Czwartek 6 października

„Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.”

Można powiedzieć, że prosić kogoś o pomoc jest dziś odważną decyzją przyznania się przed drugim, że czegoś mi brakuje, że jestem niewystarczalny, i mieć nadzieję, że bliźni mi pomoże. Kiedy panuje na świecie, w duszach ludzi tendencja, żeby nie być od nikogo zależnym, nikomu się nie narzucać ze swoimi problemami, żeby zarobić na wszystko, to dzisiejsza przypowieść Jezusa staje w poprzek takiej logice. Alienując się od siebie nawzajem, nie interesując się losem bliźniego, nie prosząc o zwykłą pomoc, można tym samym oddalać się od żywej relacji z Bogiem Ojcem. Jezus pokazuje nam przez obraz przypowieści, że Bóg czeka na nas cały czas i nie musimy Go budzić. On czuwa nad każdym z nas i zawsze wysłuchuje swoje dzieci. Czy mam w sobie taką postawę dziecka, które o każdej porze dnia i nocy pragnie czegoś od swoich rodziców? Czy sam potrafię słuchać tego, o co mnie proszą najbliżsi czy przyjaciele, i pomagam im w odpowiedni sposób? Bóg daje nam Ducha Świętego, zawsze ilekroć Go prosimy. On jest najlepszym darem. Zaprzyjaźnij się Duchem Świętym, abyś chodził w Bożej obecności, z dziękczynieniem za wszystko i uwielbieniem Pana w każdym czasie!