<< Listopad 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
    1  4
  6  7  8
13141517
2021222425
272829   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Wtorek 19 września

"Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań!"

Słowa dzisiejszej Ewangelii pokazują, że nawet, jeśli człowiek przeżywa w sercu żałobę, bo coś utracił, to w to miejsce może wejść Jezus i może nadać temu nowe życie. Być może właśnie zaczynamy tracić nadzieję, bo umiera nasze małżeństwo, mąż już spakował swoje rzeczy i już kogo innego pyta, czy to był dobry dzień. Może kolejny raz obudziliśmy się z bólem głowy i moralnym kacem i czujemy, jak umiera nasza wiara w to, że wyjdziemy na prostą, że % przestaną być ucieczką od problemów. A może właśnie kończy się kolejny dzień, który był bezowocnym poszukiwaniem pracy i czujemy jak słabnie puls naszego poczucia własnej wartości...? Jakakolwiek martwica by nas nie dotykała - zwróćmy się do Jezusa i prośmy, by dał temu nowe życie, w Nim! By ożywił to, co w nas przygasa, by nie pozwolił umrzeć naszej radości, ufności Bogu, temu, co zapala nas do działania, do czynienia dobra, do bycia szczęśliwym, do spełniania marzeń i kochania z całych sił. Prośmy Jezusa, by wciąż na nowo wskrzeszał w nas wiarę, nadzieję i miłość. Jezu, daj nam pełnię życia w Tobie! We wszystkim, co nas czeka, bądź uwielbiony Panie Jezu. 


Poniedziałek 18 września

"Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany." 

Z jednej strony - Jezus przypomina, że przychodzi od Ojca, z drugiej zaś - "(...) był im poddany". To pokazuje, jak Jezus się wobec nas uniżył. Syn samego Boga, cały czas świadom tego, jaka czeka Go misja do spełnienia, wciąż jest pełen uniżenia i poddania, gotowy służyć człowiekowi. Trudno to pojąć, że Bóg nam siebie oddaje, pozwala nam z siebie czerpać jak ze źródła: siły, mądrości, Miłości... Dzięki Eucharystii każdego dnia możemy iść do tego źródła i pić - wciąż jest żywe. To niesamowita łaska móc przyjmować codziennie Komunię Świętą, ale choć to dla nas oczywiste, czasem traktujemy to jako coś powszechnego, nie doceniamy ogromu Bożego miłosierdzia. Czy my w swoim życiu dostrzegamy, jak Jezus nam się poddaje? Jak "stoi u drzwi i kołacze"? Jezu, bądź uwielbiony w Twojej ofiarnej miłości. Ucz nas oddawać siebie drugiemu człowiekowi, nie żałować swoich wypielęgnowanych dłoni do wspólnego dźwigania ciężaru krzyża. Ucz nas Jezu zapominać o sobie w imię miłości, jak pisał ks. Twardowski: "zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz". 

Pan wciąż na Ciebie czeka, Ty nie zwlekaj dłużej. 

Niedziela 17 września

 

"Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie?"

 

Codziennie w modlitwie wypowiadamy słowa: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom." Czy w pełni uświadamiamy sobie, o co prosimy i wypowiadamy? Jezus próbuje dziś nam to uświadomić przypowieścią o nielitościwym słudze. Takim sługą jest każdy z nas, a miłosiernym Panem z przypowieści jest sam Bóg. On nas stworzył do życia i wszystko, to co mamy, Jemu zawdzięczamy. Jego Miłości nie przekreślają nawet nasze grzechy, bo odkupił je swą męką na krzyżu Jezus. Bóg kocha nas i nam przebacza. A czy my chcemy i potrafimy przebaczać zawsze każdemu z serca? Przebaczenie jest jednym z największym z darów, jaki możemy podarować bliźniemu i jakie otrzymujemy od Pana. Warto pamiętać, że przebaczając, uwalniamy samych siebie. Jest też darem miłosierdzia wobec naszych winowajców. Jezus ma do nas cierpliwość i przebacza tyle razy, ile do Niego przychodzimy. Uczmy się od Pana Jego miłosierdzia i zdolności przebaczania.


Sobota 16 września

 

„Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.”

 

Wszelkie dobre pragnienia, które przychodzą nam na myśl, jeżeli są zgodne z przykazaniami, to z pewnością pochodzą od Boga. Jezus każdego z nas przyciąga do Siebie na różne sposoby. On wie czego nam potrzeba i kiedy. Budując relację z Jezusem stopniowo przybliżamy się do pełni, do tej nagrody, która czeka na nas w niebie. Każdy z nas ma inną drogę i opowieść swego życia, w którym żyje i działa Jezus. Karmiąc się Ciałem Pana i Słowem Bożymi, a zarazem pielęgnując w sercu każde dobro i dzieląc się nim z innymi ludźmi, jesteśmy coraz bardziej podobni do Boga, który jest samą Miłością. Jezus nadaję sen życia. Zastanówmy się czy myśleliśmy o swoim sercu jak o skarbcu. Dziś Chrystus mówi, że możemy w nim trzymać, albo coś cennego, albo niepotrzebnego. Od nas zależy co wydobywa się z naszego serca. Jak żyjemy. Jak się karmimy i kto lub co jest dla nas ważne. Zastanówmy się też kogo pytamy o zdanie przy podejmowaniu decyzji? Czy chcemy żyć wiecznie, czy tylko tutaj na ziemi? Jeśli człowiek buduje wiarę na przyzwyczajeniach, tradycjach, to ona szybko się rozsypie. Na czym my stawiamy fundament swojej wiary? Serce nie cierpi pustki, dlatego będzie zapełniane dobrem, albo złem. Codziennie stajemy przed wyborami: którędy pójść, co wybrać, jak żyć. Dobry wybór poznamy po owocach, który będzie cieszył także naszego brata i siostrę. Prośmy Pana, abyśmy otwierali się codziennie na to, co mówi do nas Jezus i o mądrość serca by nasze życie było owocne. Niech we wszystkim Bóg będzie uwielbiony!


Piątek 15 września

 

„Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

 

Jezus, pomimo bólu na krzyżu, dostrzega swoją Matkę i ucznia. Pełen boleści i otwartego serca Matce ofiarowuje nowego syna. Jezus patrzy dalej, widzi cały Kościół, który Maryja weźmie w macierzyńską opiekę. Zwraca się do Niej i oddaje nas pod Jej opiekę. Widzi nas też czasami uginających się pod krzyżem własnych słabości, chorób, niesprawiedliwości. Kto jak nie Maryja zrozumie nas w cierpieniu, przez to, że kochała, to też bardzo cierpiała, widząc mękę swojego Syna, ale również dzisiaj, krwawi Jej serce, widząc nas cierpiących, błądzących, bo każdego przyjęła jako osobistego syna i córkę. Dzisiaj wspominamy Matkę Bożą Bolesną, z miłością i ufnością zwracajmy się do Matki, ze wszelkimi cierpieniami, które nas dotykają. Ona zawsze prowadzi do Jezusa i przez Jej wstawiennictwo wyprosimy potrzebne łaski. Tak jak Święty Jan, jesteśmy zaproszeni, aby każdego dnia brać Ją do swego Domu. Maryjo dziękujemy za Twoją matczyną Miłość, za to, że jesteś i znasz każde nasze cierpienia, radości.

Czwartek 14 września

 

„Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

 

W to dzisiejsze święto, święto Podwyższenia Krzyża Świętego, słyszymy Ewangelie św. Jana, która mówi nam o relacji, jaką ma Bóg z człowiekiem. Jezus w rozmowie z Nikodemem przedstawia siebie jako Tego, który daje zbawienie. Dziś słyszymy najpiękniejsze słowa, jakie człowiek może usłyszeć: Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał. Miłość Boga do człowieka jest tak wielka, że nie waha się dać swego Syna na ofiarę. Tą prawdę słyszy Nikodem i słyszymy i my. Czy może być inny bardziej przekonywujący, dowód miłości? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak jesteśmy kochani – Miłością, która nie ma końca, granic i chcę nas doprowadzić do wieczności. A jaka jest nasza odpowiedź na tą Miłość? Panie, niech nasze życie będzie wspólnym kroczeniem Twoimi śladami!

Środa 13 września

 

„Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.(…) Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.”

 

Jezus chce naszego szczęścia, przedstawia nam dzisiaj priorytety, żebyśmy zastanowili się, co jest dla nas najważniejsze? Jak chcemy żyć. „Błogosławieni” są ci, którzy teraz wyczekują spełnienia pragnień w Jezusie, pomimo tego, iż cierpią teraz na jakieś braki i niesprawiedliwości. Pan pragnie, abyśmy nie przywiązywali wagi do tego, co oferuje nam świat. To wszystko jest bardzo nietrwałe i przemija. Jedynie Chrystus jest wieczny. On jest Drogą, Prawdą i Życiem. A szczęście i łaski, które zsyła, nigdy nie miną. Natomiast „biada” odnosi się do tych, którzy już stracili orientację w świecie i są zajęci tylko zaspokajaniem swoich wszelkich pragnień i pokładają ufność tylko w tym życiu, a nie wiecznym. Chrystus przestrzega tych ostatnich, że sposób ich życia może się diametralnie zmienić i wtedy nie będzie już odwrotu, na zawsze. Zastanówmy się dziś które słowo bardziej słyszymy Błogosławieni ... czy biada … ? Ile chcemy żyć? Jezu prowadź nas! Nie pozwól nam stawiać świat, ponad Ciebie, to Ty trwasz wiecznie!

Wtorek 12 września

„Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; …”

Tamtego poranka nie było castingu. Nikt z uczniów nie spodziewał się, że będzie jeszcze węższe grono uczniów – towarzyszy Jezusa zwanych apostołami. W Bożym wyborze jest całkowita wolność i miłość. Bóg zawsze zaprasza człowieka, mężczyznę i kobietę, do przyjaźni ze Sobą, by dzielić się szczęściem z innymi na możliwie wiele sposobów. Spójrzmy dziś na pewien dynamizm w powołaniu uczniów. Dynamizm powołania mają swój początek w całonocnej modlitwie Jezusa do swojego Ojca. Później, o poranku, Jezus przywołał – wybrał – nazwał apostołów. Wybór Jezusa był też wyborem Ojca. Bóg wie, co dla każdego z nas będzie dobrą formą realizacji powołania do pełni szczęścia, bo On zna do głębi nasze serce, pragnienia i tęsknoty. Z tego względu powołuje każdego do bliskiej relacji ze Sobą, a później nazywa, czyli nadaje pewien określony rys, charakter tożsamości w powołaniu, by być apostołem – posłanym by ogłaszać tę Miłość na drodze służebnej w kapłaństwie, życiu konsekrowanym albo w małżeństwie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na mały szczegół, ale jakże istotny dla skuteczności i autentyczności w powołaniu. Mały spójnik „i”. Można powiedzieć, że tak lepiej brzmi całe zdanie. Chodzi jednak o coś więcej. Jezus powołuje parami, bo we wspólnocie można lepiej zweryfikować miłość do Boga i bliźniego, a bliźni może być oparciem w trudnościach, wedle słowa św. Pawła: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe.” ( Ga 6, 2). Jezus nie przestaje wołać w głębi ludzkich serc, przez historię życia, a także przez ludzi. Tym samym przywołuje do Siebie każdego z nas, by poznać osobiście miłość Boga Ojca i zostać posłanym, by być świadkiem tej Miłości. Dziękujemy Jezu, za Twoją miłość do nas, za Słowo Życia, za apostołów. Umocnij w powołaniu tych, którzy pozostają obecnie w próbie i doświadczeniu krzyża. Niech Twój pokój ogarnie decydujących się na ważną zmianę w ich życiu. Błogosławimy i wywyższamy Cię w naszym życiu!


Poniedziałek 11 września

„Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? Życie ocalić czy zniszczyć?”

 

Dziś Jezus stawia fundamentalne pytanie dla faryzeuszów. Pytania dotyczą życia i prawa. Przed nimi stanął człowiek z uschłą ręką. Można powiedzieć, że prawa ręką jest symbolem sprawności, zaradności życiowej, po prostu życia. Uschła ręką może wyglądać przerażająco, ale bardziej przerażająco mogą wyglądać serca faryzeuszów, którzy są zorientowani tylko na literę prawa, na ochronę swojej tożsamości dzięki zachowywanemu prawu, niż na konkretnego człowieka, który powoli usycha. Tam, gdzie człowiek nie może, tam Bóg dopomoże. Dziś ten chory człowiek doświadczył mocy zbawienia, za darmo i wobec wielu świadków. Dziś, jeśli jakaś Twoja część życia jest uschła, może to być jakaś więź, relacją, nie masz godziwej pracy, ktoś umarł z Twojej rodziny, to możesz właśnie w tym najciemniejszym miejscu Twojego życia doświadczyć zbawienia, mocy Zbawiciela, który przychodzi cały czas, aby obdarzyć Cię dobrem, aby Cię zbawić! „Oto stoję przed drzwiami i pukam. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy Mi drzwi, wejdę do niego i spożyjemy wieczerzę: Ja z nim, a on ze Mną.” (Ap 3, 20). Panie Jezu, przyjdź nam na ratunek, dotknij chorych w nas miejsc, bo wierzymy, że Ty możesz tak uczynić, jak i kiedy chcesz!

Niedziela 10 września

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. (…) Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.”

„Jak on mógł mi tak zrobić? Dlaczego mnie to spotkało? Czym jemu zawiniłam?”. Takie myśli mogą nas nurtować, kiedy doświadczymy konkretnej krzywdy – źle załatwionej sprawy przez kogoś z pracy, zdradę tajemnicy, obmowę i plotkę na swój temat. Dobrze znamy ten ból zranienia w naszym sercu. Często zaczynamy pielęgnować ten ból i bronić się, by nie spotkać się z winowajcą. A dziś pierwsze zdanie Jezusa jest dobrą nowiną – jak lekarstwo dane przez lekarza – by uzdrowić i nie dopuścić do zakażenia całego organizmu przez brak pojednania. Upomnienie, które zaleca Jezus ma być drogą do budowania jedności między nami, opartą na prawdzie i miłości. Nie można pominąć ani prawdy, ani miłości. Gdyż tylko z takich podstaw może nastąpić cud pojednania, co ma swoje konsekwencje w wieczności. O tym Jezus mówi w słowach: „ … a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.”. Ziemia i niebo mają swój punkt styczny w jednym miejscu na ziemi – w ludzkich sercach. Jeśli zrobimy krok na ziemi, ku naprawieniu relacji z winowajcami, to będzie to przyjęte w niebie. Mamy tę moc w przyjmowaniu Słowa Bożego i Ciała Jezusa, który pierwszy nam przebaczył całe zło – nasze, osobiste – abyśmy tą mocą mogli doświadczać cudu pojednania z bliźnimi. Jezu, przynosimy do Ciebie to wszystko, co nas boli w relacjach z bliskimi. Przemień nasze serca i uzdolnij do wyjścia ku spotkaniu z bliźnim, który nas skrzywdził, aby pozyskać tę duszę dla Ciebie, a tym samym cieszyć się z odzyskanego pokoju serca i wolności!


Sobota 9 września

„W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?”

Faryzeusze byli świetnie obyci w prawie i jego przestrzeganiu, że od razu włączała im się czerwona lampka, gdy ktoś lub uczniowie robili „zakazane” czynności. No bo, jak zakwalifikować zbieranie kłosów, żeby później jeść ziarna? To była praca, wysiłek rąk i palców, by zrobić sobie, tak po prostu, przyjemność w drodze z Jezusem. Wymiana zdań Jezusa z faryzeuszami pokazuje w ich sposób myślenia i postrzegania człowieka. Liczy się tylko schemat, do którego trzeba wkleić człowieka. A Jezus wyprowadza człowieka do wolności, by patrzył na Boga z dziecięcą prostotą i szczerością, a przykazania i prawa traktował jako drogowskazy na drodze do szczęścia. Jak zatem patrzę na zwykłe czynności, które wykonują moi bliscy, znajomi i nieznajomi? Czy bliżej mi do postawy zrozumienia dla słabości i potrzeb bliźniego, cz też skłaniam się częściej do osądzania jego działań wedle własnego schematu? Jaka jest moja postawa wobec potrzeb bliskich mi osób? Czy jestem otwarty na ich pragnienia, by przyjść im z pomocą? Jezus mówi, że On jest Panem szabatu, bo kocha człowieka, dlatego pragnie z nim przebywać w zwykłych wydarzeniach dnia wolnego, takich jak chociażby spacer i jedzenie. Warto nieraz przypomnieć sobie, że Jezus jest realnie obecny w każdym momencie naszego dnia! Jezu, prowadź nas do większej wrażliwości na pragnienia bliźnich, by nasze serce było bardziej podobne do Twojego serca!


Piątek 8 września

„A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.”

Cała miłość Trójcy Świętej zajaśniała właśnie w Maryi. Od momentu Jej poczęcia, przez Jej narodziny i kolejne etapy życia, odsłania się odwieczny zamysł Boga Ojca, by człowiek zagubiony przez grzech, odnalazł swój dom – dom w sercu Boga. Maryja przez całe swoje życie, jako pierwsza była świadkiem, że Bóg jest z nami. To Ona przynosi nam Jezusa, samą miłość Boga. Dlatego możemy dziś ucieszyć się z narodzin Tej, przez którą nasze życie ma nową jakość, bo jest zawsze z nami, jako najlepsza Matka. Warto dziś dać Maryi na Jej urodziny prezent w postaci czasu wyłącznie dla Niej, bez oglądania się na własne potrzeby, by wymienić się spojrzeniem, ofiarować Jej siebie i najbliższych, tak, by więcej miejsca w sercach naszych było dla Bożej miłości!


Czwartek 7 września 
 
„Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem  i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!”
 

Nasze życie składa się z małych i wielkich decyzji. Nie często podejmujemy wielkie decyzje, ale codziennie przez naszą głowę i serce przechodzą dziesiątki małych decyzji. Tak też było w spotkaniu Jezusa z Szymonem. Najpierw Jezus prosi, by nieco odbił łodzią od brzegu. To „nieco” jest pierwszym krokiem. Może to być twoja zwykła życzliwość, uśmiech, podanie komuś ręki, naprawa urządzenia, cokolwiek, czym przysłużysz się dla dobra bliźniego. Dalej Jezus prosi Szymona o wielką sprawę. „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!”. To wezwanie i zaproszenie dla każdego z nas, by nie zostać na brzegu, patrząc tylko jak inni pływają, ale by zaryzykować i wyruszyć, po ludzku, na stratę i śmieszność, bo czymże było łowienie ryb w ciągu dnia? Jezus zachęca każdego z nas do odważnego wypłynięcia na głębię. To może być dla nas wielka decyzja, ale skoro Jezus prosi, czy można upierać się z Nim, że to nie ma sensu? Szymon zaryzykował i nie żałował! A ty, przyjmiesz zaproszenie od Jezusa? Duchu Święty, udziel nam tej miłości, abyśmy byli zdolni do wyruszenia na głębię naszych serc i naszego powołania, bo tylko z Panem możemy wszędzie pójść i łowić ludzi dla Jego królestwa!

Środa 6 września

 

„Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei.”

 </p> <p style="text-align: justify;">Na przestrzeni jednego rozdziału Ewangelii wg św. Łukasza jesteśmy świadkami dwóch różnych postaw wobec Jezusa. Rodacy z Nazaretu, pełni gniewu i pychy, wyrzucili ze swego miasta Jezusa, zaś mieszkańcy okolicy Kafarnaum chcieli, aby On został z nimi. Pragnęli Go zatrzymać dla siebie. Można nieraz popatrzeć na swoją historię życia, w której jesteśmy podobni jesteśmy do mieszkańców Nazaretu oraz Kafarnaum. Ile razy mówiliśmy Panu: „Sam sobie poradzę, nie potrzebuję, byś wchodził do mojego domu i porządkował nieład wokół mnie. Tak mi jest dobrze. Nie tym razem…”? Jesteśmy przewrażliwieni na własnym punkcie i chorzy z powodu własnej dumy. Tak Jezus oddalił się stamtąd, by iść do tych, którzy poznali już swoją nędzę, do zniewolonych chorobą, obarczonych cierpieniem, znękanych przez złego ducha. Poszukiwanie Jezusa przez mieszkańców Kafarnaum była ich głębokim pragnieniem przebywania ze Zbawicielem. To właśnie jest realny owoc nawrócenia, czyli sytuacji pewnego wstrząsu, kiedy odkrywamy, że sami z siebie nie wiele możemy, a możemy tak naprawdę wiele, kiedy zobaczymy kim jesteśmy w oczach Bożych. To spotkanie z Jezusem, właśnie w historii mojego życia, w tym, co uważam za moją porażkę, może być trampoliną do nowego życia, czyli jakościową przemianą mojego sposobu patrzenia na własne życie i powołanie, na sukcesy i przegrane. Wtedy nie potrzeba będę modlił się tylko z obowiązku, ale będę szukał Jezusa o poranku, bo nie będę mógł przeżyć każdego dnia bez spotkania z Nim, często na pustyni, w ciszy własnego pokoju. A Jezus zaprasza mnie każdego dnia do spotkania przy stole, w znakach chleba i wina, w centrum historii wszechświata – w Eucharystii – by żyć stale w postawie dziękczynienia i uwielbienia jako synowie i córki Boga! Duchu Święty, prowadź nas do Boga Ojca, abyśmy często z miłością zwracali się do Niego: „Abba, Ojcze!”.


Wtorek 5 września

„Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.”

Ewangelista ukazuje nam dziś zdumienie słuchaczy Jezusa. Słowo Jezusa dokonywało znaków uzdrowienia i uwolnienia ludzi. To właśnie jest piękne w tym, że kilka słów wypowiedzianych przez Jezusa dało zniewolonemu wolność. Warto dziś spojrzeć na to jak słuchamy Słowa Bożego. Czy jest ono dla nas tylko zapisem wydarzeń z czasów Jezusa, czy też historią świeżą i żywą, w której możemy uczestniczyć? Czy mamy w sobie taki dziecięcy zachwyt, kiedy słuchamy Słowa podczas liturgii, kiedy kapłan wyjaśnia nam skarby ukryte w Ewangelii? Nie zawsze będziemy świadkami spektakularnych wydarzeń jak uwolnienie opętanego, ale zawsze będziemy mogli widzieć działanie mocy Słowa w swoim życiu i osób nam bliskich, jeśli tylko będziemy mieli otwarte serca na przyjęcie Dobrej Nowiny. Warto pomyśleć o przygotowaniu serca i umysłu przed czytaniem bądź słuchaniem Pisma Świętego. Kiedy codziennie odbieramy setki informacji, możemy podobnie podejść do przekazu „informacji” zawartej w Słowie Bożym. Potrzeba zejścia do swego serca, by tam spotkać się z Bogiem, który mówi cicho i wyraźnie. Jego słowo ma moc przemienić nasze życie! Duchu Święty, uzdolnij nas do przyjęcia tak jak Maryja Słowa Życia, abyśmy nosili w sobie, w sercu swoim bogaty ogród, gdzie każdy będzie mógł przy nas odpocząć!