Piątek 12 stycznia

„Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy.”

Nie ma bardziej wymownego świadectwa człowieka jak słowo połączone z czynem, ze znakiem mocy. Tak się stało w historii z paralitykiem. Z jednej strony przyjaciele, może wspólnicy w handlu, w sąsiedztwie, dali słowo choremu, że zrobią wszystko, aby on wstał na nogi. Mieli w sobie dość zaparcia się siebie i zdecydowania, by przez czyjś dach spuścić przyjaciela do Jezusa. Zrobili wszystko, co mogli, a więc doprowadzili do spotkania z Jezusem, nawet o nic nie prosząc słowami. Wystarczyła ich wiara i determinacja. Z drugiej strony jest sam Jezus, który głosi słowo życia do wielu, a ten, który był sparaliżowany odbiera to słowo jako ostatnią deskę ratunku. Najpiękniejsze słowa Jezusa stają się uzdrowieniem człowieka, który nie miał w sobie żadnej mocy. W sensie duchowym, grzech zawładnął w nim na całego i pozostał unieruchomiony. Jednak to Jezus wydobywa go z największej niemocy zwracając się do niego najpierw: „Synu…”. Tak Jezus patrzy dziś na ciebie. On nazywa ludzi po imieniu, a więc dziś jest szansa dla ciebie, byś w sercu usłyszał czułe słowo Jezusa: „Synu/ Córko, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Nie potrzeba więcej tłumaczyć tych słów, bo serce odbiera je bezpośrednio, a w słowach odpuszczenia grzechów można odzyskać na nowo utracone podobieństwo do Syna Bożego. Do tego, aby wstać, chodzić, wybierać dobro, okazywać sobie i innym miłość, cieszyć się życiem potrzebne jest słowo Jezusa, dar odpuszczenia grzechów, które zatruwają życie nam i innym. Tylko Jezus daje ci nowe życie, takie o którym w głębi marzysz i pragniesz! Panie Jezu, udziel nam swojego Ducha, abyśmy żyli jak ukochane dzieci Ojca! Cokolwiek się wydarzy, Ty możesz to odnowić i uleczyć, abyśmy zawsze byli blisko Ciebie, jedynego Pana i Zbawiciela!