Mk 4, 21-25
„Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw”
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy przypowieść o świetle. Jej sentencją jest stwierdzenie, że „nie ma nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw”.
Wobec tego fragmentu Słowa, zachęcam do podjęcia refleksji nad swoim życiem, wyborami. Czy moje postępowanie jest przejrzyste? Czy skrywam w moim sercu coś, co mnie zniewala, co chcę ukryć przed wszystkimi wokół?
Zachęcam do tego, by siąść dzisiaj przed Panem, tak jak Dawid w czytanym dzisiaj fragmencie z Drugiej Księgi Samuela i powiedzieć Mu o tym, co nas trapi, zniewala, a jeśli jest taka potrzeba to zanurzyć to także w Bożym miłosierdziu w sakramencie pokuty i pojednania.
Brnięcie w kłamstwo i nieuczciwość zawsze prowadzi do zniewolenia naszego serca; prawda natomiast – do wolności.
Może warto pomodlić się dzisiaj słowami: Panie Jezu, oddaję Ci moją przeszłość, błędne wybory, kłamstwa, wszystko to, co chcę ukryć przed całym światem. Dziękuję za Twoje otwarte ramiona i uwielbiam Cię w Twoim miłosierdziu. Wierzę, że spełnisz obietnicę, jaką mi dałeś – obietnicę życia w pokoju, wolności i miłości. Niech na wieki trwa Słowo, które wyrzekłeś.