Czwartek 29 grudnia

„A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni.”

W ostatnich dniach głównymi bohaterami Ewangelii oraz naszych świąt są oczywiście Józef i Maryja, Dzieciątko Jezus, aniołowie, pasterze i Herod. Oni są na pierwszym planie, możemy ich dostrzec, a wyobraźnia kreuje nam całą scenerię wokół Betlejem. Warto dziś zobaczyć oczami duszy Ducha Świętego, który towarzyszył świętym, a także i nam nie z mniejszą intensywnością. No właśnie, czy nie jest On pomijany w naszym przeżywaniu Świąt? Gdyby nie było interwencji i mocy Ducha Świętego, nie byłoby zwiastowania i poczęcia Jezusa. Gdyby Maryja nie była wypełniona Duchem Świętym, nie przyjęłaby tak wielkiej misji. Duch Święty z pewnością kierował św. Józefem, gdyż i On nie rozumiał do końca tego co się dzieje z Maryją. Dziś dostrzegamy cały dynamizm działania Ducha Świętego w Symeonie. To Duch Święty najpierw gości i mieszka w sercu Symeona, objawia mu obietnice Boże i inspiruje do wyjścia ku Zbawicielowi. Duch Święty spaja wszystkie osoby i wydarzenia w całość dzieła, jakim jest zbawienie człowieka i jego szczęście wieczne. Przyjdź, Duchu Święty, Światłości niepojęta, Pocieszycielu w smutku, Mocy miłości, zamieszkaj w mym sercu, uczyń je sobie świątynią dla Pana!