Poniedziałek 19 lutego

„Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię?”

Jesteśmy na początku drogi w Wielkim Poście. Mamy pewnie swoje postanowienia, aby być lepszym, może świętszym. Można jednak myśleć o tym czasie pokutnym w kategoriach samodoskonalenia się, ćwiczenia swojej woli. To ma rację bytu. Ale nie jest wystarczające. Bo przecież jedynym kryterium na sądzie będzie to czy nakarmiliśmy kogoś, daliśmy pić spragnionemu, mieliśmy otwarte serce na potrzeby bliźniego z drogi. Pułapką pokutnych praktyk może być to, że uznamy na końcu Wielkiego Postu, że ograniczyliśmy posiłki, mniej oglądaliśmy seriali, może mniej zakupów zrobiliśmy i przez to jesteśmy super. Tylko pozostaje pytanie: dla kogo to zrobiliśmy? Po co ten wysiłek, jeśli nadal będziemy koncentrować się na sobie? Dlaczego nie ograniczyliśmy własnego czasu, by być dłużej z bliźnim, który tego czasu bardzo potrzebował? Jedynym kryterium podejmowania postanowień, wyrzeczeń, postów ma być miłość Boga i bliźniego, ale nie tak ogólnikowo, że starałem się kochać bardziej Boga i ludzi, ale wybierając konkretne postawy, czyny, które przyniosę korzyść, dobro dla drugiego, a przez to oddam chwałę Panu. A najlepiej zacząć od małych spraw. Jeśli mam tendencję do słowotoku, zagadywania, to zrobię coś przeciwnego – zacznę bardziej słuchać, patrzeć na reakcję, uczucia tego, z kim rozmawiam. Jeśli do tej pory nie angażowałem się w życie rodziny, wspólnoty, użyczając swoich uzdolnień, to właśnie teraz zmienię nastawienie z biorcy na dawcę, ofiarując komuś więcej czasu, uśmiechu, pomocy w nauce, a może zadzwonię do kogoś, z kim już dawno nie rozmawiałem. Św. Jan od Krzyża powiedział kiedyś znamienne słowa: „Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości”. W codziennym rachunku sumienia, w dialogu z Panem, możemy zobaczyć na ile żyliśmy miłością Bożą i jakie owoce płyną z naszych postaw. Może właśnie wtedy przeżyjemy ponowne zaskoczenie, że w kilku sytuacjach, pomagając bliźniemu, uczyniliśmy dobro samemu Jezusowi, który utożsamia się z każdym człowiekiem. Duchu Święty, oczyść nasze serca z zamartwiania się o własne doskonalenie się, abyśmy przez dobre czyny połączone z miłością stawali się świętymi, którzy są podobni w miłości do Boga!