<< Wrzesień 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
      1  2  3
  4  5  6  7  8  910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

 

1. ...bo wierzyłem w Boga;

2. ...bo byłem chrześcijaninem;

3. ...bo chodziłem do kościoła;

4. ...bo modliłem się;

5. ...bo żyłem zgodnie z własnym sumieniem

6. ...bo czytałem Pismo św.;

7. ...bo mówiłem innym o Bogu.

1. Czy sama wiara w Boga gwarantuje prawo do życia wiecznego?

Może nigdy nad tym nie zastanawiałeś się, ale wiara sama w sobie niewiele znaczy. Znam całe mnóstwo ludzi, którzy wierzą w wartość ćwiczeń fizycznych dla ich zdrowia, ale nigdy nie podjęli tychże ćwiczeń. Dlatego między innymi wielu z nich ma ciągłą nadwagę... Wiara, która nie prowadzi do działania, nie jest wiarą. Można wierzyć, że schody prowadzą do piwnicy, a jednak nigdy nie podjąć decyzji, aby nimi zejść i sprawdzić czy rzeczywiście one gdzieś w ogóle prowadzą.

Podobnie jest z wiarą w Boga. Nie wystarczy wierzyć w Boga, ale trzeba uwierzyć Bogu.

Pomyśl: skoro można uznawać istnienie Boga, a nie brać na poważnie Jego słów, to jak można przyjąć świadomie życie wieczne?


2.
Czy urodzenie się chrześcijaninem wystarczy, by być wziętym do nieba?

Są tacy, którzy mówią: "Urodziłem się w chrześcijańskim kraju, w chrześcijańskiej rodzinie, więc jestem chrześcijaninem. Kimże innym mógłbym być?" Otóż, na Sądzie Bożym nie dostaniesz punktów za pochodzenie, które dadzą Tobie prawo do zachowania życia wiecznego.

Pomyśl: ktoś mógł urodzić się w stajni, a przecież wcale nie stałby się z tego powodu koniem. Jest to równie absurdalne jak fakt, że urodzenie się w chrześcijańskiej rodzinie wystarczy, by Chrystus wziął Cię do nieba.


3. Czy chodzenie do kościoła gwarantuje dojście do nieba?

To prawda, że chrześcijanie chodzą do kościoła, ale przecież mnóstwo ludzi chodzi do kościoła z wielu rożnych powodów: jedni uczęszczają do kościoła z przyzwyczajenia, inni ze względu na rodzinę, inni odnajdują tam spokój, jeszcze inni robią to na pokaz.

Pomyśl: czy chodzenie do McDonalds'a zamieniło kogoś w hamburgera? Raczej nie. Tak też, samo chodzenie do kościoła nie zagwarantuje Tobie bycia przyjetym do nieba.

 

4. Czy modlitwa do Boga zapewnia miejsce w niebie?

To prawda, że chrześcijanie modlą się. Jednak to, iż się modlisz, nie musi wcale oznaczać, że kochasz Jezusa i spełniasz warunki bycia przyjętym po śmierci do nieba.

Pomyśl : skoro można modlić się do Boga, mimo iż nie żyje się według Jego woli, to na podstawie jakich argumentów Bóg ma Cię przyjąć do nieba?


5. Czy życie zgodnie z własnym sumieniem zapewnia zachowanie go po śmierci?

Czyż zagorzali komuniści w czasach stalinizmu nie mordowali milionów ludzi w Rosji zgodnie z ich własnym sumieniem? A pomyśl o matkach, które zabijają nienarodzone potomstwo sądząc, że to jest lepsze, niż urodzenie się ich jako niechciane dzieci.

Pomyśl: skoro można żyć zgodnie z własnym sumieniem nie dając innym prawa do życia, to jak można być pewnym prawa do życia wiecznego?

 

6. Czy czytanie Pisma św. wystarczy, by pójść do nieba?

Oczywiście, że chrześcijanie kochają Pismo Św. Niektórzy czytają je codziennie. Faktem jest jednak, że nie trzeba być koniecznie chrześcijaninem, aby czytać Biblię.

Czy wiesz, że Karol Marks w wieku piętnastu lat napisał komentarz do fragmentu z Ewangelii wg św. Jana, choć sam nie był chrześcijaninem i nigdy nim nie został? Co ciekawsze: teolodzy zgadzają się z wyrażonymi w tym komentarzu poglądami!

Pomyśl: czy to nie jest wystarczający dowód na to, że czytanie Biblii nie koniecznie gwarantuje niebo?

 

7. Czy przez opowiadanie o Jezusie Chrystusie nabywamy prawo do życia w niebie?

Wielu ludzi mówi o Jezusie Chrystusie: jedni wyrażają się o Nim pozytywnie, inni - negatywnie. O Jezusie mówią nie tylko duchowni, ale i osoby świeckie; część z nich to ateiści; kilku nawet napisało o Nim monografię. A już nie wspomnę, że są i tacy, którzy "każą zachowywać przykazania, a sami palcem tknąć ich nie chcą..."

Pomyśl: skoro można mówić o Jezusie, ale nie czynić tego, o co On prosił, to gdzie jest podstawa do ubiegania się o życie wieczne?

 

 

Żaden z tam wymienionych faktów nie daje paszportu do nieba!

Co zatem może dać Tobie podstawę do nadziei na życie wieczne w niebie, skoro nie czyni tego wiara w Boga, ani chodzenie do kościoła, ani modlitwa, ani życie zgodne z własnym sumieniem, ani czytanie Biblii ani mówienie o Chrystusie?

Masz prawo do życia wiecznego dzięki ofierze Jezusa Chrystusa. Jeśli staniesz kiedyś na Sądzie Bożym, to nie trać czasu na wyliczanie swoich zasług. Zapewniam Cię, nie wystarczą Ci one, aby przekonać Boga o Twoim prawie do nieba. Twój przeciwnik diabeł jest bardziej inteligentny. To wyśmienity oskarżyciel, który wyliczy przed Bogiem tyle Twoich grzechów, że się zdziwisz, jak miałeś czas przez kilkadziesiąt lat życia, by je wszystkie zdążyć popełnić. Szatan wyciągnie najbardziej ukryte knowania Twojego serca, przypomni Ci najobrzydliwsze Twoje grzechy i wykrzyczy je przed całym światem, tak że wszyscy usłyszą.

Zresztą, to się zgadza z tym, co powiedział kiedyś Jezus, że na końcu świata, to co czyniłeś w ukryciu będzie opowiadane na dachach. Przez kogo? Przez wścibskie sąsiadki? Przez dziennikarzy agencji prasowych? Nie, to Lucyfer i jego diablęta będą sobie kpić z Twojej złudnej pobożności pokazując, jak często byłeś na jego usługach. Wszyscy to usłyszą. Ale będzie wstyd...

Radzę Tobie nie polemizować z nim i nie bronić się ani przynależnością do Kościoła, ani chodzeniem na nabożeństwa, ani odmawianiem modlitw, ani życiem prowadzonym zgodnie z własnym sumieniem, ani częstym czytaniem Biblii za życia, ani opowiadaniem o nawracaniu innych w imię Jezusa?

Wiesz co lepiej zrobić? Powiedz Bogu Ojcu, że pragniesz pójść do nieba, bo wierzysz, iż Jego Syn umarł za Ciebie na krzyżu i w ten sposób zmazał Twoje grzechy, za które z całego serca żałujesz. Powiedz Bogu Ojcu, że wierzysz w Jego miłosierdzie i niech On osądzi, czy było widać tę wiarę w twoim ziemskim życiu.

Ale być może teraz rodzi się w Tobie słuszne pytanie: "Skoro mam szansę na niebo dzięki zasłudze Jezusa Chrystusa, a nie dzięki wierze w Boga, chodzeniu do kościoła, mówieniu pacierza, czytaniu Biblii, to po co tracic czas na wymienione wyżej praktyki?"

Jezus przez fakt śmierci na krzyżu otworzył Tobie bramę nieba. Za jej progiem jest życie szczęśliwe bez końca. Masz je za darmo. Jedynym warunkiem jest, abyś zechciał tam iść. Bóg czeka na znaki twego zainteresowania się Jego propozycją. On nie weźmie Cię tam na siłę. To Ty decydujesz. Jeśli pokażesz Bogu, że zależy Tobie na spędzeniu wieczności z Nim, to On, który zna tajniki Twego serca dostrzeże Twą szczerą intencję i dotrzyma Swej obietnicy.

Jeśli...

- nie będziesz jedynie wierzył w Boga, lecz wierzył Bogu, to będziesz chodzić do kościoła, by spotkać tam Jego żywego Syna i przyjąć dar Jego obecności w Eucharystii;

- modlitwa będzie dla Ciebie rozmową z Bogiem;

- będziesz żyć zgodne z własnym sumieniem, szukając odniesienia do tego, co jest dobre według Boga;

- będziesz czytać Biblię, szukając w niej woli Pana;

- będziesz opowiadać o miłości Jezusa, mając pragnienie, aby i inni odpowiedzieli na Jego miłość...

...to pokażesz Bogu, iż nie chcesz umrzeć, lecz pragniesz żyć wiecznie z Nim w chwale dzieci Bożych.

Ks. Tomasz Bieliński