<< Listopad 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
    1  4
  6  7  8
13141517
2021222425
272829   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Czwartek 19 października

„Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą.”

Każdy z nas jest chrześcijaninem, czyli człowiekiem wywodzącym się z chrztu świętego, a jeszcze głębiej – każdy z nas jest przyobleczony w Chrystusa. Ta godność synostwa Bożego jest dla każdego i każdej z nas darem miłosierdzia Bożego, a także wezwaniem do urzeczywistnienia się w nas życia Jezusa Chrystusa w całej pełni, a więc w darze swojego życia dla Boga oraz bliźnich. Ta postawa jest na przekór logice świata, która za wszelką cenę dąży do nieskończonego procesu zaspokojenia siebie kosztem drugiego. Na tym świecie trwa nieustanne zmaganie dwóch nierównych sobie mocy duchowych. To od każdego z nas zależy czy będzie po stronie Boga, czy też po stronie Złego ducha. Jeśli wybierasz prawdę – Jezusa i całym sercem chcesz być Jego, w pełni oddanym, to z pewnością spotkasz się albo już doznałeś różnego rodzaju prześladowań. To jest dla Ciebie krzyżem, którego nie dźwigasz sam, bo jest z tobą Chrystus, który utożsamia się z tobą w zmaganiu i bólu twojego serca. Pan już zwyciężył, a ty w Nim też zwyciężasz! Duchu Święty, umocnij we mnie człowieka wewnętrznego do odważnego i mężnego dawania świadectwa – męczeństwa o moim Zbawcy, który umarł i zmartwychwstał dla mojego usprawiedliwienia i życia wiecznego z Bogiem! Niech nie trwoży się moje serce, gdy spotkam się z szyderstwem i wyśmianiem mojej wiary w Ciebie, o Panie!


Środa 18 października

„Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.”

Dziś patrzymy na świętego Łukasza jako na człowieka powołanego do głoszenia Ewangelii. Jest to nie tyle jedno z wielu zadań chrześcijanina, ale jest jedynym zadaniem, które wypływa z przyjętej łaski – chrztu świętego. Nie tylko słowem, co też jest bardzo ważne, ale całą postawą życia, stylem życia, w którym jest miejsce na modlitwę, rozmowę z najlepszym Przyjacielem, a także dzieła miłości. Jednym z takich przejawów, jak polecił uczniom sam Jezus, jest przekazywanie pokoju w każdym domu, do którego wejdziemy. Dlaczego nie witać się w podobny sposób: „Pokój niech panuje w twoim domu, w twoim sercu, we wszystkim, co jest twoje.”? To jest najpiękniejsze życzenie i pozdrowienie, bo przyzywamy w ten sposób Bożego błogosławieństwa jako dobra duchowego dla gospodarzy. W Kazaniu na Górze, Jezus wypowiedział jedno z ważnych błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.” ( Mt 5, 9). Aby ten pokój przekazać innym potrzebny jest czas na spotkanie z Panem, który pierwsze słowa po zmartwychwstaniu skierował do apostołów właśnie te: „Pokój wam!” (Łk 24, 36). Duchu Święty, przybądź do naszych serc, rozraduj nasze dusze, byśmy byli radosnymi świadkami tego, że Jezus żyje, bo pokonał grzech i śmierć i zmartwychwstał, abyśmy żyli wiecznie! Uzdolnij nas do przekazywania tego właśnie pokoju naszym bliźnim!


Wtorek 17 października

„Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.”

Dziś Jezus przypomina nam o wewnętrznej stronie tego, co dostrzegamy oczami, a co Bóg uczynił z myślą o nas. Tym, co zakłóca nasze patrzenie na innych, na Boga i na samych siebie jest oczywiście skażenie skutkami grzechu pierworodnego, a więc takiej formy życia, w której każdy z nas decyduje i kreuje co jest dobre, a co jest złe. Na pewno nie raz złapaliśmy się na tym, że ocenialiśmy człowieka, obcego bądź nie, na podstawie jego wyglądu, samochodu, wyposażenia domu, kariery zawodowej. Nieraz zbyt szybko wyciągamy wnioski, tak jak faryzeusz z dzisiejszej ewangelii, a później dochodzimy do przyznania się do własnego błędu. I dobrze, że potrafimy się zreflektować. A Jezus, jak zawsze, pokazuje nam, że właściwie można patrzeć na człowieka, a także na przepisy życia religijnego i społecznego, jeśli ma się czyste serce, a więc gdy jesteśmy blisko Boga, słuchamy Jego słowa i upodabniamy się do Niego właśnie w relacjach do bliźnich. Dać Bogu to, co wewnętrzne, a więc podzielić się umiejętnościami z bliskimi, dać więcej czasu dla sąsiadki, która coraz o coś prosi, pobyć z osobą samotną, uśmiechnąć się do męża lub żony – to są drobne jałmużny, dzięki którym oczyszcza się nasze spojrzenie na piękny i wspaniały, Boży świat. Potrzebujmy takiej zmiany w myśleniu, by bardziej dostrzegać dobre cechy w drugim człowieku. Nie wejdziemy w głębię jego serca, ale możemy być po jego stronie i zawsze odnajdywać ziarna dobra! Duchu Święty, oczyszczaj moje serce, by nie szukało drobnych uchybień u bliźnich, ale by patrzyło na to, co Bóg działa przez tę osobę! Niech moje serce się nie pyszni w osądzaniu, ale pokornie przyjmuje tajemnicę drugiego człowieka!


Poniedziałek 16 października

 

„Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.”

 

Bóg wybrał Jonasza do misji w Niniwie, aby przez nawoływanie swego sługi, wzbudzić nawrócenie i okazać miłosierdzie zabłąkanym ludziom. Jezus jest w podobnej sytuacji do Jonasza, gdyż Bóg w Jezusie wylał na nas ogrom miłosierdzia przez znak Krzyża. Dziś Bóg działa z nie mniejszą intensywnością niż za czasów Jonasza oraz Jezusa. Dziś możesz doświadczyć miłosierdzia w każdym z siedmiu sakramentów, w Słowie Bożym, które ma moc zbawić twoją duszę, we wspólnocie żywego Kościoła oraz w osobie kapłana. To jest najbardziej widoczny znak do naszego pokolenia. To jest najprostsza droga do znalezienia szczęścia w Bogu. Jeśli dziś szukasz światła w rozważaniu Słowa Bożego, to jest już kolejny znak dla ciebie, że jesteś na dobrym kursie – drodze osobistego spotkania ze Zbawicielem. Duchu Święty, uzdolnij mnie do uważnego słuchania słowa, do wiary Jezusowi i podążania za światłem pośród mroków tego świata! Otwórz oczy mego serca na promieniujące miłosierdzie Boże w różnych momentach dnia! I niech nie zabraknie mi wdzięczności za najlepsze dary dla mnie i moich bliźnich!

Niedziela 15 października

„Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali.”


Dzisiaj Pan zaprasza nas do siebie na ucztę. Wszystko dla nas przygotował – chce każdego dnia częstować nas Chlebem, ale też zapewnić nam życie w obfitości. Pan ponawia swoje zaproszenie, ilekroć się od Niego oddalamy, wciąż zapewniając, że ma dla nas plan na życie, jeśli zawalimy – ma plan awaryjny. Jeśli znowu zawiedziemy, On ma kolejny, wystarczy dla nasze ciągłe powroty Jego Chleba. Prościej mówiąc – Bóg zapewnia nam wszystko, czego potrzebujemy, ale by móc to dostrzec, musimy odpowiedzieć na Jego zaproszenie, na wyzwania, jakie stawia nam w zwykłej codzienności. Tyle razy narzekamy, że nie mamy się komu zwierzyć, otworzyć przed kimś, że nie mamy bliskiej osoby, której by na nas zależało. A kiedy ktoś proponuje nam, żebyśmy wpadli na spotkanie wspólnoty, wykręcamy się, że nie mamy czasu, że nie po drodze, albo żelazko włączone i trzeba pędzić do (tego pustego) domu. Chcemy być dobrymi ludźmi, pomagać innym, ale po swojemu, łatwo, wygodnie, i najlepiej, by było to opiewane pochwałami. A tu Pan stawia na naszej drodze koleżankę w pracy, która kompletnie nie radzi sobie z programem komputerowym i co chwilę wyrywa nas z naszego rytmu pracy, pytając o jakieś drobiazgi. Innym razem zdarza nam się narzekać, że to życie jakieś mdłe, szare i nijakie, ale kiedy słyszymy czy widzimy ogłoszenie o rekolekcjach odnowy wiary, albo ktoś namawia nas na wspólną pielgrzymkę, bo dzięki temu doświadczył już wielu łask od Pana, a my mówimy, że weekendu szkoda, że nam się nie chce, bo „co to da”, no to sorry, ale… Pan Bóg niczego w naszym życiu na siłę nie zmieni. Jeżeli Go poprosimy o ingerencję w nasze życie – zrobi to, ale najpierw to my musimy zrobić pierwszy krok – właśnie poprzez wyrażenie woli oddania „dowodzenia” Bogu. Pan zaprasza nas do ucztowania z Nim na wiele sposobów, wzywa nas nieustannie. Tylko czy my Go słuchamy…? Panie Jezu, otwieraj nasze serca na Twoje działanie, na Twoje zaproszenia, pomóż nam je odczytywać i przyjmować. Jezu napełnij nas Twoim Świętym Duchem, byśmy nie pozwolili sobie na lekceważenie Twoich wezwań. Dziękujemy Ci Panie za to, że mimo naszego odrzucania Twoich zaproszeń, drzwi do Ciebie są dla nas stale otwarte. 


Sobota 14 października

 

"Lecz On rzekł: Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je".

 

Są oni bardzo drodzy Jego sercu i miłuje ich, jak swoją ukochaną Matkę. Słowo które daje nam Bóg to wielki dar. To znak Jego Miłości i troski o nas. Kiedy kogoś kochamy to rozmawiamy i chcemy z nim przebywać. W lekturze Pisma Świętego możemy słuchać tego co mówi do nas Pan. Zastanówmy sie jak często czytamy i zachowujemy je? Słuchanie Słowa Bożego to ważny krok, by pogłębić relację z Jezusem. On zna nas najlepiej i wie czego potrzebujemy. Zaufajmy Jezusowi tak jak ufała Maryja wypełniająca Wolę Bożą. Od Maryi uczmy się słuchać głosu Pana, ona zrobiła to najpiękniej. Prośmy Pana, abyśmy zachowywali Jego słowa i potrafili nimi żyć.


Piątek 13 października

 

"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza".

 

Treścią dzisiejszej Ewangelii jest walka Chrystusa ze złym duchem o dusze każdego z nas. Pan dziś na nowo zwraca nam uwagę na tego przeciwnika który robi wszystko, aby nas zniszczyć. Wykrada z serc ludzkich Boże Słowo, a zasiewa kąkol. Chrystus jest w tej walce zdeterminowany, ma moc wyrzucania złych duchów, ale jej ostateczny wynik nie zależy tylko od Pana. Jezus dał nam wolną wolę i to od nas zależy, czy będziemy z Nim, czy nie. Musimy także być świadomi, że szatan jest nie tylko przeciwnikiem Jezusa, ale też wrogiem człowieka. Pomimo tej prawdy, nie musimy żyć w strachu, bo Chrystus jest naszym Bratem, Przyjacielem, Zbawcą. On za cenę swojej męki, przelanej Krwi i śmierci wyzwolił nas z mocy złego. Mamy do wyboru dwa sztandary. Który wybieramy? Pozwólmy Jezusowi w nas działać, robić porządek w naszych sercach poprzez Sakrament Spowiedzi. Zastanówmy się też czy na co dzień dostrzegamy działanie Boga w naszym życiu? On zrobi wszystko, by nam pomóc i wydobyć z bagna jakim jest grzech. Powierzmy Jezusowi całe nasze życie, to On Jest Drogą, Prawdą i Życiem. Niech nas prowadzi!


Czwartek 12 października

"Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. (...) Proście, a będzie wam dane".

Czytając te słowa, w pierwszej chwili nasuwa się myśl: "jak prosić o pomoc, skoro ktoś nam jej odmawia? Przecież to już natręctwo". Jednak z każdą kolejną chwilą spędzoną na rozważaniu tych słów, odsłania się ich, coraz to głębsze, znaczenie. Po pierwsze - w naszym życiu czasem tak bywa, że prosimy Boga o coś, co wydaje nam się dla nas dobre, ważne, albo myślimy, że jest nam to potrzebne. I tak gorąco prosimy o to Boga przez dzień, dwa, tydzień... po czym nasza modlitwa gdzieś nam umyka, bo w międzyczasie zdążyliśmy zapomnieć o tym, czego tak badzo chcieliśmy. Z tego wniosek, że nasze "natręctwo" w modlitwie lub jego brak weryfikuje narze rzeczywiste potrzeby. Po drugie - wspomniane "zawracanie głowy" Panu Bogu naszymi sprawami pomaga nam sprawdzić siebie samych - czy naprawdę wierzę Bogu? Czy ufam Jego obietnicom mimo, że każe mi czekać, bo Pan wie lepiej kiedy i czego potrzebuję? Po trzecie - pukanie do zamkniętych na trzy skuble drzwi uczy nas pokory. Przypomina, że nie wszystko nam się należy, że nie jesteśmy władcami tego świata, że potrzebujemy wspólnoty. Obustronnie - po to, by nauczyć się pokornie prosić, cierpliwie czekać na załatwienie swoich spraw, na czyjąś dobrą wolę, ale też aby nauczyć się dawać, mimo, że czasem wymaga to od nas ogromnego poświęcenia, zapomnienia na chwilę o swoim "ja", podniesienia się z wygodnej kanapy i wyjścia na deszcz, śnieg i mróz, bo ktoś nas potrzebuje. Panie, Ty jesteś w każdym człowieku, na jakiego wpadamy na ulicy, który przychodzi do nas pożyczyć szklankę cukru, który dzwoni do nas w środku nocy, bo "złapał gumę". Ty jesteś w płaczącym w nocy dziecku, w chorej, leżącej od trzech lat w łóżku żonie, w naprzykrzającym się, starszym sąsiedzie. Jezu, prosimy Cę, pomóż nam patrzeć na wszystkich ludzi z miłością. Wypełnij nas swoim Świętym Duchem, abyśmy w żadnym z tych ludzi nie odmówili Tobie pomocy. Amen. 


Środa 11 października

"Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów."

Modlitwa Pańska to dobrze skondensowany przepis na życie, który zaczyna się od uwielbienia Boga. "Święć się imię Twoje" - w każdym momencie i sytuacji. W tych kilku słowach zawarta jest ogromna moc uwielbienia. Czy my w swojej codzienności wyrażamy Bogu pragnienie Jego panowania, Jego królestwa? Ta modlitwa powtarzana jest bardzo często, może czasem myślimy, że jest taka "powszechna". A to, wydawać by się mogło "proste" wołanie "Ojcze nasz!" jest nie tylko wołaniem o Bożą pomoc, o chleb powszedni, o ochronę przed złem, o zdolność przebaczenia, ale to przede wszystkim piękny akt oddania steru Bogu, poddanie się Jego woli - w niebie i na ziemi, w całym naszych życiu. Panie, ucz nas wołać do Ciebie. Kieruj nasze oczy na Ciebie, by każdego dnia naszą pierwszą myślą było wezwanie i uwielbienie Ciebie "Ojcze nasz, święć się imię Twoje!".


Wtorek 10 października

„(…) troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.”


Prawdopodobnie większość z nas słyszała, że „jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym”. Mimo to, ciągle za czymś gnamy. Bo awans się marzy, więc poświęcamy nadgodziny. Bo bałagan w domu, więc myjemy, szorujemy, odkurzamy, układamy… Bo mamy upieczone na niedzielę jedno ciasto, a może lepiej byłoby upiec pięć. Bo samochód przydałoby się wymienić, więc trzeba wziąć jakąś dodatkową pracę w weekendy. Itd., itd…. Chęć poprawy jakości życia, uczynności wobec innych, sprawiania komuś przyjemności – to wszystko jest dobre, ale… pozwólmy Jezusowi, by się tym zajął. A my tymczasem odłóżmy odkurzacz, wyjdźmy z pracy, kiedy planowo ją kończymy i idźmy odmówić z rodziną różaniec, bo coś ostatnio relacje skrzypią, trzeba je naprawić. Weźmy do ręki Pismo Święte, spędźmy czas sam na sam ze Słowem Bożym, dopuśćmy je do głosu, by miało szansę działać w naszym życiu. Nie przechodźmy obojętnie koło Kościoła, tylko dlatego, że jest środek tygodnia. Jezus jest tam cały czas. Czeka na nas nieustannie, w adoracji Najświętszego Sakramentu, w codziennej Eucharystii. Pozwólmy Bogu przenikać nasze życie - to nam wystarczy. Jezus mówi, że potrzeba nam tylko jednego – właśnie Jego. Jeżeli Bóg będzie w naszym życiu priorytetem, to we wszystkim nam pomoże. Nie musimy bać się o pracę, o zdrowie, o dzieci, o naszą przyszłość. Oddajmy  te wszystkie troski Bogu. On będzie nas prowadził. Jeżeli będziemy liczyli tylko na własne siły, nie damy rady. Kiedy dopadnie nas jakiś kryzys, usłyszymy „wyrok” od lekarza, jeżeli stracimy kogoś bliskiego – sami tego nie udźwigniemy. Potrzebujemy Jezusa, żeby nas umacniał, bo tylko z Nim jesteśmy w stanie przetrwać wszystko. Przyjdź Panie Jezu, amen. Przyjdź Duchu Święty, amen. Prowadźcie nas do Ojca, amen. 


Poniedziałek 9 października
 
„Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.”
 </div> <div style="text-align: justify;">Spróbujmy postawić się na miejscu tego pobitego człowieka. Ograbiono nas, sponiewierano. Leżymy na ziemi, kamyk wbija się w obolałą głowę, słońce z góry parzy, każdy promień światła wywołuje ból pod spuchniętymi powiekami, piach i kurz wdzierają się w zadane rany, a pokiereszowane kości nie są w stanie podnieść ani ręki, ani nogi. Nawet oddech sprawia ból, a tocząca się bezwiednie po poranionej twarzy łza powoduje pieczenie. W tym amoku, resztkami świadomości docierają do nas jeszcze dotkliwsze uderzenia, niż te fizyczne. Na wysokości naszego wzroku widzimy ludzkie stopy, który się zbliżają i… oddalają. Mamy ochotę wykrzyczeć coś dosadnego o znieczulicy społecznej? Jakie uczucia się w nas rodzą? Na pewno bezradność, ale co wobec mijających nas – gniew, nienawiść, żal, a może przykrość i wszechogarniające osamotnienie…? I nagle czujemy na twarzy delikatny dotyk. Ktoś uważając, by nie zranić, obmywa nasze rany. Silnie i bezpiecznie podnosi nasze zbolałe ciało, usadawiając nas na swoim bydlęciu i gdzieś nas wiezie… Osłabienie odbiera nam przytomność. Budzimy się w miękkiej, czystej pościeli, nasze rany są opatrzone, przy łóżku pożywne śniadanie, a nad głową czuły szept: „Już dobrze. Jestem, czuwam nad Tobą”. Próbujemy się podnieść, tłumaczymy, że nic nie mamy, że nie możemy się odwdzięczyć. I w odpowiedzi słyszymy: „Spokojnie, nie chcę niczego w zamian, tylko żebyś wyzdrowiał”. Czy można zapomnieć o kimś takim? O takim Przyjacielu - znajomym czy nie - pamięta się do końca życia. W takim razie, dlaczego wciąż zapominamy o Jezusie…? Tyle razy składa popękane przez zdradę serce. Tyle razy podnosi z kamienistej ziemi uzależnienia. Tyle razy w naszym życiu opatruje te miejsca, w które ktoś bezlitośnie zadał cios – drwiną, pomówieniem, wyzwiskiem. Tyle razy w nasze oczy wpuszcza krople miłości, byśmy bez osądzania patrzyli na drugiego człowieka i tyle razy dokonuje przeszczepu, by zamiast bolesnych wspomnień trudnych doświadczeń były w nas pełne mądrości życiowe lekcje. I po każdym zabiegu mówi: „Już dobrze. Jestem, czuwam nad Tobą. Nie chcę niczego w zamian, tylko twojej miłości, tylko Mnie kochaj, a wydobrzejesz”. Jezus. Czy doceniamy to, co nieustannie dla nas robi…? Czy nie myślimy sobie: „Aj, w końcu się wykaraskałem z tego grzechu, z tej mojej trudnej przeszłości, z mojej nędzy”, zamiast podziękować Jezusowi, że nas od tego uwolnił? Tak – to właśnie Jego zasługa. Dziś, teraz, dziękujmy Jezusowi, że jest Tym, który nigdy nas nie zostawia, który nigdy nie przechodzi obok nas obojętnie, któremu zawsze na nas zależy. Chwała Tobie Jezu! 
 
 
""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""

Niedziela 8 października

„Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.”


Zachłanność rolników doprowadziła ich do zupełnego upadku moralnego. Podążając za pokusą zysku, knując popełniali zbrodnię za zbrodnią, aż do momentu, kiedy stracili wszelkie hamulce, stali się zdolni do największego zła. Dzisiejsza Ewangelia podaje za przykład zguby chciwość, ale odnosi się też do innych grzechów. Dawanie sobie przyzwolenia na „małe grzeszki” to furtka do zatracenia się w grzechach ciężkich. Zło wykorzystuje nas w podstępny sposób – właśnie mydląc oczy, że jedna kradzież nie czyni z nas złodzieja, że skoro wszyscy żyją na przysłowiową kocią łapę, to ja też mogę, że skok w bok to odstresowanie, a nie zdrada… Można by tak wymieniać długo. Takie małe ustępstwa dla zła z naszej strony, to droga do pychy, chciwości, nieczystości, zazdrości, nieumiarkowania, gniewu, lenistwa… Kto w małej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny. Nie mówmy, że lenistwo w pracy jest ok, bo można zarobić, a się nie narobić. Nie ociągajmy się z przebaczeniem, czekając, aż niechęć do drugiej osoby zacznie nas zżerać od środka tak bardzo, że przerodzi się w nienawiść, a może nawet złorzeczenie czy chęć zemsty. „Unikajmy wszystkiego, co ma choćby pozór zła”. Nie pozwólmy się prowadzić złu drogą pokus, żebyśmy nie usłyszeli za sobą zatrzaskującej się furtki, zza której ciężko się wydostać. Dziękujmy Panu za łaskę siły do walki z pokusami i ciągle o nią prośmy. Módlmy się za wszystkich, którzy dziś czują, że się zatrzasnęli po stronie grzechu, że nie potrafią z niego wyjść. Prosimy Cię Panie, ratuj nas i umacniaj, żebyśmy w naszej zwykłej codzienności szukali Ciebie, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem.  


Sobota 7 października

„Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. (…) Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.”


Dzisiaj Pan swoim słowem przypomina nam, byśmy służąc Mu, nie byli dumni z samych siebie, z „własnych” zdolności – że dobrze żyjemy, że świecimy przykładem, że jesteśmy „ratunkiem dla błądzących”. Jeśli zaczynamy odwracać wzrok od Jezusa, bardzo łatwo popaść w pychę i zacząć dostrzegać na pierwszym miejscu nie Jego, lecz siebie. Dobrze żyjmy, świećmy przykładem, bądźmy ratunkiem dla błądzących – ale niech to wszystko będzie czynione z pokorą i uniżeniem wobec Boga, gdyż to On sam przez nas działa, nie naszą, ale Jego mocą. Nie pozwalajmy sobie na poczucie lepszości wobec innych ludzi, ale cieszmy się z tego, że otrzymaliśmy łaskę służenia Bogu i otwierajmy się na Jego natchnienia. Wysławiamy Cię Panie, Ty nieustannie przychodzisz do nas, do każdego – lekarza, górnika, sprzątaczki, praczki, matki, chorego. Nie wymagasz dyplomów, wykształcenia wyższego, minimum dwuletniego doświadczenia i komunikatywnego angielskiego. Niejednokrotnie wchodzisz w nędzę, w jaką się pakujemy i nas z niej wyciągasz. Ty wypełniasz nas radością, nie przemijasz, wierny, miłosierny. Twoja miłość nie ma żadnego „ale”, kochasz nawet z krzyżem, aż po śmierć, Twoja miłość jest dla nas wzorem – na miłość, na relacje, na przebaczenie, na wierność, na  wszystko. Na całe nasze życie tutaj i przepisem na dojście do życia wiecznego. Wysławiamy Cię Panie! 


Piątek 6 października

„Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi”.


Bóg mówi do nas na różne sposoby: przez pomyślny bieg zdarzeń, przez Pismo Święte, przez trudne doświadczenia, ale też przez drugiego człowieka. Wiele możemy się nauczyć o Bogu i o codziennym życiu, nastawiając pokornie uszu na czyjeś rady bądź świadectwo wiary. Jednak żeby tego doświadczyć, musimy kruszyć mury swojego wygodnego ego – świata, opuszczać strefę komfortu, wychodzić do drugiego człowieka. Czasem czyjeś choćby jedno słowo może rozjaśnić nasz dzień, a nawet nasze życie. Czy nie popadamy w pychę, patrząc na innych z góry? To prawda, że Bóg wie najlepiej co dla nas dobre, jaką drogą mamy iść, ale nie możemy zapominać, że Bóg mieszka w każdym z nas i chce się nami posługiwać dla naszego wspólnego dobra. Mama, tata, sąsiad, babcia, a nawet kierowca autobusu, jest narzędziem w rękach Boga. Narzędziem, którym Pan rzeźbi swoje dzieła – nas. Dajmy się Bogu używać dla innych, dla Jego chwały. I pozwólmy Bogu także siebie kształtować poprzez ludzi, których stawia na naszej drodze. Z pokorą i szacunkiem. Boże, chcemy przynosić Ci chwałę, byś mógł radować się patrząc na swoje dzieci, na to jak ze sobą żyją. Niech Pan będzie uwielbiony w naszym relacjach, w naszym spojrzeniu i otwieraniu się na siostry i braci, amen! 


Czwartek 5 października

 

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki”.

 

Jezus posyła nas z orędziem Dobrej Nowiny o Jego Miłości. Wszyscy jesteśmy zaproszeni, aby nie tylko głosić Ewangelię, ale Nią żyć. Gdy będziemy się czuli za słabi i niezdolni do wypełnienia tych trudnych wyzwań pamiętajmy, że to Boże dzieło i to Jezus nas poprowadzi. On w nas wierzy. Wybrał nas nie dlatego, że jesteśmy lepsi od innych, ale dlatego, że w naszych problemach, słabościach doświadczyliśmy tyle Jego łaski, że nie możemy o tym nie mówić. Ufni, że nie idziemy sami, że jest z nami Jezus i On będzie dawał nam pokój i potrzebne łaski, bądźmy posłańcami pokoju, nadziei dla bliźnich. Do każdego Jezus mówi dziś: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9). Jezu, prowadź nas, bądź we wszystkim uwielbiony!