Sobota 2 czerwca

Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to czynił?”

„Kiedy chodził po świątyni…” – w tych kilku słowach ukazana jest postawa Jezusa, który gdy przychodził, by nauczać, nie rozsiadał się w wygodnym fotelu, nie szukał miejsca na arenach, by bili Mu prawo. Zawsze, gdy przychodzi, jest między ludźmi, zawsze pośród nas. Taka postawa Chrystusa jest oznaką miłości, która nie szuka siebie. Jezus nie uniża się do nas, by wytknąć nam naszą małość, ale zawsze jest z nami, by być naszym wsparciem, naszą ostoją. A jak my traktujemy Jego w naszym codziennym życiu? Czy jesteśmy pokorni i okazujemy Mu wdzięczność za wszystko, co dzieje się w naszym życiu, godzina po godzinie, czy może uzbrajamy się w gotowość do „ataku”, kiedy tylko czegoś nie rozumiemy, gdy nasze plany się nie powiodły? Jako dzieci samego Boga, powinniśmy być pełni zaufania Temu, który nieustannie nad nami czuwa, nawet, gdy po ludzku sytuacja wymyka się spod kontroli. Czy zamiast tego, nie naskakujemy na Boga jak arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi z dzisiejszej Ewangelii, chcąc Boga rozliczać? Czy nie wymagamy potwierdzenia na Piśmie w każdej sprawie, która Boga dotyczy? Panie, zabierz z nas pychę i wypełnij nasze serca zaufaniem Tobie i szczerą pokorą. 

 

 

""""""""</p>”