Czwartek 4 maja

„Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. (…) Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.”

Jedno jest pewne: skoro Bóg posłał Swego Syna na świat, to nie po to, by Jezus zobaczył jak to jest żyć w ciele, z wszystkimi stanami, jakie my przeżywamy, ale właśnie po to, abyśmy doświadczyli w jaki sposób można być dzieckiem Boga. Z tej racji Bóg nie przestaje okazywać miłości swojemu ludowi, swoim dzieciom, bo taka jest Jego natura, a miłość Bożą jest potężną siłą przyciągającą. Jednak nie czyni tego wbrew naszej woli. Jeden z fragmentów z proroctwa Ozeasza ukazuje miłość Boga do każdego z nas, podobną do tego okresu, w którym bardziej czuliśmy niż rozumieliśmy miłość naszych rodziców: „ Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je.” (Oz 11, 4). Bóg idzie dalej w formie miłości, gdyż ofiarował dla nas swojego Syna, aby każdy z nas poczuł w sobie, że jest kochany nie za coś, ale ze względu na to, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Dlatego Jezus codziennie wydaje się dla nas, dając swoje Ciało i Krew, a skoro przychodzimy do Niego, to wpierw przyciągnął nas Bóg Ojciec. Nie pojmiemy do końca sposobów działania Boga. Jemu chwała i dziękczynienie dziś i na wieki!