Poniedziałek 14 listopada

„Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.”

W byciu z Jezusem, w większej czy mniejszej wspólnocie, możemy czuć się na tyle wybrani, że zamkniemy się w swoim kręgu, nie dopuszczając osób, do których czujemy pewien dystans, a nawet lęk. Można być na tyle religijnym człowiekiem, że można innym przeszkadzać i uciszać ich, aby nie spotkali się z Jezusem. Tak bardzo niektórzy chcieliby decydować kogo Jezus ma przyjąć a kogo nie. Pomyśl dziś o takiej osobie, polityku, biznesmenie, gangsterze, mordercą, który gdzieś już woła do Jezusa: „Jezu, weź zrób we mnie porządek, zmiłuj się nade mną, bo jestem tak uwiązany, że nie potrafię wyjść z tego bagna”. Czy Jezus będzie obojętny na taką prośbę? Droga z Jezusem obfituje w rozmaite przystanki – On przystanął, bo usłyszał i zauważył w tym gościu swego brata, swoją siostrę, która potrzebuje pomocnej ręki, dotyku, słowa. Gdyby w nich nie było wiary, to by nie wołali. Zobacz dziś, w jakich sytuacjach najczęściej wołasz o Jezusa? Co Jezus ma uczynić w twoim życiu, by ono było szczęśliwe? Jezus podziwia wiarę takich ludzi, takich z marginesu, bo oni nie żyją w iluzji i złudzeniu bogactwem, a często widzą lepiej i wyraźniej kim jest Jezus niż rutynowi katolicy. Jezusie, Mistrzu, ulituj się nade mną!