<< Listopad 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
    1  4
  6  7  8
13141517
2021222425
272829   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Środa 4 października

 

„Pójdź za Mną”.

 

Takie proste polecenie, a budzi tyle dylematów u każdego z nas. Możemy ciągle powtarzać, że pójdziemy, ale nigdy nie wyruszyć, nie zaufać. Możemy nawet przygotowywać się do tego, zamykając ważne sprawy, a i tak nic nie postanowić. Mamy swoją niepowtarzalną historię powołania do relacji z Jezusem na wybranej drodze. Pan chce nas tu i teraz, nie kiedyś i gdzieś. W jakimś momencie życia Chrystus przyszedł do nas z tą zachętą, albo ciągle przychodzi cicho szepcząc w naszym sercu. On wie co dla nas jest najlepsze. Jezus daje nam gwarancje szczęścia wiecznego i tu na ziemi. Panie, ułatwiaj nam usłyszenie Twego głosu, który wzywa nas do głębszego zaufania Tobie i podążania ścieżką, na której Ty kroczyłeś przed nami.


Wtorek 3 października

 

„Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich? Lecz On odwróciwszy się, zgromił ich”.

 

Gniew oznacza utratę kontroli nad sobą. Gdy nie potrafimy opanować naszych rozczarowań i agresji, wylewamy je niczym pomyję na innych. Czasem wystarczy jeden fakt słabości, słowa, gestu, aby kogoś sprowokować i pobudzić do gniewu. W życiu każdy doświadczył, że ktoś kogoś „nie przyjął” np. sposobu myślenia, działania, ofiarowanie tego, co chcemy dać drugiemu. Każdy też w pewnym stopniu jest gwałtownikiem, ale zastanówmy się, jakie uczucia towarzyszą nam w takich sytuacjach? Jezus jest prawdziwym Królem pokoju i Miłości. Pokazuję nam jakim prawem mamy się kierować. Jest to prawo Miłości, sprawiedliwości i Miłosierdzia. Ogień sądu istnieje, ale Jezus daję czas i szanse, abyśmy się nawrócili i skorzystali z Jego Miłosierdzia. Naśladujmy Jezusa w Miłości do końca. Jezu, prosimy Cię, naucz nas takiej Miłości, abyśmy stawali się Twoim prawdziwym obrazem.


Poniedziałek 2 października
 

„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”
 

Dziś wspominamy wszystkich Aniołów Stróżów. To oni cały czas uważają na nas, aby nie stało się nam nić złego, to oni dbają, abyśmy czynili dobro i unikali zła. Warto zwrócić uwagę na to, że to właśnie oni też szepczą do ucha i pomagają nam. Dziękujmy Bogu za nich. Nie dajmy sobie o tym zapomnieć i współpracujmy z Aniołami Stróżami codziennie, w drodze do naszego zbawienia w Niebie. Jezus w dzisiejszej Ewangelii wyjaśnia nam istotę królowania i osiągnięcia nieba. Tą drogą jest postawa zawierzenia i oddanie się naszemu Ojcu. Mamy upodobniać się i stawać podobnymi do dzieci, bo one mało widzą, ale mocno wierzą. Odnówmy dziś  relację ze swoim Aniołem Stróżem, abyśmy mogli poczuć się jeszcze bardziej kochanym przez Boga i kochać innych w prostocie i szczerości serca dziecka.


Niedziela 1 października

„Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu.”

To była dobra nowina dla ówczesnych przewodników ludu. Ktoś może zapytać: „Jak to? Przecież oni, arcykapłani i uczeni w Piśmie zajmują się świętymi rzeczami, więc naturalnie powinni być pierwszymi do nieba”. A jednak jest inaczej. Jezus patrzy na serce. Ci, którzy byli w pogardzie uczonych, są bliżej Jezusa, bo nie znajdują w sobie żadnej zasługi, by się wywyższać. Dostrzegają z całą wyrazistością jak biedne było ich życie przed nawróceniem. Uwierzyli na słowo najpierw Jana. I to wystarczyło do radykalnej zmiany ich życia. Jezus mówi o wierze i opamiętaniu ze względu na najwyższą cenę zdobycia życia wiecznego. A jedynym kluczem do wejścia do niego jest żywa relacja z Jezusem. To odwzajemniona miłość do Boga otwiera drogę do nieba. Ten, kto mocno kocha, nie może się doczekać spotkania z Bogiem Ojcem. Nawet „szemrana” przeszłość nie jest w stanie powstrzymać człowieka w pragnieniu świętości. Każdy ma na to szansę! A Bożych znaków, interwencji świętych nie brakuje, by każdy z nas wypełnił wolę Pana w swoim życiu. Pytanie pozostaje zawsze o moją wiarę jako odpowiedź na zaproszenie Pana. Nie tylko w słowach, ale w prostej decyzji serca i czynach. Panie, dziękuję Ci, że podnosisz mnie z każdego upadku, a Twoja miłość dodaje mi otuchy i mocy, by patrzeć z nadzieją w przyszłość! Bądź uwielbiony Jezu, mój Zbawco!


Sobota 30 września

„Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi.”

To była już druga zapowiedź męki Jezusa. Nie od razu Jezus mówi o wszystkim, co go spotka w Jerozolimie. O tym, co będzie istotne, mówi bardzo lakonicznie, że uczniowie nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić. Musieli być zakłopotani. Mogły przebiec przez ich głowy myśli w stylu: „O co Jemu chodzi? Ludzie doznają cudów, tylu już uzdrowionych, coraz więcej idzie z nami, a tu takie dziwne słowa. One nie mieszczą się w naszej wyobraźni!”. A Jezus już uprzedza i przygotowuje swoich uczniów na najważniejsze dzieło życia – wydarzenie, które nada sens historii wszystkich ludzi. To jest przedziwne, że Jezus da się wydać w ręce ludzi. Nie będzie się bronił, w przeciwieństwie do nas, którzy boimy się utracić coś odrobinę z siebie, boimy się odrzucenia i tego, co mogą z nami zrobić ludzie. Jezus wszedł w taką najbardziej niewygodną sytuację, bo był pewny miłości Ojca, że On przeprowadzi Go nawet przez śmierć do życia. To „wydawanie” Jezusa w nasze ręce dokonuje się codziennie. Spójrzmy na to z nadzieją. Kiedyś ludzie zabili Go, a On później zmartwychwstał. Dziś tak samo wydaje się w nasze ręce, bo kocha nas bezgranicznie i ufa, że zaniesiemy tę miłość przez nasze ręce do bliźnich, na wszelki możliwy sposób. W tym geście – postawie życia spełnia się sens bycia człowiekiem, który zajaśniał w osobie Jezusa. Nie raz może stracimy pod względem interesu, korzyści, prestiżu, ale z Jezusem możemy być pewni jednego, że nie przegramy życia, a zyskamy radość życia wiecznego! Trzeba to teraz mocno zapisać w sercu, wziąć w całości i nie zgubić tej drogocennej perły. Duchu Święty, pokrzepiaj nasze serca światłem i odwagą do życia Ewangelią na co dzień, aby z naszego serca wypływało dobro i miłość na wzór Jezusa!


Piątek 29 września

„Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.”

Dobrze pamiętamy chwile, godziny, kiedy spotkaliśmy się z żywym Bogiem. Nasze serca przepełniała wtedy ogromna miłość. Był to czas osobistej bądź wspólnotowej modlitwy. Ważna jest pamięć o tych wspaniałych wydarzeniach naszego ducha, kiedy zbliżyliśmy się do Boga. W takich chwilach nasza wiara nabiera rozpędu i staje się motorem życia. Jezus w rozmowie z Natanaelem poszerza jego pole widzenia oczami wiary. To samo dzieje się z nami, np. kiedy kończymy rekolekcje, myślimy, że już poznaliśmy Boga, a okazuje się, że to dopiero początek drogi. Jezus tak nas prowadzi, że stopniowo odsłania prawdę o Bogu, swoim Ojcu, o Archaniołach, którzy mają specjalną misję w Bożym planie zbawienia, i jeszcze o wielu pięknych sprawach. Można powiedzieć i wyznać Jezusowi: Ty jesteś Synem Bożym, dlatego ufam Tobie, że weźmiesz mnie za rękę i będziesz opowiadał mi o niebie, o swoim Ojcu, o aniołach, o Maryi, a także o mnie samym, bo Ty jesteś Prawdą! Niech moje serce będzie otwarte na Boże tajemnice, by nimi żyć na co dzień. Tak, zobaczę jeszcze więcej niż to, co do tej pory widziałem i przeżyłem. Bóg jest tak fascynujący, że na pewno nie będzie czasu na nudę w niebie, a czas na ziemi będzie tylko chwilą zmagań o zwycięstwo wieczne. Warto w modlitwie usiąść obok Jezusa i posłuchać tego, co On chce nam powiedzieć, do głębi naszego serca, gdzie jest nasze prawdziwe „ja”. A święci Archaniołowie, Michał, Gabriel i Rafał będą przez nas wzywani do szczególnej pomocy, kiedy czujemy się słabi w drodze przez ziemskie zmagania!


Czwartek 28 września

„Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. (…) I chciał Go zobaczyć.”

Cuda w życiu wielu osób były namacalnymi znakami dotyku Boga – obecności Jego królestwa na ziemi. Wobec tego nie można przejść obojętnie. Herod na widomość o cudach w swojej krainie doświadczył zaniepokojenia. Mógł się pewnie obawiać konsekwencji zabójstwa Jana Chrzciciela, bo usłyszał o Kimś większym od niego, o Kimś, kto czyni takie cuda. Wobec tego Herod chciał zobaczyć Jezusa. Trzeba sobie zadać pytanie: Czy mam w sobie takie pragnienie, by zobaczyć Jezusa? Czy to pragnienie pochodzi z tylko ciekawości, czy też pragnę nawiązać głębszą relację ze Zbawicielem? A może też szukam uspokojenia własnego serca, które drąży niepokój związany z poczuciem winy, brakiem dobrych relacji z ludźmi? Można powiedzieć, że każdy punkt w naszym życiu jest najlepszą okazją do spotkania z Jezusem, bo On szuka i znajduje nas właśnie tam, gdzie jesteśmy. Jeśli to jest moment naszej sławy – On też tam jest. Jeśli upadamy notorycznie w te same grzechy – On już tam jest. A może dotknęło nas cierpienie związane z chorobą, śmiercią znajomej osoby, z problemami finansowymi – Jezus w tych momentach szczególnie jest obecny przy nas. Jezus przychodzi do nas, by nas doprowadzić do spotkania z Ojcem, od Którego możemy się spodziewać wszystkiego najlepszego. Wystarczy tylko zaufać Jezusowi, a On najlepiej zajmie się naszymi problemami. Duchu Święty, wzbudź w nas nowe pragnienie oglądania Jezusa, byśmy każdego dnia widzieli Jego cuda w naszym życiu!


Środa 27 września

„Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie!”

Misja specjalna. To wyrażenie wywołuje dreszcz zaciekawienia zwłaszcza u mężczyzn. Nie tak dawno Jezus wybrał dwunastu towarzyszy, a teraz wysyła ich z misją do ludzi. Ci jeszcze niedoświadczeni, są już posłani, by obwieszczać królestwo Boże i uzdrawiać chorych. Czy oni tak od razu uwierzyli w to, co Jezus im przekazał? Być może w większości więcej było pytań, wątpliwości niż wiary. No bo jak zacząć to robić? Jak głosić tym, których się zna, a większości się nie zna. W dodatku Jezus przekazuje im „listę” zbędnych rzeczy, które mogą być pewnym obciążeniem w posłudze apostoła. Jezus świadomie ich wysłał, by przekroczyli barierę lęku, obawy, własnych ograniczeń, a w miarę kolejnych dni misji nabywali zaufania do Mistrza. Dziś Jezus zaprasza do Siebie każdego z nas, by wysłać nas wyposażonych w łaskę do tych, z którymi na co dzień żyjemy, do naszych znajomych, do współpracowników, by tam właśnie głosić swoim życiem i słowem Królestwo Boże. A skoro szukamy obecności Jezusa, czytamy Słowo Boże i karmimy się Jego Ciałem, to w konsekwencji jesteśmy posłani do świadectwa! Być może to jest w naszym odczuciu niewiele, co posiadamy i umiemy, jednak dla innych może to wystarczyć, by zacząć pytać o Pana, w którego wierzymy. Jezu, umocnij nas do misji tu i teraz, do świadectwa i modlitwy pełnej wiary, że mogą dziać się cuda w Twoje imię!


Wtorek 26 września

 

„Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zwraca uwagę, że wszyscy mogą, mieć taką wieź z Nim i doświadczenie Jego bliskości, gdy słuchają Jego Słowa i wypełniają je. Chrystus przyrównuje każdego, kto słucha Jego Słów i żyje nimi, do swoich najbliższych. Jezus jest z nami przez swoje Słowo, które jest lampą dla naszych stóp i światłem na naszej ścieżce. Jest dla nas wielkim bogactwem. Przez nie wchodzimy z Bogiem w dialog, rodzi się w nas życie Boże i umacnia wiara. Dzięki słuchaniu Słowa, Jezus staje się żywy i namacalny. Słowo Boże, pomaga nam w chodzeniu za Nim i w naśladowaniu Chrystusa w naszym życiu. Dziś w pewien sposób przywykliśmy do słuchania Słowa Bożego, ale zastanówmy się jak często je wypełniamy? Czy też uświadamiamy sobie, że każdego dnia tyle chrześcijan na całym świecie słucha tego samego Słowa podczas Eucharystii, tworząc z nami jedną wielką rodzinę. Dziękujmy Bogu za łaskę codziennego Słowa i prośmy Pana, abyśmy umieli nie tylko słuchać, lecz także usłyszeć Je i zamienić w czyn.


Poniedziałek 25 września

 

"Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie.”

 

W pierwszym już zdaniu dzisiejszej Ewangelii Jezus stwierdza, że lampy używa się, aby rozjaśnić ciemności. Słowo Boże jest światłem, które ma świecić. Wskazówki Jezusa, ukazujące nam drogę do szczęścia i życia wiecznego, nie powinny pozostawiać w ukryciu. Jezus zachęca, abyśmy przyjęli to światło, aby te światło świeciło wszystkim i właściwie. Ten, kto słucha Boga i dzieli się Jego przesłaniem z bliźnim, będzie słyszał Boże Słowa coraz wyraźniej. Jak Boga słuchamy, tak żyjemy. Każdy z nas mógłby wymienić osoby, dzięki którym poznał bliżej Jezusa. To one dały nam promień Bożego światła. Jeśli nie dzielimy się tym światłem, szybko je utracimy. Słowo Boże odgrywa szczególną rolę u tych osób, którzy chcą i potrafią słuchać. Zastanówmy się jak jest u nas? Jak słuchamy Słowa Bożego, jak nim żyjemy, czy traktujemy je na serio? Czy jest dla nas światłem i pomocą w życiu? Wiara w Chrystusa nie jest naszą prywatną sprawą. To Jezus rozświetla nasze życie i jest Drogą, Prawdą i Życiem. To On nadaje sens życia. A my nie możemy się nie dzielić tym blaskiem. Panie, naucz nas słuchać Twego Słowa i wprowadzać je nieustanie w życie, abyś Ty był uwielbiony w każdym naszym działaniu!


Niedziela 24 września

"Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam."

Jeśli nie wiemy co w życiu robić, a przede wszystkim - czym się kierować, idźmy do Jezusa, idźmy dla Niego pracować. W Bożej winnicy dla nikogo nie brakuje miejsca "pracy". Wokół nas jest wielu ludzi, którzy potrzebują, byśmy im zanieści Dobrą Nowinę, dali przykład tego, jak pełne może być życie z Jezusem. Niekoniecznie łatwe, czasem wręcz przeciwnie, ale na pewno nadające sens i spełnienie. Naszą winnicą jest Ewangelia, którą mamy głosić innym poprzez słowo, uśmiech, pomoc, przebaczenie... Naszą pracą dla Jezusa, naszym zadaniem, jest bycie dobrym dzieckiem Boga. "A co będzie słuszne, dam wam" - mówi Pan. On zadba o wszystko, co nam potrzebne, my mamy Mu służyć z pełnym zaufaniem i oddaniem. Panie Jezu, prosimy Cię, przyjdź do każdego z nas i pokazuj nam zadania, jakie masz dla nas, to, do czego nas powołujesz. Przyjdź z łaską poznania Twojej woli, Twojego planu na nasze życie. Wypełniaj nas swoim Świętym Duchem i prowadź. 


Sobota 23 września

"Ziarnem jest słowo Boże."

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, jakie bywają "losy" słowa, które pragnie w nas zasiać Pan. Skoro słowo jest ziarnem, które ma wydać plon, to znaczy, że jego odbiorcy, czyli my wszyscy, jesteśmy ziemią, która ma wydać dobre owoce. Różne są podłoża, różne ziemie i każdy z nas jest inny - każdy z nas ma inne doświadczenia życiowe, inną przeszłość, inną wrażliwość... Ale niewątpliwe jest to, że każda ziemia wymaga starannej uprawy, aby ziarno mogło się w niej wydać plon. Nie ma co się porównywać do innych, wyliczać i oceniać czy ktoś inny ma łatwiej. Każdy z nas powinien siebie "uprawiać", pracować nad sobą - przez modlitwę, sakramenty, oddanie Bogu władzy nad naszymi sprawami, ale też poświęcenie czasu na słuchanie Go. Czy my dzisiaj jesteśmy gotowi, by ziarno, jakie zasiewa w nas Bóg, mogło w nas wydawać plon? Czy tego naprawdę chcemy...? Panie, daj nam łaskę przyjmowania Ciebie poprzez Twoje słowo, by ziarno wiary, nadziei i miłości zasiane przez Ciebie w nasze serca nie obumarło, ale wydało stokrotny plon. 


Piątek 22 września

„Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.”

Ile razy na wezwanie do ewangelizacji, mówimy sobie, że się do tego nie nadajemy? Że powinien to robić ktoś lepszy od nas, ktoś bliższy świętości, ktoś, kto ma mniej grzechów albo bielszą kartę przeszłości. W rzeczywistości jest to tylko nasze tłumaczenie, wypływające z lenistwa, z lęku o to, co inni o mnie pomyślą, z niechęci do otwierania się przed innymi. Bóg powołuje każdego z nas, by głosić Go innym poprzez swoje życie. Wystarczy popatrzeć na towarzystwo, w jakim się obracał, na towarzyszy, z którymi wędrował. Jezus nie potępia nikogo. Kocha każdego, mimo wszystko. Wyprowadza na prostą z najbardziej pogmatwanych dróg. Zdejmuje wszelkie kajdany: uzależnień, samotności, choroby, lęku… Pójdźmy za Jezusem. Zostawmy wszystko, co nas od Niego oddala. W pełnej wolności otwórzmy serca na miłość i prowadzenie Jezusa i pójdźmy za Nim. Jezu, choć każdy z nas jest tak mały wobec Ciebie, tak pogubiony, odnajduj nas Panie, wciąż na nowo i gromadź w Twojej wspólnocie Kościoła, abyśmy wspólnie Cię uwielbiali w naszym życiu. Amen! 


Czwartek 21 września

"Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. (...) Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają."

Do Króla królów, do Pana, przyszli celnicy, grzesznicy - ludzie niekoniecznie cieszący się dobrą opinią. To wywoływało konsternację, a nawet oburzenie wśród innych. Ale Jezus cierpliwie tłumaczył, że właśnie tacy ludzie potrzebują Jego obecności najbardziej. Ta sytuacja z Ewangelii odsłania przed nami pewną lekcję: czasem, zagrzebawszy się w swoich problemach, grzechach, tłumaczymy się, że nie pójdziemy do Kościoła, bo już się odzwyczailiśmy, bo już jest za późno dla nas, że straciliśmy i zmarnowaliśmy zbyt dużo łask, że na pewno Pan Bóg się na nas już dawno pogniewał i nie mamy tam czego szukać. Popatrzmy na Jezusowe towarzystwo - nawet żaden z Jego uczniów nie był idealny. Wielu ugrzęzło w swoim bagienku i siedziało w nim, dopóki nie przyszedł Jezus i ich nie powyciągał, dopóki nie pootwierali swoich poranionych serc, by On - najdoskonalszy lekarz, je uzdrowił. Jezus to samo mówi do nas - jesteś w beznadziejnej sytuacji? Myślisz, że gorzej być nie może, że już dla Ciebie za późno na ratunek, na zmianę życia na lepsze? To idź do Jezusa, On właśnie to, co w Twoich oczach niemożliwe do naprawy, chce uzdrowić. Otwieraj nas Panie na Twoją łaskę. Ulecz w nas to, co poranione, co boli, co przeszkadza nam w budowaniu relacji z Tobą. Daj nam nowe życie w Tobie, bądź uwielbiony Panie! 


Środa 20 września

"A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność."

Tak często wydaje nam się, że sami najlepiej wiemy czego chcemy, co mamy robić, czym się w życiu kierować i jak podejmować decyzje. Przepisy, prawda, kodeksy... omijamy je nie raz szerokim łukiem i traktujemy jak zbędne. Podobnie podchodzimy, zwłaszcza mając kilkanaście lat, do rad starszych osób. Uważamy, że ich rady i podejście do życia są przeterminowane, że dzisiaj jest inaczej, że nie trzeba trzymać się określonych ram, że można wychodzić poza granice - bo dziś tak jest na topie. Podobnie jest ze wskazówkami Pana Boga. Są od wieków niezmienne, a wciąż aktualne, ale niestety - tak często przez nas umniejszane, lekceważone... Dekalog? Zakazy, nakazy... nuda. Odrzucamy to, co w jakikolwiek sposób nas ogranicza, popełniając błąd za błędem. A dopiero, gdy zdążymy solidnie nabałaganić w życiu, często zbyt późno dociera do nas, że myliliśmy się już na starcie, że rodzice chcieli dobrze, że w większości wskazówek mieli rację, albo że trzeba było zaufać Bogu... Ucz nas Panie tego zaufania, wyzwalającego z niepokoju o jutro i obdarz nas łaską pokory wobec Twojej mądrości.