Ci z nas, którzy przeżyli kurs Emaus zapewne pamiętają historię Szczepana. To niesamowite, bo właśnie główny odtwórca tej roli podczas kursów prowadzonych przez SNE Siedlce tj. Maksymilian i jego Rodzice oraz Rodzeństwo przeżyli podobną historię, która potwierdza, że “Pan spełnia pragnienia serca” (Ps 37,4). Poniżej zamieszczamy treść tego świadectwa.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Wczoraj dostaliśmy auto!
To jest wypełnienie przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, bo ksiądz, który nam je podarował jest dla nas owym Samarytaninem, pochylającym się nad “naszą niedolą”… Niech Pan będzie w uwielbiony w swoich świętych Kapłanach!!!
Chce mi się o tym głośno krzyczeć: TYLKO POWIEDZ WSZYSTKIM… ( w przeciwieństwie do tytułu niechlubnego filmu “Tylko nie mów nikomu”).
Historia tego auta, to cudowne działanie Pana Boga. Pewien ksiądz odezwał się do nas w tym tygodniu informując, że chce nam przekazać auto.
Gdy jakiś czas temu zaczęliśmy planować pielgrzymkę do Medjugorie, nasze auto zaczęło mocno szwankować. Oddaliśmy je zatem do mechanika, ale z dnia na dzień wiadomości były coraz gorsze. Świadoma, że może to być ryzykowne lub wręcz niemożliwe, by wyjechać do Medjugorie naszym samochodem, w zeszłym tygodniu zaczęłam dzwonić po wypożyczalniach aut. Okazało się jednak, że do całej UE możemy wypożyczyć auto i jechać na wakacje, ale do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie – NIE! Akurat tamtego dnia w liturgii było czytanie o Abrahamie i Izaaku. Wtedy zrozumiałam, że mam zaufać jak owi bohaterowie Biblii… Nie było łatwo… Próbowaliśmy pożyczyć auto od brata mojego męża. I wtedy… tzn. w poniedziałkowy wieczór zadzwonił Ksiądz, że auto jest gotowe czyli po przeglądzie i wymianie sprzęgła etc. Udało się również je “wyklepać” i pomalować. Tu się spełniają słowa z dzisiejszej Ewangelii: “…dał dwa denary i rzekł: tylko miej o nim staranie…” (Łk 10,30-37).
We wtorek dostałam informację od  mechanika, że nasza Sintra “się skończyła”, gdyż koszt remontu przewyższa jej wartość…
A w sobotę ksiądz przywiózł nam auto. Nasze dzieci myślały, że to “pożyczka na wakacje”… Kiedy opowiedzieliśmy im tę historię, córka Tosia popłakała się ze wzruszenia mówiąc: “Mamo, dla większości ludzi problemem jest oddać swój stary telefon – bo jeszcze się może przydać, a co dopiero auto…”!
Jesteśmy bardzo wdzięczni naszemu Dobrodziejowi!
Niech Pan będzie uwielbiony!