<< Marzec 2019 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      1  2
  4  5  6  8  9
111213
1819202223
2526272930

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Sobota 23 Lutego

 

„To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”

 

Pozwól, aby Bóg mówił do ciebie w taki sposób, jaki On wybierze. Nie staraj się dyktować Mu zasad, według tego, jakie metody prowadzenia ty byś wolał. On jest Panem — a ty jesteś Jego sługą. Słuchaj więc uległym sercem; istnieje bowiem bezpośredni związek pomiędzy uległością a słyszeniem. Bóg może zdecydować się przemówić do ciebie poprzez swoje Słowo. Może to się stać w trakcie twojego codziennego czytania Biblii, może też podsunąć ci konkretny werset. Może przemówić do ciebie słyszalnym głosem, poprzez sen, poprzez obrazy. Najbardziej jednak powszechnym sposobem jest to, że Bóg mówi poprzez cichy głos wewnętrznego natchnienia. Poddaj się Jego panowaniu. Poproś Go, by pomógł Ci wyciszyć twoje własne myśli i pragnienia oraz opinie innych ludzi, które mogą wypełniać twój umysł. Nawet jeśli masz dar dobrego intelektu, w tej chwili pragniesz usłyszeć myśli Boga, który ma najlepszy umysł. Oczekuj, że twój miłujący Ojciec niebieski będzie do ciebie mówił. Po zadaniu swojego pytania, poczekaj, aż On odpowie. A On to zrobi. Czy słucham Bożego Słowa? Jak je traktuję? Czy jest ono dla mnie na pierwszym miejscu? Czy staram się wybierać wolę Bożą nawet w najtrudniejszych sytuacjach? W jakich konkretnych sytuacjach w swoim życiu zdecydowałem się postąpić zgodnie z Bożym prawem, a w jakich postanowiłem uprościć sobie życie i odrzucić Boże Słowo?


Piątek 22 Lutego

„Chociażbym chodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną…”

Co jest twoją „ciemną doliną”? Pomyśl, na pewno miałeś lub masz taką sytuację w swoim życiu, kiedy czułeś się jakbyś żył w jakimś mroku, ciemności. Może problemy w rodzinie, może w szkole, pracy. Może brak zrozumienia w małżeństwie. Każde cierpienie, także psychiczne, może mieć wartość oczyszczenia. Wszystko ma sens, jeśli powierzamy to Bogu. W ten sposób cierpienie, które jest wywołane niezaspokojeniem potrzeb bezpieczeństwa, miłości i sensu, może prowadzić do okrycia, że tylko w Bogu człowiek znajdzie zaspokojenie swoich najgłębszych pragnień. Ale by tak się stało, człowiek musi porzucić drogę ucieczki, to znaczy obwiniania innych za swoje rozczarowanie. Gotowość do zaakceptowania swojego ubóstwa, swoich zranień, własnych lęków umożliwia Jezusowi odbudowanie w człowieku Jego imienia. Umożliwia dostrzeżenie, że to Jezus jest tym, który niesie ratunek. Nie ma zła, które nie może zostać przemienione, ale Bóg przemienia tylko to, co złożymy w Jego ręce. Wiesz, że Jezus jest z tobą w tym trudnym czasie. Jeśli brakuje ci słów, aby się pomodlić. Jeśli nie masz już po ludzku siły, powtarzaj w myślach słowa Psalmu „zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.


Czwartek 21 Lutego

 

„Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku.”

 

Codzienne życie, nużące zajęcia, cierpienie, choroba, samotność, problemy w rodzinach, zakładach pracy - to jest codzienny trud, który często przypomina "drogę krzyżową". Pójście za Jezusem oznacza podjęcie swego krzyża, aby towarzyszyć Mu w Jego drodze. Często niewygodnej, która nie jest drogą sukcesu lub przelotnej chwały, ale tą która prowadzi do prawdziwej wolności od egoizmu i grzechu. Podjęcie trudu życia i krzyża jest zewnętrznym rozpoznawczym znakiem ucznia Jezusa. Jest kryterium dla mnie i dla innych, czy podążam za Jezusem, czy tylko udaję, wyznaję Jezusa ustami, a w rzeczywistości załatwiam własne interesy i nie mam z Nim nic wspólnego. W takiej sytuacji może nas spotkać przykre doświadczenie, które było udziałem Piotra. Choć najbliższy Mistrzowi, usłyszał od Niego twarde, bolesne słowa. Wszyscy jesteśmy trochę tacy jak Piotr. Za każdym razem, gdy stawiamy siebie przed Jezusem, musimy liczyć się z tym, że On przypomni, kto jest nieomylny, a czyj umysł jest ograniczony i widzi tylko mały wycinek rzeczywistości. Czy jestem otwarty na całą Ewangelię i działanie Boga w moim życiu, czy raczej odrzucam słowa trudne, wymagające pracy, cierpienia?

 

 

 

Środa 20 Lutego

 

„…został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie”

Gdy doświadczymy obecności Jezusa w naszym życiu, zaczynamy widzieć wszystko „jasno i wyraźnie”. To tak, jakby spadły nam klapki z oczu. Problemy i sprawy które wcześniej wydawały się tak trudne, że spędzały nam sen z powiek, nagle robią się proste i mniej skomplikowane. Ludzie, którzy wcześniej nazywali się naszymi przyjaciółmi, a byli często daleko od Boga w jakiś dziwny sposób zaczynają się od nas oddalać. Już nie mamy z nimi wspólnego języka, wspólnych wartości. Za to pojawili się inni ludzie na naszej drodze, dostrzegamy ich piękno, ich styl życia, nasze drogi jakoś się łączą. Zaczynamy nawiązywać bliskie relacje w których obecny jest Bóg. Braki których doświadczamy okazują się nagle nie tak wielkie i nie tak straszne jak to wcześniej nam się wydawało. Brak zrozumienia, który czuliśmy nagle nas jakby mniej dotyczy, mniej boli. Czy to świat wokół nas się zmienił, czy to może my inaczej na niego patrzymy? Obecność Jezusa zmienia nasze postrzeganie rzeczywistości. Jesteśmy mniej roszczeniowi, bardziej pokorni, bardziej empatyczni. Ciągła pogoń za pieniądzem, karierą, która nam wcześniej towarzyszyła to już nie nasza „bajka”, nie chcemy tak żyć. Zaczynamy doceniać rodzinę, bliskich, drobne przyjemności, małe gesty. Dziękuję Ci Jezu, że przez Twoją obecności w moim życiu moje oczy zaczęły widzieć wyraźniej co jest naprawdę ważne.


Wtorek 19 Lutego

 

„Mając oczy, nie widzicie; mając uszy nie słyszycie?”

 

Bóg jest nieograniczony. Może pomóc zarówno Tobie, jak i innym ludziom. Jeśli wierzysz w to, że On zatroszczy się o wszystko, jeśli z ufnością zanosisz swoje modlitwy, to nie ma rzeczy niemożliwej. Ale jeśli mimo wielu cudów i znaków, wciąż masz wątpliwości, módl się by Jezus uleczył Twój umysł. Byś miał oczy, które widzą i uszy, które słyszą. By Twój umysł nie był otępiały, ale otwarty na cuda i znaki, których Bóg może dokonać w Twoim życiu. Domaganie się znaku jest usiłowaniem wymuszenia czegoś na Bogu. Oczekiwanie na znak jest zbędne tam, gdzie jest wiara. Panie Jezu naucz mnie zamiast czekać na znaki, wierzyć prosto, zwyczajnie, rozumem i sercem. Przecież wszystko co nas otacza jest jednym wielkim cudem!


Poniedziałek 18 lutego

„…a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku…”

 

Dlaczego tak się dzieje, że nie dowierzamy, domagamy się znaków na istnienie Boga. To trudne pytanie, na które odpowiedź wcale nie jest ani prosta, ani oczywista. Być może głównymi winnymi są nasze zmysły? Może nasz brak wiary? A może po prostu nie widzimy Jezusa, który zawsze jest obok nas, gotów nam pomóc w trudnych sytuacjach, lub nie przywiązujemy wagi do Jego obecności? Warto się nad tym zastanowić, gdyż każda próba rozwikłania tej zagadki przybliża nas do prawdy o nas samych. Pozwala też spojrzeć w sposób względnie obiektywny na to, jaka jest nasza wiara, czy tylko powierzchowna, czy też głęboka. To z kolei pozwoli nam przywrócić właściwe proporcje postrzegania otaczającej nas rzeczywistości. A więc trzeba przypominać sobie te chwile w swoim życiu, gdy Bóg działał cuda. Gdy cię ratował z opresji. Gdy posyłał do ciebie swoich aniołów w postaci życzliwych ci ludzi. Gdy dawał ci pocieszenie – wzrost wiary, nadziei i miłości pośród największej nocy i zamętu. Pamiętasz te cudowne chwile Bożego działania w Twoim życiu?

Niedziela 17 lutego

„Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.”

Słowa błogosławieństw Jezusa są pełne paradoksów. Dla nas są jakoś przystępne, bo już znamy wymowę błogosławieństw i znamy je na pamięć, ale dla ludzi ówczesnych słowa te wydawały się szokujące. Jak ktoś kto jest ubogi ma być szczęśliwy, gdy panuje przekonanie, że tylko bogatym Bóg błogosławi? W jaki sposób dziękować Panu za bycie głodnym, spragnionym, kiedy inni nie dziękują, a mają pod dostatkiem wszystkiego? Dlaczego mam czuć się szczęśliwy, kiedy wokół mnie nie ma najmniejszych powodów do zadowolenia, a wręcz przeciwnie, piętrzą się trudności, ludzie są aroganccy, samolubni, narzekający… Jest tyle powodów do tego, aby wykrzyczeć Bogu „dlaczego tak?”. W takiej sytuacji można żyć przez wiele lat, ale gdy tylko spotkasz się z Jezusem, będziesz z Nim na co dzień w różnych sytuacjach poznasz siłę tych błogosławieństw. Zupełnie inaczej można spojrzeć na te wszelkie trudne sytuacje, gdy tylko poznasz moc Jezusa, jaką okazał w najtrudniejszym momencie swego życia, a więc w ofierze na krzyżu. Po ludzku było to absurdalne, żeby dać się ukrzyżować, ale przez przyjęcie takiego stanu Jezus obrócił krzyż w największe błogosławieństwo dla wszechświata, dla wszystkich ludzi, dla ciebie, abyś nie zraził się swoimi krzyżami, ale odnalazł w nich drogę do światła zmartwychwstania, do pełnego błogosławieństwa, które Bóg daje tym, którzy ufają Mu bez reszty. Taka jest Dobra Nowina, „piękna jak wiosna, ale trudna jak krzyż”. Czy jesteś w stanie dziś popatrzeć w ten sposób na swoje niedostatki, słabości, ograniczenia, jako na okazję do podziękowania Panu i błogosławieństwa? Panie Jezu, bądź wywyższony w moim życiu, w każdym dniu, sytuacjach, które mnie przerastają, w każdym utrudzeniu, poniżeniu, wyśmianiu, i w moich słabościach! Tam niech spływa Twoje błogosławieństwo, abym cieszył się obiecaną nagrodą w niebie!


Sobota 16 lutego

„Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka.”

W tym opisie cudownego rozmnożenia chleba można dostrzec pierwszy i podstawowy motyw, którym Jezus się kieruje. Słowa Jezusa brzmią jak słowa zatroskanej matki o swoje dzieci, którym trzeba dać jedzenie na drogę, bo wyjeżdżają na wycieczkę, bo trzeba załatwić różne rzeczy, o których dziecko jeszcze nie wie. W tych słowach Jezusa ujmuje poruszenie Jego serca, które widzi, jak wielu z nich przyszło ze względu na słowa o Królestwie Bożym, jak wielu doznało uzdrowienia, ale Mistrz nie może zapomnieć też o ich podstawowych potrzebach. Jezus zaspokaja ich głód miłości i pożywienia aż do syta, bo Bóg okazuje miłość na różne sposoby i troszczy się o wszystko to, co jest nam potrzebne do życia. Tak stało się po trzech dniach bycia z Jezusem, a dziś to samo się dzieje, kiedy na pierwszym miejscu stawiamy więź z Jezusem i słuchamy tego, co chce nam powiedzieć. Możemy być pewni, że nie puści nas zgłodniałych, bo „jedynie Bóg nasyca człowieka” (św. Tomasz z Akwinu). Czy ufam Panu w każdym położeniu, cokolwiek się dzieje w moim życiu? Czy dostrzegam te drobne znaki i cuda w moim życiu, które są dowodami miłości Boga Ojca? Ten Bóg, który dziś zatroszczył się o ciebie, będzie tak samo troszczył się o ciebie jutro. Maryjo, Ufająca Panu bez reszty, Ty wyśpiewałaś w Magnificat, że Wszechmocny „Głodnych syci dobrami”, prowadź nas w drodze zaufania Bogu, który troszczy się o nas bardziej, niż możemy to sobie wyobrazić! Ucz nas, jak powierzać swoje sprawy, troski i wszelkie braki Jezusowi, który wspaniale zaspokaja każde nasze potrzeby.


Piątek 15 lutego

„On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się!”

Uzdrowienie głuchoniemego miało swoje miejsce z daleka od tłumu, w bezpiecznym miejscu, gdzie mogło dokonać się osobiste i intymne spotkanie z Bogiem – Zbawcą. Za chorobą i niepełnosprawnością człowieka leży konkretna historia, grzech, który zamknął wewnątrz młodego człowieka. Potrzebna była interwencja Kogoś mocniejszego, kto potrafi na nowo stworzyć człowieka i naprawić jego zmysły. W ewangelii dostrzegamy moment kulminacyjny, czyli samo spotkanie z uboczu, pełne bezpieczeństwa, ale nie byłoby tego spotkania, gdyby nie wiadomość o Jezusie, który przechodzi przez Galileę. Pojawiła się nadzieja w tejże rodzinie, żeby zaryzykować i postawić wszystko na Jezusie. Może sam przeżyłeś podobny dramat, kiedy ludzkie czynniki zawodziły, a pozostało tylko wołanie z głębi serca o ratunek z nieba, o interwencję Boga we własnym życiu. Może to był pewien moment nawrócenia z lęku przed Bogiem, którego obraz został ukształtowany przez różne wydarzenia w rodzinie, niekoniecznie dobre, gdzie mogło być wiele złych słów, oskarżeń, przekleństw. I tak małe dziecko mogło zostać zakrzyczane i zamknięte w swojej „twierdzy”. Jezus pragnie dziś dotknąć w nas tych miejsc i spraw, które utrudniają, a wręcz uniemożliwiają właściwy kontakt z drugim człowiekiem przez słuchanie i mówienie. Tak, dziś Jezus woła nad każdym z nas: „Otwórz się!” na nowe życie, na piękne życie w łasce i przyjaźni z Bogiem i bliźnimi. Proces uzdrowienia zależy też od naszej postawy przebaczenia naszym winowajcom i darowania im zła, które popełnili, wyrzeczenie się zemsty, a do tego modlitwa za nich. To po ludzku wydaje się trudne, ale przez spotkanie z Jezusem, który tak wiele uczynił dla mnie, i ze względu na Jego miłość mogę i jestem do tego uzdolniony. Duchu Święty, tchnij we mnie swoją moc, obudź nową miłość, nakieruj moje uszy na słuchanie Słowa Bożego, a słowa moje niech budzą wiarę i nadzieję w bliźnich! Duchu Święty, wierzę, że modlisz się we mnie i uwielbiasz Imię Jezusa w moim sercu!


Czwartek 14 lutego

„Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.”

W każdym czasie głoszona jest ta sama Dobra Nowina. I dziś słyszymy, że Pan wyznaczył jeszcze innych posłańców, aby przygotować miejsce dla przychodzącego Zbawiciela. Tak jak w IX wieku Pan powołał dwóch wspaniałych uczniów Cyryla i Metodego, którzy przybliżyli słowa Ewangelii ludności wschodu, tak i dziś Jezus posyła nowych uczniów, aby i oni zanieśli radość Ewangelii tym, którzy cierpią, są złamani różnymi wydarzeniami we własnej rodzinie, zakładzie pracy, którzy są smutni z powodu różnych grzechów i nałogów, a przede wszystkim nie wszyscy poznali osobiście miłości Boga. Zastanawiamy się nieraz z czym pójść do drugiego człowieka, aby przybliżyć mu spotkanie z Jezusem. Najlepszym darem dla bliźniego będzie podzielenie się tym Słowem, które sam otrzymałem od Pana i ono przyniosło owoc w moim życiu, w zmianie myślenia i przeżywania relacji z bliskimi. Papież Franciszek mówi jasno, że „Kościół musi przyjąć te nieuchwytną wolność Słowa skutecznego na swój sposób, w bardzo różnych formach, wymykających się naszym przewidywaniom i łamiących nasze schematy.” ( Evangelii Gaudium, nr 22). Zatem prośmy dziś Ducha Świętego o nowe zstąpienie w nasze serca, o nowy zapał w dzieleniu się tym darem jaki otrzymaliśmy w Słowie i Sakramentach, aby radość promieniowała z naszego życia i zarażała innych ludzi, tych nam bliskich i dalekich, a przez to, by inni otworzyli się na Królestwo Boże, które jest pośród nas! Maryjo, zasłuchana w Słowo i biegnąca z Jezusem, chwyć nas za rękę i serce, abyśmy ogłaszali dzieła Boże, błogosławili i wychwalali Boga w naszych sercach i na ustach! Prowadź nas do naszych braci i sióstr z Dobrą Nowiną!


Środa 13 lutego

„Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!”

W tej ewangelii spostrzegamy jak proste zdanie Jezusa może być niezrozumiałe dla uczniów. W poprzednim epizodzie, kiedy zawiązała się dyskusja między faryzeuszami a Jezusem o zwyczaje starszych i o przestrzeganiu Słowa Bożego, następuje krótka nauka dla tłumu, czyli dla wszystkich. Zasadniczym celem Jezusa jest ciągłe zwracanie uwagi człowieka na własne postawy serca i co się w nim dzieje. To właśnie w sercu dokonuje się codziennie wiele mniejszych i większych decyzji. W tym centrum naszej istoty przebiega codziennie wiele myśli krążących wokół siebie albo wokół Boga i bliźnich, a następnie działamy pod wpływem różnych pragnień, pożądań, lęków, tęsknot, różnych emocji. Patrząc na myśli, słowa i czyny można poznać czy jesteśmy czyści czy nieczyści. Najpierw trzeba przejrzeć się w lustrze, którym jest Słowo Boże, a później prześledzić nasze kroki, te małe, które składają się na całokształt naszego dnia, czy było w nim więcej miłości czy egoizmu, czy więcej mądrości czy głupoty, dążenia do zaspokojenia siebie kosztem bliźniego czy postawy służby w miłości? Powierzmy Panu nasze serca, niech On mieszka w nim i porządkuje nasze nieczystości przy naszym udziale. Nie bójmy się oczyszczenia naszego serca z tego, co nie pochodzi od Boga, co jest naszą nędzą, abyśmy mogli lśnić jak złoto – czyste złoto Bożej miłości, która jak prąd ma przepływać przez nasze serce i dawać innym pokój, radość i miłość! Maryjo, Matko Pięknej Miłości, Ucieczko grzeszników, powierzamy Ci nasze serca, aby one były jak najbliżej Źródła Miłości – naszego Pana, który z czułością pochyla się nad każdą raną i nieczystością w sercu, by na nowo ożyły tak jak w dniu stworzenia człowieka!


Wtorek 12 lutego

„I mówił do nich: "Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. (…) I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie.”

Trudno zmierzyć pomysłowość człowieka, a czasem jeszcze trudniej z tym żyć, gdy ktoś uprze się, że tak ma być i koniec. Gdy tworzymy sobie jakiś schemat zachowań wynikający z pewnej tradycji, to przez ten pryzmat, a dokładnie przez serce, wysuwa się na czoło masa porównań, osądów bliźnich, bo oni nie postępują tak jak my… Są z innej partii, z innej wspólnoty, nie myją się tak jak my, a nawet inaczej jedzą… I można tak mnożyć litanię osądów. W tej ewangelii widzimy jak bardzo logika „poprawności” rytualnej rozmija się z prostotą i czystością serca. Warto zauważyć, że skoro Jezus docenia wartość przykazań i Słowa Bożego, to dla faryzeuszów łatwiejsze jest sprytne ominięcie wymagań Bożych, aby po swojemu urządzać sobie życie. Na taką postawę Jezus nie zgadza się i z miłością alarmuje serca faryzeuszów. Wszystkie przykazanie streszczają się w przykazaniu miłości Boga i bliźniego, dlatego to miłość powinna być motywem przestrzegania przykazań i dobrych zwyczajów, aby być bliżej Boga i drugiego człowieka, a tym samym nie komplikować sobie życia. Czy w sercu mam wypisane przykazania Boże i pytam się Pana jak najlepiej postąpić w konkretnych sytuacjach? Jak odnoszę się do pomocy moim bliskim? Czy okazuję im miłość, czułość, zatroskanie, wrażliwość na ich potrzeby? Duchu Święty, uzdolnij nas do pełnienia woli Bożej w zwyczajnych okolicznościach naszego życia, aby bliźni mogli odczuć w nas żywą obecność Jezusa, który wciąż chce działać przez nas!


Poniedziałek 11 lutego

„I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.”

Ten krótki opis cudów w ziemi Genezaret ogniskuje w sobie wiele różnych historii ludzi, którzy oczekiwali na poprawę stanu swojego życia, na zmianę jakości życia, które niszczyła choroba. Każda choroba, można by tak rzec, ma swoje źródło w nieładzie, w chaosie wewnątrz organizmu człowieka, co stało się jego brzemieniem po grzechu pierworodnym. Na ratunek człowiekowi Bóg posłał swojego Syna, aby On wziął wszystkie choroby człowieka i uzdrowił całe życie mężczyzny i kobiety. Fizyczne uzdrowienie jest znakiem duchowego odrodzenia człowieka, które możliwe jest przez spotkanie z Jezusem. Zrozumiałe jest powszechne poruszenie wśród mieszkańców ziemi Genezaret, i zdumiewa ich determinacja w przynoszeniu chorych do Jezusa, ale jeszcze bardziej daje do myślenia to, że kładli chorych na miejscach otwartych, tzn. czekali na Jezusa razem, w grupie, we wspólnocie, w której nie bali się pokazać swojej słabości, ułomności, kalectwa. To musiało wzruszyć Jezusa, który nigdy nie pozostaje obojętny na ludzki dramat. On przechodził, a wielu się dotykało z wiarą jego frędzli płaszcza i zdrowieli. Może masz kogoś w rodzinie, kto bardzo choruje, kto niedawno otrzymał diagnozę lekarza o nowotworze i sytuacja w domu zmienia się o 180 stopni. Skoro dziś mamy taką ewangelię, a do tego obchodzimy 27 Światowy Dzień Chorych, to jest to szczególna okazja, by przynieść do Jezusa naszych bliskich chorych, jak również sami prośmy z wiarą o uzdrowienie Jezusa, aby objawiła się Jego moc w naszym życiu i bliźnich, bo On już pokonał każdą chorobę, grzech, a przede wszystkim śmierć, zmartwychwstał i działa cuda w swoim Kościele. Łaska uzdrowienia spłynie na pewno na chorych, więc już dziękujmy Panu za to, co uczyni dla nas przez dar uzdrowienia! Maryjo, Uzdrowienie chorych, powierzamy się Twojej opiece, bo jako Matka jesteś szczególnie bliska swoim słabym dzieciom, które często błądzą, ale pragną być blisko Jezusa. Pomóż nam przyjąć dar uzdrowienia i nowego życia!


Niedziela 10 lutego

"Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci".


Czasem znajdujemy się w takim momencie życia, kiedy każdy nasz "połów" kończy się fiaskiem, jakimś głodem, niespełnieniem, brakiem czegoś. Dziś Jezus przychodzi do nas w swoim słowie przypominając nam, że On przy nas jest. I choć może coś nie udało nam się tysiąc razy, to jeśli wiemy, że walczymy o coś dobrego, mamy się nie poddawać. Jezus mówi Szymonowi, by zarzucił sieci w momencie, gdy okoliczności wcale ku temu nie sprzyjają. On wie, że jest Bogiem wszechmogącym. Dlatego też my, jeśli pełnimy wolę Bożą, nie zniechęcajmy się w trudnościach i upadkach. Pamiętajmy, że Pan zawsze zdąży, bo On najlepiej wie, kiedy jest odpowiedni czas na wszystko, co dzieje się w naszym życiu. Boże, przymnóż nam wiary, abyśmy w obliczu trudności, sytuacji podbramkowych, nie zwątpili. Duchu Święty, otul nas Twoim pokojem, napełnij Twoim światłem, abyśmy w trudnych momentach naszego życia, w sytuacjach po ludzku beznadziejnych, mieli ufność w Tobie.


Sobota 9 lutego

"A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco".


Uczniowie Jezusa wypełniali Jego wolę, czynili dobro, poświęcając swój czas, swoją siłę i energię. Jak czytamy w dzisiejszej Ewangelii - nie raz nie mieli czasu na to, by zjeść, czy odpocząć po przebytej drodze. Wielu ludzi czekało na ich pomoc, na ich modlitwę, uzdrowienie, naukę. Potrzebujących przybywało. Tymczasem Jezus wysyła uczniów na pustkowie. Dlaczego? Kiedy Jezus się modlił, oddalał się od reszty, wychodził na osobiste spotkanie z Bogiem, sam na sam. To nam pokazuje, że to od Ojca mamy czerpać siłę potrzebną do pełnienia swojej codziennej misji. Nawet oddanie innym nie zastąpi relacji z Bogiem i może stać się zwyczajną rutyną. Jeśli nie będziemy pośród obowiązków znajdować czasu dla Boga, zatracimy sens naszych działań. Prośmy Boga o to, byśmy nie tracili Go sprzed oczu. Aby zawsze nasz wzrok był utkwiony w Nim, a wszystko, co dzieje się wokół, było dodatkiem. Panie, utwierdź nas w Tobie, byśmy nie zaczęli tonąć w otchłani codziennych spraw. Bądź uwielbiony w powołaniu każdego z nas i umacniaj nas Twoją miłością, by wszystko, co czynimy, przynosiło Tobie chwałę.