Niedziela 7 czerwca 

“Jezus powiedział do Nikodema: “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (…)”. 
Kto choć raz był człowiekiem “na posyłki” – czy to w domu, czy w pracy, czy na imprezie wśród znajomych, wie, jak trudno jest służyć. Jeszcze jeśli są to osoby bliskie, kochane, można robić to z przyjemnością. Ale w sytuacji, gdy pokornie mamy służyć komuś, kto nas w najlepszym wypadku irytuje, staje się to tak komfortowe, jak ostry kamień podczas biegu w maratonie. Ile miłości, cierpliwości i Bożej łaski wtedy potrzeba, by z godnością służyć! Tymczasem sam Bóg Wszechmogący, Król królów, Pan panów, posyła na Ziemię własne ukochane dziecko, by służyło. Nie tylko tym miłym, prawowitym, kochanym, dobrym, ale też tym nędznym, krnąbrnym, wciąż wybierającym grzech. Jeżeli Bóg posłał swojego jedynego Syna na tak ciężką drogę, dając Mu do wykonania tak trudną misję, wiedząc, że ścieżką ogromnego cierpienia dojdzie wreszcie do śmierci – JAK BARDZO MUSI KOCHAĆ NAS!? Niepojęty jesteś Boże. Twoja miłość wykracza poza ludzki rozum. Upadamy przed Tobą ze skruszonymi sercami, poranieni, znowu zawaliliśmy sprawę… a Twoją odpowiedzią zawsze jest Miłość. Bądź uwielbiony w Miłości Boże! Najczulszy, ukochany Ojcze, bądź uwielbiony na wieki!