Czwartek 19 lipca

 

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.”

Każdy, kto był na długiej wyprawie, pielgrzymce, czy też na wspinaczce górskiej, wie jak bardzo ważne są momenty wytchnienia, uzupełnienia płynów, posilenia się kanapkami czy chociażby herbatą w schronisku. W długiej wędrówce może przyjść oprócz fizycznego zmęczenia, również znużenie, utrudzenie, a napięcia między ludźmi są nie do uniknięcia, kiedy dochodzi do głosu przewrażliwienie na kilku punktach. Bez chwili odpoczynku, zatrzymania się w biegu drogi, można zapomnieć o najważniejszym – o celu wyprawy, o tym, co mamy osiągnąć, a także, że droga nas zmienia. Nie chodzi tylko o fizyczny odpoczynek, ale o spotkanie z żywym Bogiem, który działa z miłości do nas przez różne kanały. Tym, co orzeźwia człowieka jest woda źródlana, piękny widok pasm górskich, szum drzew, ale najbardziej podnosi na duchu sam Jezus, który daje Słowo i Chleb życia. To w takim zatrzymaniu, kiedy czas przestaje mieć decydujące znaczenie, a rozmowy i dźwięki milkną wobec najważniejszej transmisji w paśmie duszy, to można spodziewać się duchowego odrodzenia. Jezus zaprasza dziś szczególnie tych, którzy są utrudzeni codzienną wiernością w małych rzeczach, w wypełnianiu przykazań, kiedy otoczenie nie wiele przejmuje się Bożymi wskazówkami na szczęśliwe życie, a nadto nie brakuje bieżących problemów zdrowotnych, kłopotów w miejscu pracy, i szeregu innych spraw, które mogą nas przytłaczać. Jezus zaprasza nas do Siebie, abyśmy doznali ukojenia, wzmocnienia na duchu i przez pryzmat wiary dokonywali dobrych wyborów inspirowanych miłością Boga. Jak często w ciągu dnia myślę o Jezusie? Czy w duszy rozmawiam z Nim, kiedy nawet dobrze idzie mi w pracy, a odpoczynek mogę wykorzystać na dłużą modlitwę? Czy przyjmuję zaproszenie na kilka chwil adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Jezu, przychodzę dziś do Ciebie, chcę przytulić się do Ciebie, byśmy razem nieśli ciężar codzienności, tez zwykłej i szarej, ale nie bezsensownej, bo Ty nadajesz sens wszystkiemu, co czynię z miłości do Boga, bliźnich i mnie samego. Bądź uwielbiony w Twoim Sercu łagodnym i pokornym!