Poniedziałek 6 listopada
„Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”
Propozycja Jezusa nie mieści się w mierze ludzkiej kalkulacji i opłacalności. Nikt z nas nie lubi tracić czasu, środków, siły i talentów w to, co nie przyniesie zamierzonych korzyści. Jeśli zamierzamy komuś pomóc, to mamy gdzieś w głębi serca pragnienie, żeby mieć coś z tego, czyli czekamy na zapłatę. Odwzajemnienie sprawia pewną przyjemność dla ducha i ciała. Czy łapiemy się nieraz na tym, że czujemy w sobie pewien głód odpłaty od kogoś, komu w jakiś sposób pomogliśmy, a nie przychodzi ta zapłata? Kiedy czujemy w sobie to „niespełnienie” jest to dobry punkt wyjścia do spotkania z Jezusem. Być może w spotkaniu z faryzeuszem tylko Jezus czuł się najbardziej ubogi pod względem materialnym od innych znamienitych gości, i dlatego zaproponował gospodarzowi pójście o krok dalej. O krok milowy, bo zupełnie wykracza poza ludzki system opłacalności. System operacyjny Jezusa wykracza poza ziemskie układy, a związuje taką postawę człowieka z wieczną odpłatą sprawiedliwych od Boga. Potrzebujemy nie tyle organizować ucztę dla biednych, ale dać im siebie, swój czas, obecność, wysłuchać nieraz zawiłej historii życia, a także dać coś do jedzenia. Być może dla nas to jest niewielki koszt, ale dla potrzebującego może to być jak światełko w tunelu. Bądźmy świadkami miłosierdzia i niezachwianej nadziei, że Bóg jest kochającym Tatą! Duchu Święty, przemieniaj nasze serca, aby miały tę moc i odwagę do spotkania z ubogimi w tym świecie, abyśmy wzbogacali nasz skarbiec uczynkami z odłożoną odpłatą. Pozwól nam już teraz doświadczać szczęścia w dawaniu siebie innym!
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.