Piątek 21 lipca

„Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary (…)”


Od każdego z nas Bóg oczekuje miłosierdzia względem drugiego człowieka. Lubimy to uczucie, kiedy spełniamy swoje obowiązki na medal, jesteśmy dokładni w przestrzeganiu prawa, składamy regularnie daninę i dzięki takim straniom czujemy się lepsi. Taka „dyscyplina” względem siebie jest OK, pod warunkiem, że nie jest źródłem pychy i nie przesłania nam człowieka. Bo czasem wrzucamy monetę do puszki bezdomnego i obrastamy w dumę, że spełniliśmy chrześcijański obowiązek i przez tą zasłonę z dumy nie dostrzegamy, że ten siedzący na chodniku człowiek potrzebuje spojrzenia z miłością, jakiegoś naszego słowa. Albo sprzątamy cały dom tak, że lśni jak diament i dobrze wypadniemy przed gośćmi , a w tym pięknym domu nie ma choć jednej godziny na herbatę i rozmowę ze starą, chorą babcią, która spędza całe dnie sama w swoim pokoju. Jezus pragnie, byśmy go szukali i spotykali w innych ludziach. By prawo, jakie nam daje, pomagało nam kształtować siebie w ramach prawdziwych wartości, ale nie przesłaniało drugiego człowieka. Panie, ucz nas ciągle na nowo kochać i przebaczać innym, ale też sobie. Ty, który wciąż nas podnosisz, bądź uwielbiony w Twoim nieskończonym miłosierdziu.