Czwartek 21 września

„Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. (…) Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.”

Do Króla królów, do Pana, przyszli celnicy, grzesznicy – ludzie niekoniecznie cieszący się dobrą opinią. To wywoływało konsternację, a nawet oburzenie wśród innych. Ale Jezus cierpliwie tłumaczył, że właśnie tacy ludzie potrzebują Jego obecności najbardziej. Ta sytuacja z Ewangelii odsłania przed nami pewną lekcję: czasem, zagrzebawszy się w swoich problemach, grzechach, tłumaczymy się, że nie pójdziemy do Kościoła, bo już się odzwyczailiśmy, bo już jest za późno dla nas, że straciliśmy i zmarnowaliśmy zbyt dużo łask, że na pewno Pan Bóg się na nas już dawno pogniewał i nie mamy tam czego szukać. Popatrzmy na Jezusowe towarzystwo – nawet żaden z Jego uczniów nie był idealny. Wielu ugrzęzło w swoim bagienku i siedziało w nim, dopóki nie przyszedł Jezus i ich nie powyciągał, dopóki nie pootwierali swoich poranionych serc, by On – najdoskonalszy lekarz, je uzdrowił. Jezus to samo mówi do nas – jesteś w beznadziejnej sytuacji? Myślisz, że gorzej być nie może, że już dla Ciebie za późno na ratunek, na zmianę życia na lepsze? To idź do Jezusa, On właśnie to, co w Twoich oczach niemożliwe do naprawy, chce uzdrowić. Otwieraj nas Panie na Twoją łaskę. Ulecz w nas to, co poranione, co boli, co przeszkadza nam w budowaniu relacji z Tobą. Daj nam nowe życie w Tobie, bądź uwielbiony Panie!