Sobota 21 stycznia

„Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów.”

Ile jest ludzi na ziemi, tyle też jest sposobów działania Boga w ludziach. W dziele odkupienia człowieka Bóg jest niewyobrażalnie pomysłowy. On tak ukochał człowieka, że poniekąd zwrócił się przeciwko sobie, wydając swego Syna ludziom. Nikt z ludzi nie wpadłby na taki pomysł. A Jezus przez swoją misję głoszenia i uzdrawiania chorych poświęcał się bez reszty. Dziwić może fakt, że najwięcej przeciwników Jezus miał od swoich krewnych. Ewangelista podaje: „Bo nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego” (J 7, 5). Na pewno w dobrej wierze krewni chcieli odciągnąć Jezusa od posługi potrzebującym, a tych było coraz więcej. Czy nie spotkałeś się z podobną sytuacją, że ktoś z bliskich mówił ci: „Po co ty chodzisz tak często do kościoła? Co ci to daje? Mógłbyś w tym czasie o wiele więcej dobrego uczynić, niż tracić czas przez godzinę. A ta wspólnota, tego jeszcze brakowało? Nie ośmieszaj się przed ludźmi jadąc na ewangelizację.”. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak tylko podziękować komuś za troskę o mój komfort i dodać słowa apostołów: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” ( Dz 4, 19-20). Jezus daje nowe życie, nową nadzieję i miłość, która przemienia serce, dlatego mogę i jestem dumny, że mogę być Jego świadkiem, Kogoś, kto oddał za mnie swoje życie i jest moim Panem!