Sobota 11 lutego

A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka. Odpowiedzieli uczniowie: Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem? Zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem.”

To jest piękne w Jezusie, że nie ukrywa swoich uczuć względem ludzi. Co krok na kartach Ewangelii widzimy bogactwo przeżyć i uczuć Jezusa, który lituje się nad ludźmi. Dziś, możemy odnieść wrażenie, że jest w Nim rys Matki, która troszczy się o swoje dzieci, o potrzebne jedzenie na dalszą ich wędrówkę. Jezus dba o wszystkie potrzeby. On czyta w sercu człowieka, czego mu brakuje. Więcej, On wie, czego mu może zabraknąć, kiedy pójdzie dalej. A z drugiej strony widzimy apostołów, których bezradność jest bezcenna. Pozornie, bo dla Jezusa nie ma sytuacji bez wyjścia. Nawet gdyby mieli jedną bułkę, Jezus poradziłby sobie. A jednak dla samych uczniów istotne było to, aby dać coś od siebie, siedem chlebów, które Jezus cudownie rozmnożył. A wszyscy jedli do syta. Może masz dziś niewiele środków, niewiele talentów, którymi mógłbyś się szczycić, to jednak jest dla ciebie dobra wiadomość: Jezus rozmnoży to, co masz w sposób przerastający twoje wyobrażenia. Potrzeba tylko tego, byś oddał Mu wszystko, co masz, nawet pieniądze, którymi obracasz. To Jezus jest Panem rzeczywistości i dlatego możesz zawierzyć swoje życie, aby to tylko On je wypełnił, aż do syta. Czy dziś jest gotów na taki krok, aby oddać Mu wszystko, ze względu nie na zysk, ale na samego Jezusa?