Sobota 2 grudnia

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask.”

Czekamy wciąż na ostateczne przyjście Pana, aby nas zabrał do siebie na zawsze. To będzie niezwykłe spotkanie, zupełnie poza naszym wyobrażeniem. Przyjdzie inaczej, ale Ten sam, który codziennie przychodzi pod osłoną znaków, wydarzeń, w naszej modlitwie, w każdym spotkanym człowieku. Czy nie jest tak, że z pozoru nie wiele znaczące wydarzenia i znaki nie zauważamy i pomijamy, kiedy właśnie tam możemy doświadczyć żywego Boga? Dziś Jezus przypomina nam: „Uważajcie na siebie…”. Pamiętamy dobre rady rodziców, którzy nam mówili, kiedy gdzieś wyjeżdżaliśmy na dłużej, abyśmy uważali na siebie, pilnowali ważnych rzeczy, nie zbaczali z kursu, zachowali bezpieczeństwo na drodze itp. Dla Jezusa każdy z nas jest drogocenną perłą, dlatego tym bardziej zależy Mu na nas, osobiście, by nasze serca były wypełnione Jego łaską, a wtedy nie będzie sensu ani potrzeby zapełniać tego miejsca w sercu rzeczami, które sprawiają przytłumienie duchowej wrażliwości, bystrości spojrzenia, wyczucia momentów łaski, aby kształtować w sobie wyobraźnię miłosierdzia i być gotowym w każdym momencie na przejście do Pana. Dlatego Jezus mówi dalej: „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie…”. Mamy swoje szczególne chwile na modlitwę osobistą i wspólnotową, ale tym, co wyróżnia ucznia jest postawa czujności i stałej modlitwy, a więc takiego spojrzenia na świat, na własny dom, pracę i naukę, w którym odnajdujemy Bożą obecność, a swoją aktywność wzmacniamy przez widzenie Boga, który jest w nas „sprawcą i chcenia i działania zgodnie z Jego wolą.” (Flp 2, 13). Panie Jezu, przyjdź do nas, do naszych serc, jak chcesz i kiedy chcesz, abyśmy byli całym sercem przy Tobie i uwielbiali Cię, bo jesteś wspaniałym Bogiem! Marana tha!