Piątek 23 grudnia
„A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga.”
A ile nam potrzeba milczenia, by uwierzyć w to, co nam obiecuje Bóg? Ile każemy Mu czekać, aż zgodzimy się spełnić Jego wolę? Ile ciszy nam potrzeba, byśmy w końcu zaczęli Go uwielbiać? Bywa, że prosimy Boga o coś, czego bardzo pragniemy, licząc na Jego miłosierdzie i nieskończoną moc. A kiedy Bóg chce nam dać to dobro, ale w inny, lepszy sposób, niż sobie wymyśliliśmy, to nagle tracimy pewność, czy Bóg chce dla nas dobrze, skoro stawia nas w niezrozumiałej sytuacji. Musimy pamiętać, że tą drogą wielkiej dla nas niewiadomej, Bóg chce doprowadzić nas do prawdziwego szczęścia. On wie najlepiej, na którym skrzyżowaniu musimy skręcić w prawo, na którym musimy ustąpić pierwszeństwa, kiedy włączyć nam zielone światło do działania i kiedy postawić przed nami znak STOP. Bóg jest przy nas na każdym odcinku naszej drogi, również tam, gdzie musimy wziąć swój życiowy tobołek i przejść przez góry piechotą, kamyk po kamyku, rozmowa za rozmową, próba za próbą, przebaczenie za przebaczeniem. Bóg jest z nami, kiedy wyciągamy ręce przed siebie, bo weszliśmy właśnie w ciemny las i błądzimy, nie znając właściwego kierunku, nie widząc wyjścia. Grzech podstawia nam swoje korzenie, potykamy się boleśnie upadając, zdrada kochanej osoby policzkuje jak gałąź, która niespodziewanie uderza w twarz, kilka za dużo powiedzianych słów kłują jak jeżyny zaczepiające o dłonie, o ubranie, o serce, raniąc dotkliwie. Przez to wszystko przeprowadzi nas Bóg, jeśli tylko się na to zgodzimy. Nawet, jeśli nie będziemy rozumieć co, jak, kiedy i dlaczego, ale głęboko Mu zaufamy- nie zbłądzimy. Niech nasze usta wielbią Ciebie Panie, niech Twoja chwała trwa na wieki.
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.