<< Lipiec 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      
  3  4  6  7
  91011
1617182021
2324252728
3031     

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Poniedziałek 4 czerwca

„Miał jeszcze jednego – umiłowanego syna. Posłał go do nich jako ostatniego, bo mówił sobie: „Uszanują mojego syna”. Lecz owi rolnicy mówili między sobą: „To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”.

Ta przypowieść Jezusa w pierwszym rzędzie skierowana była do tych najbardziej gorliwych, którzy znali dobrze Pisma Święte, przewodzili we wspólnocie ludu wybranego. Ta przypowieść adresowana jest także do mnie osobiście, bo w postawie i czynach nieraz doświadczyłem, że to ja chcę być panem i rządzić po swojemu. Ile razy mówiłem do siebie, gdy ktoś starszy dobrze mi radził, że ja wiem lepiej, ja mam swoją rację i będę jej bronił? Nawet mając nieraz obiektywnie rację, mogę kogoś skrzywdzić, jeśli nie wezmę pod uwagę historii jego życia, drogi rozwoju, dochodzenia małymi krokami do pewnych postaw. Czy nie lepiej być mostem z Bogiem dla kogoś z rodziny, ze znajomych, niż „gorliwym” w utrudnianiu spotkania z Miłością? Warto się zastanowić, czy moja postawa życia podoba się Bogu, czy może bardziej służy własnej chwale, by zdobyć po swojemu dziedzictwo? Co najciekawsze w tej historii – Bóg pragnie i daje nam dziedzictwo życia wiecznego, ale zawsze ze swoim Synem – Jezusem Chrystusem. Kiedy odkryjemy na serio Jego obecność w naszym życiu, że powielekroć wysyłaliśmy Jezusa na krzyż, bo taką mieliśmy zachciankę, to On nie odwołał swojej miłości do nas, pomimo niezrozumiałej postawy odrzucenia. Już wtedy przebaczył nam całe to zło, które wynika z choroby naszego serca. Czy nie jest to cud, który przemienia nasze życie w piękny ogród, winnicę pełną słodkich owoców, którymi mogą się nasycić nasi bliscy, przyjaciele, nieprzypadkowi ludzie – bliźni w naszym życiu? Niech Duch Święty ogrania nas w pełni, budując nasze serca na wzór serca Jezusa!


Niedziela 3 czerwca

"A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" (...) Lecz oni milczeli."

Często nasze dobre pomysły, natchnienia by komuś pomóc, by podjąć jakąś dobrą inicjatywę, czy może by spełnić swoje marzenia, są blokowane przez to, co pomyślą inni, jak nas ocenią, czy może wręcz oskarżą. Przyczyny takiego traktowania nas przez innych ludzi mogą być różne - zazdrość, zawiść, niespełnione ambicje. Dzisiejsza Ewangelia daje nam wzór postawy, jaką powinniśmy przyjąć wobec trudności napotykających nas ze strony innych. Jezus, który idzie pełnić wolę Ojca, nie baczy na opór napotykanych po drodze ludzi. Nie jest to łatwe ani przyjemne, ale ufność Bogu i wierność danemu nam przez Niego powołaniu daje siłę i odwagę potrzebną do czynienia dzieł Bożych. Gdy Jezus przyszedł, by pomóc człowiekowi z uschłą rękę, spotkał się z podstępnym zachowaniem faryzeuszy. Co mówi na to Jezus? Zwraca się do potrzebującego, każąc mu wyjść na środek. Jezus jest pełen "siły przebicia" przez skorupę faryzejskiej obłudy, ponieważ Jego przekonanie o słuszności swojego działania jest zakorzenione w Bogu. Zaufał Ojcu. Kiedy my zakorzeniamy się w Bogu, zło nie ma do nas dostępu. Nie znaczy to, że będzie łatwo. Prawdopodobnie będzie nawet trudniej. Kiedy będziemy robić wszystko, by przynieść chwałę Bogu, szatan będzie próbował nas od tego odwieść na każdy możliwy sposób, ale musimy pamiętać, że możemy wszystko w Tym, który nas umacnia. Umacnia nas sam Bóg, a na Jego słowo - zło milczy. Jezu Chryste, Synu Boga, wypełnij nas odwagą do życia dla Ciebie, byśmy każdego dnia zawierzali się Tobie. Chwała Tobie Panie. 


Sobota 2 czerwca

Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to czynił?"

"Kiedy chodził po świątyni..." - w tych kilku słowach ukazana jest postawa Jezusa, który gdy przychodził, by nauczać, nie rozsiadał się w wygodnym fotelu, nie szukał miejsca na arenach, by bili Mu prawo. Zawsze, gdy przychodzi, jest między ludźmi, zawsze pośród nas. Taka postawa Chrystusa jest oznaką miłości, która nie szuka siebie. Jezus nie uniża się do nas, by wytknąć nam naszą małość, ale zawsze jest z nami, by być naszym wsparciem, naszą ostoją. A jak my traktujemy Jego w naszym codziennym życiu? Czy jesteśmy pokorni i okazujemy Mu wdzięczność za wszystko, co dzieje się w naszym życiu, godzina po godzinie, czy może uzbrajamy się w gotowość do "ataku", kiedy tylko czegoś nie rozumiemy, gdy nasze plany się nie powiodły? Jako dzieci samego Boga, powinniśmy być pełni zaufania Temu, który nieustannie nad nami czuwa, nawet, gdy po ludzku sytuacja wymyka się spod kontroli. Czy zamiast tego, nie naskakujemy na Boga jak arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi z dzisiejszej Ewangelii, chcąc Boga rozliczać? Czy nie wymagamy potwierdzenia na Piśmie w każdej sprawie, która Boga dotyczy? Panie, zabierz z nas pychę i wypełnij nasze serca zaufaniem Tobie i szczerą pokorą. 

 

 

""""""""</p>"

Piątek 1 czerwca

"A widząc z daleka figowiec, okryty liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz podszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi."


Jezus chciał ugasić głód owocami z drzewa, które powołał do życia Ojciec, jednak prócz okazałych liści, nic na nim nie znalazł. Drzewo, które nie syci sobą innych, usycha. Podobnie - każda miłość pragnie wzajemności. Ta, która nie jest dzielona z innymi ludźmi, umiera. Nie kończy, bo prawdziwa miłość się nie kończy, ale staje się ciągłym umieraniem, bólem nieodwzajemnienia. Każdy z nas wyposażony jest w życiodajną "moc", daną nam od Pana. Jesteśmy powołani do tego, by swoją miłością dzielić się z tymi, których spotykamy w swoim życiu. Jesteśmy powołani do tego, by wydawać owoce. Nie poprzez spektakularne, heroiczne czyny, ale w zwykłej codzienności, kiedy ktoś niespodziewanie przychodzi do nas prosząc, by mógł się posilić naszymi owocami. Naszą przysługą, poświęconym czasem, talentem, którego komuś w danej dziedzinie brak, pożyczką, pomocą w pogodzeniu się z kimś. Czy potrafimy wychylić się spod naszych liści egoizmu, zagarniania dla siebie i "nakarmić" sobą drugiego człowieka? Gdyby dzisiaj Jezus rozchylił liście naszego drzewa, co by tam znalazł? Co dzisiaj możemy zrobić, by nasze istnienie w ten właśnie piątek sprawiło, że czyjeś życie stanie się choć odrobinkę lepsze? Co możemy dzisiaj w sobie przełamać, by przybliżyć się do Nieba? Przyjdź Duchu Święty i wypełniaj nas Twoimi natchnieniami, bądź naszą siłą napędową do czynienia tego świata lepszym. Chwała Panu za Jego niepojętą miłość do nas! 


Czwartek 31 maja

"(...) posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: "Idźcie do miasta, a spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: Gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas". (...) Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy."

Nauka płynąca ze słów Chrystusa jest prosta, lecz trudniej wprowadzić ją w życie. Jezus daje nam, swoim uczniom, dokładne wskazówki jak mamy postępować, co mamy robić. Lecz zanim Jezus włączy nam swoją "nawigację", z naszych ust musi wyjść nasze "Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali Ci spożywanie Paschy?" Uczniowie pytają Pana jaka jest Jego wola, oni zrobią co każe. Właśnie tego potrzeba również nam - podążania za przykazaniami Chrystusa, który chce nas doprowadzić do wiecznego szczęścia. Wypełniając nasze powołanie razem z Jezusem, otrzymamy kielich Jego zbawienia, potrzebne łaski, dzięki którym będziemy mogli odkrywać głębię wiary, głębię niepojętej miłości Boga. Prośmy Jezusa, aby wypełniał nas pokorą, otwierał nasze serca na Jego prowadzenie i obmywał nas z grzechów, byśmy z czystym sercem mogli karmić się Bożym Ciałem. Bądź uwielbiony Panie w Najświętszym Sakramencie. 


Środa 30 maja

"Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili (...)".


Dzisiejsza Ewangelia jest odbiciem naszego życia - jesteśmy uczniami Chrystusa, a każdy nowy dzień to kolejny etap drogi, którą podążamy do Domu Ojca. I tak jak kiedyś wędrowców zmierzających ku Jerozolimie, tak dziś nas Jezus wyprzedza w naszych myślach, pragnieniach, działaniach - On już to wszystko zna. Tyle w nas czasem niezrozumienia, żalu do losu, że dotyka nas choroba, opuszczenie przez najbliższą osobę, utrata pracy... Jezus wie, w którym miejscu naszego życia postawić próg zwalniający. Często dopiero po jakimś czasie dostrzegamy, że Boża interwencja w nasze sprawy, czy pokrzyżowanie naszych planów "uratowało nam skórę", uchroniło przed bolesnym upadkiem, choć w danym momencie sądziliśmy, że sytuacja jest beznadziejna. Tyle razy prosimy Jezusa o spełnienie naszych zachcianek sami "nie wiedząc, o co prosimy" i przedstawiamy Mu dokładną instrukcję jak ma to zrobić. Tymczasem potrzeba nam tylko modlić się o wypełnienie Jego woli w naszym życiu, powierzać Mu nasze sprawy prosząc, by to On czuwał nad biegiem zdarzeń. Jezu, ucz nas zaufania Tobie, byśmy zawsze w Tobie szukali naszej pomocy i ucieczki. Ty, który już znasz nasze jutro, pomóż nam przeżyć je tak, byśmy przynieśli chwałę Panu. 


Wtorek 29 maja

"Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym".

Pójście za Jezusem wymaga głębokiego zaufania Mu, tak na 100%. Nawet, jeśli wiemy, że jest to dla nas droga najlepsza ze wszystkich, to i tak trudno jest nam czasem oderwać się od własnego planu na życie, jeśli Pan powołuje nas do czegoś innego. Nie raz czai się w nas lęk, że pójście za głosem Boga wiąże się z rezygnacją ze szczęścia, ze spełniania marzeń, na rzecz "poświęcenia się" Mu. Dzisiejsze słowa pokazują nam coś dokładnie odwrtnego - każdy, kto podejmuje decyzję, że chce podążać za Panem i żyć według Jego woli, na Jego chwałę, dostaje stokroć więcej, niż chciałby otrzymać, a droga ta jest ścieżką do Nieba. W tym krzyczącym świecie, który chce nas tanio kupić, nie pozwólmy wmówić sobie, że jesteśmy panami swojego życia, że w tych przyziemnych przyjemnościach możemy odnaleźć pełnię naszego szczęścia. W każdym dniu otwierajmy się na przyjmowanie do serca Boga, który wciąż jest przy nas, który chce nas przenikać i prowadzić wprost do zbawienia. Zaufanie. Tak bardzo nam tego potrzeba, by uzyskać pokój serca, by nie zgubić się w naszej słabości, ogarniającym lęku i zmartwieniom, kiedy sytuacja wymyka się spod (naszej, ale nigdy spod Bożej) kontroli. Panie, daj nam mężne i wierne serca, byśmy w trudnym czasie nie odchodzili od Ciebie, ale Ciebie wielbili. Przymnóż nam wiary, by nic, co ziemskie, nie zachwiało nami w chwilach poczucia samotności wśród ludzi. Ty, który najlepiej wiesz jak prowadzić nas do głębi prawdziwego szczęścia, który Jesteś jego jedynym źródłem, bądź uwielbiony Panie. 


Poniedziałek 28 maja

"Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną".

Prawdopodobnie dla wielu z nas te słowa Jezusa są bardzo trudne do przyjęcia. Być może w myślach pojawia się od razu wizja nas samych siedzących pośród ludzi bezdomnych, żebrzących, tych najbardziej potrzebujących pomocy, tych, którym ciężko jest wystartować w życie, którzy nie są w stanie bez czyjejś pomocy normalnie funkcjonować. Wielu ludzi żyje w zakonach, zgromadzeniach, dla których charakterystyczne jest życie w ubóstwie, w materialnym minimalizmie. Jednak nie wszystkich to dotyczy, każdy z nas słowa Jezusa powinien rozważyć w sercu i posłuchać, co chce nam powiedzieć Pan odnośnie naszego życia. Jeżeli ktoś prowdzi dobrze prosperującą firmę, dobrze mu się powodzi, nieźle zarabia, stać go na różne atrakcje, a częścią zysków ze swojej pracy dzieli się z potrzebującymi, to czy jest coś złego w tym, że ma duże zaplecze finansowe? Problem zaczyna się w momecie, kiedy przywiązanie do rzeczy materialnych bierze górę nad pragnieniem podążania za Jezusem. Można mieć wiele dóbr materialnych i być od nich wolnym, a można też mieć niewielki skarb tu na ziemi, który przesłania dążenie do tego, który Ojciec przygotował nam w niebie. Odpowiedzmy sobie na pytanie: Czy jesteśmy w stanie dzielić się z innymi tym, czym obdarza nas Pan? Czy nie jesteśmy niewolnikami własnego bogactwa? Czy już możemy powiedzieć: "Panie, oddaję to wszystko pod Twoje panowanie, chcę iść za Tobą, ruszajmy"? Panie, daj nam prawdziwą wolność w Tobie. Przymnóż nam odwagi do mężnego wyznawania wiary i życia nią. Bądź uwielbiony Panie. 



Niedziela 27 maja

 

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu…”

 

Przez chrzest, który rodzi nas do nowego życia, zamieszkuje w nas Duch Święty i rozpala nasz umysł i nasze serce. To On prowadzi nas do poznania Boga i do ciągłego pogłębiania przyjaźni z Chrystusem. To Duch Święty pobudza nas do czynienia dobra, do służenia innym, do dawania siebie. Przez bierzmowanie jesteśmy umocnieni Jego darami, aby coraz dojrzalej świadczyć o Jezusie, To Duch miłości ożywia, pobudza nas, byśmy wychodzili poza siebie, „szli” i ewangelizowali. Czy masz skłonność do zamykania się we własnym świecie, we własnych problemach, własnych przyzwyczajeniach? Duch Święty da Ci odwagę „wyjść” poza siebie, do innych ludzi. To dzięki Duchowi Świętemu możemy odważniej mówić o Jezusie, poprowadzić ich na spotkanie z Bogiem. „Oto Ja jestem z wami..” zapewnia Jezus. Co to oznacza? To że nie mamy się czego obawiać, nic złego nam się nie może stać. Mamy dwa zapewnienia - Jesteśmy Dziećmi Boga (dziedzicami Królestwa), oraz że Chrystus zawsze będzie z nami. Czego nam, Jego uczniom więcej trzeba? Porzuć lęki i własne problemy, idź do ludzi i mów im o Jezusie, a On zatroszczy się o ciebie. Dał Ci przecież obietnicę. Jakim świadkiem Jezusa jesteś? Czy nie wstydzisz się mówić o Nim? Czy inni, patrząc na ciebie i twoje życie, zbliżają się do Jezusa i bardziej kochają innych?

Sobota 26 maja

 

„Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”

 

Tak jak małe dziecko traktuje swoich rodziców, tak my powinniśmy traktować Boga. Nie możemy mylić bycia dzieckiem w oczach Boga z infantylizmem. Porównanie do dziecka, które zastosował Jezus dotyczy zaufania do Boga, jak dziecka do własnych rodzicom. To przyjęcie prawd wiary bez kombinowania, racjonalizowania, analizowania, co często zdarza się ludziom dorosłym. Problemem ludzi dorosłych jest to, że nasze zachowania są motywowane różnymi racjami. Często są to racje sprzeczne z sobą. U dzieci tego nie ma. Dzieci myślą w prosty sposób. Dzieci są bardzo naturalne w swoich zachowaniach. Nie robią tego, co wypada, czego oczekują od nich inni, ale to, co podpowiada im serce. Mówiąc coś, nie zastanawiają się, czy powinny, czy to poprawne, czy to grzeczne – po prostu mówią, co uważają za słuszne. Nie potrzebują dodatkowych uzasadnień i potwierdzeń. Dzieci ufają bezgranicznie... I koniec...Proste zawierzenie...To charakterystyczne dla dzieci... A dla dorosłych? Dla nas musi być wszystko sprawdzone, przeanalizowane, zapięte na ostatni guzik, poparte doświadczeniem. Czy potrafimy z prostotą dziecka iść przez życie i kochać Boga? Czy jesteś w stanie zrzucić maski które nosisz i stać się jak dziecko? Panie, Ty powiedziałeś „pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. Ja jestem Twoim dzieckiem, chcę abyś mnie prowadził za rękę jak Ojciec.


Piątek 25 maja

 

„Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją i będą dwoje jednym ciałem.”

 

W naszym życiu Bóg powinien być zawsze na pierwszym miejscu. Następnie po Bogu najważniejsi powinni być współmałżonek i dzieci. Po współmałżonku i dzieciach najważniejsi powinni być rodzice. Zawsze należy im się szacunek. Św. Augustyn mówi: „Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”. Często dochodzi do nieporozumień między małżonkami związanych z relacjami z rodzicami czy teściami. Często małżonkowie zawierając związek małżeński pozostają z tzw. „nie odciętą pępowiną”. Przejawia się to w nadmiernym przywiązaniem do rodziców, podporządkowaniu im się, przesiąknięciu stylem, w jakim żyli. Może to prowadzić do nieporozumień ze współmałżonkiem, który czuje się odsunięty na dalszy plan. Dom rodzinny jest pewnego rodzaju azylem, z którego nie jest łatwo zrezygnować. Jednak tworząc własny dom powinno się wdrażać wspólne zamierzenia dotyczące życia rodzinnego. Słowo Boże wyraźnie wskazuje, że najważniejszą odpowiedzialnością każdego małżeństwa jest dbanie o własny związek i miłość – bez względu na to, jak bardzo współmałżonkowie są przywiązani do rodziców. Rodziców mamy zawsze szanować i pomagać im, ale to nie oznacza, że mamy pozostać z nimi w tak bliskiej relacji jak przed ślubem. Małżeństwo musi być niezależne i obowiązkiem małżonków jest właściwie zarządzać własnym domem. Jednakże warto pamiętać o tym, że rodzice mają wiele mądrości życiowej i doświadczenia i nie jest niczym niestosownym z tego korzystać. Jakie miejsce w Twoim sercu zajmuje współmałżonek, jakie rodzice? Czy Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu? Czy pozwalam Mu porządkować moje życie?


Czwartek 24 maja

 

„To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana…”

 

Z ran Ukrzyżowanego płynie krew naszego zbawienia. Podczas Eucharystii ta sama krew pojawia się w kielichu na ołtarzu. Oddajemy Jezusowi swoją skażoną grzechem krew, a On tłoczy nam w duszę i ciało swoją. Transfuzja ratująca nam życie. To, co dobre w nas, dzięki Jezusowi przyczynia się do zbawienia świata. W kielichu Jego zbawczej Krwi pojawia się także kropla twojej krwi. "Za każdym razem kiedy spożywamy ten chleb i pijemy z tego kielicha, głosimy śmierć Pana, aż przyjdzie". Przymierze jest zmianą życia, jest całkowitym nawróceniem się ku Bogu. To przymierze, w którym tylko jedna strona ma coś do zaoferowania. Jest to Nowe Przymierze, które Jezus Chrystus zawarł z ludzkością. Ludzie nie mieli nic do zaoferowania Panu. Człowiek obciążony był jedynie ogromnym długiem, którego nie był w stanie spłacić. Tylko Jezus mógł spłacić dług człowieka. Ile kosztowało Go zawarcie przymierza krwi z nami? Musiał oddać swoje życie, doświadczyć krzyża. Jezus zostawił nam Siebie w Komunii Świętej. Jest to dar Boga dla każdego człowieka. Czy wierzysz, że w Sakramencie przyjmujesz prawdziwe Ciało i Krew Jezusa Chrystusa? Pan powiedział „Jeżeli nie będziecie spożywali mego Ciała i nie będziecie pili Krwi mojej, nie będziecie mieć życia w sobie (J 6;53).Czy wzmacniasz się, kiedy słabniesz, kiedy opadasz z sił? Pan obiecuje, że cię pokrzepi.

Środa 23 maja

 

„Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami…”

 

Jezus mówiąc te słowa szuka również ciebie…gdzie dziś jesteś? Czy jesteś z Jezusem? O duszę człowieka toczy się nieustająca walka. Walka Dobra ze złem. Możesz się opowiedzieć po jednej ze stron: Po stronie Dobra (Jezusa) bądź po stronie zła (szatana). Dopiero wtedy będziesz w stanie określić, czy jesteś z Jezusem czy też przeciwko Niemu. Życie to ciągła sztuka wyboru, setki małych lub większych decyzji do podjęcia. Jeśli nie sprzeciwiamy się złu - stajemy po jego stronie. Milczenie, obojętność czy odwracanie głowy też może być współudziałem. „Obyś był zimny albo gorący! (Ap 3, 15) – mówi Bóg. Pokusa letniego serca jest najbardziej niebezpieczna ze wszystkich pokus. Człowiek „letni” pragnie przypodobać się Bogu, ale jednocześnie nie chce zerwać z grzechem. Ciągle czuje się zagubiony, niejednokrotnie popada w depresje. Wydaje mu się, że wszystko jest przeciw niemu. Pomimo że ma świadomość dobra i zła, nie potrafi określić się za dobrem a sprzeciwić złu. Chciałby stanąć w rozkroku jedną nogą na terytorium Jezusa drugą na terytorium ofert świata, a to jest niemożliwe. Dokonując codziennych wyborów, warto zadawać sobie pytanie: na ile Panu Bogu może się podobać moja decyzja? Nie mamy już wpływu na przeszłość, nie nadeszła jeszcze przyszłość, jest tu i teraz. Od tego, na ile uczymy się od przeszłości i jak przeżywamy tu i teraz, zależy nasze jutro. Panie Jezu daj mi odwagę kroczyć za Tobą, daj mi siłę Cię naśladować, pomóż mi dokonywać mądrych wyborów. Pragnę być zawsze z Tobą i przy Tobie.


Wtorek 22 maja

 

"Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!"

 

O czym rozprawiali uczniowie? O pierwszeństwie...O tym, kto z nich najwięcej znaczy, kto jest największy...najważniejszy? Ta dyskusja i dziś jest obecna wśród nas. Czy twoje myśli i postawa nie są zaprzątnięte tym, aby być lepszym od innych? Aby mieć lepsze stanowisko w pracy, większy dom lub mieszkanie, lepszy samochód, bardziej wpływowych przyjaciół? Jak dużo energii poświęcasz, aby to osiągnąć? Na pozór to nic złego, bo przecież każdy pragnie dążyć do rzeczy wielkich, jednak zastanów się po co to robisz? Czy czasem nie po to, aby postawić się wyżej od innych, aby czuć się ważniejszym, aby się dowartościować? Czy tak samo chętnie otaczasz się ludźmi, którzy są gorzej usytuowani, czy szukasz znajomych wśród osób wpływowych? W czyich oczach chcesz być „wielki”? W oczach ludzi, czy w oczach Boga? On nie będzie cię rozliczał z majątku jaki zdobyłeś, czy z pozycji w pracy jaką osiągnąłeś. On nie rozliczy cię z ilości wpływowych znajomych, ani z ilości pieniędzy na koncie. W Jego oczach będziesz „wielki”, kiedy podasz rękę osobie odsuniętej na margines, kiedy pomożesz komuś w potrzebie mając świadomość, że nikt się o tym nie dowie. W oczach Jezusa będziesz „wielki”, kiedy pochylisz się nad osobą, nad którą już nikt pochylić się nie chce. Czy prawdziwie chcesz być "wielki" w oczach Tego, który stał się sługą wszystkich, w oczach Jezusa Chrystusa?

Poniedziałek 21 maja

 

 „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

 

Wielu współczesnych nam ludzi utraciło prawdziwy sens życia i szuka jego namiastek w narkotykach, w alkoholu, w hazardzie, w przypadkowych związkach, w zarabianiu często nielegalnych pieniędzy. Pędzą, szukając szczęścia, a znajdują smutek, pustkę w sercu i rozpacz. W takiej sytuacji wielu stawia sobie pytania: jak powinienem przeżyć swoje życie, aby go nie zmarnować? Na jakim fundamencie powinienem je budować, aby było ono naprawdę szczęśliwe? Co mam czynić, aby moje życie miało sens? Jak mam postępować w trudnych i skomplikowanych sytuacjach życiowych – w małżeństwie, w rodzinie, w szkole, na uniwersytecie, w pracy, w kręgu przyjaciół, wobec dzieci, rodziców? Pytania, na które często trudno odpowiedzieć po ludzku… Maryja jako nasza najlepsza Matka zna odpowiedz i nam ją daje. Ona mówi krótko: "zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie...". Znaczy słuchajcie Jezusa, mojego Syna, idźcie za Jego słowem i zaufajcie Mu, Uczcie się mówić "tak" Chrystusowi w każdej okoliczności waszego życia. W tym krótkim zdaniu zawiera się cały życiowy program, który zrealizowała jako pierwsza i którego dzisiaj uczy również nas. Jest to program życia oparty na mocnym i pewnym fundamencie, jakim jest Jezus Chrystus. Tak jak Maryja mamy być posłuszni Jezusowi, zwracać się do Niego z naszymi troskami oraz zwracać uwagę wszystkich ludzi na Jezusa Chrystusa. Maryja nigdy nie zwraca uwagi ludzi na siebie, lecz tylko na Boga. Niech Maryja, Matka pięknej miłości, otoczy matczyną troską nas wszystkich i zaprowadzi do swojego Syna Jezusa Chrystusa.