Sobota 9 września

„W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?”

Faryzeusze byli świetnie obyci w prawie i jego przestrzeganiu, że od razu włączała im się czerwona lampka, gdy ktoś lub uczniowie robili „zakazane” czynności. No bo, jak zakwalifikować zbieranie kłosów, żeby później jeść ziarna? To była praca, wysiłek rąk i palców, by zrobić sobie, tak po prostu, przyjemność w drodze z Jezusem. Wymiana zdań Jezusa z faryzeuszami pokazuje w ich sposób myślenia i postrzegania człowieka. Liczy się tylko schemat, do którego trzeba wkleić człowieka. A Jezus wyprowadza człowieka do wolności, by patrzył na Boga z dziecięcą prostotą i szczerością, a przykazania i prawa traktował jako drogowskazy na drodze do szczęścia. Jak zatem patrzę na zwykłe czynności, które wykonują moi bliscy, znajomi i nieznajomi? Czy bliżej mi do postawy zrozumienia dla słabości i potrzeb bliźniego, cz też skłaniam się częściej do osądzania jego działań wedle własnego schematu? Jaka jest moja postawa wobec potrzeb bliskich mi osób? Czy jestem otwarty na ich pragnienia, by przyjść im z pomocą? Jezus mówi, że On jest Panem szabatu, bo kocha człowieka, dlatego pragnie z nim przebywać w zwykłych wydarzeniach dnia wolnego, takich jak chociażby spacer i jedzenie. Warto nieraz przypomnieć sobie, że Jezus jest realnie obecny w każdym momencie naszego dnia! Jezu, prowadź nas do większej wrażliwości na pragnienia bliźnich, by nasze serce było bardziej podobne do Twojego serca!