Czwartek 21 grudnia

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.”

Dzisiejsze słowo jest pełne radości i dynamizmu. Kiedy oczami wyobraźni przenosimy się w górskie rejony Judei, możemy zobaczyć Maryję, która razem z Jezusem biegnie i skacze po pagórkach. To jest niezwykłe u Maryi, że jest w takiej dyspozycji Ducha Świętego, że to zapala Ją do działania, do miłości wobec potrzebujących. Jak byś zareagował, gdybyś tak osobiście spotkał się z Maryją? Jak byś Ją przywitał w swoim domu, gdyby tak za 15 minut zadzwoniła do ciebie? Czy nie miałbyś podobnej odpowiedzi do św. Elżbiety, mówiąc: „Jak to możliwe, że przychodzi do mnie Matka Boga samego? Czy to jest nie jest zbyt wiele dla mnie, grzesznego człowieka?”. Właśnie tak można czuć się zaskoczonym tym, że Maryja zawsze przychodzi nam z pomocą, ze swoją obecnością, czułością, pokojem, jednym słowem – z błogosławieństwem, gdyż nie koncentruje uwagi na sobie, ale zawsze prowadzi do Jezusa, byśmy stali się w pełni dziećmi Bożymi. Tak do głębi serca byli przemienieni tym faktem, że Bóg nas kocha i patrzy na nas zupełnie tak, jakby widział samego Jezusa. Jesteś córką Boga! Jesteś synem Boga! To właśnie przez stan wcielenia Bóg docenia i podnosi moje i twoje człowieczeństwo. Bóg tego chciał dla nas samych, abyśmy kiedyś dzielili nieskończoną radość uczty przy stole miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. To jest istotny powód do okazywania tej radości gdziekolwiek będziemy, w każdym spotkaniu, począwszy od momentu przywitania, będziemy w sercu i ustami błogosławić gospodarzy bądź gości. Święta Elżbieta błogosławiła Maryję prostymi słowami. Niech ta święta będzie nam wzorem w trosce o każdego z gości w naszych domach, by nasze serca zatańczyły ze szczęścia, podobnie jak Jan w łonie Elżbiety. Duchu Święty, zapal w nas ogień swojej miłości, abyśmy śpieszyli się zawsze z dobrym słowem, z Ewangelią do naszych bliskich, przyjaciół, krewnych, do każdego człowieka!