Poniedziałek 8 października

„Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie!”

Odpowiedź uczonego była poprawna, ale wyczuwamy, że nie chciał nawet wymówić słowa „Samarytanin”, który okazał się człowiekiem miłosierdzia. Według Żydów to była grupa pogan, odstępców od prawdziwej wiary w Boga w Jerozolimie. Z tego względu oboje grupy mijały się z daleka. A co Jezus na to? Właśnie pokazuje za przykład miłosiernego Samarytanina, aby uwypuklić, że każdy może otrzymać życie wieczne, kto okazuje miłosierdzie bliźniemu. Z pewnością o tym przykazaniu wiedzieli kapłan i lewita. Widzieli i tyle zostało z tej wiedzy. A Samarytanin pewnie nie wiedział, ale szybko i celnie odczytał sytuację, w której znalazł się ktoś obcy, na półumarły.  Zrobił wszystko, aby przywrócić go do życia. Dziś warto zapytać siebie o własną sytuację? Może jestem jak ten człowiek poobijany, leżący przy drodze wśród wielu osób, które mija bez zatrzymania? Mijam w ciągu dnia wielu ludzi, którzy są na półumarli, czyli żyją z dnia na dzień, zakręceni wokół zdobywania różnych rzeczy, a jednocześnie są jakby duchowo martwi. Tej duchowej biedy często nie widać, bo lubimy przysłaniać się bogactwem tytułów, świetnej kariery, pozycji i zasobności środków na koncie. A może odkrywam w sobie tego Samarytanina? Bo kilka razy musiałem zmienić plan dnia, przesunąć swoje plany, bo spotkałem kogoś na drodze, bo poświęciłem czas na pomoc ubogiemu. To jest Ewangelia o nas, dziś, w tym miejscu, gdzie żyjemy. Pozostaje tylko pójść za słowem Jezusa, by to po prostu czynić w swoim życiu, bo w tym doświadczymy nowego życia. Najpierw jednak trzeba dać się wziąć Jezusowi, pokazać jemu własne zranione serce, by On mógł je opatrzyć, wylewając łaskę uleczenia, i prowadząc do gospody, czyli do Kościoła. Maryjo, Służebnico Pokorna, prowadź nas w drodze miłości i miłosierdzia!