Niedziela 26 listopada

„Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? (…) A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”

Katalog dobrych czynów, które sprawiedliwi pełnili względem swoich bliźnich, a szczególnie tych najmniejszych, pokazuje sposób realizacji bycia człowiekiem. Bóg stworzył nas nie jako samotników, ale we wspólnocie, w której potrzebujemy siebie nawzajem. Przyjęcie do Królestwa przebiegało nie na podstawie kryteriów awansu społecznego, zdobytych tytułów, świetnego wyniku w sporcie, czy chociażby udanej kariery zawodowej, ale na podstawie wypisanej dobrymi czynami w sercu. Kto miał wyciągniętą dłoń z chlebem, podał szklankę wody, odwiedził chorego, zatroszczył się o smutnych… Jednym słowem, kto zobaczył w drugim swojego brata, a nie patrzył na siebie, na to ile brakuje mu środków, ten spotkał się z prawdziwym Jezusem. Co ciekawe, w kończącym się roku liturgicznym poświęconym szczególnie św. Bratu Albertowi, możemy doświadczać mocy Ewangelii właśnie w spotkaniu z ubogimi. Znamienne słowa powiedział kiedyś święty malarz, że nie można namalować obrazu Jezusa bez spojrzenia na ubogich. Tak samo dziś, możemy zobaczyć Jezusa nie tylko w Hostii, ale również w obliczach ludzi potrzebujących naszej uwagi, uśmiechu, „straconego” czasu na słuchanie historii życia, pomocy materialnej. Każdy z nas potrzebuje miłosierdzia od Boga, a także od drugiego człowieka. Przyjęcie miłosierdzia wyzwala jeszcze większe miłosierdzie. Czyn miłosierdzia jest kartą wstępu do nieba. Jezus mówił o tym wyraźnie do św. Faustyny: „Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa.” (Dz. 742). Stale potrzebujemy przyzywać obecności Ducha Świętego, aby przekształcał nasze serca, obarczone bardziej troską o siebie niż o drugich, na podobieństwo Serca Jezusa, aby On mógł przez nas działać w tym świecie przez czyny, słowa i modlitwę. Jezu, Ty jesteś moim Panem i Królem, zapraszam Cię do mojego życia, abym widział w potrzebujących Twoje oblicze, i tym bardziej śpieszył z pomocą, bo Ty uzdalniasz mnie do daru z siebie dla bliźnich!