Piątek 28 kwietnia  

 

„(…) rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?

 

Jak dobrze to znamy… Jezu, wiem, że konfesjonał jest za rogiem, ale jakoś nie mogę się zebrać, by tam pójść. Jezu, tak- skończyłam kurs fryzjerski, ale na pewno za mało umiem, by otworzyć swój salon. Jezu, wiem, że Ty dajesz mi pełnię życia w Tobie samym, ale nie będę szczęśliwy, dopóki nie będę miał żony. Jezu, dobrze zarabiam, ale to wciąż za mało. Jezu, wiem, że dajesz mi to, co dla mnie najlepsze, ale… cóż to jest dla pięciu tysięcy moich pragnień? Popatrzmy na swoje życie- na nasze chleby, na nasze ryby. Wznieśmy oczy ku Niebu i złóżmy szczere, płynące z głębi serca dziękczynienie. Za to, co mamy dzisiaj. Choć mielibyśmy niewiele, a może nawet nic, Bóg weźmie w swoje dłonie naszą marność i z niej stworzy wielkie dzieła. Zaufajmy Bogu, że pomnoży to, czego nam potrzeba w odpowiednim momencie. I choć może wydaje nam się, że to co mamy jest niewystarczające, biedne, zbyt skromne,
właśnie to- wystarczy.