<< Marzec 2019 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      1  2
  4  5  6  8  9
111213
1819202223
2526272930

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Środa 09 stycznia

 

„Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!"

 

W naszym życiu doświadczamy często różnego rodzaju trudności, które przeplatają się także z momentami radosnymi. Kiedy w człowieku pojawia się smutek, kiedy pojawiają się ciemności i burze, wszystko to ma miejsce wówczas, gdy zabraknie Jezusa, gdy próbuje się iść przez życie bez Jego pomocy. Wówczas, gdy zostajemy sami, przychodzi nam się zmagać z wieloma przeciwnościami. Czy w ciemnościach i burzach własnego życia uciekam się tylko do ziemskich zabezpieczeń? Czy próbuję zobaczyć przychodzącego mi z pomocą Chrystusa? On właśnie pragnie dzisiaj nam powiedzieć: „To Ja jestem, nie bójcie się”, że Mną wszelkie problemy będą łatwiejsze do rozwiązania, bardzo szybko dopłyniecie do szczęśliwego brzegu. Jezus zawsze przychodzi do nas, gdy spotykają nas przeciwności i trudności. Tylko że my, będąc w takim położeniu, jesteśmy bardzo oporni w rozpoznaniu Go. A kiedy Go w końcu rozpoznamy to i tak skupiamy się dalej raczej na przeciwnościach, niż na Nim. I to jest źródło naszych niepowodzeń. Przeciwności były, są i będą. Czymś nowym jest Boża obecność we wszystkim, co przeżywamy, zwłaszcza w tym, co trudne. Trudności nie da się nie dostrzec, ale nie bójmy się ich i nie skupiajmy się na nich. Skupmy się na Jezusie i Jego obecności w naszym życiu.


Wtorek 08 stycznia

 

„zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza…”

 

Jezus wie wszystko o człowieku. On dobrze wie, jakie pragnienia i potrzeby ma człowiek. To przypomina nam, że Jezus i tylko On jest w stanie dzisiaj nasycić każdego z nas tym pokarmem, który daje prawdziwe życie. Każdy może otrzymać tyle, ile zechce, bez ograniczeń. Tak jak w dzisiejszej Ewangelii, po modlitwie Jezus nakarmił wielki tłum kilkoma bochenkami chleba i rybami, tak w naszym życiu oczekujmy cudu rozmnożenia łaski. Rozmnożenie chleba pokazuje, że dla Chrystusa nie ma sytuacji bez wyjścia, nie ma takiej sytuacji, w której nie mógłby pomóc. Dla Niego nie istnieją żadne ograniczenia. On ma pełną władzę nad wszystkim. Wszyscy najedli się do syta. Jego moc i miłość nigdy się nie wyczerpuje, nigdy jej nie zabraknie. Trwaj przy Jezusie tak jak ten tłum. Nie zamartwiaj się zbytnio przyziemnymi sprawami- On się nimi zajmie. Otrzymasz do syta i jeszcze Ci zostanie. Na ile ufasz Jezusowi? Ile czasu Mu poświęcasz? Czy wierzysz, że On zatroszczy się o to, aby niczego Ci nie brakowało? Panie, proszę Cię, zaspokój mój głód wewnętrznego pokoju, zaufania i bezpieczeństwa. Nakarm mnie chlebem prawdy. Nasyć mnie Twoim błogosławieństwem.


Poniedziałek 07 stycznia

 

„Badajcie duchy, czy są z Boga”

 

Często spotykamy ludzi, którzy maja tendencję do gniewu, złych humorów, do łatwego wyprowadzania się z równowagi. Jak się czujesz w towarzystwie takich osób? A może ty sam tak postępujesz? Jeżeli świadomie nie zatrzymasz gniewu, wzburzenia, złego humoru, jeżeli tego nie zastopujesz, to złe duchy zadbają o to, aby powstała kłótnia, wybuch złości. Rozmowy, w której nie masz argumentów, tylko szukasz potknięcia rozmówcy, nagły wybuch kłótni, za którą jesteś odpowiedzialny, mała złośliwość…to zdarzenia, które powolutku wymykają się spod kontroli. Często wstajemy rano z łóżka w kiepskim nastroju. Jesteśmy wzburzeni, bo musimy iść do pracy, bo mamy mało pieniędzy, bo….Długotrwała złość, długotrwały gniew, długotrwały zły nastrój, otwiera furtkę dla złych duchów. Chrystus może dać każdej osobie opiekę. Pan Bóg stworzył dobrego człowieka. Wszystko, co uczynił było dobre. Nie stworzył wrażliwych ludzi podatnych na humory, gniew, złośliwości… Nie stworzył ludzi ze złymi charakterami. Dlatego tak ważne jest zapewnienie narzędzi, które ułatwią utrzymanie dobrego humoru przez cały dzień: „zawsze się radujcie”, „w każdym położeniu dziękujcie”, „nieustannie się módlcie”. To jest ochrona przed złymi duchami. To jest przepis na blokowanie złych duchów. Każdy gniew utrzymany kilka godzin, powoduje osłabnięcie naszego systemu obronnego. Jeżeli przychodzą ci złe myśli, złe słowa do głowy, należy świadomie je odrzucić, śmiać się z demonów. Najgorszą rzeczą jest okłamywanie siebie, zrzucanie wszystko na otoczenie, rodzinę. Każda osoba ma słabości, które musi świadomie kontrolować do końca życia, w przeciwnym wypadku, wpadnie w sidła złych duchów. Niech Przenajświętsza Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, przelana na krzyżu, ofiarowana podczas każdej Mszy Świętej na ołtarzach całego świata uwolni mnie od grzechu, ochroni przed atakami duchów ciemności. Niech ochroni to miejsce. Niech ochroni wszystkich członków mojej rodziny i tych, których noszę w swoim sercu. Niech zstąpi Duch Święty, niech zwycięstwo należy do Chrystusa. Panie Jezu, ochroń dzieci swoje, które odkupiłeś swoją drogocenną krwią. Amen.


Niedziela 6 stycznia

„A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon.”

Objawienie Pańskie ukazuje nam przedziwną tajemnicę Boga. Centralnym punktem stworzenia świata i odkryciem sensu całej historii jest przyjście na świat Syna Bożego, przez którego powstał świat i każdy człowiek, tak jak to ujmuje św. Paweł: „Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.” (Kol 1, 16b -17). Skoro mędrcy ze Wschodu zobaczyli nowa gwiazdę ruszyli w drogę za poznaniem rozumowym, za tym znakiem, który był widoczny dla wszystkich, a oni wyszli ze swoich domostw, by zobaczyć nowego Króla. Po długiej drodze odnaleźli samą Światłość świata – małego Jezusa, który już zaprasza do Siebie ludzi prawych, prostych, uczonych, odrzuconych i słabych. Co jest ważne w tym wydarzeniu, że Jezus daje się rozpoznać tym, którzy szczerze Go szukają. On opromienia ich życie takim światłem, że nic nie zdoła odebrać im tej radości ze spotkania z Synem Bożym. On daje się objąć, przytulić, by być blisko człowieka, i obdarować go swoją miłością. Życie człowieka nabiera nowej jakości, gdy objawi mu się osobowa miłość Boga. Tu jest ukryty sens Objawienia Pańskiego, które adresowane jest do wszystkich ludzi, aby byli zbawieni, czyli szczęśliwi na wieki w Bożej obecności. Jezu, Światłości wieczna, niech moje serce wypełni się Twoją łaską i miłością, bym dzielił się tym światłem wiary i miłości z każdym człowiekiem. Bądź moim światłem zawsze i wszędzie!


Sobota 5 stycznia

„Jezus powiedział do niego: „Pójdź za Mną”. Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”.

Jezus zaprasza każdego z nas na nowo do pójścia za Nim. Spośród wielu postanowień dotyczących naszego życia warto zlokalizować to jedno, może najbardziej niezauważalne, a istotne. Czy moim pierwszym postanowieniem noworocznym jest słuchanie Jezusa i wspólna droga przez każdy dzień? A może bardziej kręcę się wokół swoich planów, aspiracji, niezrealizowanych oczekiwań kogoś z rodziny, większej ilości pieniędzy i wielu innych spraw? Warto popatrzeć ile w moim sercu jest miejsca na słowo Pana, a ile w nim własnych projektów? Potrzebna jest własna kreatywność, rozwijanie darów i talentów, ale nie dla siebie samego. Bo co z tego, co uważam za tak bardzo cenne w tej chwili, w najbliższym czasie, będzie ważne dla mnie, gdy Pan przyjdzie po mnie w godzinie śmierci? Czy będę się kurczowo trzymał moich małych interesów? Pan przychodzi codziennie do każdego z nas i mówi osobiście: „Pójdź za Mną.”. To jest zaproszenie do takiej więzi, do takiej przyjaźni, która pomaga zorientować wszelkie plany i postanowienia na dany czas wokół Jezusa i miłości bliźniego. Pójście za Jezusem wymaga od ucznia pewnego dystansu do własnych myśli, uczuć i planów. Bóg ma najlepszy pakiet – ofertę na moje życie. Poznam szczegóły propozycji Pana tylko wtedy, gdy będę z Nim, dla Niego jako uczeń i przyjaciel jednocześnie. Czy jest coś cenniejszego nad taką przyjaźń z Jezusem? Czy tak postrzegam słowo powołania na kolejny etap mojego życia, by bardziej być dla Jezusa niż robić w życiu po swojemu? Panie, dziękuję Ci za Twoje zaproszenie do bliskości z Tobą, bo to jest zaszczyt i szczęście żyć w Twojej obecności. Ufam, że to będzie dobra droga poznania Ciebie, a przy Tobie również i siebie, swojego życia oraz misji w tym świecie, aby dzielić się radością odnalezienia Zbawiciela świata. Maryjo, Matko Słowa Wcielonego, pomóż mi jak najlepiej słuchać Jezusa i odpowiadać życiem na Jego zaproszenie do ewangelizacji wśród najbliższych.


Piątek 4 stycznia

„Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu), gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego.”

To, co jest najważniejsze w spotkaniu człowieka z Bogiem jest trudne do opisania ludzkimi słowami. W Ewangelii jesteśmy świadkami rozmowy dwóch uczniów Jana Chrzciciela z Jezusem, którzy są ciekawi sposobu życia Mistrza z Nazaretu. Można sobie wyobrażać jak wiele musiało być w ich sercach fascynacji osobą Jezusa, że zostawili swojego obecnego mistrza. Jak widzimy, to, co przemieniło postawę uczniów było wskazanie słowem na Jezusa oraz osobiste spotkanie z Jezusem w Jego mieszkaniu. To w takim czasie i miejscu zawiązała się wspólnota pierwszych uczniów wokół Jezusa. Warto dziś odświeżyć w sobie własne, osobiste i intymne spotkanie z Jezusem, które wydarzyło się dwadzieścia, dziesięć, trzy lata temu, a dalej miejsce, okoliczności tego spotkania, uczucia, które zagrały w naszym sercu. Pamięć o tym wydarzeniu jest istotna w momentach doświadczenia, kryzysu, każdego krzyża, aby zobaczyć blisko siebie Jezusa, który wciąż okazuje swoją miłość, by podnieść w górę każdego z nas. „Pozostali u Niego” to wyrażenie oznacza nie tylko fizyczny wymiar spotkania, ale przede wszystkim przymierze serc, trwanie w głębokiej przyjaźni z Jezusem, który pragnie również naszej przyjaźni, naszej obecności, rozmowy, uśmiechu, zwykłych pytań o Jego odczucia. A czasem Jezus pragnie, abyśmy z Nim pomilczeli, by posłuchać razem szumu wiatru, śpiewu ptaków… Być z Jezusem na co dzień, bez wielkich słów, ale z wielką miłością w sercu – tu rodzi się misja ucznia – świadka Jezusa, który innym wskazuje na Chrystusa pasją w oczach i sposobem życia. Maryjo, Matko pięknej Miłości, pokazuj nam jak przyjmować Jezusa we własnym sercu i dawać Go bliźnim!


Czwartek 3 stycznia

„Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.

Jan Chrzciciel był jednoznaczny w swej misji. Wiedział, że będzie taki moment w jego życiu, że wskaże bezpośrednio na Mesjasza. W najprostszych słowach wskazywał na Jezusa, mówiąc: „Oto Baranek Boży” i „To jest Ten...”. Jan Chrzciciel jest typem każdego świadka, który ma osobiste odniesienie do Jezusa, a jednocześnie w najbliższym otoczeniu nie boi się przyznać do Tego, który przyszedł i stale przychodzi, by zgładzić grzechy świata. A tym grzechem świata jest niewiara w Syna Bożego i nie przyjęcie Go do swojego życia. Świadek zatem wskazuje na Tego, który jest Panem i Zbawicielem jego życia, na obiecanego Mesjasza. Z pewnością jest to tym trudniejsze zadanie, kiedy odczuwamy w najbliższym otoczeniu opór, zamknięcie na osobę Jezusa, ale nie można zupełnie zamilknąć, gdyż może tylko spośród dziesięciu osób jedna przyjmie to świadectwo i zacznie konfrontować je w swoim sercu. Trzeba jednocześnie pamiętać, by nasze świadectwo było radosne, autentyczne i chrystocentryczne, gdyż sami w jakimś stopniu zostaliśmy dotknięci łaską Słowa Bożego, tak samo ktoś obok nas może tez doświadczyć radości Ewangelii, a więc najpiękniejszego spotkania z żywym Bogiem, który przychodzi do każdego z nas z miłością. Warto dziś odnowić w sobie moc świadectwa, by wzorem Jana Chrzciciela wskazywać innym na najpiękniejsze imię na świecie – na Jezusa, który kocha ciebie dziś!


Środa 2 stycznia

„Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”.

Jana Chrzciciela nazywa się największym spośród narodzonych z niewiast, ale gdy dziś słyszymy jego świadectwo nasuwa się pytanie o jego tożsamość. On sam nie uważał się za największego proroka Starego Testamentu, lecz w pokorze uznaje swoje miejsce przed Tym, który nadchodzi. Pokora Jana Chrzciciela bardziej zdumiewa niż jego płomienne i mocne mowy do Żydów. Jan udziela swego głosu Panu Bogu, by mówił przez niego do ludzi, którzy nosili w sercu nadzieję na nadejście Mesjasza. To jest piękne powołanie na bycie prorokiem, który mówi o sobie, że jego tylko głosem wołającego na pustyni. Uniżenie Jana do roli głosu jest poruszające do głębi, że w taki sposób można być narzędziem w ręku Boga. I to nie pomniejsza jego godności i pozycji w społeczeństwa. Dziś w gęstwinie różnych głosów mamy problem usłyszeć ten głos proroka. Może to być jakaś niepozorna osoba, nawet nie musi ona krzyczeć do wielu o nawróceniu, ale sama zabiera głos w różnych sytuacjach, kiedy potrzebne jest wskazanie na Boże prawo, na Bożą miłość. Czy mam w sobie taką postawę, że jestem otwarty na to, co Bóg chce do mnie powiedzieć, a później przeze mnie bliźniemu? W jaki sposób zwracam się do osób mi najbliższych w rodzinie? Z jakiej pozycji patrzę na ludzi wokół mnie? Czy mój język bardziej błogosławi czy przeklina? Święty Jan Chrzciciel jest dla nas wzorem świadka, który wskazuje swoim życiem i słowami na Tego, który pośród nas jest, na Jezusa, który żyje i działa pośród nas, raz bardziej widocznie i otwarcie, a nieraz skrycie i z zaskoczenia. Warto zadbać dla siebie o taką strefę ciszy, by móc stworzyć przestrzeń do modlitwy, do dialogu z Bogiem, by przez przyjęcie Jego miłości, dalej głosić bliźnim nowe życie w Jezusie, że jest otwarte źródło na pustyni obecnego świata. Duchu Święty, otwórz nasze serca na Słowo Życia, abyśmy z radością świadczyli o Bogu, który kocha każdego z nas osobiście i za każdą cenę.


Wtorek 1 stycznia

„A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.”

Na progu nowego roku dostajemy słowo o zdumieniu i o sercu Maryi. Z pewnością Józef i Maryja byli zaskoczeni słowami prostych ludzi – pasterzy, którzy zaświadczyli o słowach Anioła. Najważniejsze jednak jest to, że Maryja przechodzi od zdumienia, zaskoczenia do przyjęcia tych słów do siebie i rozważania tych wydarzeń w swym sercu. W tych dniach spoglądamy na wydarzenie narodzenia Pana Jezusa, by jeszcze bardziej zobaczyć, że Słowo Boga staje się rzeczywiście w nas ciałem, jeśli Je przyjmujemy. Zdumienie i zachowanie tych spraw, które Bóg czyni, pozawala na widzenie sensu w naszym życiu. Potrzebujemy wszyscy tego zawierzenia siebie Bogu na początku nowego roku, by w pełni wykorzystać czas łaski, mocy Jego błogosławieństwa na każdy dzień. On będzie z nami zawsze i wszędzie, a chwile ciszy i modlitwy, tak jak Maryja żyła, pomogą nam utrzymywać bliską więź z Bogiem, abyśmy widzieli w naszym życiu owoce Jego błogosławieństwa. Wystarczy też otworzyć się na Boże niespodzianki, które On nam daje, a tą największą jest sam Jezus Chrystus, który kocha Ciebie dziś, jutro i na zawsze. Panie Jezu, dziękuję Ci za nowy rok, za to wszystko, co dla mnie przygotowałeś, abym był szczęśliwy i dzielił się tą radością z bliźnimi. Mówię „Amen” na Twój plan na moje życie. Jezu, ufam Tobie!


Poniedziałek 31 grudnia

„Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.”

Tym, co nadaje sens naszemu życiu jest głębokie odczucie i pewność obecności Bożej w naszej codzienności. Przez wydarzenie Narodzenia Jezusa Bóg stał się bardzo bliski każdemu człowiekowi. Nikt nie może zarzucić Bogu, że nie zna ludzkich doświadczeń, że nie wie jak czuje się człowiek obarczony krzywdą, słabością, kto został zlekceważony, zdradzony, wyśmiany. Jezus przyjął na siebie całą naszą kondycję, by obdarzyć każdego z nas łaską nowego życia. A łaska to jest działanie Boga w naszym życiu, więc można by tak zrobić sobie przegląd tygodnia i wyliczyć te łaski – prezenty, które otrzymałem od Boga, o których wiem i dziękuję, a także o tych, których nie uświadamiam sobie. Wystarczy powiedzieć: „Panie, pokaż mi gdzie jesteś w moim życiu, w jakich momentach ofiarowałeś mi swoją pomoc, taką ukrytą, którą mogłem przeoczyć.” Kiedy będę widział każdą łaskę od Pana, zobaczę również prawdę, którą jest On sam, którą również mi objaśnia. Bez Jezusa nie mogę zrozumieć siebie, bo przez Niego zostałem stworzony do życia, więc On ma pełnię wiedzy o moim sercu, historii i mojej przyszłości. Żyć w prawdzie to przyjąć słowo Jezusa na moje życie, karmić się nim co dzień i świadczyć o Tym, który kocha każdego z nas z bliska, z oddaniem swojego życia, i mocą, której udziela w słabości. Duchu Święty, prowadź mnie do stałej wdzięczności Bogu za wszelkie Jego działanie w moim życiu! Maryjo, pełna łaski, pomóż jak najlepiej przyjmować łaskę od Pana i odpowiedzieć miłością na działanie Boga we własnym życiu!


Niedziela 30 grudnia

"Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany."


Jezus pytając Maryję i Józefa o to czemu Go szukali i czy nie wiedzieli gdzie powinien być, doskonale rozumie ludzką naturę swoich rodziców. Poprzez to pytanie przypomina Im, że jest Tym, który przyszedł na ziemię, by wypełnić wolę Boga, ale jednocześnie w pełni jest Ich "ziemskim" synem. "Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany." Słowa te pokazują nam, że Jezus jest Bogiem wszechmogącym, ale jednocześnie Bogiem bliskim, kochającym, który jest przy nas. Słowa te również uczą nas, że misją każdego chrześcijanina jest nie tylko pogłębianie życia duchowego poprzez modlitwę, ale co wbrew pozorom trudniejsze - poprzez budowanie relacji, służbę innym, czasem rezygnację z siebie na rzecz drugiej osoby. Panie, który z miłości do nas stałeś się Sługą, daj nam łaskę miłości względem innych i ucz nas, jak łamać swoją pychę i egoizm dla dobra drugiego człowieka. Bądź uwielbiony Boże, który jesteś Miłością! 


Sobota 29 grudnia

"Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni."


Symeon jest dla nas przykładem człowieka, który przez całe swe życie poddawał się natchnieniom Ducha Świętego. "Był to człowiek prawy i pobożny..." - wiódł życie dobre, bliskie Bogu, bo otworzył swoje serce na działanie Świętego Ducha, który zawiódł go do celu - do spotkania z samym Bogiem, do spojrzenia w oczy Panu, do wypełnienia proroctwa. My również zostaliśmy obdarowani Duchem Świętym, w sakramencie Chrztu zostaliśmy zanurzeni w Chrystusie, który chce nas wciąż obdarowywać łaskami płynacymi z Jego wielkości. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że poprzez ten sakrament Bóg nas usynowił, że jesteśmy synami i córkami wszechmogącego Boga? Tak często popadamy w zniechęcenie, podajemy się, zamiast z ufnością pójść za słowami "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia", a umacnia nas nasz Tata, sam Bóg. Panie, poprzez sakrament Chrztu Świętego wylej na nas potrzebne łaski. Niech Twój Święty Duch prowadzi nas do świątyni, na spotkanie z Tobą. 


Piątek 28 grudnia


"Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań (...). On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu (...)".


Józef miał przy sobie mędrców, ludzi uczonych, jednakże spotkanie z nimi nie wywarło na nim żadnej decyzji. Natomiast gdy tylko we śnie ukazał Mu się anioł Pański i polecił, co Pan chce mu przekazać, zrobił to od razu. Jak wielką wiarę musiał mieć ten człowiek, że odważył się na tak wielki krok, jednocześnie tak absurdalny w oczach ludzi? Czasem nasza wiara stawia nas w sytuacjach niezrozumiałych dla otoczenia, może wręcz nielogicznych, czy po ludzku bezsensownych. Dzisiaj zapatrzmy się na postawę Józefa - człowieka, które całe swe życie, całe zaufanie złożył w Bogu. Nie oznacza to, że miał łatwe życie, wręcz przeciwnie - godził się na inny plan, niż jego własny. Dzięki temu Pan dokonał przez niego rzeczy wielkich, co nigdy nie dokonało by się bez szaleńczego zaufania Bogu i "pójściem w ciemno" za Jego głosem. To odnosi się także do naszego życia, które często wydaje nam się bez wyrazu, szare, uciekające przez palce. Prośmy Boga w modlitwie z pełnym zaufaniem, aby dał nam odwagę do życia w pełni, jakie On dla nas przygotował. Panie, spraw, by najważniejsza była dla nas nie opinia świata, ale Twoja wola.


Czwartek 27 grudnia


"Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu."


Uczeń, który dotarł do grobu Jezusa jako pierwszy, nie wszedł do niego, bo ogarnął go strach. Mimo, że dobrze znał Jezusa, miłował Go, nie raz słuchał Jego nauk i chodził razem z Nim, odważył się wejść do grobu Pańskiego dopiero, gdy pojawił się Szymon Piotr. Podobnie jest z każdym z nas - wiele razy Pan stawia nas w sytuacji, która jest dla nas szansą, powołuje do czegoś, ale my stoimy w miejscu i patrzymy na działanie innych zamiast zaufać Panu, oprzeć się na relacji z Nim i Jego miłości i iść naprzód. Odpowiedzmy sobie dzisiaj na pytanie: do czego mnie dziś Pan powołuje, dokąd posyła? Ile jeszcze będę zastanawiać się, rozważać, w momencie kiedy wiem, czego Pan chce dla mnie? Polećmy nasze wszystkie sprawy, zamiary i powzięte decyzje Panu Bogu, na nowo oddajmy Panu swoje życie. Panie, napełnij nas wiarą i odwagą opartą na Twojej miłości, abyśmy potrafili z ufnością, w pełnej wolności, podążać wyznaczaną nam przez Ciebie drogą.


Środa 26 grudnia


"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".


W okresie Świąt Bożego Narodzenia nie raz słyszymy smutne stwierdzenie "święta, święta i po świętach", które pokazuje, dla jak wielu ludzi nie znaczą one więcej, niż czas wolny, rodzinne spotkania i duże ilości jedzenia. Jednocześnie daje to obraz tego, jak bardzo potrzebne nam jest wzajemne dzielenie się świadectwami wiary, niesienie innym Jezusa poprzez szczere wyznanie jak my sami przeżywamy święta, powiedzenie głośno tego, że dla nas najważniejsze jest spotkanie z Panem. Nie jest to łatwe, kiedy spotykamy się z bardzo różnymi odpowiedziami, reakcjami, ale musimy pamiętać, że Pan daje nam swoje światło, łaski i błogosławieństwo, byśmy nieśli je też innym. Panie Boże, pomóż nam wytrwać w wierze. Napełnij nas odwagą do głoszenia Twojego imienia, do mężnego wyznawania wiary i dzielenia się nią. Daj nam łaskę łagodności, wyrozumiałości i miłości wobec bliźnich, byśmy byli odbiciem Twojej dobroci.