Czwartek 6 września

„Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów…”

 

Zdarzają się sytuacje w naszym życiu, w których ufamy Bogu wbrew racjonalnemu myśleniu. Po wielu latach pracy w pewnej firmie, pracownik składa wypowiedzenie nie mając innej alternatywy. Dlaczego? Bo sytuacja w firmie i atmosfera powoduje, że nie czuje się tam dobrze, że nie postępuje zgodnie z przykazaniami, że grzechy, które popełnia dotyczę ciągle tych samych sytuacji… Nie może patrzeć jak wartości, które wyznaje są deptane, a grzechy które popełnia są konsekwencją tego, co się tam dzieje. Otwiera Pismo Święte i czyta „Synu człowieczy, przygotuj sobie rzeczy na drogę zesłania, za dnia i na ich oczach wyjdź z miejsca twojego pobytu na inne miejsce…” (Ks. Ez., 12). Tak też uczynił. Mijają dni, tygodnie i nic… szuka pracy, a tutaj pustka. Oferty pracy są, ale telefon milczy. Pojawiają się pytania ‘Panie Jezu, co ja zrobiłem… złożyłem wypowiedzenie nie mając innej pracy i zostanę bezrobotny. Co pomyśli moja rodzina, znajomi?”. Pojawia się zniechęcenie i bunt. „Panie Jezu, co ja zrobiłem, mogłem jeszcze wytrwać… popełnić kilka grzechów po drodze, ale mieć pensję, opłacić kredyt, czynsz, mieć na podstawowe wydatki…co ja zrobiłem…?” „Wypłyń na głębię” mówi Jezus…Po tej próbie zaufania nagle niesamowity zwrot „akcji”. Dwa zaproszenia na rozmowy kwalifikacyjne i jedna oferta pracy… Czy Jezus daje próbę naszej wiary? Pokazuje, że jeśli zaufasz dzieją się cuda? Też… Jaki będzie ciąg dalszy nie wiem…wiem jedno…”wypłyń na głębię”. Naprawdę warto. Warto poczuć jak jesteś ważny w oczach Boga i jaką masz wartość jako człowiek…. Pozwól dać się o tym przekonać.