Niedziela 4 grudnia


„Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki.”


Piękny czas adwentu, jaki właśnie przeżywamy, jest dla nas ogromną szansą. Jest wezwaniem do działania- do wzięcia się w garść, do uporządkowania swojego serca, siebie, do powiedzenia „dość” nałogom, temu co nas zniewala i „wybaczam Ci”, tym, którym mamy coś do wybaczenia. Są w naszym życiu sprawy i wyzwania, które wydają się nam niemożliwe, dzieją się jakby gdzieś hen daleko, na odległej planecie. Gdzieś głęboko w nas krzyczy pragnienie, aby przerwać wieloletnie kłamstwo, aby przełamać swój opór i jako pierwszy wyciągnąć dłoń na zgodę. Są w naszym życiu relacje, które tak się pokrzyżowały, że najchetniej po prostu byśmy się od nich odcięli, bo już nie widzimy nadziei na ich naprawę. Nie wyobrażamy sobie, byśmy mogli to zmienić, sami nie wiemy czy w ogóle chcemy, bo czujemy ciągle, że zostaliśmy mocno zranieni, bo ktoś nas zdradził, zawiódł, więc już wygodniej zostać na tej pozycji wieloletniego milczenia, ale… „Dla Niego prostujcie ścieżki.” Nie jesteśmy w stanie dokonać tego dla siebie, czy dla osoby, która nas zraniła? Zróbmy to dla Jezusa. Nie dla siebie samego, bo człowiek jest na tyle słaby i okrutny, nawet wobec siebie, że przez wygodnictwo czy niechęć trudnej rozmowy sam wyrzeka się dobra i pokoju serca, jakie płynie z przebaczenia, z wypowiedzenia tego, co niedopowiedziane. Adwent to przyjście. Jezus do nas przychodzi. Zapatrzmy się na Niego. Patrząc Mu w oczy nie skupiajmy się na dawnym żalu, nie pielęgnujmy w sobie urazy, choć czasem nosimy w sobie niewyobrażalnie bolesne tragedie, zapatrzmy się na Jezusa, byśmy z Jego miłością i pomocą mogli w końcu zrzucić z siebie te ciężary założone nam przez innych, albo przez nasz własny grzech. Przychodźmy jak Jezus do nas do tego wszystkiego co trudne, wchodźmy w to, prostujmy te ścieżki. Byśmy przygotowali Panu drogę do naszego serca, a On przyjdzie. Drogą przebaczenia, miłości większej niż wieloletni żal i ból, drogą nadziei i wierności, drogą dobra, którym jest sam Bóg. „Oto Pan Bóg przyjdzie (…) wielka radość w dzień ów będzie”- już dzisiaj Pan przychodzi, czy naprawdę dociera to do nas na tyle, że potrafimy się z tego cieszyć? W Eucharystii, w Słowie Bożym, w tym zniewalająco pięknym śnieżnobiałym krajobrazie za oknem wychodzącym na las, w synu, który wstał w jedyny wolny dzień wcześnie rano, by zrobić śniadanie dla wszystkich. Panie, otwórz nasze serca, pomóż nam zrobić w nich świąteczne porządki, przygotować najlepsze miejsce dla Ciebie, teraz, dzisiaj.