pragniesz. Duchu Święty przyjdź do mojej codzienności, naucz mnie mądrego porozumiewania się z innymi.


Piątek 15 czerwca

„Szukam o Panie Twojego oblicza…”

Kto szuka Boga, temu Bóg błogosławi. „Dopóki żył Zachariasz, który go uczył bojaźni Bożej, szukał on Pana, a jak długo szukał Pana, Bóg mu szczęścił.”(2 Krn 26,5). Wezwanie do szukania Boga nie dotyczy tylko pielgrzymek do świątyni, lecz odnosi się do nieustannej służby Bogu we własnym życiu. Szukającymi Boga są ludzie, którzy Go chwalą i żyją w zgodzie z Jego przykazaniami. Jakie są środki szukania Boga? Pierwszym i podstawowym środkiem jest modlitwa. Również nawrócenie jest szukaniem Boga. Unikanie fałszywych bogów jest szukaniem jedynego, prawdziwego Boga. Pielgrzymka do sanktuarium jest spotkaniem z Bogiem. Czytanie i rozważanie Pisma Świętego jest także szukaniem Boga. Czynienie dobra, miłość do Boga jest również Jego szukaniem. To nieustanne szukanie Pana powoduje pewne otwarcie się na Jego łaskę. Pragnienie, by rzeczywiście poznać Boga, a zatem, by zobaczyć Jego oblicze nosi w sobie każdy człowiek. Żywimy być może nieświadomie to pragnienie, by po prostu zobaczyć, kim On dla nas jest. Ważne jest, byśmy szli za Chrystusem nie tylko w momencie, kiedy jesteśmy w potrzebie i kiedy znajdujemy na to czas między naszymi codziennymi zajęciami, ale w całym naszym życiu. Cała nasza egzystencja musi być nastawiona na spotkanie z Jezusem Chrystusem, na miłość do Niego.” Kto zobaczył Mnie, zobaczył i Ojca”. Boga należy szukać w Jego dziełach, roślinach zwierzętach w ludziach, którzy prawdziwie w Niego wierzą. Dlatego święci mimo swoich braków potrafili pociągnąć wiele osób do Boga, bo osoby mające z nimi kontakt odczuwały przez nie bliskość Najwyższego. W jaki sposób szukasz Boga? Czy tęsknisz za Jego bliskością?


Czwartek 14 czerwca

 

„Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko…”

Jezus zachęca nas do pojednania, przebaczenia, pogodzenia się z kimś, kto być może nas skrzywdził. Jak to zrobić? Co oznacza przebaczyć, kiedy serce jeszcze krwawi, kiedy rany są jeszcze świeże? Przebaczyć to przestać patrzeć w przeszłość, rozpamiętywać doznane krzywdy, to przestać patrzeć na swoje życie tylko przez pryzmat tej rzeczywistości, która nas zraniła. Ale przebaczyć nie jest łatwo. Do przebaczenia trzeba dojrzeć. A to wymaga czasu. Często osoby, które noszą w swoim sercu ranę, która się nie zabliźniła nie znajdują w sobie na tyle siły, by przebaczyć. Przebaczyć nie oznacza zapomnieć, ale też nie możemy być niewolnikami naszych zranień. Przebaczam, czyli nie będę dochodzić sprawiedliwości za wszelką cenę, chociaż krzywdziciel powinien ponieść konsekwencje swego czynu i za niego zadośćuczynić. Przebaczenie jest decyzją woli, bardzo oczyszczającą. Wstępem do przebaczenia jest już zaniechanie zemsty. Obawiasz się, ze przebaczysz teraz i po raz kolejny, a on/ona znowu to zrobi? Rzeczywiście trudno jest pojednać się z osobą, która nie szanuje naszego gestu przebaczenia. Nie można tego wiązać z naiwnością. Żona, która wciąż doświadcza przemocy ze strony męża, nie powinna po raz kolejny dawać mu szansy na agresję i niszczenie rodziny. Przebaczenie to jedno, a pozwolenie na dalsze krzywdy, to drugie. – „Przebaczam ci twoje zachowanie, ale się na nie godzę i jeśli to się będzie powtarzało, podejmę kroki, aby się bronić”. „Przebaczam i czekam - zawsze możesz wrócić i zmienić życie, ale nie pozwolę się krzywdzić”. Masz prawo mieć ograniczone zaufanie do kogoś, kto cię zawiódł. Masz też prawo do unikania sytuacji, w których mogłoby się to powtórzyć. Kiedy przebaczamy, wycofujemy się z pomszczenia zła złem, natomiast robimy miejsce Bogu, aby Ten zadbał o sprawiedliwość. Panie pomóż mi przebaczyć moim nieprzyjaciołom. Jezu Tobie ufam, Ty bądź sędzią, Tobie oddaję wszystkie zranienia, aby żyć w wolności.

Środa 13 czerwca

 

„Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza…”

 

Te słowa, jeśli w nie uwierzymy i zaczniemy nimi żyć, dają niezwykły pokój serca. Nasze życie pełne jest lęków i obaw. Są one często racjonalne i uzasadnione, ale nie dodają nam energii, wręcz przeciwnie sprowadzają nas w stan rozdrażnienia, niepokoju. Zastanawiamy się, czy damy radę wychować dzieci, czy kolejna ciąża nie rozbije naszej także finansowej stabilności, czy będziemy mieć pracę, zdrowie? Wtedy w nasze życie wchodzą słowa Psalmu, które pokazują, że nie jesteśmy sami, że jest Pan, który jest wszystkim. On zabezpieczy twój los. „Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” – powtarzaj sobie te słowa, kiedy po ludzku już nie masz siły. Kiedy nie możesz ruszyć dalej, porzucić lęki. Z odwagą próbuj, małymi kroczkami iść za Panem. Swoje wysiłki, troski możesz złożyć na Niego. W dzisiejszym świecie przepełnionym niepewnością i swego rodzaju lękiem, nie wiele mówi się na temat ufności, zaufania i to nie tylko w stosunku do ludzi, ale nade wszystko w relacji Bóg-człowiek. Do św. Tereski Pan powiedział: "czyń co możesz i zdaj się na Mnie-nie martwiąc się o nic". Na ile dzisiaj stać Cię, by tak całkowicie z zamkniętymi oczyma rzucić się z ufnością w ramiona Ojca? Panie Jezu, niech Twoje Słowa przeprowadzą mnie przez życie, będą dla mnie drogowskazem i polisą na wieczność. Zrób z moim życiem wszystko co jest zgodne z Twoja wolą we właściwym czasie i właściwy sposób. Amen!


Wtorek 12 czerwca

 

„Wy jesteście solą ziemi…Wy jesteście światłem świata.”

 

Czy nadaję smak memu życiu? Czy jestem świadkiem Jezusa w świecie? Czy raczej moje życie staje się powoli bezużyteczne, zwietrzałe? Czy jestem światłem odbijającym Prawdziwe Światło, czy raczej skupiam uwagę na sobie? Czym „kwitnie” moje życie? Kiedy światło blednie czy znika, przestajemy widzieć wyraźnie świat wokół nas. W ciemności może nas ogarnąć lęk i poczucie zagrożenia. We współczesnym świecie wielu żyje tak, jakby Bóg nie istniał. Być solą ziemi to być wyrazistym dla świata, dla Chrystusa. Inni, widząc nas, powinni dostrzec światło. Nasze ciała są przecież świątyniami Ducha Świętego! Powinniśmy o to dbać i, jak mówi św. Paweł, „unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła”, omijać ciemne zakamarki. Największe źródło nieszczęścia wynika ze złudzenia, iż można znaleźć życie z pominięciem Boga. „Zapalmy więc jego światło i sprawmy to, aby ci, którzy siedzą w ciemnościach, przestali błądzić. Nie mów mi: mam żonę, mam dzieci, zarządzam domem, więc nie mogę tego wypełnić. Albowiem chociażbyś nic z tego nie miał, a był gnuśny, to wszystko utracisz; i znowu - chociażbyś to wszystko miał na swojej głowie, jeśli będziesz gorliwy, będziesz jaśniał cnotą. Jedna bowiem jest rzecz, o którą się pytamy; jest nią staranie o umysł szlachetny. I ani wiek, ani ubóstwo, ani bogactwo, ani nawał zatrudnień, ani żadna inna rzecz nie będą mogły stać się przeszkodą. Bo i starzy i młodzi, i tacy, którzy żony mieli, którzy dzieci wychowali, którzy rzemiosłem się trudnili, którzy pełnili służbę wojskową - wszystkie przykazania wypełniali” (Jan Chryzostom, Komentarz do Ewangelii św. Mateusza 43,5).


Poniedziałek 11 czerwca

 

„Idźcie i głoście. Bliskie już jest królestwo niebieskie…”

 

Czy słyszałeś kiedyś głos Pana, który przez pragnienie, niepokój, zaprosił cię do bardziej bezpośredniego pójścia za Nim? Zapytaj Jezusa, czego chce od Ciebie i bądź odważny! Przed każdym powołaniem i za każdym powołaniem do kapłaństwa lub życia konsekrowanego stoi zawsze czyjaś mocna i intensywna modlitwa. Dlatego Jezus powiedział: "Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo" (Mt 9, 38).Czy modlisz się za kapłanów? Czy doceniasz ich posługę? Czy może widzisz tylko ich ułomności i wady? Wszyscy (również osoby świeckie) jesteśmy posłani, aby dzielić się swoja wiarą, cieszyć się nią, aby do swojej wiary w sposób radosny i twórczy przekonywać innych. Świat wciąż potrzebuje autentycznych świadków, którzy potrafiliby wyznać prawdę o Bogu, który jest miłością. Być apostołem Chrystusa, to iść Jego śladami w posługiwaniu na rzecz tych, którzy jeszcze nie znają Boga. Jezus zachęca również ciebie i mnie do bycia apostołem, do głoszenia Ewangelii. Każdy chrześcijanin, na mocy chrztu i bierzmowania, jest przez Boga wezwany do misji głoszenia Ewangelii innym ludziom. To jest nasz chleb powszedni, to jest nasza codzienność. To jest nasz najbardziej zwyczajny i oczywisty sposób życia i codziennego postępowania. To jest wreszcie główny motyw i powód, dla którego w ogóle wychodzimy na spotkanie drugiego człowieka. Czy nie wstydzisz się mówić o Bogu? Czy dbasz również o zbawienie swoich bliskich –męża, żony, dzieci? Czy swoim życiem dajesz żywy przykład bycia świadkiem Jezusa? Panie przymnóż nam wiary, abyśmy zawsze z odwagą głosili Twoja bezgraniczną miłość. Dziękujemy Ci Jezu za apostołów - pierwszych pasterzy Kościoła oraz za naszych Księży - ich następców. Niech Kapłani zawsze z odwagą, gorliwością i miłością głoszą Twoją naukę. Bądź z Nimi i z Nami każdego dnia.


Niedziela 10 czerwca

„Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką".

W biegu dnia nie zadajemy sobie ważnych pytań. Nie myślimy nad sensem oddychania, nad wieloma udogodnieniami naszego organizmu, dzięki którym, możemy się przemieszać, wykonywać najprostsze czynności wokół siebie. Podobnie ma się sprawa z modlitwą, którą praktykujemy codziennie. Można się przyzwyczaić do pewnych form modlitwy, gestów, ale bez głębszej refleksji: ale po co jest to wszystko? Po co właściwie się modlę? Tylko po to, by „zapłacić” Panu Bogu za Jego przychylność w sprawie, którą noszę, z którą nie potrafię sobie poradzić? Może tak to działa, że muszę długo prosić o rozwiązanie trudnej sprawy w rodzinie, o powrót kogoś do jedności, o przezwyciężenie nałogu… Tak, ta wytrwałość w proszeniu ma ogromny sens. Ale czy to wyczerpuje sens modlitwy? Przeczuwamy, że nie. Bo z pewnością wielu chodziło i chodzi za Jezusem dla korzyści doczesnych, żeby jakoś nie odstawać od normy, żeby załatwić sobie spokojne życie, bez większych problemów, chorób. Tak, Jezus może to spełnić, ale Jemu zależy o wiele bardziej na tym, kim jesteśmy niż na tym, co mamy dostać. Bo czy mam w sobie taki niepokój serca z powodu szukania odpowiedzi na pytanie: jaka jest wola Boża względem mojego życia? Co mam robić w najbliższym czasie, aby być bardziej podobnym do Jezusa? Albo czego mam zaniechać, bo to przeszkadza innym we mnie? Na modlitwie ma się ukazać w pełni moje serce, najgłębsze pragnienia, postawy i motywacje moich słów i czynów, aby je poddawać naświetlaniu Słowa Bożego, aby doświadczyć cudownej przemiany na bazie serca, myśli, czynów i emocji. Ta przemiana może być efektem odkrycia własnej tożsamości jako brata bądź siostry Jezusa. Zobaczyć na modlitwie jak Jezus patrzy na mnie z miłością… to będzie wspaniały dar, który odkryję dzięki postawie otwartości na wolę Bożą. Każdemu na wyjątkowy sposób może być dana ta łaska. Duchu Święty, prowadź nas po głębinach modlitwy, aby nasza szara codzienność była prześwietlona blaskiem wieczności, promieniami miłości Boga Ojca, który chce nas szczęśliwych, radosnych we wspólnocie braci i sióstr Jezusa!


Sobota 9 czerwca

„Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie."

Patrzymy dziś na Niepokalane Serce Maryi, które przechowywało w sobie ogromną miłość do Boga, do Jego Słowa, które stało się Ciałem. W sytuacji, w której od strony ludzkiej, nie wszystko od Niej zależało, z tym większym zaangażowaniem szukała Jezusa jako drogocennego skarbu swojego życia. Maryja pokazuje nam jak szukać Jezusa w swoim życiu, kiedy różne okoliczności, sprawy na głowie, trudności w relacjach z ludźmi powodują to, że gubimy po drodze Jezusa, a po czasie zauważamy, że gdzieś sami poszliśmy z naszymi decyzjami. Otóż, warto wzorem Józefa i Maryi wrócić najpierw do świątyni, aby tam odnaleźć Jezusa. Maryja uczy nas również jak wyrażać swoje obawy, niepokoje, zatroskanie, kiedy piętrzą się trudności w rodzinie. Święta Rodzina nie była wolna od takich sytuacji, niemniej możemy podobnie odnosić się do siebie przez pytanie o przyczynę takiej sytuacji, bez oskarżania, wypominania, ale z empatią szukać najlepszego rozwiązania. Czasem trudno nam przyznać się przed sobą i bliźnimi do tego, co przeżywamy w sercu. Maryja powiedziała otwarcie o bólu serca, który Jej towarzyszył w szukaniu Jezusa. Ile myśli mogło przebiec przez umysł i wyobraźnię Maryi? To może powiedzieć każda matka, której zgubiło się dziecko, choćby na kilka godzin, a u Maryi były to długie trzy dni… Warto popatrzeć dziś na Maryję, od której wszystko nie zależy, ale od Niej zależy stopień miłości do Jezusa, czyli jedyny sens życia na tym świecie. Czy mamy w sobie taką tęsknotę za życiem w bliskości Jezusa, że nie potrafimy wyobrazić sobie nawet dnia bez modlitwy, niedzielnej Eucharystii bez Komunii Świętej, poranka bez kilku zdań z Ewangelii, spotkania z bliskimi bez dobrych i ciepłych słów? A kiedy zdarzy nam się zgubić Jezusa przez grzech to z bólem serca będziemy biec do spowiedzi, by szybko odnaleźć pokój serca. Będziemy podobni do Maryi właśnie w takiej postawie, że całym sercem będziemy żyli w obecności Jezusa każdego dnia, przechowując w pamięci serca wszystkie łaski, szczególne wydarzenia, które umocniły naszą wiarę i miłość. Maryjo, pomóż nam w kształtowaniu serca, aby codziennie pragnęło bliskości z Jezusem, który jest w sprawach Ojca ze względu na nas!


Piątek 8 czerwca

„Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe.”

Jak to było możliwe, żeby jeszcze po śmierci Jezusa żołnierz przebił Mu bok? Czy nie aż nadto było wcześniej cierpień poniesionych niewinnie? Z relacji Ewangelii wynika, że złoczyńcy długo cierpieli wisząc na krzyżu, ale nie mogli umrzeć, więc przyśpieszono im zgon. A jak potraktowano Jezusa? Przebicie włócznią boku, a dokładnie serca, było czynem honorowym, gdyż umarł Zwycięzca. To był bohater, który w niepowtarzalnym stylu przeżył mękę i śmierć. Według tradycji ów rzymski legionista przez przekłucie Serca Jezusa był pierwszym uzdrowionym i nawróconym, który później stał się świadkiem Jezusa. To po śmierci Jezusa jako dziele zbawczym było pierwsze nawrócenie przez obmycie twarzy woda i krwią Jezusa. Czy każdy z nas nie ma podobnego doświadczenia, kiedy przynosi Jezusowi ostrze swoich grzechów, konsekwencji doznanych krzywd, słabości, niewierności, a często chowanych urazów do bliźnich, i zaszczepia je w Sercu Jezusa, a On wylewa strumienie wody i krwi w sakramencie pokuty i Eucharystii. Ten żołnierz, który przebił Jezusowi serce stał się obrazem duszy człowieka, który z brudem swojego życia staje przed tajemnicą przebaczenia wszystkiego. To stało się dzięki łasce usprawiedliwienia nas w Sercu Jezusa. Jesteśmy wielkimi dłużnikami tego Serca. Właściwie możemy tylko przychodzić codziennie i czerpać z tego niewyczerpanego zdroju miłości moc do dawania bliźnim swojego serca – oczyszczonego, uzdrowionego i uświęconego Krwią Zbawiciela. Czy to nie jest najwyższy powód do tego, aby codziennie uwielbiać Serce Jezusa, które nie przestaje tętnić życiem, wieloma pomysłami na nasze piękne życie? Serce Jezusa pragnie naszego serca, naszej odrobiny miłości, współczucia, adoracji, westchnień, łez, a także ciszy w nas samych, aby odpocząć przy nas. Nie potrzeba wielu słów, kiedy są ze sobą kochające się osoby. Wystarczy cicha i wierna obecność. Serce przy sercu. Duchu Święty, prowadź nas w głębiny Serca Jezusa, w Jego pragnienia, tęsknoty, a także w Jego całkowite oddanie się Ojcu! Przemieniaj nasze serca na wzór tego najpiękniejszego Serca na świecie, abyśmy mieli taką moc do miłości!


Czwartek 7 czerwca

„Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”

Pierwsze przykazanie zaczyna się od „Słuchaj, Izraelu”. Otwarcie uszu to jedno, ale otwarcie serca na Boga, to jest nieodzowny warunek prawdziwej miłości, gdyż to Bóg jest samą miłością, a tej miłości człowiek, każdy z nas najbardziej potrzebuje. Św. Jan Paweł II napisał kiedyś: „Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.”. Kiedy czytamy słowa Jezusa, to zauważamy, że w miłości do Boga i do bliźniego nie może być serca połowicznego, które kalkuluje, liczy, czy to się opłaca. Miłość do Boga i do bliźniego zawsze się opłaca, nawet gdybyśmy coś stracili. To przykazanie Jezusa ma głęboki sens, bo wskazuje na istotę życia, źródło bogactwa jakim jest miłość. A pierwszym wyrazem miłości jest umiejętność i postawa słuchania Boga we wszystkim, a dalej bliźniego, gdyż w nim też mieszka Bóg. Duchu Święty, wlewaj codziennie swoją miłość w nasze serca, abyśmy wzrastali ku chwale Bożej przez podobieństwo w miłości!


Środa 6 czerwca

„Jezus im rzekł: "Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie.”

Na nasz ludzki rozum trudne do pojęcia jest to, co ma się wydarzyć po śmierci. Jak to wszystko będzie wyglądało, skoro Jezus tak niewiele mówi o niebie, a właściwie używa porównań ze słowem „jak”. Może to i dobrze, że nie wiemy o wszystkim, co nas czeka w niebie, bo pewnie byśmy zrezygnowali z zaangażowania w ten świat, w własny rozwój, załatwianie różnych przyziemnych spraw i troski o bliskich. Jednak kluczem do skutecznego działania w tym świecie jest zasada patrzenia na koniec drogi, efekt końcowy przedsięwzięcia jakim jest życie. Dobrze wiemy, jak ono przemija, dzień za dniem, miesiące za miesiącami, a lata za latami. A perspektywa życia wiecznego z Bogiem ma ożywiać naszą duszę, wszelkie dobre pomysły, aby już teraz przeżywać początek tego wielkiego wesela Miłości Bożej oglądanej własnymi oczami. Dlatego codziennie potrzebujemy odnawiać w sobie wiarę Słowu Bożemu oraz mocy Pana, że On może wszystko w naszym życiu. Czy na dziś wystarczająco Mu ufam, że ma dla mnie najlepszy plan? Czy staram się szukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania związane ze śmiercią oraz życiem wiecznym? A może trzeba przyznać się przed sobą, że niewiele rozumiem z Pisma Świętego, bo jeszcze nie spotkałem w swoim sercu żywego Pana, który czeka na otwarcie drzwi mojego serca? Jezus posłał dla nas swego Ducha, aby nas stopniowo doprowadził do całej prawdy. Warto zaprzyjaźnić się z Duchem Świętym, by każdy dzień przeżywać w Jego towarzystwie, pytając o różne rzeczy, o ludzi, o moje powołanie, o moja pracę, studia, czas odpoczynku. Przez taką zażyłość można przygotować się do chwili przejścia do nieba, by być podobnym do aniołów w miłości do Boga! Duchu Święty, otwórz nasze serca na Boża wizję naszego życia, aby ono było piękne światłem nadprzyrodzonym!


Wtorek 5 czerwca

„Przynieśli, a On ich zapytał: "Czyj jest ten obraz i napis?" Odpowiedzieli Mu: "Cezara". Wówczas Jezus rzekł do nich: "Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga".

Jezus nie dał się zaszufladkować faryzeuszom, by mieli kolejny dowód w sprawie przeciwko Niemu. Z pewnością wiedzieli, jak należy postąpić z podatkami na rzecz okupanta, ale nie zaszkodziło „podeprzeć się” autorytetem Jezusa. Jeśli powie, że mają płacić, oskarżą Go o kolaborowanie z poganami. Jak nie mają płacić, że jest pewnie rewolucjonistą, który szykuje przejęcie władzy. Dobrze, że jest ta historia zapisana w Ewangelii ze względu na nas, bo nieraz jesteśmy w trudnych sytuacjach w rodzinie, w miejscu pracy, gdzie ktoś podjudza przeciwko szefowi, który wymaga różnych rzeczy, żeby zrobić coś na przekór. Jesteśmy w momencie próby. Jezus również to przeżył dla nas. On pokazał najlepsze rozwiązanie do tej sytuacji. Jeśli jesteś otwarty na Bożą prawdę, na sprawiedliwość w swoim życiu, to będziesz wiedział jak postąpić w zgodzie z własnym sumieniem. To właśnie jest w każdym nas zapisany obraz Boga, byśmy byli coraz bardziej podobni do Niego w podstawowej uczciwości w myślach, w słowach i czynach, które mają być skierowanie ku chwale Bożej. Na początku dnia możemy wszystko oddać najpierw Panu, by to On mógł w nas działać, kiedy będziemy oddawali swój czas, swoje środki finansowe na konkretny cel, aby nasze działanie zawsze przynosiło korzyść dla bliźniego, a chwałę dla Boga. Duchu Święty, uzdolnij nas do mądrych i rozważnych decyzji w naszych codziennych sprawach, byśmy nie dali się zmanipulować podszeptom złego ducha!