Poniedziałek 27 sierpnia

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. 

Można by rzec, że Jezus nie bawi się słowami, jakby tu powiedzieć i przypodobać się zwierzchnikom religijnym, lecz woła głośno na alarm, bo sprawa dotyczy wielkiej wagi. To jest słowo do tych, którzy mają pewien autorytet, władzę w rodzinie, we wspólnocie, w hierarchii kościelnej, od których wymaga się przejrzystości w prowadzeniu ludzi. Łatwo jest skoncentrować się na korzyściach wynikających z udziału w grupie, która wzbudza wśród ludzi pewien respekt, którym powierzono prowadzenie wspólnoty. To może też dotykać każdego indywidualnie, bo jesteśmy obarczeni konsekwencjami grzechu pierworodnego, a przez to często wybieramy w życiu po swojemu, według własnej wizji, która nijak ma się do Bożego planu. Stąd zaciemniamy w sobie obraz dziecka Bożego, które chce być jak najbliżej Ojca, a kiedy kombinujemy, to tym samym chowamy się w krzaki, żeby nas nikt nie nakrył. Trzeba wciąż badać swoje serce, a w nim pragnienia, utrwalone postawy i uczucia, przez które tworzę takie a nie inne relacje z ludźmi. Jezus mówi „Biada wam,…”, bo to jest ostrzeżenie dla nas, chrześcijan, żeby nikt z nas nie stracił tego biletu wstępu do nieba, jaki otrzymaliśmy w momencie chrztu świętego. Co więcej, jesteśmy powołani do świadectwa, aby jak najwięcej osób poznało i pokochało Jezusa, którego słuchamy i przyjmujemy w Komunii świętej. Duchu Święty, daj nam się przejąć słowami Jezusa, aby nie było w nas zatwardziałości serca na Bożą miłość, która przynagla nas do życia godnością dzieci Bożych! Niech nasze świadectwo będzie jasne, czytelne, prawdziwe i radosne!