Czwartek 2 listopada

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze.”


Pośród naszych codziennych spraw do załatwienia, czekania na wyniki badań, troski o innych, o własną przyszłość, wobec nowych wyzwań, dopada nas lęk. Czasem pojawia się nagle, nie wiadomo skąd, łapie za kark i nie pozwala iść do przodu, a nie raz latami drżymy o przyszłość, pielęgnując w sobie niepokój. Siadamy wieczorem z kubkiem herbaty w ręku, bliskie osoby obok, a jednak nasze serce męczy niepokój. I właśnie w te momenty wchodzi Jezus i mówi do nas: Niech się nie trwoży serce wasze. Co za łagodność! Co za miód na serce, ocean miłości i bezpieczeństwa. Słodkie zapewnienie, że Bóg ciągle przy nas jest, bo prawdziwa miłość usuwa lęk, a Bóg jest miłością. Zatrzymajmy w sercu te słowa Jezusa, niezależnie od tego, czy czeka nas dziś rozmowa z szefem, czy jutro mamy położyć się na stole operacyjnym, czy nasze dziecko straciło włoscy, mimo, że niedawno dopiero mu urosły, czy trzymamy w ręku telefon żony z jednoznacznymi wiadomościami od „kolegi z pracy”. Niech się nie trwożą serca nasze… Jezu, daj nam łaskę zanurzenia się w Twojej obecności, w Twojej miłości, usuń nasz lęk, wypełnij nas pokojem i ufnością, że jesteś Panie w każdej chwili naszego życia.