<< Listopad 2017 >> 
 Pn  Wt  Ś  Cz  Pt  So  N 
    1  4
  6  7  8
13141517
2021222425
272829   
Zapytał mnie, czy może się potulać. Odpowiedziałem: "Maciusiu, tatę tak bardzo boli brzuszek, że nie da rady Cię potulać." Maciuś odpowiedziałże go też boli brzuszek. Położył się obok na fotelu. Leżał tam sam chwilę poczym powiedział choć do mnie. Odpowiedziałem, że nie mogę bo bardzo źle się czuję! Maciuś zripostował: "Ja też źle się czuję". Leżeliśmy przez chwilę w milczeniu. W pewnej chwili przy kolejnym ataku bólu jęknąłem. Leżący obok Maciuś też jęknął. Wydało mi się to dziwne. Więc już bez przyczyny ponownie jęknąłem. Synek odpowiedział takim samym jęknięciem. Zajęczałem w sumie 10 razy i Maciej 10 razy odpowiadał jęknięciem. Było to jak hasło - odzew.
Wtedy oświeciło mnie i zrozumiałem, że Maciej tak pragnie mej bliskości, iż postanowił sie upodobnić do mnie w chorobie i jej skutkach. Tak mnie kocha, tak pragnie przy mnie być. W moim umyśle zapalił się chyba lampion adwentowy, bo rozjaśnił mi tę sytuację. Zaraz przetransponowałem
to, na moją relację z Bogiem.
Adwent to oczekiwanie. Czeka się prawdziwie, gdy się kocha prawdziwie. Czeka się, gdy się pragnie być blisko tego, na kogo się czeka. Być blisko poprzez podobieństwo. Zapytałem siebie, czy ja czekam na Ciebie, Panie? Czy  tak pragnę być blisko Ciebie, jak mój syn pragnie być przy mnie? Czy ja się też tak chcę upodobnić do Ciebie, by z Tobą być i by być podobnym do Ciebie w Twoim miłowaniu, miłosierdziu, cierpliwości lub innych przymiotach. Słabo zdałem ten test na podobieństwo i miłość. Dziękowałem Panu za chorbę, która okazała się łaską; za Macieja, który jest prawdziwym darem. Oczy mi się zaszkliły. Choć czułem się nadal źle, byłem szczęśliwy, że coś mogłem zrozumieć. Dziś czuję się dobrze, choroba minęła, ale katecheza tamtego wieczoru pozostała i chcę się nią z Wami połamać jak chlebem!
Pozdrawiam Gutek!