Piątek 27 marca

 

„Wówczas przyszedł i On, jednak nie jawnie, lecz skrycie.”

 

Jakie to przykre, że Jezus największy i jedyny Bóg, najlepszy i najukochańszy dla nas ludzi musi się skradać, ukrywać, przychodzić „skrycie”. Dlaczego? Bo „mieli zamiar Go zabić”. Okrucieństwo ludzi…Jacy potrafimy być okrutni i bezwzględni, jacy „nieomylni” w naszych sądach o innych…Jak szybko potrafimy wyrzucić Boga z naszego życia. Jezus jednak się nie poddaje, przychodzi nawet skrycie, czeka tuż obok. To On pierwszy Cię umiłował, pierwszy przebaczył. Co więcej! Nawet w momentach gdy czujesz, że Go nie ma blisko… nawet w momentach gdy trwasz w grzechu, wiedziesz życie bezbożne, lub obracasz się w środowisku, któremu daleko do wiary i wartości — to w tych wszystkich sytuacjach On stoi blisko. Tylko, że tak jak dziś — w swoistym ukryciu. Nie chce się narzucać. Nie chce ograniczać danej nam wolności. Ale jest!