Poniedziałek 10 lipca

 

„…podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła.”

Czasem, kiedy przez grzech i różne życiowe zawirowania oddalimy się od Boga, wydaje nam się, że nie jesteśmy godni przebywania w Jego obecności. I jest to prawda- jesteśmy tak grzeszni, że nie jesteśmy godni, aby Pan do nas przychodził. Ale właśnie w tej naszej niemocy i braku godności Bóg ukazuje nam swoje miłosierdzie i wzywa, aby do Niego przychodzić. Wzywa nas wszystkich – utrudzonych, grzesznych, małych, bezsilnych, pogubionych. Takich, jacy jesteśmy w tej chwili, Pan wzywa do siebie, do zaufania Mu. Nawet, jeśli przestaliśmy się modlić, dawno nas nie było na Mszy Świętej, nie wiemy jak się zabrać do Spowiedzi, zawołajmy „Panie Jezu, pomóż mi”. Choć my poprzez grzeszne życie  wytworzyliśmy granicę między nami a Bogiem, dla Boga nie ma żadnych granic. On i tak wie o nas wszystko, zna nas do szpiku kości i właśnie takich kocha bezgranicznie. Nawet w naszej beznadziei UFAJMY Bogu. Wiara ma niesamowitą moc. Przylgnijmy do Boga choćby myślą, módlmy się, nawet jeśli nam wydaje się, że to tylko mechanicznie wypowiadane słowa. Moc modlitwy może zdziałać cuda. Pan włożył w Twoje serce pragnienia, złożył Ci obietnicę wielkiej miłości, wszyscy znajomi zasypują portale społecznościowe zdjęciami ze ślubu, a Ty wciąż jesteś samotny? Ufaj Bogu i w Nim szukaj miłości, a każdej innej Ci doda, w odpowiednim czasie. Studia skończone, pracy nie ma, perspektywy wydają się marne…  a miało być tak pięknie. Będzie pięknie – proś Pana o pracę, On jest najlepszym pośrednikiem. „Ufaj, córko!” – mówi Pan. Córko, Synu, ufajmy naszemu Ojcu. On spełnia dane nam obietnice i przychodzi do każdego, kto Go szuka w swoim życiu. Niech we wszystkim Pan będzie uwielbiony. W naszych ranach i w naszym uzdrowieniu. W naszych pragnieniach i w ich wypełnieniu. W każdym naszym oddechu i na każdym kroku. Chwała Tobie Panie.