Niedziela 12 czerwca

„Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś.”

Dziś jesteś jednym z gości uczty razem z Jezusem. Jesteś przy jednym stole z Wierzycielem, który już darował Twój dług, a także współbiesiadnikom, z którymi nie chcesz mieć do czynienia. On jest dobry dla wszystkich. Obecność w domu kobiety, która bardzo czule dotyka stóp i głowy Jezusa jest wyrzutem sumienia dla wszystkich „porządnych”, którzy z obawy przed wyśmianiem, nie okazują miłości i wdzięczności Zbawicielowi. Jak wielka dzieli ich odległość! Miarą tego dystansu jest darowana miłość i utkwione oczy Jezusa w grzeszniku, który nie ma nigdzie ratunku poza Nim. Zimne ludzkie serca widzą tylko twardą monetę, układają w ramy człowieka i jeszcze osądzają Jezusa. Gorące ludzkie serca, pomimo poplątanej historii, grzesznego życiorysu i zawiedzionych nadziei, przyjmują do swego życia przebaczenie Jezusa, Jego nieziemski sposób patrzenia na siebie oraz bezmiar miłości, aby tą miłością żyć na co dzień, okazując najwięcej czułości Jezusowi. Do której z postaw jest Ci bliżej? Kiedy ostatni raz płakałeś po spotkaniu z Jezusem? Ile swojego cennego czasu tracisz dla Jezusa przez bycie tylko dla Niego w modlitwie? Czy zbyt łatwo nie wydajesz osądu o bliźnim, patrząc tylko na jego zewnętrzne zachowanie? Co chciałbyś więcej uczynić dla Jezusa, aby wyrazić Jemu niekończący się dług miłości za darowane zbawienie? Dziś jest nowy dzień, nowa szansa, by bardziej pokochać Jezusa. Dlaczego? Bo On Cię pierwszy umiłował i uratował Twoje życie za cenę swojego życia, dlatego nie ma granicy w okazywaniu Jezusowi wdzięczności przez drobne gesty wypływające z pragnienia serca. „Błogosław, duszo moja, Pana, i całe moje wnętrze – święte imię Jego!” ( Ps 103,1)