Niedziela 16 lipca

„Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. (…) On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano.”


Jeśli chcemy być uczniami Jezusa, żyć jak Jezus i głosić Go innym ludziom, musimy… wyjść z domu. Wyskoczyć ze swojej strefy komfortu i spróbować wejść tam, gdzie niekoniecznie wchodzić chcemy, gdzie wejść trudno. Jeśli mamy swoje miejsce modlitwy, w którym zaczynamy i kończymy dzień, to bardzo dobrze. Ale nasza modlitwa nie może się kończyć wraz ze słowem ‘amen’. Wiara to nie teoria, ale czyny. „Błogosławieni miłosierni”, nie ci, którzy znają na pamięć cały pacierz. Oczywiście w znajomości modlitw nie ma nic złego, wręcz przeciwnie, ale najważniejsze, byśmy potrafili je nie tylko odmawiać, ale kierować się nimi w życiu. Jest tylu ludzi, którzy szukają Jezusa, którzy Go jeszcze nie spotkali… Naszym zadaniem jest zanieść Jego słowo tym ludziom. Mamy głosić na dachach to, co Duch Święty szepce nam do ucha, mamy kochać drugiego człowieka. Może czasem wydaje nam się, że to dość oklepany zwrot „kochaj bliźniego”, może zadajemy sobie pytanie: Co to znaczy kochać bliźniego, skoro bliźni to każdy obcy spotykany człowiek, jak mam kochać wszystkich? Jak kochać? Wystarczy, jeśli zaczniemy od uśmiechu. Tak tak, to też może brzmi dość banalnie. Ale spróbujmy – nie od jutra, ale od dzisiaj – uśmiechnąć się do każdego człowieka, którego mijamy. Może kogoś z klatki obok kojarzymy tylko z widzenia i zwyczajnie nas denerwuje, bo notorycznie zajmuje nasze ulubione miejsce na parkingu. Uśmiechnijmy się do niego – od tego naszego pierwszego uśmiechu Bóg może rozpocząć przyjaźń życia. Uśmiechnijmy się do koleżanki z pracy, z którą prawie nie rozmawiamy. Może ona potrzebuje się wygadać z jakiegoś problemu, a może nie ma z kim się wybrać na babskie zakupy? OTWÓRZMY SWOJE SERCA DLA INNYCH. Wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, dziećmi jednego Boga. Nie bójmy się siebie nawzajem. Panie, który nas jednoczysz, bądź uwielbiony we wspólnocie Kościoła.