Piątek 7 lipca

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.”

Grzesznik nie ma nic na swoją obronę. On wie, że jest chory i potrzebuje lekarza. Sprawiedliwy zaś jest przekonany o swojej mocy i zasługach, dlatego nawet nie myśli o jakimś lekarzu, bo sam troszczy się o własne życie. Powołanie Mateusza oraz uczta Jezusa z grzesznikami pokazuje coś z tajemnicy Serca Jezusa i Jego miłosierdzia, które pochyla się nad biedą człowieka – jego serca. Jezus przychodzi do każdego z nas z ogromem miłosierdzia, bo sami z siebie nie wiele możemy dobrego uczynić, a z jaką łatwością przychodzi nam upadać i odwracać się od Boga. Grzech z jednej strony utrudnia relację z Bogiem, bo wybieramy coś, co jest przeciwne woli Bożej, a z drugiej strony to właśnie w sytuacji grzesznej spotykamy się z przebaczającym spojrzeniem Jezusa, który widzi w nas podobieństwo do Boga i uzdrawia nas z choroby duszy. Jezus pragnie miłosierdzia, a nie ofiary, to znaczy: On pragnie cały czas rozlewać strumienie miłosierdzia na nas, na nasze rodziny, przyjaciół, a także naszych wrogów. To jest powód większego szczęścia niż składane ofiary i dary. Miłosierdzie Boże czyni w nas swoje cuda! Uwielbiajmy dziś niepojęty przymiot Boży jakim jest Jego miłosierdzie!