Sobota 12 listopada
„W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem.”
Trudno jest kołatać do drzwi, które kolejny raz się nie otwierają, wyciągać rękę do tego, który nic w nią nie wkłada, prosić o pomoc tego, który odwraca od nas wzrok. Jednak kiedy tkwi w nas jakieś gorące pragnienie, walka o nie jest silniejsza niż poczucie uniżenia. Jeśli chcemy czegoś dobrego i z determinacją o to zabiegamy, nie przez złość, agresję, ale przez wytrwałość, to w końcu to otrzymamy. Nikt nie jest samotną wyspą- każdy z nas potrzebuje innych ludzi i nie raz prosimy kogoś o przysługę. Świetnie, jeśli od razu otrzymujemy to na czym nam zależało. Ale nawet, gdy ktos nam odmawia, ileż to razy bywa tak, że jeśli się nie poddajemy tylko dalej próbujemy tę pomoc uzyskać, ktoś w końcu dochodzi do wniosku: „W sumie- czemu nie?” i przystaje na nasze prośby. Czemu więc często mamy więcej wytrwałości w proszeniu ludzi, niż Boga? Dlaczego potrafimy przez rok namawiać rodziców na zagraniczną wycieczkę ufając, że w końcu się zgodzą, a przestajemy wierzyć w możliwości wszechmogącego Boga, kiedy trzeba nam przetrwać trudniejszy czas? Miłość naszego Ojca do nas jest czuła, silna i głęboka. On chce dla nas jak najlepiej. To nam czasem ciężko w to uwierzyć, kiedy nie potrafimy zaufać Jego planom, które niekoniecznie pokrywają się z naszymi. Nie rezygnujmy! Wciąż na nowo oddawajmy Jezusowi swoje życie, żebyśmy coraz silniej utwierdzali się w zaufaniu miłości Boga do nas i Jego pragnieniu spełniania naszych potrzeb i marzeń, każdego dnia pytajmy siebie: czy Syn Człowieczy dzisiaj znajdzie wiarę w moim sercu? Dziękujemy Ci, Jezu, że Ty nigdy nie zostawiasz nas samych. Panie, wlewaj w nasze serca radość, wysłuchaj nas i otaczaj swoją opieką. Amen.
Zostaw komentarz
You must be logged in to post a comment.