<< Listopad 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   
  5  6  7  9
121314
192021
26272830  

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Poniedziałek 8 października

„Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?" On odpowiedział: "Ten, który mu okazał miłosierdzie". Jezus mu rzekł: "Idź i ty czyń podobnie!"

Odpowiedź uczonego była poprawna, ale wyczuwamy, że nie chciał nawet wymówić słowa „Samarytanin”, który okazał się człowiekiem miłosierdzia. Według Żydów to była grupa pogan, odstępców od prawdziwej wiary w Boga w Jerozolimie. Z tego względu oboje grupy mijały się z daleka. A co Jezus na to? Właśnie pokazuje za przykład miłosiernego Samarytanina, aby uwypuklić, że każdy może otrzymać życie wieczne, kto okazuje miłosierdzie bliźniemu. Z pewnością o tym przykazaniu wiedzieli kapłan i lewita. Widzieli i tyle zostało z tej wiedzy. A Samarytanin pewnie nie wiedział, ale szybko i celnie odczytał sytuację, w której znalazł się ktoś obcy, na półumarły.  Zrobił wszystko, aby przywrócić go do życia. Dziś warto zapytać siebie o własną sytuację? Może jestem jak ten człowiek poobijany, leżący przy drodze wśród wielu osób, które mija bez zatrzymania? Mijam w ciągu dnia wielu ludzi, którzy są na półumarli, czyli żyją z dnia na dzień, zakręceni wokół zdobywania różnych rzeczy, a jednocześnie są jakby duchowo martwi. Tej duchowej biedy często nie widać, bo lubimy przysłaniać się bogactwem tytułów, świetnej kariery, pozycji i zasobności środków na koncie. A może odkrywam w sobie tego Samarytanina? Bo kilka razy musiałem zmienić plan dnia, przesunąć swoje plany, bo spotkałem kogoś na drodze, bo poświęciłem czas na pomoc ubogiemu. To jest Ewangelia o nas, dziś, w tym miejscu, gdzie żyjemy. Pozostaje tylko pójść za słowem Jezusa, by to po prostu czynić w swoim życiu, bo w tym doświadczymy nowego życia. Najpierw jednak trzeba dać się wziąć Jezusowi, pokazać jemu własne zranione serce, by On mógł je opatrzyć, wylewając łaskę uleczenia, i prowadząc do gospody, czyli do Kościoła. Maryjo, Służebnico Pokorna, prowadź nas w drodze miłości i miłosierdzia! 


Niedziela 7 października

"I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je."


Dzieci są szczere, ufne, potrafią dostrzec piękno w drobnych sprawach, są wrażliwe na krzywdę drugiego człowieka, potrafią się bawić tak swobodnie i tak w pełni cieszyć się życiem, jak chyba nikt inny. Jezus mówi, że królestwo Boże należy do tych, którzy staną się jak dzieci. Choć może dla poważnych dorosłych brzmi to trochę trywialnie czy niezrozumiale, to czy nie chcielibyśmy takiego życia? Przypomnijmy sobie, jak dobrze było, kiedy biegliśmy ze zdartym kolanem i z płaczem do mamy, aby ukoiła nasz ból, a dziś tak często ukrywamy swój ból i sami próbujemy jakoś łatać nasze połamane serca. Kiedyś zachwycał nas motyl, patyk - rysik na piaskowym "ekranie", zimny prysznic z deszczu strącanego z drzewa. Dziś wciąż każdej nocy Bóg rozświetla dla nas niebo księżycem i gwiazdami, i codziennie mamy nad sobą piękne chmury, a mamy tak mało czasu, by zgadywać, co to za kształt. Jezus chce, żebyśmy rzucili się w toń zaufania Mu, bo jest naszym najlepszym rodzicem, najlepszym opiekunem, który pragnie dać nam życie bez trosk i lęku, bo Jego miłość usuwa lęk. Jezus pragnie dać nam życie pełne zachwytu, byśmy potrafili w cieszyć się każdym oddechem. Chce, byśmy samym sobie dali czas na odkrycie Jego obecności w naszym życiu i tego, że bierze nas w objęcia, kiedy wydaje nam się, że wszystko co osiągnęliśmy to wynik wyłącznie naszej pracy, a nie Jego łask, albo że w naszym cierpieniu jesteśmy sami. Dzisiaj, w ten dzień Pański, pójdźmy do Jezusa, zrzućmy z siebie całą powagę, tytuły, osiągnięcia oraz troski i problemy. Wtulmy się w Niego całym sobą, jak spragnione bliskości dziecko wtula się w matkę, jak dziecko, dla którego ramiona taty są najlepszym schronieniem przed całym złem świata. Jezu, zburz mury, jakie zbudowaliśmy wokół naszych serc i wypełnij nas Twoim pokojem i miłością, byśmy potrafili w Twoje ręce złożyć odpowiedzialność za nasze życie. 


Sobota 6 października

"Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".


Zważając na słabość i małość człowieka wobec potęgi Boga, nie dziwi fakt, że uczniowie Jezusa byli podekscytowani cudami, jakie działy się przez ich ręce mocą imienia Jezusa Chrystusa. Prawdopodobnie każdy z nas doświadczył jakiegoś cudu w swoim życiu: cudu przebaczenia, uzdrowienia, czy wypełnienia Bożym pokojem, który uwalnia od lęku o jutro. Słuchając słów dzisiejszej Ewangelii, można wyciągnąć lekcję, że nawet idąc za Jezusem, musimy być czujni, każdego dnia robić rachunek sumienia, czy w służbie Bogu, oprócz fascynacji Jego mocą, jest pokora i uwielbienie Go. Pan Jezus wyraźnie przypomina nam, że duchowym sukcesem nie jest tylko pokonanie złego ducha - przecież w Jezusie możemy wszystko, bo On nas umacnia - ale cel i sens trudu naszej drogi osiągniemy, gdy nasze życie, nasze czyny i decyzje, doprowadzą nas do Domu Ojca. Boże, bądź wola Twoja w naszym życiu, niech się święci Twoje imię w naszych czynach. Wypełnij nasze serca męstwem i odwagą, abyśmy otworzyli się na łaski, jakimi chcesz nas wypełniać i podejmowali zadania, do których nas powołujesz. 


Piątek 5 października

"Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe."


Czasem może wydawać nam się, że nasza wiara to tylko NASZA sprawa. Ale przecież Jezus mówi nam, że mamy być Jego światłem dla świata, mówi "idźcie i głoście", posyła nas między innych ludzi, żeby głosić Jego miłość. Każdy z nas jest ważny w oczach Boga i historia życia każdego z nas ma znaczenie. Stanowimy jeden Kościół w Chrystusie Jezusie, a co za tym idzie - ani nie powinniśmy być obojętni na sprawy i problemy innych, ani chować się przed kontaktem z ludźmi. Zwykle, aby zrobić pierwszy krok ku otwarciu się na ludzi, wystarczy po prostu wyjść z domu. Czasami powiedzenie komuś, kto stoi przed nami w kolejce sklepowej, że ładnie wygląda, potrafi zmienić tej osobie cały dzień, a może życie, bo od lat tego nie słyszała. Rozpoczęcie rozmowy ze spotykaną codziennie w pociągu osobą może być początkiem wspaniałej znajomości, a odwiedzenie czasem samotnej staruszki mieszkającej w sąsiedztwie, jej może dać poczucie, że jest dla kogoś ważna, a nam wiele życiowej mądrości. Jezus, choć przebywał w tak wielu miejscach, nigdzie "nie wił ciepłego gniazdka", nie szukał miejsca, gdzie można się osiedlić i w końcu mieć "święty spokój" od wszystkich ludzi. Wraz ze wschodem słońca wyruszał w drogę. I nie chodzi tu o to, byśmy pokonywali niezliczone kilometry, ale o to, byśmy wyruszali na spotkanie - z Bogiem i z drugim człowiekiem, dzieląc się z nim świadectwem doświadczania Bożej miłości w naszym życiu. Panie, udziel nam łaski otwartości i życzliwości wobec ludzi, którzy żyją obok nas, abyśmy nie mieli wokół siebie "bliskich nieznajomych". Naucz nas słuchać i być dla drugiego człowieka. Mistrzu miłości, bądź uwielbiony teraz i na wieki. 


Czwartek 4 października

"Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi".


Dokądkolwiek i do kogokolwiek się udajemy, nasza postawa powinna być pełna błogosławieństwa tym, do których się wybieramy. Niezależnie od tego, czy idziemy załatwić jakąś sprawę w banku, odwiedzić chorego w szpitalu, czy pogodzić się ze skłóconym sąsiadem, powinniśmy z woli dobrze życzyć tym ludziom, nawet wbrew emocjom. Mamy być świadkami Jezusa nie tylko w dogodnych dla nas sytuacjach, nie tylko wobec ludzi pełnych pokoju. Mamy dać świadectwo również, a może zwłaszcza tym, którym tego pokoju brakuje. Często w naszych sercach rodzi się poczucie, że Bóg nas do czegoś wzywa, ale z lęku lub wygody zagłuszamy Jego głos, nie chce nam się podejmować trudu. Odpowiedzmy sobie na pytanie: do czego dzisiaj wzywa mnie Pan, przed czym jeszcze się wzbraniam? Panie, zburz każdy, nawet najmniejszy mur naszego egoizmu, lęku, grzechu, jaki nas od Ciebie oddziela. Napełnij nas Duchem Świętym i odwagą, byśmy byli Twoimi wiernymi świadkami. 


Środa 3 października

"Jezus mu odpowiedział: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".


Te słowa Jezusa mówią wprost, że aby dojść do zbawienia, potrzeba konsekwentnej pracy nad sobą. Nie można sie nawrócić i wracać do starego życia, do starych grzechów. Jesteśmy tylko ludźmi i oczywiście upadki będą się zdarzać, ale Pan wzywa nas do tego, by natychmiast się z nich podnosić. Mamy "brać w ręce pług", jakim jest Pismo Święte, sakramenty, post, modlitwa. Mamy uprawiać tą rolę, jaką przeznaczył nam Pan - własne serce - aby wydało obfite plony. Wykształcenie, dobrą pracę, zdrową sylwetkę, własny dom - aby to wszystko osiągnąć, potrzeba wyrzeczeń, wiele pracy, wysiłku, poświęceń. Tak samo jest z naszą duszą. Karmienie się tym, co Boże, nie zawsze jest łatwe, dlatego tak często sięgamy w naszej codzienności po to, co łatwe, przyjemne, wygodne, ale jednocześnie niewartościowe, zapychające nasz czas i umysł. Starajmy się tak gospodarować danym nam czasem, byśmy codziennie mieli go dla Boga. Wtedy wystarczy nam go na wszystko, co nam potrzebne. Panie, zabierz nam ducha bojaźni, wahania, a wypełnij nas odwagą płynącą z Twojej miłości do nas. Napełnij nas Twoim Świętym Duchem, byśmy potrafili "iść za ciosem" w drodze do nieba, pokonując pokusy i trudności. Prowadź nas Jezu. 


Wtorek 2 października


"I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje."


Chyba większość z nas rozpostarłaby szeroko ramiona, gdyby usłyszała, że Jezus chce przyjść do nas w gościnę, napić się z nami kawy, zjeść wspólnie kolację. Król królów, Pan panów, w naszym domu, wszechmogący... cóż za wspaniały gość! W dodatku mówi: "Proście, a będzie wam dane". Ale czy nasze ramiona nie skurczyłyby się, gdybyśmy dowiedzieli się, że Jezus pragnie przyjść do nas w osobie naszego sąsiada, z którym to, co najchętniej byśmy dzielili, to wysoki na kilka metrów, gruby mur? Łatwo kochać tych, którzy nas kochają, są w stanie poświęcać się dla nas, wiele nam ofiarować. Tymczasem Jezus mówi nam, że możemy Go znaleźć w tych, którzy w oczach ludzi są najmniejsi. Wsłuchując się w słowa Jezusa z otwartym sercem, pomyślmy dziś o tych, którzy nas irytują, których towarzystwo jest dla nas kamykiem w bucie, którzy nas zranili, a może po prostu czujemy, że z tymi osobami nigdy nie znajdziemy wspólnego języka. Może taka trudna relacja jest dla nas drogą do spotkania z Jezusem, poprzez przebaczenie, zwalczenie własnego ego, przełamanie stereotypów. Spójrzmy dziś na drugiego człowieka, jak na księgę, którą napisał dla nas Bóg i pozwolił nam ją poznawać. Dzięki Ci Panie, że nas stworzyłeś tak cudownie, jak piękne są Twoje dzieła... Bądź uwielbiony w każdym człowieku, w tym niepowtarzalnym cudzie życia każdego z nas. Chwała Tobie, Jezu Chryste.



Poniedziałek 1 października


"Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko (...) Lecz Jezus mu odpowiedział: "Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami".


Jezus kolejny raz w odpowiedzi na pytanie uczniów, stawia przed nimi dziecko. Uczniowie, którym zabrakło pokory, podążając za pychą i skupiając się na sobie, czekają aż usłyszą od Jezusa pochwałę, jakieś wyróżnienie. Tymczasem zachowanie Jezusa ponownie przywraca nam obraz tego, kim jesteśmy w oczach Boga - jego umiłowanymi dziećmi. Dlatego Bóg nie oczekuje od nas tego, byśmy brali udział w wyścigu po szczeblach drabiny kariery, wykształcenia, pochodzenia, majętności. Udział w takich "wyścigach" może skończyć się dla nas bolesnym upadkiem, zderzeniem z prawdą, że ze swoich braci i sióstr zrobiliśmy rywali, zamiast towarzyszy życia. Możemy wiele nauczyć się od dzieci - odwagi do szczerego mówienia o tym, co czujemy i myślimy, przyjmowania drugiego człowieka takiego jakim jest, bez bezpodstawnych ocen, ciekawości i fascynacji światem, radości z tak ważnych, w dzisiejszym świecie pozornie błahych spraw jak fakt, że mogliśmy się dzisiaj obudzić, samodzielnie ubrać, wdychać tą piękną jesień. Słowa Jezusa "Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami", jakby wytykają naszą "ułomność" dorosłych - czasem myślimy, że skoro już mamy te kilkadziesiąt lat, możemy patrzeć na innych z góry, przez pryzmat NASZEGO doświadczenia, własnej wiedzy. A Jezus stawia nam za przykład dziecko... Tym samym pokazuje, że mamy być otwarci na drugiego człowieka, być może w końcu pozwolić samemu sobie dostrzec, że ludzie wokół, których dał nam Pan, są dla nas darem, łaską, prezentem, nie podwładnymi naszych racji. Panie, daj nam łaskę miłości do bliźnich, wyrwij z naszych serc skłonność do osądzania. Naucz nas doceniać, zamiast oceniać innych. Pozwól nam Panie w drugim człowieku widzieć Ciebie. W każdym Twoim dziecku, w sercu każdego z nas, bądź uwielbiony Jezu.



Niedziela 30 Września

„Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi wrzucić go w morze…”

 

Dzisiejsza nauka Jezusa jest bardzo wymagająca. Na początku Jezus poucza, że kto nie jest przeciwko Niemu jest z Nim. Jeżeli człowiek czyni coś w Imię Jezusa to nie może być zaraz przeciwko Niemu. Dalej Jezus podkreśla, że każdy kto poda kubek wody należącemu do Chrystusa otrzyma nagrodę. W ten sposób Jezus chce powiedzieć, że troszczy się o swoich. Jednak dalsza nauka Jezusa stawia już konkretne wymagania. Po pierwsze nie mamy gorszyć maluczkich. Zgorszenie najmniejszych domaga się wielkiej kary. Jezus mówi, że takiemu lepiej byłoby przywiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Na tym jeszcze nie koniec dzisiejszej nauki. Jezus zachęca nas do unikania okazji do grzechu. Czyni to w bardzo wymowny sposób. Każe odrzucić wszystko co mogłoby być dla nas powodem grzechu. Nie chodzi tu o dosłowne odcinanie rąk i nóg, ale o zdecydowane odwrócenie się od wszystkiego, co naraża nas na grzech. Warto nam o tym pamiętać, aby się nie narażać na sytuacje, które mogą doprowadzić do grzechu. Dlatego warto zapytać siebie co dla mnie jest powodem grzechu? Co robisz, by uniknąć grzechu? Czy dla kogoś nie jesteś powodem zgorszenia? Panie, wybacz mi, jeżeli byłem lub jestem źródłem zgorszenia! Wybacz mi wszystkie zaniedbania, które sprawiają, że nie dość strzegę samego siebie i powierzonych mi ludzi! Ocal tych, dla których jestem przeszkodą na drodze wiary! Odbuduj wszystko, co ja zniszczyłem. Przywróć nadzieję tym, którzy zwątpili przeze mnie. Niech Twój Duch stanie się głosem mojego sumienia!

Sobota 29 Września

„Skąd mnie znasz?"

 

Wiesz o sobie tylko tyle, co było i co jest. Jezus wie więcej, bo wie co będzie. On cię zna lepiej, niż ty sam siebie. Choć sami decydujemy o sobie, bo przecież mamy wolną wolę, to i tak cokolwiek byśmy nie zaplanowali sobie, On już wie, co się stanie. Taki jest Bóg. Jest bliżej ciebie, niż sobie zdajesz z tego sprawę. Jeśli próbujesz coś ukryć - to uda się to tylko ukryć przed drugim człowiekiem, ale nigdy nie ukryjesz tego przed Bogiem. Chcesz zgrzeszyć tak, żeby Bóg nie widział? Nie da się! On cię zawsze i wszędzie widzi. A co najważniejsze - nie męczy się tobą w ogóle. Nie ma dla Niego nic nudnego w twoim życiu. Wszystko co się dzieje u ciebie, jest dla niego źródłem do tego, by jeszcze bardziej cię kochać, a jeśli upadniesz, by cię podnieść, wybaczyć i dalej prowadzić. Zawsze, bez wyjątku.  Bóg jest miłością. Bóg cię kocha! On chce cię kochać każdego dnia. On kocha tu i teraz. Uświadom to sobie, zanim znów powiesz, ile to masz problemów. O problemach mów Bogu. On będzie cię uzdrawiał. Jezus chce cię dziś wyleczyć, chce cię uzdrowić. Czy pozwolisz mu na to? Czy znajdziesz chwilę czasu, aby Jezusowi oddać swój problem? Czy znajdziesz chwilę, by zawierzyć Mu siebie? On zna twoje serce lepiej niż ty sam je znasz.

Piątek 28 Września

 

"A wy za kogo Mnie uważacie...?

 

Możesz powiedzieć, że dla ciebie Jezus jest twoim Bogiem, Zbawicielem, wszystkim? On uszanuje twój wybór. Jeżeli Go nie wybierzesz, pozwoli ci na to. Zawsze jednak będzie czekał na twój powrót. Jeżeli natomiast, jak Piotr, wyznasz Mu swoją wiarę, pomoże mi kroczyć w drodze ku świętości. Jezus nie ukrywa, że jest to droga niełatwa, że jest to droga Krzyża: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”. Jednak to dzięki wierze przyjętej na chrzcie świętym jesteśmy – „synami Bożymi w Chrystusie Jezusie” i „przyoblekliśmy się w Chrystusa”. Tę wiarę możemy umacniać każdego dnia w spotkaniu z Jezusem w Eucharystii. Możemy często odnawiać ją i oczyszczać w sakramencie pokuty. Powinniśmy ją także wyznawać swoim życiem. Chrystus nie przestaje pytać mnie i ciebie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Staje na twojej drodze i cicho, delikatnie zadaje ci to samo pytanie. Każdego dnia. I ty masz mu odpowiedzieć. Każdego dnia na nowo potwierdzić swój wybór. Wyznaj swoją wiarę w modlitwie, swoimi słowami, swoim życiem. Tego oczekuje od ciebie Chrystus, jeśli to Jego wybrałeś, jeśli za Piotrem odpowiedziałeś: „Ty jesteś Mesjasz, Syn boga żywego”.


Czwartek 27 Września

 

„Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony…”

 

Zastanów się jak bardzo jesteś skoncentrowani tylko na sobie. Dzisiejsza Ewangelia zachęca do zastanowienia się nad swoim postępowaniem i nad owocami, jakie ono przynosi. Jakiekolwiek wymierne efekty ludzkiej pracy pojawiają się tylko wtedy, gdy człowiek przede wszystkim troszczy się o chwałę i cześć Boga. Jeżeli życie przeznaczy się na zabezpieczenie swojej władzy nad innymi, a działanie człowieka nastawione będzie na zaspokajanie zachcianek, wówczas – jak u Heroda – w sercu człowieka będzie panował lęk, niepokój, trwoga. Co mogło zaniepokoić Heroda, gdy usłyszał o cudach Jezusa? Lęk o własną pozycję. O to, że czyjeś działania mogą przyćmić  to, co sobą prezentuje. Zagrozić jego interesom. Czy taka postawa jest ci bliska? Czy masz przekonanie, że zdobyłeś wszystko własnymi rękami? Co byś zrobił gdyby ktoś spróbował ci  to odebrać? Jeśli jest w tobie takie myślenie, to znaczy, że demon namieszał ci w głowie. Wszystko co masz, zawdzięczasz Jezusowi! Nawet jeśli doszedłeś do tego ciężką pracą, to tylko dzięki temu że miałeś zdrowie i siły, które dał ci Jezus. Pozwól Mu dotknąć zranionych miejsc, uzdrowić myślenie. Bo tylko Jezus potrafi leczyć takie rany. Jeśli otworzysz Mu drzwi swojego serca i pozwolisz Mu działać, będą działy się cuda. Bo czyż nie jest cudem cieszyć się z cudzych sukcesów albo mieć zdrowy dystans do własnych porażek? Jeśli nasze próżne serca potrafią wznieść się na takie wyżyny, to jest to cud!

Środa 26 Września

 

„Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie…"

 

W przestrzeni naszego życia przytłacza nas wielość błyskotek, świecidełek, gadżetów. Lubimy otaczać się mnóstwem dodatków, i w relacjach z ludźmi i na płaszczyźnie materialnej. Szukasz oparcia w sobie i otaczającym świecie czy w zwycięskiej władzy Jezusa? Jedynym naszym bogactwem ma stawać się zaufanie, że Pan czuwa nad wszystkim. Jeśli potrafisz zrezygnować z różnych zabezpieczeń, jeśli potrafisz zrezygnować z tego wszystkiego, czym się podpierałeś do tej pory, czym się asekurowałeś, doświadczysz wolności. Cały oddaj się Bogu i Jemu ufaj. Wtedy nie będziesz czuł się przymuszony żadnymi potrzebami, żadnymi niepokojami. Będziesz szczęśliwy i podejmiesz wszystkie decyzje i kroki w wolności, że niczego nie musisz. Wtedy możesz prawdziwie z radością służyć Bogu, bo to, co uczynisz, będziesz robił ze względu na Niego, a nie ze względu na swoje jakieś obawy, czy potrzeby. Spróbujmy w swoim życiu zauważyć wszystkie nasze podpory, zabezpieczenia, spróbujmy zauważyć to wszystko, co jest naszą asekuracją. A potem spróbujmy z tego rezygnować, czyli zaufać Bogu, spojrzeć na wszystko z Jego perspektywy. On jest przecież Panem, On jest Wszechmocny. Dlaczego obawiać się człowieka i praw ludzkich, różnych ludzkich ustanowień, skoro Bóg jest Panem, Władcą, Królem i od Boga wszystko zależy? Jezu, Ty chcesz dać nam wszystko sam. Nie chcesz abyśmy w panice i lęku gromadzili dobra na drogę naszego życia, ale ufnie szli za Tobą wierząc, że Ty troszczysz się o wszystko. Spraw, abyśmy mieli odwagę zostawić wszystko za sobą i posiadać tylko Ciebie.

Wtorek 25 Września

„Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

Wiele razy jako dziecko słyszałeś od rodziców czy dziadków, od siostry katechetki czy księdza głoszącego homilię dla dzieci, że Jezus jest twoim przyjacielem. Może sam też tak mówisz. Jesteś o tym przekonany?. Zastanawiałeś się co to znaczy? W jaki sposób to powinno być widoczne w twoim postępowaniu? Czym jest dla ciebie przyjaźń Jezusa? Jak ją rozumiesz? Czy uważasz, że na nią zasługujesz, że ona ci się należy? O przyjaźń, o relację z przyjacielem trzeba dbać.  Być przyjacielem Jezusa to iść za Nim wszędzie tam, gdzie On nas poprowadzi. To kochać to, co On kocha. Gdy mówimy o kimś "przyjaciel", mamy na myśli kogoś bliskiego, kogoś, komu można się zwierzyć, zaufać. Kogoś, kto pomoże, nie zostawi nas w trudnych chwilach. Często przyjacielem jest ktoś, kto nas rozumie, zna nasze potrzeby i umie im zaradzić. Zazwyczaj to my decydujemy z kim się przyjaźnimy. Przyjaciele są partnerami, są sobie równi. Poprzez słuchanie Słów Bożych możesz być blisko Jezusa . Jezus mówi ci prawdę , jak to czyni przyjaciel. Prawdę, która nie zawsze jest wygodna i łatwa do przyjęcia. Jednak jako Przyjaciel musi ci to powiedzieć. Chcesz mieć prawdziwego Przyjaciela? Takiego, który nigdy nie zawiedzie? Który pragnie bardziej twojego dobra, niż ty sam? Takim przyjacielem jest Jezus.

Poniedziałek 24 Września

 

„Bo kto ma, temu będzie dane, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma…”

 

W tych słowach Chrystus zachęca nas abyśmy gromadzili bogactwa duchowe. Dbali o naszą dusze i serce i napełniali je przede wszystkim modlitwą, wiarą i pokorą. Jeżeli będziemy mieli dużą wiarę i miłość to zostaną one nam jeszcze dodane przez Pana tak, że będziemy mieli tego nadmiar, lecz gdy będziemy mieli mało wiary, lub wcale to zostanie nam zabrane to co nam się wydaje że mamy. Należy troszczyć się o dobra duchowe a nie materialne. W odniesieniu do bogactw duchowych Jezus zastosował zasadę: kto u Boga jest bogaty, tego Bóg uczyni jeszcze bogatszym przy ostatecznej zapłacie. Kto jednak nie posiada skarbów, które liczą się w niebie, na sądzie Bożym zostanie z niczym. Kto ma dobro w sobie, czy talenty, które rozwija dziękując za nie Bogu, temu będzie dodane jeszcze więcej, bo dobro się powiela gdy je czynimy. Ten kto nie czyni dobra, to w odpowiednim czasie zostanie mu uzmysłowione, że to dobro tylko było jego złudzeniem. Czyli "kto ma, temu będzie dane" - Pan Bóg pomnaża to, co człowiek w dobrym wysiłku czyni. Dlatego zupełnie czym innym jest coś robić z Bożym błogosławieństwem, a czym liczyć tylko na własne siły. Ojcze, Ty hojnie obdarzasz swój lud darami Ducha Świętego. Daj nam ochoczo i otwarcie korzystać z tych darów, abyśmy wzrastali duchowo i pomnażali to, co otrzymaliśmy.