<< Wrzesień 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Justyna Kołodziejuk, Paulina Pawlak)

Czwartek 22 czerwca

 

„Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.”

 

Dziś Chrystus poucza, jak mamy się modlić. Pierwsza wskazówka jest taka, abyśmy nie mówili dużo, a zwracali większą uwagę na ich treść. Nie od ilości wypowiadanych słów zależy owocność naszej modlitwy. Szczególny nacisk Pan kładzie na postawę miłosierdzia i zdolność do przebaczenia. Bliskość i pogłębianie relacji z Chrystusem prowadzi do otwarcia człowieka na Boży plan. Stawiając swoje plany ponad Jego, oznacza, że odrzucamy to, co On chce nam dać. Dziękujemy Ci Jezu, za tę najpiękniejszą modlitwę. Ty wiesz, czego nam potrzeba. W momencie, gdy zwracamy się do Ciebie mówiąc: „Bądź wola Twoja…”, czynisz wszystko to, co dla nas jest najlepsze. Jezu, spraw, by Twoja wola, stała się również naszą wolą.

Środa 21 czerwca

 

„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.”


Dzisiejsza Ewangelia skłania do refleksji nad naszymi praktykami religijnymi. Ile w nich jest chęci pokazania się przed ludźmi, a ile wynika z potrzeby serca, z miłości i na chwałę Bożą? Chrystus przestrzega przed religijnością na pokaz. W życiu duchowym wielkie znaczenie mają intencje. To one sprawiają, że nawet najmniejsze, najprostsze dzieło ma u Boga ogromne znaczenie. On widzi każdy nasz nawet najmniejszy uczynek zrobiony z miłości do Pana. Uczynki pobożne: modlitwa, post i jałmużna nie powinny służyć autopromocji naszej osoby, ale powinny zbliżać do Boga i uwrażliwić na Jego obecność w bliźnim. Zatem uczynki miłosierdzia czyńmy bez rozgłosu, a naszą nagrodą niech zawsze będzie radość dawania, służenia i pomagania potrzebującym. Autentyczne dobro i miłosierdzie jest owocem spotkania z Jezusem na modlitwie. Post i umartwienia mają służyć nam, naszemu nawróceniu, przemianie serca, myślenia i życia. „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha!” Ps 51.

 

 

Wtorek 20 czerwca

 

„A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie;”

 

Miłość nieprzyjaciół jest wypełnieniem przykazania miłości bliźniego. Bóg kocha każdego z nas miłością wieczną, bezwarunkową i pragnie, byśmy miłowali wszystkich bez wyjątku. Sam Chrystus stał się wzorem ofiarnej miłości, umierając za nasze grzechy na krzyżu i modląc się za swych oprawców. A czy my potrafimy zawsze wybaczyć innym? Miłość nieprzyjaciół zaczyna się od przebaczenia w sercu doświadczonych krzywd. Przebaczając, uwalniamy się też od zła niszczącego od wewnątrz i otwieramy się na Bożą Miłość. Może również ona doprowadzić do nawrócenia wroga i pojednania z nim, jeśli będziemy się za niego modlić. Z Jezusem w sercu jesteśmy w stanie uczynić wszystko. Uczmy się zatem od Pana największego daru miłości, jakim jest przebaczenie tym, którzy nas skrzywdzili. Pan Bóg odpuszcza nam wiele, a przebaczając możemy pozyskać bliźniego dla Jezusa.

 

 

 

Poniedziałek 19 czerwca

 

„Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu”.

 

Trudno jest zrozumieć te słowa Chrystusa. Jezus zamiast odwetu stawia na miłość. Przyjaźń, przebaczenie, hojność i otwarta postawa na potrzeby innych, to wyzwanie dla wszystkich, którzy nazywają siebie uczniami Chrystusa. Świat, ludzkie serce można zmienić tylko miłością. Jezus chce nas nauczyć ofiarnej miłości, nie tylko wobec bliskich, ale i nieprzyjaciół. Uczeń Jezusa ma prawo i obowiązek bronić przed złem i niesprawiedliwością siebie i bliskich. Powinien to jednak czynić z miłością, która wszystkie strony konfliktu prowadzi ku dobremu. A za tym prawdziwa miłość wymaga poświecenia, to ciężar krzyża, który człowiek niesie na swoich ramionach. Jezu, pomóż nam wytrwać w przeciwnościach, przejść przez dręczenia i poniżenia, byśmy nie zrezygnowali z dzieła, do którego Ty nas wyznaczyłeś. Powtarzajmy słowa św. Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12,21).


Niedziela 18 czerwca

 

„Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.”

 

Jezus jest poruszony widokiem ludzi znękanych. Udziela Dwunastu władzy nad złymi duchami i łaski leczenia chorób i słabości. Zauważmy, że Apostołowie działają mocą Chrystusa, a nie własną. Jest to trudne do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który dzięki zdobyczom cywilizacji, przyzwyczajony jest do osiągania wszystkiego własnymi siłami i możliwościami. Trudno doświadczyć Bożego działania, jeśli nasze serca są zamknięte. Potrzebne jest otwarcie swego wnętrza i niezbędna jest wiara w uzdrawiającą moc Jezusa, działającego przez innych ludzi. Chrystus pragnie nas uleczyć z chorób i słabości przez swoje Słowo, Sakramenty święte. Pozwólmy Bogu działać. On nie przestaje szukać i troszczyć się o nas.


Sobota 17 czerwca

 

„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.”

 

Chrystus zachęca nas dziś, aby w naszym życiu nie było rozdźwięku między sercem a słowami, które wypowiadamy. Prostota w przekazie myśli serca jest niezbędna, by budować więzi z ludźmi oparte na prawdzie. Jezus zaprasza nas do prawdziwej prostoty – by nasze słowa zgadzały się z czynami, a czyny ze słowami. Zakłamanie prawdy jest dziełem złego i znieczula naszą wrażliwość na obecność Boga i Jego łaski. Realizując radę Jezusa, będziemy unikać grzechów języka, o jakich napisał św. Jakub w swoim liście apostolskim. Słuchajmy Słowa Bożego i pozwólmy Bogu przemieniać nasze myśli, mowę i czyny, byśmy nie szli na kompromis ze złem!

 

Piątek 16 czerwca

„Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.”

 

Słowa Jezusa mogą przerażać. Tak, to są słowa przestrogi dla wszystkich. O wiele bardziej przerażającą sprawą jest życie w grzechu, w odwróceniu się od Boga żywego w kierunku uwielbienia stworzeń. Jezus pragnie, abyśmy wszyscy byli w niebie, tam, gdzie nie ma nawet grama zła, a jest miłość, pokój i szczęście. Grzech jest rzeczywistością duchową, która dotyczy również naszego ciała. Jezus pokazuje swoim uczniom, że nie można pertraktować ze złem. Ono ma moc zniszczenia całego człowieka, począwszy od małego organu jakim jest oko – wzrok. Nie ma co się samemu usprawiedliwiać, że to, że popełniam grzech to jest sprawa innych osób i okoliczności. A co z moja decyzją, z moim wyborem? Przecież nikt na siłę nie zmusza mnie do grzechu. Coś jest takiego atrakcyjnego w grzechu, jakaś przyjemność i zadowolenie, że wybieram ten środek, aby to osiągnąć. Jezus mówi, że trzeba koniecznie wyłupać tę chorą część, aby ocalało całe ciało. To we mnie samym jest taka przestrzeń, taki brak miłości, który pragnę zapełnić namiastką szczęścia, wybierając właśnie grzech, jakby drogę na skróty przez ciemny las. Czy czuję się dobrze, kiedy wybieram jakikolwiek grzech? I jak się z tym czuję, kiedy zrealizuję ten mały cel? Jezus gorąco pragnie, byśmy każdego dnia zawierzyli Mu siebie, słuchali Jego głosu i szli za Nim, bo On jedynie zaspokaja wszystkie nasze potrzeby i pragnienia, które nie raz chcemy sami sobie zafundować wybierając grzech. Duchu Święty, umocnij nasze serca do wiary Jezusowi we wszystkim i odcinaniu się od dróg prowadzących do niewoli zła!

Czwartek 15 czerwca

„Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.”

Dzieci potrafią w bardzo trafny sposób przedstawić tajemnicę Eucharystii. Na pytanie dlaczego mamy w Kościele Eucharystię? dzieci z jednego z filmów odpowiedziały w sposób zdumiewający, że Bóg wymyślił hostię, aby z nami być na co dzień, bo bardzo nas kocha. Właściwie do końca nie możemy pojąć i zgłębić rozumem tajemnicy przed, którą aniołowie chylą czoła, a my mamy tę możliwość, że widzimy biały chleb, którym jest Chrystus Pan. Tę tajemnicę obecności Chrystusa ukrytej pod postacią Chleba i Wina, możemy w pokorze przyjąć i adorować. Kiedy przyjmujemy Ciało Pana stajemy się podobni do Niego mocą Jego miłości w kruszynie chleba. Jeśli tylko otworzymy się na pełnię owoców ofiary Jezusa będziemy w stanie przejść przez każdą próbę, każdy krzyż, niepowodzenie i strapienie. Żadne złe moce nie zbliżą się do nas, kiedy nosimy w sobie Jezusa i jesteśmy Jego żywą monstrancją. To jest niesamowite jak Bóg nam ufa i powierza się w nasze ręce, abyśmy zrobili z Nim, co chcemy. On daje swoje serce – konające z miłości, abyśmy pałali tą samą miłością do każdego człowieka i mieli moc do ofiarowania siebie Bogu we wszystkim. Przy tej okazji warto spojrzeć na własne przygotowanie na spotkanie z Królem królów i Panem panów. Czy jestem świadomy na jakie wydarzenie przygotowuje się za każdym razem, kiedy wychodzę z domu do kościoła? Czy mam w sobie otwarte serce, wolne od grzechu, by w pełni przyjąć dar obecności Jezusa? Dziękujemy Ci Jezu, za Twoje Ciało i Krew, przez które nas zbawiasz, ożywiasz i uświęcasz, abyśmy byli szczęśliwi na wieki!

Środa 14 czerwca

„Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.”

Od jednego papierka wyrzuconego do lasu nie zaśmieci się cały las. Owszem, jest to już małe zaburzenie ekosystemu. Ale co się stanie, gdy ten sam papierek bądź inne przedmioty wylądują w lesie bądź na łące przez sto, dwieście, tysiąc rąk? Wtedy już zupełnie zaburza się cała przestrzeń. Przedziwne jest tłumaczenie ludzi: „Przecież to tylko mała rzecz, nie musze być doskonały we wszystkim, także poluzuję sobie w nauce, przygotuję ściągę; oszukam klienta na moją korzyść…” Tak, to są złe czyny i złe motywacje, ale gdy robimy postanowienie, to w momencie, kiedy brakuje nam sił, nikt już nie sprawdza, to powstaje w sercu taka wątpliwość: po co się nadal starać? Skrócę sobie czas na modlitwę, nie będę aż tak gorliwy w pomocy w domu… To są małe ustępstwa, które, gdy nie są „monitorowane” przez nasze sumienie, prowadzą do coraz większej ilości takich „małych, drobnych, niewielkich interesów”, oczywiście na niekorzyść własną. Dziś Jezus daje nam słowo, które pokazuje głęboki sens wierności w małych rzeczach, bo nie chodzi o to, by nie upaść, ale o to, by moje serce nie szło na miernotę, na powierzchowność, na bycie letnim w wyznawanej wierze. Przyjęcie daru Bożej miłości rodzi w sercu człowieka ogromną wdzięczność, by odpowiedzieć Panu swoim przywiązaniem do Jego Słowa, byciem Jego przyjacielem w każdym położeniu. Patrzmy na świętych. Oni pokazali swoim życiem, jak można wypełnić Duchem przykazania i do jakiego stopnia serce człowieka może płonąć ku Bogu. Jezu, poprowadź nas do pełnego zrozumienia Ducha przykazań, które są dla nas oparciem i fundamentem w niespokojnych czasach zamętu! Udziel pomocy wszystkim, którym brakuje sił, którzy wątpia w sens wypełniania nawet drobnych przykazań! Dziękujemy za Twoje żywe Słowo!

Wtorek 13 czerwca

„Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.”

Trudno sobie wyobrazić życie bez światła. Jest ono konieczne, by dostrzegać cały świat, cieszyć się kolorami, a także podziwiać Stwórcę. Dziś Jezus mówi do nas, jako swoich uczniach, że jesteśmy światłem w świecie. Sami z siebie nie możemy świecić. Świadomość własnej kruchości prowadzi nas do przekonania, że nie mamy czym się szczycić. A jednak, Bóg ma upodobanie w nas, słabych i grzesznych, i może przez nas działać oraz świecić dla innych ludzi. Jeśli od samego rana powiemy Bogu swoje „Tak”, to On będzie mógł w nas działać, abyśmy nie bali się świecić. Każdy dobry czyn, wykonany z miłości do Boga i do ludzi jest kolejnym promykiem, który wychodzi z bogactwa naszego serca. Po tym, jak otrzymaliśmy Ducha Świętego, jesteśmy uzdolnieni do świadectwa o Jezusie wobec sąsiada, kolegi z pracy, a nawet ludzi, których może tylko raz spotkamy w życiu. Być może najciężej być świadkiem we własnym domu, jednak nie możemy poddawać się lękowi, który paraliżuje serce i utrudnia dobre relacje. Kiedy jesteśmy blisko z Jezusem, stajemy się podobni do Niego, a przez to w sposób naturalny świecimy życiem przepełnionym Jego łaską. Naszą rolą jest to, by nie gasić już rozpalonego światła, by nie zakrywać go korcem swojego interesu i egoizmu, obaw i lęków, by inni mogli spotkać żywego Boga, dzięki naszemu świadectwu! Duchu Święty, wypełnij nasze serca odwagą i męstwem, byśmy z radością i pokojem w sercu wskazywali na Źródło Światła!

Poniedziałek 12 czerwca

„Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.”

Spotykają nas różne przykrości umyślnie wyrządzone przez innych, a także też nieświadomie zrobione. „Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28). Zastanówmy się, dlaczego tak się dzieje, skoro mamy miłującego Ojca i trwamy przy Nim? Bóg jest dobry i pragnie naszego szczęścia, a mimo wszystko czasami doznajemy ucisku. Zły chce nas zniszczyć, skłócić, zabrać jedność, radość, bo wie z Kim trzymamy. Robi to na różne sposoby. Podsuwając złe myśli i rozwiązania. A my? Jaka jest nasza reakcja na jego niechybne „gierki”? Czy dajemy mu satysfakcję? Czy jeszcze bardziej pomimo czasami nawet bólu, modlimy się za tę osobę, która świadomie, czy nie - nas zraniła? Czy uwielbiamy Boga w tej osobie, sytuacji i czy zanurzamy w Przenajdroższej Krwi Chrystusa? Przecież Pan jest z nami i da nam siłę, aby to wszystko przetrwać i wyprowadzić dobro. Przyjmując i znosząc to wszystko na chwałę i ze względu na Pana, stajemy się Mu bliżsi. Słowa Jezusa są wciąż aktualne. Pragnąc naśladować Go, powinniśmy iść drogą ośmiu błogosławieństw, gdyż tylko w Nim, każde z nich znajduje swoją realizację. Bóg nagradza nas obficie, bo On nie umie dawać mało. Od naszego „tak” świat wokół nas może mieć więcej światła, radości, pokoju i miłości. Chciejmy być podobni do Jezusa! On nas prowadzi i daje to, czego potrzebujemy. Bądź uwielbiony, Panie, w naszym życiu!


Sobota 10 czerwca  
 
„Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.”
 

Jest wśród nas cichy zabójca naszych talentów, dobrych natchnień, entuzjazmu i zapału. Nazywa się: porównywanie z innymi. Bóg każdemu z nas dal określone zalety, talenty i zadania, ale my porównując się z kimś innym, dajemy się zwieść grzechom takim jak pycha i zazdrość, które znowu  prowadzą nas do sprawdzania się, czy już jestem wystarczająco dobry/a- i tak tkwimy w błędnym kole. Przez to tracimy okazje do czynienia dobra dzięki możliwościom danym nam przez Boga, bo za bardzo jesteśmy skupieni na tym, by dobrze wypaść w oczach innych. Tylko, czy skupiając się np. na karierze albo dobrych czynach dla poklasku, umiemy dostrzec, z czym zmaga się nasze dziecko, z czym sobie nie radzi i w jakich miejscach jego życia potrzebuje naszej, tej cichej i nie zauważalnej przez sąsiadów i kolegów z pracy pomocy? Panie, daj nam łaskę pokory, byśmy potrafili dostrzegać potrzebujące nas osoby i byśmy czynili dobro, ale nie dla braw i pochwał, ale dla Twojej chwały.


Niedziela 11 czerwca

 
"Bóg przecież nie wysłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił"

 
O kim zdążyłes dzisiaj pomyśleć z pogarda, lekceważeniem, może ze współczuciem, ale z jakąś taka wyższością? Którego sąsiada juz włożyłes do woreczka pokazowej pobożności szykajac się na dzisiejszą Eucharystię? Żadnego? Przecież to dzień Pański, trzeba być trochę "świetrzym", ale tydzień ma jeszcze kilka innych dni. Kogo osądziłeś w tym tygodniu? Choćby mała myślą? Pan słyszy każda twoją myśl nawet gdy Ty, jej nie rozpoznajesz. Co byś pomyślał o sobie na miejscu Pana Boga? "Ale święty się znalazł!"? Pan tak o Tobie nigdy nie pomyślał. Patrzy na Ciebie z miłością. Wciąż i wciąż. Nie osądza Cie! Posyła Syna, który Cię nie potępia, ale chce dać Ci życie. Pragnie szczęścia dla Ciebie. Pragnie jej także, dla Twoich braci i sióstr. Posyła i Cię do Tego samego, byś nie sądził, ale wskazywał na Tego który pokonał śmierć. Bo każdy kto w Niego wierzy, nie zginie, lecz będzie miał życie wieczne. Jezu, dziękuję, że mnie nie osadzasz. Wejdź w moje oczy, aby nie osądzały, lecz przyciągały innych do Ciebie.


Czwartek 8 czerwca

 

„Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani, i rzekł do nich: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę”. (…) I odszedłszy nieco dalej do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!” Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?”

Czytany dzisiaj fragment Ewangelii ukazuje nam, że niezależnie od tego, jak bliskich mielibyśmy przyjaciół i jak liczne grono znajomych, to oni i tak nie zastąpią nam relacji z Bogiem. Choćby byli dla nas najlepsi jak potrafią, nigdy nie mamy pewności, że nas nie zawiodą, co więcej - prawdopodobnie tak się zdarzy, bo tak jak my - są tylko ludźmi. Jezus bardzo kochał swoich uczniów, co pokazuje braterskimi relacjami z nimi, słowami miłości, wspólnie spędzanym czasem, a przede wszystkim - oddaniem za nich życia. Mimo to, nie zapominał, że jest na Ziemi, by pełnić wolę Ojca. Warto pomyśleć chwilkę, czy my potrafimy oderwać się choć na moment od rodziny, znajomych, aby spędzić czas sam na sam z Bogiem? Pielęgnowanie relacji z najbliższymi, z drugim człowiekiem, jest bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsza jest relacja z Bogiem, bo to dopiero ona pozwala nam dobrze budować inne. Jezus po modlitwie idzie do uczniów, którzy zamiast czuwać przy Nim - śpią w najlepsze. A mimo to, mówi do nich z miłością. Możemy powiedzieć, że Jezusowi łatwo kochać nas mimo wszystko, bo sam jest Bogiem, sam jest Miłością. Jeśli chodzi o nas - potrzebujemy Boga, aby umieć przebaczać, kiedy ktoś nas zawodzi, gdy myślimy, że już dość, że nie chcemy tej osoby znać. Kiedy trzymamy się blisko Boga i do Niego zanosimy nasz żal i ból z powodu jakiegoś zawodu, czy kolejnej zadanej przykrości, wtedy „nie 7, a 77” staje się możliwe. Boże, prosimy nie pozwól nam na zaślepienie światowymi „pocieszaczami”, otwieraj nasze oczy, ucz nas widzieć sercem, w którym zawsze (choć czasem głęboko), tak naprawdę jest ukryte pragnienie Ciebie. Ty przychodzisz do naszych marności, kiedy wraz ze zmrokiem zwalniamy tempa, nasza zaradność, siła i duma tak widoczne za dnia odchodzą wraz z zachodzącym słońcem i ciemną nocą przy zapalonej świecy wylewamy przed Tobą swoje żale, czasem gryząc z bólu pięści, drżąc z lęku, jak Jezus w Ogrójcu. Z lęku przed chorobą żony, przed samotnością, przed uzależnieniem ukochanego syna, który zamknięty w sobie odrzuca pomocną dłoń własnej matki, przed kolejnym dniem w szkole, w której wraz z porannym dzwonkiem rozbrzmiewają wyzwiska i pogardliwe spojrzenia. Wchodzisz w to Panie, otwierasz nasze zaciśnięte pięści, dotykasz ran wypełniając je kojącym pokojem. Choćby przyszedł strach przed jutrzejszym krzyżem, nie pozwól nam zwątpić Panie w to, że z nami Jesteś. W absolutnie wszystkim - bądź uwielbiony!


Środa 7 czerwca 

 

„Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie.

 

W każdego z nas wpisane jest pragnienie miłości, a kiedy do nas przychodzi, często świat staje na głowie. Wszystko zaczyna kręcić się wokół ukochanej osoby. Jesteśmy w stanie dla niej wiele poświęcić, często mówimy, że jesteśmy gotowi zrobić wszystko. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby na końcu było „…wszystko, co będzie dla niej dobre”. Bo jeśli np. chłopak pragnący zachować czystość przedmałżeńską zakochuje się w dziewczynie, której na tym nie zależy, i on jest w stanie zrobić dla niej wszystko - nawet zrzec się swoich zasad, to wtedy nie jest to już dobre, ani dla niej, ani dla niego. Miłość to fundament życia, ale jednocześnie bardzo śliska powierzchnia - łatwo można się wyłożyć. Dlatego tak ważne jest, byśmy wzoru miłości nie szukali we współczesnym, pogmatwanym bądź co bądź świecie, ale w Tym, który go stworzył i zna najlepiej. Ucząc się miłości od Boga, dostajemy przepis na miłość najpiękniejszą - wierną, czystą, radosną, silną, nieskończoną… W której nie ma nawet odrobiny egoizmu, grzechu, zła. Miłość taka wymaga poświęceń, owszem, ale jako jedyne daje człowiekowi prawdziwe spełnienie. Dzięki takiej miłości, zastanawiając się nad  wiecznością nie przychodzi myśl: „jak to nie będę tam miała ukochanego męża!?”, ale raczej radość, że spotkam Tam tego, którego już na Ziemi potrafiłam kochać czysta, braterska miłością. Ucz nas Panie kochać, tak jak Ty kochasz, byśmy mogli razem ze wszystkimi braćmi i siostrami wiernie podążać do Domu Ojca.