Poniedziałek 8 lipca

 

Gdy Jezus mówił, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.”

 

To może zadziwiać nas, że ktoś, kto jest zwierzchnikiem synagogi, przychodzi do Jezusa po ratunek. Sprawa jest, sądząc po ludzku, nie do odwrotu, bo córka zwierzchnika umarła. W tak dramatycznej sytuacji ojciec nie załamuje się i nie rozpacza, bo wierzy i ufa Jezusowi, że On może wskrzesić życie u zmarłej dziewczynki. Może jesteś dziś w podobnej sytuacji, kiedy ktoś z rodziny poważnie choruje, może straciłeś pracę, albo ktoś z bliskich odszedł gdzieś daleko i wasza relacja jakby umarła. Ludzkie sposoby na uratowanie życia, na przywrócenie zdrowia są niewystarczające. Jedyne, co najbardziej zadziała jest twoja i moja wiara, czyli całkowite przylgnięcie do Jezusa, że On panuje nad wszystkim, a skoro sam umarł i zmartwychwstał, to może On wskrzesić do życia to, co przed chwilą umarło. W takim doświadczeniu najbardziej można polegać na Zbawicielu, bo On dziś przychodzi do każdego z nas ze swoim słowem oraz dotykiem dłoni, abyśmy mieli w sobie dogłębne poczucie Jego miłości, Jego bliskości i zbawienia, które daje nam słabym i grzesznym. Dziś wołaj do Niego tak jak potrafisz, własnymi nieporadnymi słowami! On szybko odpowiada na taką prośbę!  Uwielbiam Cię Jezus przez Ducha Świętego, bo żyjesz i działasz wspaniale w moim życiu! Błogosławię Cię i oddaje Ci cześć i dziękczynienie!