Poniedziałek 7 grudnia 

“A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”. 

Jezus jest pełen mocy, której tak bardzo brakuje nam. Z jednej strony – wiemy, że to On nadaje wszystkiemu sens i jest jedynym źródłem prawdziwego szczęścia. Z drugiej – mimo tej wiedzy, tak ciężko czasem po prostu pójść za Nim. Słowo Boże z dzisiejszego dnia skłania do zastanowienia się nad tym, co jest moją niemocą? Co mnie powstrzymuje przed zbliżeniem się do Jezusa? Mogą to być “tłumy”, które powstrzymują nas innym światopoglądem, odrzucającym pobożność i ufność Bogu. Może to silne przywiązanie do grzechu, z którym wciąż przegrywamy. A może sami nie wiemy jeszcze, co jest w nas tą blokadą, która nie pozwala nam się ruszyć z miejsca, choć czujemy życiowy niedosyt, jakąś pustkę w sercu. Pytajmy Jezusa, prośmy, by wskazał nam czym jest ta przeszkoda. Prośmy o łaskę umiejętności odrzucenia tego, co nas oddziela od Boga. Jak nie drzwiami, to oknem, jak nie oknem – to dachem, ale przedzierajmy się do Jezusa za wszelką cenę. Przedzierajmy się przez nasz grzech, przez słabości i upadki, przez nieprzychylne opinie na temat Boga, kościoła, prawdy i przykazań. Droga do Jezusa, choć trudna, zawsze jest drogą najlepszą. Jezu, pomóż nam, przyciągnij nas do siebie. W tym czasie adwentu, daj nam łaskę dobrej spowiedzi. Bądź uwielbiony w naszych zmaganiach ze swoimi słabościami na drodze ku Tobie.