<< Listopad 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   
  5  6  7  9
121314
192021
26272830  

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Niedziela 23 września

„Gdy był już w domu, zapytał ich: "O czym to rozprawialiście w drodze?" Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: "Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich".

W świecie mężczyzn czymś naturalnym jest rywalizacja, zdrowa konkurencja, podnoszenie swoich możliwości fizycznych, by być jeszcze lepszym. To też może bardzo sprzyjać w integracji w małej lub większej grupie. Jednak zawsze trzeba badać swoje serce, czy nie ma w nim pogoni za zaszczytami, pieniędzmi, dążeniem do władzy kosztem innych ludzi, podstępem i złością. Apostołowie zdążyli się już pokłócić o stołki, o strefę wpływu w grupie. I to bardzo dziwi, bo byli z Jezusem, słuchali Jego zapowiedzi męki i śmierci, a jednak bardziej słuchali siebie niż Jezusa. No właśnie, mamy taką skłonność do słuchania bardziej siebie w pożądaniach, w kierowaniu się tylko swoim interesem, żeby mnie było najlepiej. Ile trzeba czasu i otwarcia serca, żeby tam można było przyjąć sposób życia Jezusa? To, co Jezus proponuje, idzie w poprzek naszym dążeniem, bo kto pierwszy chciałby służyć w rodzinie, we wspólnocie, nie będąc o to proszony? Być z Jezusem to stawać się do Niego podobnym w pragnieniach, w uczuciach, w postawie serca, aby być coraz piękniejszym człowiekiem w dzieleniu się miłością. „Nie liczy się, co robimy ani ile robimy, lecz to, ile miłości wkładamy w działanie.” (św. Matka Teresa z Kalkuty). Duchu Święty, otwórz nasze serca na Słowo Boże, na Boże podpowiedzi na nasze szczęśliwe życie, abyśmy doświadczali błogosławieństwa w stawaniu się ostatni i sługą wszystkich, z którymi żyjemy i łączą nas różne więzi. Maryjo, Pokorna Służebnico Pana, prowadź nas do Jezusa, aby On mógł w nas działać i kochać!


Sobota 22 września

„Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości".

Przypowieść o siewcy pokazuje jasno wielką hojność Boga, który wszędzie szuka miejsc, aby ziarno przyniosło plon. W wyjaśnieniu tej przypowieści można odkryć, że największym skarbem na ziemi nie są rzeczy materialne, majątki, sława, powodzenie, prestiż, ale tym jest Słowo Boga. To właśnie o to słowo zasiane w sercu człowieka idzie największa walka, w której z jednej strony działa Bóg, a z drugiej nieprzyjaciel, który za wszelką cenę pragnie przeszkodzić, utrudnić wzrost plonu, ukraść każde nawet najmniejsze dobro z ludzkiego serca, by w ten sposób powiększać obóz przegranych. Jezus dalej wyjaśnia, że tym, co może utrudnić proces dojrzewania słowa Bożego w sercu jest własna powierzchowność i zbytnia troska o ułożenie sobie życia tu na ziemi. Słowo ma swój czas i miejsce działania w człowieku, więc potrzeba dogodnych warunków, aby ono mogło zakiełkować i przynieść oczekiwane owoce. Warto zapytać siebie: Jak często słucham Pana? Czy znajduję czas na spotkanie z Autorem mojego życia, który ma najlepsze pomysły na moje życie? Czy nie sprzedaję słowa, które noszę w swym sercu za cenę bycia na topie, taniej popularności, ułudy bogactwa? A może bardziej pozytywnie: czy widzę owoce zasianego słowa? Czy dostrzegam też takie owoce wśród moich bliskich i jestem za nie wdzięczny Bogu i bliźnim? Tym, co umacnia każdego dobro, jakie czynimy, jest słowo uznania i afirmacji. Bóg zawsze nam błogosławi, a więc dobrze mówi do nas i o nas. Zaufajmy Mu całym sercem, aby chwała Boga była widoczna w naszym życiu! 


Piątek 21 września

„Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.”

Powołanie Mateusza na ucznia Jezusa dokonało się w jego szarej i zwykłej codzienności, kiedy siedział w komorze celnej. Zawód pogardzany przez wielu Żydów, a celnicy byli uważani za kolaborantów. Z pewnością Mateusz doświadczył na sobie wielu spojrzeń, które miały w sobie pogardę, odrzucenie, pielęgnowaną nienawiść. Kiedy jednak zobaczył się ze wzrokiem Jezusa jego serce zaczęło drgać nowym życiem, bo przyjął miłość Jezusa w spojrzeniu i słowie „Pójdź za Mną”. To jest kluczowy moment w drodze za Jezusem. Dziś warto zbadać swój wzrok. Oczy są zwierciadłem duszy, a więc co w nich widać? Co one przekazują? W jaki sposób patrzę na męża/żonę? Jak się odnoszę do swoich dzieci, kiedy przynoszą słabsze stopnie ze szkoły? Czy nie oskarżam najpierw i nie robie wyrzutów, że jest ono nieudolne? Czy mogę spokojnie popatrzeć na sąsiada, który więcej zarabia ode mnie? Mateusz opuścił swoją komorę celną, aby stać się uczniem Jezusa. Czy jest jeszcze coś, co mnie trzyma w komorze lęków o swoją przyszłość, w komorze swego lenistwa, egoizmu, chorych ambicji, dążenia do sukcesu kosztem rodziny? Dziś Jezus zaprasza każdego z nas: „Pójdź za Mną”, to jest bądź ze Mną więcej czasu, patrz na Mnie, słuchaj Mnie, i opuść stare życie skoncentrowane tylko na sobie. W drodze za Jezusem każdy z nas otrzyma nowe życie, wolne od przywiązania do siebie, od swoich interesów. Być uczniem to być człowiekiem Jezusa, wolnym od złego i wolnym do jeszcze większego dobra, do miłości. Być uczniem to stawać się przyjacielem Jezusa na co dzień. Jezu, dziękuje Ci za Twoje spojrzenie, które przywraca mi nadzieję, podnosi z upadku, wlewa nowe życie, które staje się nowym winem dla bliźnich. Przemień mnie, Panie! 


Czwartek 20 września

„Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje". Do niej zaś rzekł: "Odpuszczone są twoje grzechy".”

Ewangelia jest Dobrą Nowiną. Tak często powtarzamy czy słyszymy w różnych miejscach. Tak, jest Dobrą Nowiną dla grzesznika. Dla człowieka zranionego, który później szukał „szczęścia” i zapomnienia w grzesznym życiu. Taka była bohaterka uczty u Szymona. Niezwykle poruszająca jest ta scena, kiedy owa kobieta podchodzi do Jezusa, obmywa łzami i namaszcza olejkiem stopy Jezusa. To był gest bardzo wymowny, czuły, delikatny, nasączony wielką miłością do Jezusa, bo być może już wcześniej Jezus dotknął jej serca przez swoje słowo. Czy pamiętam, kiedy ostatnio płakałem poruszony słowem Bożym, doświadczeniem Bożego przebaczenia? W jaki sposób okazuję Panu swoją wdzięczność i miłość? Czy nie kieruję się opinią: „co ludzie o mnie pomyślą?”, gdy chodzi o wyznanie swojej wiary w Pana? Jezus pewnie zadziwił się wiarą i miłością tej kobiety. Największą wartość dla Pana stanowią łzy grzesznika. Tego On nie posiada jako Bóg. Łzy skruchy, serdecznego żalu są odpowiedzią człowieka na miłość Boga, i dlatego są największym skarbem jaki człowiek może ofiarować swemu Panu. To głębokie poruszenie serca jest darem Ducha Świętego, który otwiera serce człowieka na Boże miłosierdzie. Czy mam to doświadczenie łez żalu i łez szczęścia ze spotkania z Jezusem? Duchu Święty, oczyść serce me, chcę lśnić promieniami łaski przebaczenia i uświęcenia, abym coraz bardziej przyjmował miłość Boga oraz żył tą miłością intensywniej na miarę mojego serca!


Środa 19 września

„Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”.

Duch Boży na różne sposoby działa przez ludzi oddanych Bogu. Dla rozwoju wspólnoty ogromną wartość ma różnorodność uzdolnień jej członków, bogactwo osobowości, różne postawy, które są przejawem mądrości ludzi. Niebezpieczeństwo kryje się w postawie człowieka, który pragnie, żeby wszyscy byli pod jego wyobrażenie. Może to być złudne pragnienie czuwania nad wszystkim, a może ukryty głód poczucia bezpieczeństwa wyrażający się w ciągłym kontestowaniu czyichś zachowań, czynów i dzieł. Gdy ktoś narzeka na wiele rzeczy wokół siebie to być może nie przyjął do końca prawdy o sobie, o swojej niedoskonałości, o swoich słabościach, a koncentracja uwagi na innych ludzi odbiera radość życia i wiele ciekawych chwil, które można pięknie przeżyć. Warto zająć się własnym życiem, żeby ono było piękne, dobre i pożyteczne. Czy Jan Chrzciciel albo Jezus przejmowali się różnymi opiniami, tzw. etykietami dołączonymi do ich imion? Niewiele, bo byli w pełni do dyspozycji Boga, otwarci na człowieka, a przez różne sposoby przeżywania życia budowali wspólnotę wokół siebie. Jaką noszę postawę wobec ludzi mi bliskich? Jak się odnoszę do osób piastujących ważne funkcje w społeczeństwie? Na czym najczęściej się zatrzymuję swoją uwagę? Na wadach czy zaletach? Czy potrafię mieć dystans do swoich przekonań i sądów? Czy jestem otwarty na rozmowę z bliźnim, z którym się może różnię w wielu kwestiach? Duchu Święty, dozwól nam zobaczyć piękno drugiego człowieka, w jego niepowtarzalnej formie życia, ze wszystkim co nosi na swoich barkach! Niech nasze spojrzenie, słowa i czyny będą afirmujące drugą osobę na wzór Boga, który każdemu okazuje miłość w odpowiedni dla niego sposób.


Wtorek 18 września

„Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.”

Można bez trudu zauważyć, że dwunastoletni Jezus miał już coraz większą świadomość swego boskiego pochodzenia. Jako dorastający chłopak pogłębiał swoją więź z Ojcem w niebie, a w najważniejszym czasie w ciągu roku, jakim była Pascha, pozostał jeszcze dłużej w świątyni, nie informując rodziców. To „zaginięcie” w świątyni nie było przypadkowe, bo ono pokazuje, że Jezus nie czuł się zakłopotany nieobecnością rodziców, świetnie odnajdywał się w towarzystwie uczonych i nie bał się rozmawiać z nimi. To pokazuje na fenomen osobowości Jezusa jako chłopaka, który coraz bardziej odkrywa swoją boską naturę. Jednocześnie widzimy zaniepokojonych rodziców – Maryję i Józefa, którzy jak gdyby utracili największy skarb swojego życia. Nie przestali szukać, pytać. Pewnie też nie spali. Czy nie jest to podobny stan, jaki wielu rodziców przeżywa, martwiąc się o swoje dzieci? Dobrze, że tak się stało i zostało to napisane dla nas, bo z jednej strony płynie pocieszenie dla rodziców, że ich dzieci odkrywają coraz bardziej Boga jako najlepszego Tatę na świecie, który bezgranicznie je kocha, a z drugiej strony jest to piękny przykład dla dzieci, aby były z miłości poddane swoim rodzicom, przez których działa sam Bóg. Ta ewangelia docenia zwyczajny i prosty styl życia w domu, bo Jezus uświęcił normalny proces dorastania dzieci i młodzieży przez swój osobisty rozwój w mądrości i łasce. Patron dnia, św. Stanisław Kostka, już w młodym wieku zrozumiał tę prawdę, że powinien być w sprawach Ojca, i dlatego wyznał przekonująco: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony.”. Dla każdego z nas może być wspaniałym przyjacielem w podążaniu za głosem powołania w sposób wielkoduszny, hojny, radosny i gorliwy. Duchu Święty, prowadź nas do coraz mocniejszej więzi z Bogiem Ojcem, kochanym Tatą! 


Poniedziałek 17 września

 

„Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: " Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.”

Jezus zadziwił się pozytywnie wyznaniem wiary Setnika, który ufał w moc słowa Zbawiciela. Nic tak nie ujmuje serca Jezusa jak bezgraniczna ufność człowieka, który nie widzi nigdzie ratunku poza osobą Mistrza z Nazaretu. To jest istotą zaufania, że wszystkiego spodziewam się od mojego Boga, cokolwiek mi da, wiem, że będzie dobre dla mnie i najbliższych. Może brakuje mi zdrowia, czekam na ważną operację, może jestem w jakimś przełomowym momencie życia, zmiany miejsca pracy, nowych ludzi, a może spędza mi sen z powiek problemy rodzinne… Wszystko to, co mnie męczy odbiera mi życie, ale gdy to przedstawię Jezusowi przez Maryję, z pewnością zobaczę interwencję Boga w różne dziedziny mojego życia. Pierwszym stopniem dla każdego z nas jest ta wiara, by zaufać słowu Jezusa i dać się poprowadzić przez wszystkie wydarzenia. Trudne momenty mogą być okazją dla mnie samego, bym jeszcze mocniej związał się z Jezusem. On nigdy nie zawodzi, dlatego warto dziś modlić się słowami Setnika: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mojego życia, ale powiedz tylko słowo, a odzyskam zdrowie duszy i ciała.” Zaufać do końca Jezusowi. To jest plan na życie! Jezu, ufam Tobie! 


Niedziela 16 września

"A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać."


Jezus nie musiał pytać uczniów za kogo uważają Go ludzie, za kogo uważają Go oni sami. On to wszystko wiedział. Jednak aby odpowiedzieć Jezusowi na to pytanie, uczniowie najpierw musieli odpowiedzieć samym sobie - kim konkretnie dla nich jest Ten, który z nimi rozmawia? Za kim idą? Niektórzy z nich być może dopiero w tamtej chwili zdali sobie sprawę z tego, że pójście za Jezusem to nie chwilowa przygoda, ale zupełnie nowe życie. Kiedy oddajemy swoje życie Jezusowi, wiele może nas zaskakiwać, gdy Pan objawia nam prawdy, których dotychczas nie byliśmy w stanie pojąć. Ale to właśnie prawda nas wyzwoli... Uczniowie Jezusa, m. in. Piotr, także nie rozumieli wielu rzeczy, które działy się wokół nich, które mówił im Pan, do których ich posyłał. W takich sytuacjach ich również dopadały ludzkie zwątpienia, niezrozumienie, co obrazuje postawa Piotra, który zaczął uciszać Jezusa głoszącego trudną prawdę. Czy my nie robimy tego samego, kiedy znajdujemy się w sytuacji, która nas po ludzku przerasta, która wywołuje w nas niepewność i strach? Panie Jezu, nie dopuszczaj do nas podszeptów szatana, który próbuje nam wmówić, że to co ludzkie, jest ważniejsze od Twojej Boskości. "Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? Pan obroną mojego życia: przed kim mam się trwożyć?" Panie, który wycierpiałeś za nas każdy trud, byśmy mogli mieć życie wieczne, bądź uwielbiony na wieki! 


Sobota 15 września

"Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: "Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja".


Trudno jest wyobrazić sobie, że ktokolwiek mógłby nam wynagrodzić ból straty ukochanej osoby i zastąpić ją. Nawet mając grono przyjaciół wokół siebie, bolesna tęsknota za osobą, która odeszła, pali serce. Co musi czuć Jezus, patrząc z krzyża na skuloną cierpieniem matkę i przyjaciół na chwilę przed rozstaniem z nimi? Jest Bogiem, ale przecież uniżył samego siebie, stał się człowiekiem ze wszystkimi tego "przywilejami", oprócz grzechu. Co musi czuć matka, patrząca na konającego w mękach syna, swoje ukochane dziecko, które uczyła stawiać pierwsze kroki? Misja zbawienia nas wiąże się ściśle z cierpieniem - ale z cierpieniem, które jest pełne miłosnego poświęcenia, całkowitej rezygnacji z "ja" dla dobra tych, których się kocha. Maryja przyjęła to, co w Jej życie wpisał sam Bóg i pod Jego natchnieniem, dopełniła dzieła. Jak tego dokonała? Utkwiła swoje spojrzenie w Bogu. Zawierzyła Mu się cała, bez reszty. Poświęciła swoje życie nie temu, co ziemskie, ale co Boskie. To lekcja dla nas, byśmy nie odsuwali się od Boga z goryczą i rozczarowaniem, kiedy doświadczamy cierpienia, ale byśmy odkrywali jego wartość i sens. Tak, jak Maryja, która nigdy nie utraciła wiary, nadziei i miłości, bo wiedziała, że obietnica dana Jej przez Boga zostanie wypełniona. Panie, pomóż nam ufać Ci i poddawać się Twojemu prowadzeniu jak Maryja. Tyś królów Król i panów Pan. Bądź uwielbiony Boże! 


Piątek 14 września


"Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony".


Nie potępienia, lecz zbawienia - tego Bóg pragnie dla nas, swoich dzieci. Jak mądry i zarazem najczulszy rodzic, prowadzi nas przez życie wytyczając ścieżkę dobrych przykazań, które tak często są odbierane jako ograniczanie wolności, ostre zakazy i władcze nakazy. Spróbujmy dzisiaj dostrzec to, co jest źródłem dekalogu - nieskończoną miłość Boga do każdego z nas. Każde z Bożych przykazań jest daną nam obietnicą. "Nię będziesz miał Bogów cudzych przede mną, nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremno..." - ktoś, kto nie doświadczył osobistej relacji z Bogiem, może odczytać to jako zabranianie. Jednak kiedy doświadczy się choć raz Bożej obecności, Jego miłości, człowiek nawet nie chce już szukać innych Bogów, bo wie, że Jezus Chrystus jest Bogiem jedynym, i że w żadnym innym nie ma zbawienia, takiego wypełnienia serca pokojem. Wie, że samo imię Jezusa ma ogromną moc, która wzbudza w sercu tęsknotę za Nim i szacunek. Pomyślmy dzisiaj w jakich obszarach naszego życia odczuwamy lęk, w jakich sprawach wydaje nam się, że nie możemy być przed Bogiem zupełnie szczerzy, bo my chcemy inaczej niż On nam "nakazuje" lub "zabrania". Zastanówmy się nad tym i spędźmy trochę czasu z tymi słowami: "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony". Czy może chcieć naszej krzywdy Bóg, który sam dla nas się uniża, bierze na swoje barki nasz grzech, nasz krzyż i wydaje całego siebie na śmierć, kochając nas do końca, aż po ostatni oddech? Boże, Najwyższy Królu, niech Twoja chwała nigdy nie ustaje. Wzbudź w nas bezgraniczne zaufanie i oddanie Tobie, by naszym największym pragnieniem było podążanie wytyczoną nam przez Ciebie drogą. Bądź uwielbiony na wieki Panie!



Czwartek 13 września

"Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie."


W dzisiejszym czytaniu, poprzez wszystkie udzielane wskazówki, Jezus mówi nam o miłości, o tym jak mamy kochać bliźniego. Trudno jest oddawać coś komuś, albo rezygnować ze swoich planów, miłego spędzenia czasu "tylko" dlatego, że ktoś w tym momencie czegoś od nas potrzebuje. Jak mówi Pan - nie jest to rzecz trudna, jeśli chodzi o bliskie nam osoby, dla tych, których kochamy, sami chętnie robimy wiele. Ale dzisiaj Jezus wzywa nas do większego zadania - dawać od siebie, wczuwać się w sytuację i starać się być dla tych, którzy nas o to proszą, nawet jeśli jest to ktoś, kto nas - kolokwialnie mówiąc - wkurza. Spróbujmy dzisiaj być jak Jezus. Jest niedościgniony w swojej miłości, to oczywiste, ale weźmy Go sobie za wzór. Wstrzymajmy się od ironii, od szybkiego odmówienia pomocy błahą wymówką, od ponownego odrzucenia zaproszenia na kawę, które ciągle przekładamy. A może pójdźmy o krok dalej i sami wyjdźmy z inicjatywą takiego spotkania z osobą, z którą trudno nam złapać kontakt, a wiemy, że ta rozmowa by jej pomogła, a może jeszcze bardziej nam samym... Panie Jezu, przenikaj nasze serca, nasze oczy, byśmy umieli widzieć w spotykanych ludziach Ciebie. Przymnóż nam wiary, obdarz pełnią łask, byśmy pragnęli być jak Ty. 


Środa 12 września

"Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście (...). Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie."

Człowiek, który jest uczniem Jezusa, jest w stanie iść za Nim pomimo doświadczanej po drodze biedy, smutku, nienawiści i odrzucenia z Jego powodu, gdyż sam Pan mu błogosławi. Boże błogosławieństwo "wyposaża" nas w odwagę do życia wiarą, do zwalczania tego, co nas od Boga oddala. Jezus mówi do swoich uczniów: "cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie." Te słowa mają być dla nas siłą, nawet jeśli znajdujemy się akurat w trudnej sytuacji życiowej, Pan przypomina nam, że mamy iść dalej, że nie możemy się poddać, bo celem naszej drogi jest Dom Ojca. Znacznie trudniejsze są słowa "Biada wam" wypowiadane przez Jezusa, bo weryfikują to, czym my sami dzisiaj się karmimy - czy sprawy tego świata sprawiają, że jesteśmy syci? Czy nie zapychamy się doczesnymi przyjemnościami, próbując wypełnić w sobie głód Boga? Każdego dnia w Eucharystii Bóg daje nam siebie, czeka na nas, by karmić nas sobą - pokarmem, który daje siłę i chęć do życia, ale także umacnia na drogę do Nieba. Panie, daj nam Twojego Chleba, obmyj nas Twoją świętą Krwią, byśmy Nią oczyszczeni potrafili dostrzec Twoją wyjątkową miłość, jedyną, która może nas w pełni nasycić. 


Wtorek 11 września

"A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich."

Ludzie, którzy przyszli do Jezusa, nie zważali na trud drogi, niewygodę ciasnoty, przeciskanie się wśród tłumu. Wystarczyła im wiara, że Jezus ma moc przemienić życie każdego z nich, dlatego podejmowali s t a r a n i e , by przylgnąć do Chrystusa. Nie zważali na swoje poświęcenie, liczyło się dla nich uzdrowienie przez bliskość Zbawieciela. My dzisiaj często prosimy Boga, aby uzdrowił, naprawił relacje, odmienił los. Może przez sytuację, jaką dopuścił, lub w jakiej postawił nas Pan, chce odmienić nasze serce? Może ta sytuacja ma poruszyć w nas niewygodne miejsca, nad którymi nie chcemy pracować, bo wiemy, że to grząskie tereny? Może Pan nie zmienia nam cudownie relacji z kimś bliskim w ciągu sekundy, bo pragnie naszego starania, tego byśmy schowali w kieszeń swoje nienaruszalne ego i nauczyli się wyciagać rękę do zgody? Bóg kocha każdego z nas niewyobrażalnie piękną i silną miłością i pragnie, byśmy też uczyli się tak kochać. To wymaga pracy nad sobą, rezygnowania z tego, co światowe, błyskotliwe i przyjemne, ale oddalające od Boga. To wymaga starania się o zbawienie każdego dnia, oddawania siebie Bogu, wciąż na nowo. Panie, uzdolnij nas do prawdziwej miłości, przemieniaj nas, jak Szymonowi nadaj nam nowe imię, byśmy nieustannie wzrastali w wierze. 

 

Poniedziałek 10 września


"Wtedy Jezus rzekł do nich: "Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?"


Słowa dzisiejszej Ewangelii przypominają o tym, że nie człowiek został stworzony dla sztywnych praw i przepisów, ale że te zasady mają służyć dobru, rozwojowi i przybliżaniu się człowieka do Boga. Jezus kierując swoje pytanie do faryzeuszy, daje im ścisły wybór odpowiedzi: dobro, czy zło? Ocalić, czy zniszczyć? Jest w tym zawarta ogromna mądrość - Jezus nie pozostawia miejsca na obojętność. Pokazuje, że każda podjęta przez nas decyzja, każde działanie lub jego brak, jest wyborem i powinniśmy zdawać sobie sprawę z jego konsekwencji. Udzielenie pierwszej pomocy potrzebującemu jest naszym obowiązkiem, ludzkim odruchem. Nawet, jeśli jesteśmy pełni lęku czy podołamy temu zadaniu, wiemy, że działnie jest lepsze niż bierność. Mądrość Jezusa, zawartą w dzisiejszym słowie,  możemy przełożyć na nasze życie duchowe. Pan pragnie, byśmy podejmowali działanie, szukali Jego woli w naszym życiu. Chce nas prowadzić, potrzeba tylko naszej chęci do pójścia Jego drogą, nie licząc na własne siły, ale kierując się słowami "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia". Bądź uwielbiony Panie w Twoim planie na nasze życie. Dodawaj nam Twojej mądrości, byśmy nie szukali ludzkiej sprawiedliwości, ale potrafili zawsze dostrzegać w drugim człowieku Ciebie.



Niedziela 9 września

 „Effatha”, to znaczy: Otwórz się…”

Słowo „Effatha” jest rozumiane jako otwarcia się na drugiego człowieka. Niestety, bardzo często przypominamy sobie o innych, dopiero wtedy, gdy są nam potrzebni, gdy znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. W ciągu dnia mijamy setki ludzi: na ulicy, w metrze, autobusie, sklepie. Ile twarzy osób, które dziś spotkasz, zapamiętasz? Czy jesteś wystarczająco uważny na innych, na ich potrzeby, problemy, z którymi się do ciebie zwracają? W natłoku codziennych spraw, przy coraz szybszym tempie życia, jest to trudne, ale jednocześnie coraz bardziej potrzebne byśmy nie czuli się tak bardzo samotni wśród ludzi. Są sposoby na to, by pokazać innym, że jesteś, i że jesteś dla nich. Przywitaj się z uśmiechem. Na początek to wystarczy aby pokazać, że jesteś przyjaźnie nastawiony do drugiego człowieka. Bądź otwarty na rozmowę, bez szukania zawczasu tematów. Jeśli twój rozmówca zobaczy twoja otwartość, rozmowa sama się potoczy. Pamiętaj też o uważnym słuchaniu, zainteresowaniu tym co mówią inni. Traktuj ludzi tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Nikt nie lubi być lekceważony, pomijany, niezauważany. Każdy, czasem w skrytości ducha, marzy o tym, by być dla kogoś ważnym. Twoją rolą nie jest zbawianie świata i uszczęśliwianie wszystkich wokół. Twoją rolą jest wchodzenie w takie relacje z innymi, w których dostajesz w zamian to samo, co dajesz: życzliwość, uwagę, szacunek dla twoich uczuć. Doceniaj swoich bliskich. Okazuj im wdzięczność i miłość. To najlepszy sposób, by pokazać, że zależy ci na ich obecności w twoim życiu i że ich zauważasz. Rodzina, przyjaciele, partner czy partnerka, dzieci: jest tyle osób wokół ciebie, które czasem czekają nawet na chwilę rozmowy z tobą. Nie koncentruj się zbyt mocno na rzeczach, które nie są takie jak być powinny, pomyśl o radości jaka płynie z obecności tych ludzi w twojej codzienności. Jeśli masz blokady wewnętrzne przed wchodzeniem w relacje, oddaj je Jezusowi. On pragnie, abyś był człowiekiem otwartym na ludzi i na Boga. Proś Jezusa o aby „otworzyły się twoje uszy i więzy języka rozwiązały…” jak w przypadku głuchoniemego w dzisiejszej Ewangelii.