„…widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy i zabranialiśmy mu…” 


Apostołowie spotkali na swojej drodze człowieka, który czynił dobro i zabronili mu tego. Pamiętali, że kiedyś oni wypędzali złe duchy, a teraz chcą ale już im to nie wychodzi, na dodatek słyszą tylko od Pana Jezusa o cierpieniu. Czują się rozczarowani wiarą i życiem. To tak, jak byśmy my spotkali osoby z innej wspólnoty posługujące z wielkim zaangażowaniem. Często jest tak, że na początku kiedy wybraliśmy Jezusa, zdecydowaliśmy, że chcemy pełnić Jego wolę czujemy wielkie zafascynowanie i wszystko robi się z wielką radością. Z czasem powoli ta radość zanika i przychodzą trudności, zniechęcenie. Już nie widać takich owoców naszej pracy jak na początku. Ale to jest ten wybór, którego dokonaliśmy i powinniśmy przy nim trwać do końca, a wręcz świadomie ponawiać go każdego dnia. Nie powinniśmy czuć się jedynymi wybranymi, ale pamiętać o ty, że wszyscy, którzy czynią dobro w imię Jezusa Chrystusa są naszymi braćmi. Fakt ten nie powinien wywoływać w nas uczucia zazdrości, ale uczucie jedności.