<< Maj 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
   1  2  3  4  5
  7  8  9
14151618
212223
282930   

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Niedziela 11 marca

"Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione".

Bóg jest naszą drogą, prawdą i zyciem. Bóg jest miłością. Pismo Święte mówi nam, że doskonała miłość usuwa lęk. Słowa dzisiejszej Ewangelii pokazują nam co dzieje się z człowiekiem, kiedy swoje kroki kieruje nie podążając za Bogiem, lecz za ojcem kłamstwa - szatanem: wchodzenie w grzech stopniowo buduje w nas nienawiść. Nie od razu, powolutku... z poczatku grzeszność wydaje nam się wręcz atrakcyjna. Jednak z czasem, gdy coraz bardziej jesteśmy uwikłani w jej sidła, zaczyna pojawiać się w nas lęk. Zaczyna zacierać się nam obraz własnego życia, gdzieś zatraca się jego sens. I tak krok po kroku wchodzimy coraz niżej, i niżej, i niżej... aż przestajemy widzieć to, co dla nas dobre i bezpieczne - wiarę, nadzieję, miłość... Może właśnie dziś, ktoś z nas czuje się tak uwikłany w grzech...? Diabeł podpowiada nam, że już nie ma powrotu, że już pozamiatane, że już po nas, wzbudza w nas strach przed Bogiem, stawiając Go na pozycji surowego sędziego. Tymczasem, tak naprawdę miłosierny i bezgranicznie kochający ojciec czeka, aż zwrócimy ku Niemu nasze oczy, aby nas wyciągnąć, podnieść z dna. Potrzeba Mu tylko naszej woli... Nie dajmy wmówić sobie, że popełnione przez nas błędy już przesądziły o całym naszym życiu. Pan do każdego z nas mówi dziś: przyjdź, ja już to wszystko naprawiłem, nie bój się. Przyjdź Synu, bo przygotowałem dla ciebie ucztę. Córko, wtul się w moje ramiona, "odpocznij we mnie, czuj się bezpiecznie..." Panie, który jesteś  dla nas wzorem miłosierdzia, przebaczenie, bezwarunkowej miłości, ucz nas tak kochać. Bądź uwielbiony, Jezu. 


Sobota 10 marca

"Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik".

Kiedy siedzimy w kościelnej ławie, gdzie kierujemy nasz wzrok? Czy patrzymy na Jezusa, czy może rozglądamy się i oceniamy która z osób siedzących obok nas jest faryzeuszem, która celnikiem...? Dzisiejsza Ewangelia mówi: "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić...". My też z takim założeniem idziemy na Mszę Świętą, jednak często dopada nas rozproszenie. Może warto przyjść kilka minut wcześniej, aby mieć czas na rozmowę i skruchę przed Tym, do którego w gościnę przychodzimy? Jeśli mamy trudności ze skupieniem się, módlmy się o tę łaskę, prośmy, by Pan zajął nasze myśli Nim samym i pozwolił bez oceniania patrzeć na brata czy siostrę będących obok. Panie Jezu, daj nam łaskę głębokiego przeżywania Mszy Świętej, daj nam doświadczać osobistego spotkania z Tobą w Eucharystii, wprowadzaj nas w tę tajemnicę cudu Twojej niepojętej miłości. Bądź uwielbiony Panie w Najświętszym Sakramencie. 


Piątek 9 marca

"Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary".

Jak mówi nam dzisiaj Pismo Święte - miłość do Boga i do drugiego człowieka najpełniej wyraża się w ofiarowaniu nas samych - naszej obecności, naszego czasu, naszej rozmowy, przytulenia, zrezygnowania z własnej wygody na rzecz pomocy drugiemu, wyjścia ze swojej strefy komfortu, posłuchania jak ukochanej osobie minął dzień, zamiast wsłuchiwania się w telewizor. Prezenty, ekstremalne niespodzianki, pełne emocji wycieczki, pokaźny plik wypłaty... może wydawać nam się, że zastąpimy tym kochanie, ale na dłuższą metę - tak się nie da. Serce karmione najlepszymi rarytasami, ubierane w najmodniejsze błyskotki, wożone najszybszą limuzyną, w końcu pęknie. Bo każdemu z nas do życia potrzeba przede wszystkim miłości... zadajmy dziś sobie pytanie kiedy ostatni raz wygospodarowaliśmy godzinę specjalnie po to, by popatrzeć na piękno rześkich kropel deszczu i uwielbiać w nich Boga? Kiedy ostatnio zadzwoniliśmy do rodziców z pytaniem o ich samopoczucie? Kiedy spacerowaliśmy z ukochaną osobą pod rękę, nigdzie się nie spiesząc? Kiedy ostatni raz siedzieliśmy przy dobrej herbacie i ciastku z babcią i słuchaliśmy jej opowieści? Odpowiedzmy dziś sobie: kiedy ostatnio daliśmy poczuć drugiemu człowiekowi, że jest dla kogoś ważny, że jego sprawy się dla nas liczą? Panie Jezu, ucz nas wychodzić do drugiego człowieka i kochać go, całym sobą, kochać Ciebie w innych. Panie, wlej w nasze oczy Twoją miłość, byśmy przez jej pryzmat patrzyli na innych. Jezu, Ty rozporządzaj naszym czasem tak, abyśmy mieli czas... kochać. Ty, który cały jesteś miłością, bądź uwielbiony Panie. 


Czwartek 8 marca

„Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy”.


Słowa, jakie kieruje dziś do nas Jezus ukazują pewną prawdę o tym, że to, kto i co kieruje naszym życiem, zależy przede wszystkim od podejmowanych przez nas decyzji. Szatan stara się obwarować ułudą nasze serca najsilniej jak się da i jeżeli to jemu będziemy hołdować, z nim współpracować, to mur, jakim stara się nas otaczać, będzie coraz mocniejszy. Dobra wiadomość jest taka, że jest silniejszy od niego - to Jezus Chrystus. Nawet, jeśli już jesteśmy uwikłani w sidła grzechu, jeśli już tkwimy w ciemnym, śmierdzącym lochu naszej grzeszności, Jezus swą mocą może nas z tego uwolnić. Jeżeli tylko Jego ogłosimy Panem naszego życia, jeśli zwrócimy się do Niego z pragnieniem, by nas prowadził, On z pełnią łask wkroczy w nasze życie, skruszy każdy mur, pokona każdy nasz grzech, przekreśli każde kłamstwo, które w nasze serce wpisał diabeł. Zły będzie podpowiadał, że się nie da, że nieczęsto to nie grzech, że każdy tak dziś żyje, że jakieś przyjemności się każdemu od życia należą… Ale my jesteśmy dziećmi Boga, dziećmi Króla Królów, i właśnie tak mamy żyć – pełnią godności dziecka Boga. Jezus mówi nam wyraźnie: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza" – nie ma tu półśrodków. Jesteśmy powołani do tego, by iść za Jezusem, nawet, jeśli to droga pełna trudności. To właśnie w Nim jest prawdziwa miłość. Miłość, za którą tęskni serce każdego z nas. Jej siłę i moc bardzo obrazowo przedstawiają słowa o. Pio, które kierował do swoich penitentów: „Śpiewałeś hymny szatanowi, wówczas gdy Jezus, w swej nieskończonej miłości, dał sobie złamać kark dla ciebie”. Jezu, naucz nas tak kochać, byśmy w miłości do drugiego człowieka nie szukali korzyści dla siebie, ale drogi do jego zbawienia. 


Środa 7 marca

„Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".


Dziś wokół nas wiele jest podporządkowywania przykazań Bożych pod własne potrzeby i tłumaczenia, że czasy się zmieniają, że ludzie są inni. I nawet, jeżeli jest w tym ziarno prawdy, to ani na chwilę nie daje nam to usprawiedliwienia dla łamania Dekalogu, który przecież został nam dany… z miłości. Czy nie traktujemy go czasem jak zbiór twardych przepisów? Postarajmy się z miłością zastanowić się nad przykazaniami, jakie daje nam Pan – zauważmy, że nie ma ani jednego, które by szkodziło człowiekowi. Z kolei złamanie któregokolwiek, zawsze wiąże się ze zranieniem – Boga, innych lub siebie samego. Jak dobrze, że Ty Panie, od którego wszystko zależy, jesteś niezmienny, że możemy oprzeć się bezpiecznie na Twoim silnym fundamencie. Każdy nasz krok zbliżający nas do bycia lepszym człowiekiem jest łaską od Boga, prośmy więc Pana o tę łaskę, by wzbudzał w nas pragnienie podążania według Jego drogowskazów oraz o potrzebną do tego wytrwałość. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen. 


Wtorek 6 marca

"Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?"

Ewangelia daje nam dziś prostą, ale bogatą lekcję o tym co robić, gdy nie wiadomo co robić. "Piotr podszedł do Jezusa i zapytał (...)". Tyle. Mając coś komuś do wybaczenia, kiedy wydaje nam się to ponad nasze siły, często zamiast iść z tym do wszechmogącego Boga, my szukamy pociechy u koleżanek w pracy, w internecie. Karmimy się opiniami innych, może dodatkowo popadając w obmowę, w zawiść, zamiast od razu pójść do Tego, który jest wzorem miłosiernej, przebaczającej miłości. Może akurat dziś ktoś z nas ma wrażenie, że od samego rana wszystko się wali, plan dnia runął już na starcie, a granica naszej cierpliwości lada chwila zostanie przekroczona. Może właśnie przyszedł mail od szefa, że po raz tysiąc dwudziesty czwarty mamy poprawić sprawozdanie. Może to dzień odbioru wyników badań, które powiedzą nam, że czas rozglądać się za peruką. A może po prostu lewa noga wygrała wyścig z łóżka do podłogi. Ale to, co z tym zrobimy, zależy od nas. Możemy wybiec trzaskając drzwiami, wyjść na papierosa, zadzwonić do kumpla i umówić się na zakrapiany wieczór dla oderwania się od tej szaczyzny i trudności. Albo też zrobić coś więcej... W odpowiedzi na to wszystko możemy zamknąć oczy i z pełnym oddaniem powiedzieć: "Jezu, oddaję Ci tą sytuację, Ty mnie przez to przeprowadź". W kazdym położeniu dziękujmy Bogu, bo nie mamy pojęcia jak piękne rzeczy Bóg może wyprowadzić z - według nas - beznadziejnych sytuacji. Jezu, kiedy utkwimy w martwym punkcie, prowadź nas ku Tobie. Nie pozwól nam błądzić w naszych pomysłach na rozwiązanie problemów, ale Ty bądź naszym światłem, naszą odpowiedzią, naszą Drogą. 



Poniedziałek 5 marca

"Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić."

Reakcja ludzi, którzy byli w synagodze i słuchali słów Jezusa, jest bardzo gwałtowna i może nas zastanawiać: jak można zachować się w ten sposób, skąd w tych ludziach tyle brutalności, gdzie szacunek wobec drugiego człowieka? Jednakże warto się zastanowić, czy nie o nas mówią słowa dzisiejszej Ewangelii. Jakie słowa Pana sprawiają, że aż podrywamy się z miejsca? Może słowa, w których Pan próbuje nam przekazać Jego pomysł na nasze życie, tylko nam wydaje się on zbyt trudny i odmienny od naszego, więc uciekamy pędząc nie wiadomo dokąd i nie wiadomo za czym...? Może próbuje nas przekonać, byśmy w końcu otworzyli swoje serce na przebaczenie. Co w naszym życiu sprawia, że mamy ochotę wyrzucić Jezusa z naszego życia, zepchnąć Go z urwiska? Może ukryty w sercu żal do Boga, gniew, niezrozumienie dlaczego stało się inaczej, niż tego chcieliśmy? "Nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg" - my nie musimy wszystkiego rozumieć. My mamy po prostu ufać Bogu. Wierzyć, że On wie najlepiej, co dla nas jest dobre. Jezus nie wchodzi w nasze życie na siłę... jest przykładem szacunku, który powinniśmy okazywać drugiemu człowiekowi, dając mu pełnię wolności w relacji z Bogiem. Powtarzając za św. Augustynem: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu". Pozwól nam Panie spocząć w Tobie, Twoją Świętą Krwią zmywaj z nas wszystko, co nas od Ciebie oddziela, co nie przynosi Tobie chwały. "Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami". 


Niedziela 4 marca

 

„Gorliwość o dom Twój pochłonie mnie”

 

Obszar świątyni, to obszar twojego serca. Coś należy z niego wyrzucić, wypędzić w zdecydowany sposób. Nie wszystko co jest w twoim sercu podoba się Jezusowi. Serce jest miejscem, gdzie spotyka się spojrzenie człowieka ze spojrzeniem Boga. Pan chce w tobie mieszkać na stałe. W Jezusie jest żar, który sprawia, że Bóg posługuje się nawet biczem, aby zrobić w tobie porządek - oczyścić świątynię serca z brudu i uciszyć wewnętrzny gwar. Ile jest w tobie niewoli z powodu grzesznych nawyków, niestałości, chaosu, dążenia za tym co przyziemne, zagłuszania głosu Boga? Jezus pokazuje, że są takie chwile, kiedy nie zawaha się użyć bicza. W jakim stanie dziś jest nasza świątynia? Czy Jezus, gdybyśmy Go teraz  spotkali i nam powywracałby stoły, porozrzucał  monety ?

Sobota 3 marca

 

 „Moje dziecko, ty zawsze jesteś za mną i wszystko, co moje, do ciebie należy…”

 

Każda z postaci przypowieści symbolizuje pewną postawę. Ojciec to Bóg – miłosierny, przebaczający, zapominający o grzechach ludzi, jeśli tylko przyznają się oni do winy. Młodszy syn to człowiek grzeszny, popełniający błędy, marnujący dary Boga, odchodzący od Niego. Bóg szuka i Bóg czeka. Szuka, gdyż miłość nigdy nie zrezygnuje z tego, kogo kocha. Bóg wie, że żadne inne miłości nie są w stanie uszczęśliwić człowieka. Nie ma większej radości dla Boga Ojca niż powrót zagubionego człowieka. Spróbujcie znaleźć się w tej scenie, kiedy ojciec tuli syna, który był przecież umarły, a znów ożył, zagubił, a odnalazł się. Może sami odnajdziecie się w tej sytuacji. Którym synem jesteś? Spróbuj przyjść do Niego ze swoim zagubieniem, z czym sobie nie radzisz w życiu. Pozwól, by On cię z tym wszystkim przyjął. A co ze starszym synem? Tym, który nie opuścił ojca, który przy nim trwał. Czy na pewno był poszkodowany? Przecież wszystko co było ojca i tak należało do niego. Nie zapominaj o tym.

Piątek 2 marca

„Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce…”

 

Dzisiejsza Ewangelia mówi o Bogu Ojcu i jego ogromnej miłości do człowieka. Gospodarzem jest sam Bóg, który jest panem stworzenia, który nie ma nic wspólnego z ziemskimi posiadaczami majątków. Bóg nie jest chciwy, zazdrosny. On zrobi wszystko, aby człowieka nawet tego najbardziej grzesznego przywołać do siebie. Bóg bardzo pragnie, aby jego winnica przyniosła owoce w postaci miłości do Niego i miłości wzajemnej do innych ludzi. Posyła swego jedynego Syna, choć wie, że ludzie go ukrzyżują. Bóg wierzy w człowieka i nie przyjmuje do wiadomości, że człowiek może się od Niego definitywnie odłączyć. Bóg się nigdy nie narzuca, pozostawia człowiekowi wolność. „Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenia i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną.”(św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, 1728).W jaki sposób Bóg cię napomina, karci i zachęca? Jak Go słuchasz? Kogo posyła do ciebie ze swoim słowem? Czy wsłuchujesz się w głos Boga?

Czwartek 1 marca

„Między nami a wami zionie ogromna przepaść…”

 

Ta ogromna przepaść, która zionie między rzeczywistością nieba i piekła daje się już poznać i odczuć w naszym ziemskim życiu. Kto stworzył przepaść miedzy niebem a piekłem…? Nie Bóg. Stworzył ją człowiek jeszcze za swego życia. Jezus w dzisiejszej Ewangelii nie potępia bogactwa, ani ludzi zamożnych. Pokazuje do czego może doprowadzić niewłaściwa postawa i niewłaściwe podejście do dóbr materialnych. Bogacz wszystkie swoje środki wydawał po to, aby stać się lepszym od innych, bardziej w swoim mniemaniu wartościowym, oddalając się przez to od Boga i drugiego człowieka. Stworzył przez to przepaść nie do pokonania. Jezus pokazuje, że nasze życie to jedynie krótkie „pięć minut” w porównaniu z wiecznością. To w jaki sposób wykorzystamy ten czas tutaj na ziemi wpłynie na to, co będziemy mieli przez całą wieczność. Wiele osób na tym świecie jest podobnych do bogacza, a wielu również dzieli los Łazarza. Ci pierwsi to ludzie egoistyczni, zabiegający jedynie o własna wygodę, a ich szczęście często odbywa się kosztem innych. Ci drudzy to dzielący los Łazarza, pozostają w biedzie, niedostatku, w postawie „służących”, bądź tych którzy dostają jedynie resztki, których nikt już nie chce. Zastanów się czy dążąc do celu nie robisz tego kosztem innych? Czy nie budujesz własnej kariery zawodowej krzywdząc innych po drodze. Czy dzielisz się dobrami z ubogimi? Czy nie omijasz ludzi, którzy są biedni nie tylko na ciele, ale i na duchu? Bogacz rozpaczliwie prosił o upomnienie swoich braci. Usłyszał, że oni maja Pisma i swoich nauczycieli. Tak samo ty masz wystarczające możliwości do nawrócenia się i zmiany swojego życia. Zawalcz o życie wieczne już tutaj na ziemi. Panie, Ty znasz moje ułomne serce. Przemieniaj je na miłe Tobie. Pragnę być cały dla Ciebie, a przez to cały dla innych…

Środa 28 lutego

„On ją zapytał: czego pragniesz?”

Jezus dziś pyta Ciebie: czego pragniesz? Pomyśl i spróbuj wypowiedzieć swoje pragnienia. Każdy z nas ma jakieś marzenia, chciałby coś osiągnąć, czegoś doświadczyć, coś zrobić, rozwiązać jakiś problem…Pragniemy czegoś dla siebie lub dla innych. Pragnienia mają wiele wspólnego z wiarą. Nie wiemy, dokąd nas zaprowadzą. Nie wiadomo, czy uda się je spełnić. Trudno przewidzieć, na jakie natrafimy przeciwności. Wzywają nas do ufności. Bóg czasem wystawia nas na próbę, aby oczyścić nasze motywacje, aby wydobyć z nas pragnienia. Czyni to dla naszego dobra. Nie będzie spełniał naszych zachcianek. Chce, abyśmy wiedzieli, czego naprawdę pragniemy. Dlatego często może nam się wydawać, że nie odpowiada na nasze prośby. Nasze pragnienia wcale nie są po to, aby były spełniane w taki sposób jak my sobie tego życzymy! One są do oddawania Chrystusowi! Od Jezusa wcale nie słyszymy jakichś poleceń, dotyczących tego, czego mamy pragnąć! On nas pyta, patrząc nam prosto w oczy: „Czego pragniesz?” Nasze pragnienia to składanka wielu doświadczeń, przeżyć, historii naszego życia. Istotne jest tylko jedno, czy pragnienie oddajemy Bogu! Czy pozwalamy Jemu działać? Może się okazać, że to czego chcemy dziś i wydaje nam się niezwykle istotne- już za miesiąc czy rok będzie mało ważne, lub stwierdzimy, że tak naprawdę wcale tego już nie chcemy. Prośmy Ducha Świętego o uświęcenie naszych pragnień. Prośmy o wypełnienie Woli Bożej w naszym życiu. Wówczas mamy pewność, że spotka nas to, co Bóg dla nas przygotował. „To Bóg – jak powie św. Paweł – jest w nas sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą”.

Wtorek 27 lutego

 

"Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, zeby się ludziom pokazać..."

 

Czy jesteś wolna/wolny od potrzeby przyjmowania pochwał, pochlebstw? Czy gdy ich brakuje nie tęsknisz za nimi? Czy twoim motywem działania, mówienia nie jest czasem chęć przypodobania się ludziom, tym którzy cię słuchają? Czy nie stawiasz siebie wyżej od innych, nie pragniesz zajmować wyższego miejsca niż w rzeczywistości zajmujesz? Jezus ostrzega nas przed złą intencją naszych czynów. Jeśli nawet robimy największe rzeczy dla innych, ale jedyną naszą motywacją jest pokazanie się, wybicie ponad innych, to taki czyn nie jest miły Panu. Lepiej zróbmy coś małego, ale z serca, a nie z pychy czy dumy. Nasza religijność nie jest na pokaz, nie chodzi by się ukrywać z dawaniem, czynieniem dobra, ale by oczyścić nasze intencje, by czynienie dobra wypływało z naszego serca. Być może jesteś czyimś przełożonym w pracy, rodzicem, nauczycielem. Czy za twoimi słowami idą również czyny? Czy Twoja postawa jest spójna z tym co przekazujesz i nakazujesz innym? Pomyśl czy nie jesteś jak uczeni w Piśmie i faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii. Pamiętaj: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”(1 Kor 10,31)”.

Poniedziałek 26 lutego

„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni…”

 Czy zostałaś kiedyś przez kogoś niesprawiedliwie osądzony lub sam masz tendencję, żeby być sędzią dla innych? Skąd się bierze w nas tendencja do osądzania i czym jest powodowana? Osądzanie ma swoje źródło w wewnętrznym lęku i bardzo niskiej samoocenie. Żeby nie dotknąć swoich trudnych uczuć, ludzie kierują uwagę na niedoskonałości innych osób. Robią tak, bo w środku czują się gorsi, nieadekwatni. Bardzo się boją, żeby prawda o nich samych nie wyszła na jaw. Osoba skłonna do osądzania innych często ma problem z samooceną. Poprzez osądzanie innych chwilowo zagłusza brak akceptacji siebie. Inną przyczyną oceniania ludzi jest zazdrość i zawiść. Jeśli ktoś ma tendencję do tych grzechów, może mu się wydawać, że nie jest w stanie osiągnąć lub mieć tego, co ma ktoś inny. Dlatego osądza, mówiąc, że jest to coś złego, bo dla niego nieosiągalnego i budzącego ogromna tęsknotę. Kolejną z przyczyn osądzania innych jest perfekcjonizm. Jest w istocie kontrolą, pod którą kryje się lęk. Perfekcjoniści są okrutni dla samych siebie, bo nieustannie siebie odrzucają. Dążą do doskonałości, której nigdy nie będą w stanie osiągnąć. Tacy sami są też dla innych. Dlatego osądzają. Sami nie poradzimy sobie z naszymi skłonnościami do grzechu, jakim jest chęć oceniania i osądzania. Musimy prosić Ducha Świętego, aby uzdrowił w nas te miejsca napełnione lękiem, skażone zazdrością i zawiścią, aby zabrał brak akceptacji siebie. Oddajmy to Panu, prośmy o uzdrowienie. Pamiętajmy, że wzajemne osądzanie jest największym wrogiem miłości. Zamyka nas na drugiego człowieka.Jezus w dzisiejszej Ewangelii zapewnia, że tak jak my czynimy komuś, tak i nam uczynią. On spojrzy na nas naszymi oczami tak, jak my patrzymy teraz na innych. Jeśli wzrok nasz jest pełen miłości, to i Bóg spojrzy na nas z miłością. Jeśli wzrok nasz będzie miłosierny, to i On tym miłosierdziem nas obdarzy. Jeśli natomiast będziemy surowi w ocenach, sądach i będziemy potępiać to i Bóg surowo podejdzie do naszego życia. Posłuży się przede wszystkim Boską sprawiedliwością. Dostajesz to, co rozdajesz. Zbierasz to, co siejesz. „Odmierzą bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.” Spróbuj już dziś zmienić swoją „miarę”. Uśmiechnij się do kogoś, zrób drobną przysługę, bądź wyrozumiały dla niedoskonałości innych Nie znasz historii ich życia i nie wiesz dlaczego są tacy jacy są. Tylko Bóg to wie, a On jest miłosierny!

Niedziela 25 lutego

„Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła.”

Każdy, kto wchodził na górę, wie jak bardzo opłaca się trud wejścia na szczyt, aby później oddychać innym powietrzem, podziwiać wspaniałe widoki pasm górskich i krajobrazu w dolinie. Przez samo wejście w górę człowiek przechodzi również tę wewnętrzną drogę do spotkania z żywym Bogiem obecnym w głębi serca. Tak jak kiedyś Jezus zabrał trzech swoich uczniów na Tabor, by tam przeżyli objawienie tego, Kim jest w rzeczywistości sam Zbawiciel, tak dziś Jezus zaprasza nas do Siebie, byśmy pośród trosk, problemów, słabości i grzechów, wznieśli oczy ku Temu, który jest samą Miłością. Jezus jest z nami każdego dnia jako najlepszy Przyjaciel. O tym wiemy, ale gdy zmagamy się z różnymi sprawami, w codziennej trosce o utrzymanie własne, rodziny, to jesteśmy skoncentrowani na tym, co przyziemne, co przemija. Dlatego tym bardziej potrzebujmy takiego czasu, w którym Jezus zaprowadzi nas na górę spotkania – szczególnego czasu łaski – abyśmy zaczęli bardziej słuchać Syna Bożego niż siebie. Pan Jezus pragnie nam się ukazać jako Pan chwały i piękna. Spójrzmy na Niego z zachwytem i radością, kiedy dziś będziemy przyjmować Jezusa w Komunii świętej. On jest ten sam, który objawił się uczniom na Taborze oraz na Golgocie. Co więcej, On zmartwychwstał i swoim sercem łączysz się z Panem życia. Cóż może Ci się stać złego, kiedy masz w sobie Zwycięzcę śmierci i grzechu? Dlaczego masz się zamartwiać o swoją przyszłość, skoro nosisz w sobie Dawcę Życia? Warto dziś wejść na tę górę Tabor, aby więcej czasu dać tylko dla Pana, by Go uwielbiać i wysławiać, bo kiedy oddajesz chwałę Jezusowi, to wtedy w tobie dokonuje się prawdziwe przemienienie – oddajesz władzę Jezusowi nad swoim życiem, by On przeprowadził cię przez wszystkie doliny, ciemności, zwątpienia i słabości do pełni świętości! Duchu Święty, otwórz nasze serca na nowe doświadczenie miłości Pana, byśmy stali się radosnymi świadkami Jezusa w naszej codzienności!